Olatani


Tak ostatnio zostaliśmy nazwani – „bo wy to jesteście tacy olatani” . Muszę autorowi (autorce;) tych słów przyznać rację.

Miniony weekend zaczęliśmy o 4 rano w piątek a teraz, gdy piszę te słowa, powoli ów weekend dla naszej trójki się kończy. Spędziliśmy go w Warszawie – w sumie jakkolwiek głupio to nie zabrzmi – taki spontaniczny wyjazd zaproponowany przez moją żonę. A że w Stolycy byłem nie dalej jak tydzień temu to dlaczego nie?! :). Wypad niby spontan to i niezorganizowany za bardzo a wracamy pełni satysfakcji – kilka ciekawych miejsc , kilkoro fajnych ludzi , parę inspirujących spotkań , fascynujące rozmowy .

Sami dziwimy się jak Gabriela znosi to tempo – żartujemy, że kiedy posiądzie umiejętność mowy to nam wszystko ładnie wypomni; „Mamo, Tato – kiedy miałam 3 miesiące to powinnam była, jeść, spać i być codziennie o 19 kąpana” ale póki co, kiedy Gabi idzie nam na rękę i gdziekolwiek się nie pojawimy nasi towarzysze nie mogą się nadziwić jakie to spokojne i ułożone dziecko, to nie będziemy odmawiać sobie aktywności, choćby miał to być wypad 400 km za wieś.
Nawet udało nam się poznać rodowitą Warszawiankę! (i nie była to Syrenka :), mało tego wszelkie negatywne stereotypy jakie tkwiły w mej głowie nt. mieszkańców miasta stołecznego prysły (jednak to chyba prawda, że tę opinię tworzą Warszawiacy z miast powiatów ościennych na O. czy z R. 🙂 – bez urazy.

W lataniu Olatanych wspiera Bebecar Stylo Class i Flexi Bath  😉 – mieliśmy po raz pierwszy okazję tak naprawdę sprawdzić deklarowane przez producentów funkcjonalności tych dwóch przedmiotów – nie ściemniają! 🙂 Jedno i drugie w podróży rewelacja!

Dobra – Olatani idą spać – najmłodsza Olatana to już śpi od Strykowa – w domu tylko wykąpałem ją  na śpiocha mama dała cyca też na śpiocha i dalej lulu.

Dobranoc i see you zaś !