Kreatywna zabawa z dzieckiem – Konkurs HP

Dokładnie 2. czerwca pisaliśmy o kreatywnych warsztatach HP.

Zajęcia prowadziła Ewa Nowak pedagog-terapeuta. A dziś mamy dla Was wyjątkowy konkurs, gdzie wygrać można drukarkę HP z zestawem tuszy.


Bardzo lubię, kiedy rano wstaję a za oknem widać piękne słońce i bezchmurne niebo. Niestety nie zawsze tak jest. Ostatnie dni to ciągły deszcz i szare chmury na niebie. Jestem ciekawa, jaki macie sposób, by w taką pogodę zająć czymś ciekawym dziecię w domu.

Tak też brzmi pytanie konkursowe, gdzie do wygrania jest bezprzewodowe, ekonomiczne urządzenie wielofunkcyjne (drukarka, ksero i skaner – 3w1) HP Deskjet Ink Advantage 3515 wraz z zestawem tuszy. Cała nagroda ma wartość około 400 zł.
W czasie deszczu dzieci się nie nudzą!

Podzielcie się w komentarzach i napiszcie:

jakie kreatywne zabawy plastyczne/manualne/artystyczne z Waszymi maluchami lubicie najbardziej, kiedy pada deszcz.

Wiem, że niektóre mamy lubią z dziećmi rysować, malować, robić wycinanki, rozwiązywać krzyżówki. Jaki jest Twój sposób na nudę w domu?
Nożyczki w dłoń, klej, kredki, cekiny, nitki – pada deszcz, więc zabawy szukamy w domu!

Nagrodzona zostanie jedna, najbardziej kreatywna odpowiedź, która otrzyma takie oto cudo

Swoje odpowiedzi zostawiajcie pod spodem. Każdy może wystać tylko jedną odpowiedź.
Pamiętajcie żeby zostawić adres e-mail.
Konkurs trwa od 10 do 16 czerwca br., godz. 23:59.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone najpóźniej 24 czerwca br. na Blogu.
Regulamin konkursu dostępny na www.fb.com/Oczekujac oraz tutaj.

Liczę na Waszą kreatywność!
POWODZENIA!

  • http://www.blogger.com/profile/04424629015740966195 gizmowo

    Nie ma nudy w czasie deszczu, bo taka pogoda kusi do założenia kaloszy, wzięcia parasolki w rękę i ruszenia po przygody. Przygody czyli wskoczenie w każdą możliwą kałuże! :))

  • http://www.blogger.com/profile/04424629015740966195 gizmowo
  • http://www.blogger.com/profile/02760809339597746395 Anula

    Moja Podpieczna za mała jeszcze na spacery w deszczu (11mcy i tylko raczkuje), a pod folią być to żadna przyjemność.
    Więc najczęściej bawimy się w domu w „chowanego”.
    Sadzam ją na środku pokoju tyłem do siebie. Po czym szybko biegnę za stół, albo za kanapę (zależy co jest bliżej 😉 jak Ona jeszcze tyłem jest do mnie )i wołam Małą. Ona najpierw się rozgląda a potem raczkuje tam, gdzie mnie słyszała. Jest też na tym etapie, że objawia się mocno lęk separacyjny, więc na ułamek sekundy się Jej pokazuję i znów „znikam”.Żeby płaczu nie było.
    A jak już mnie znajduje to taka zdziwiona jestem, że hej, a wtedy dziecko wybucha śmiechem dumne z siebie ;).

    NianiaAnia (niania.ania84@gmail.com)

  • http://www.blogger.com/profile/00715202967302556887 basia d

    Jestem Mamą dwojga – 21 miesięcy i prawie 4 lata. Tak więc nasze deszczowe dni wymagają nie lada sprytu! Więc wyklejamy, posypujemy kaszą, wycinamy, przyklejamy, obklejamy taśmami kolorowymi i próbujemy innych technik,z którymi radzą sobie młodzieńcy w tym wieku.
    Młodszy uwielbia malować farbkami – najchętniej wymalował by całe osiemnaście sztuk za jednym podejściem. Ostatnio kartki mu nie wystarczają, mając pędzel w dłoni chętnie maluje stół, podłogę i inne rzeczy do czasu aż mu się pędzla nie zabierze. Może w przyszłości zostanie malarzem pokojowym!
    Starszy uwielbia farbki, kredki, wyklejanki i wydzieranki. Lubi też prace plastyczne z kaszą manną. Jak na razie naszym największym wspólnym dziełem była choinka z odcisków rączek.
    Nie chodzi tu przecież o sztukę wielką, ale o to aby pokazać dzieciom różne możliwości i jak najbardziej rozbudzić w nich ciekawość świata.
    BAsia bdebowska@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/01017979364524197125 joanna

    mamą nie jestem, ale mam to szczęście, że jestem matką chrzestną i mam moją chrześnicę „pod ręką”. Weronika potrafi całe dnie spędzać na dworze, a gdy musi zostać w domu (np. przez brzydką pogodę) staje się bardzo marudna. Nie raz stajemy na głowie, by jakoś zorganizować jej czas i zainteresować ją czymś na dłużej. I gdy wszystkie zabawki się już znudziły, wymyśliłam dla mojej chrześnicy zabawę, która ratuje nas w deszczowe dni. Zebrałam wszystkie zamykane pudełka, jakie miałam w domu. Od malutkiego pudełka po kolczykach do pudła po studniówkowej sukni. Do każdego powkładałam niespodziankę: maskotkę, pilot, minutnik, wałki do włosów. Wszystko to, co może zainteresować półtoraroczne dziecko. Nie sądziłam nawet, że tak bardzo jej się to spodoba. Weronika otwiera po kolei każde pudełko, ogląda nowe przedmioty, przekłada „zabawki” z pudełka do pudełka, a gdy coś się nie mieści, szuka zastępczego lokum. Tworzy z pudełek budowle. Wydawało by się, że zabawa nie skończy się nigdy, jednak zazwyczaj pada ze zmęczenia przytulona do pilota lub innego przedmiotu 😉
    Pozdrawiam, Joanna :)
    joanna.es@vp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/12144036726544972066 Agnieszka Pawlicka

    Mój Oluś jest co prawda za mały na kreatywne zabawy. Dzisiaj skonczył 8 miesięcy i jego ulubiona zabawa to „bach” wyrzucam wszystko co wpadnie mi w łapki a mama biegaj, gimnastykuj się, zginaj i podawaj. Za to moja bratanica i bratanek 4-letnie bliźniaki to są dopiero kreatywne osóbki. Teraz na topie jest CIASTOLINA. Więc jak ciocia do nich przyjeżdża to jest wielkie klejenie. Pizza, lody, kanapki ciastolinowe tak się teraz bawimy. A ostatnio kupiłam glinkę i zrobiliśmy odciski dłoni i stópek. Bliźniaki miały frajdę, Olek może mniejszą ale pamiątka takich małych łapek jest. Potem rozłożyliśmy farby, pomalowaliśmy i oprawiliśmy w ramki i teraz każde dziecko ma swoją pamiątkę na ścianie. Fajnie będzie za parę lat wrócić i porównać już dorosłe dłonie. Generalnie w czasie deszcze z 3 łobuzów nie da się nudzić. A ostatnie dni były nieciekawe więc dużo się bawiliśmy.

  • http://www.blogger.com/profile/06282711780842987684 Karolina Kahl

    Podczas ostatniego załamania pogody wpadliśmy z moim 3 latkiem na pomysł by upiec ciasteczka drożdżowe z truskawką lub rabarbarem!Ale to nie były zwyczajne ciasteczka w kształcie serduszek czy kółek, do wykrawania ciasta użyliśmy foremek z ciastoliny, dzięki czemu powstał nam podwodny świat, były rybki, rekin, ośmiornice, raki, delfiny itp. Antonio większość czynności wykonywał samodzielnie(ja byłam tylko pomocnikiem kucharza)od wsypywania składników do ciasta, poprzez wyrabianie, wałkowanie, wykrawanie i dekorowanie ciasteczek….zabawa była naprawdę przednia a czas zleciał nam tak szybko, że nim się obejrzeliśmy zrobił się wieczór….Antoś był w siódmym niebie móc bawić się w kucharza….było super, a ciasteczka szybko zniknęły z talerza!
    kto ciekawy zdjęcia z ciasteczkowej soboty na moim profilu na fb
    pozdrawiam
    kahl.karolina@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/11112639807319552578 Grzegorz Justyna Rojek

    Ja z moimi córeczkami uwielbiam się bawić w pacynkowy teatrzyk(oczywiście postacie wykonujemy same)i np. wymyślamy nowe zakończenia bajek. Ponadto wszystkie trzy kochamy malować na wielkich arkuszach rękami i nogami-zabawy jest przy tym co nie miara.Ze starszą córką lubimy tworzyć wzory zaproszeń,laurek,kartek na różne okazje które ozdabiamy tym co mamy po ręką-makaronem, muszlami,piórkami itd. Z młodszą natomiast kochamy ozdabiać ciała za pomocą kolorowych farbek do ciała. Mimo swego wieku bawię się z nimi tak jak one albo i lepiej.

    Justyna
    justynawolny@interia.pl

  • http://www.blogger.com/profile/03352578329587872888 imola sm

    Dużo by pisać i opowiadać dlaczego z moją córą bawię się wplatając w to elementy terapii SI. Każda nasza zabawa musi być kreatywna, bez względu na to, czy akurat mama wysili umysł i takową wymyśli, czy nie. 😉
    Malowanie farbkami. Ale nie takie zwykłe, tylko pełne ryżu, kaszy, soli. Do tego zero pędzli. Sprzątania po tym, jak po wizycie kumpli męża, ale to fajna zabawa 😉
    Kiedy moje dziecko miało problemy z koncentracją, postanowiłam pobawić się z nią w dopasowywanie zdjęć. Każdemu z najbliższych zrobiliśmy zdjęcia. Następnie każde przecięłam na dwie połowy rozkładając je na podłodze tak, by wszystkie elementy były widocznie. Wszystko ok, tylko jakoś moje dziecko moją „górną część” z uporem maniaka dopasowywało do kwiecistej spódnicy babci. Może sugerowała mi zmianę garderoby? 😉 Niemniej jednak, to genialna zabawa! Można tak fotografować co tylko się chce i uczyć dziecko dopasowywania.
    Kolejna zabawa to taka, że wybieramy z dzieckiem 5 zabawek, czy przedmiotów z pokoju i wrzucam je do lnianego woreczka zostawiając małą dziurkę, tak, by rączka mojego szkraba się w nim zmieściła. Pytam „co tam masz?”. Na razie dziecko jeszcze małe i nie zawsze się udaje, ale to też forma SI, więc się nie poddaję.
    Gra na bębnach z pokrywek i garnków to ulubiona zabawa dziecka i taty. Moja niekoniecznie.

    Nie umiem zbyt dobrze tych zabaw opisać. Ale może komuś coś podpowiedzą i coś z nich wykorzysta. Ja tymczasem czekam na inne komentarze, może coś odgapię.
    Pozdrawiam
    m.czapiewska@onet.pl

  • http://www.blogger.com/profile/12317642666079228414 Gabinkowa Mamusia

    Mój synek ma 16 miesięcy i już można w coś się z nim pobawić.
    A więc w deszczowe dni,które niestety zazwyczaj spędzamy w domu staram się wymyślić za każdym razem coś innego.
    Ostatnio na topie jest u nas budowanie wyyyysoooookich kominów z klocków a dziecię je rozwala,kolejną zabawą jest turlanie kostką zrobioną z piankowych,prostokątnych kloców z literką bądź cyferką w środku,robimy również domowe grzechotki z butelki po wodzie i grochu i grzechoczemy na całego.Ostatnio Gabryś zaczął się chować i „wyskakiwać” i mówić „aaaa” więc „akuku „jest super zabawą a jak mama jeszcze podskoczy ze strachu do góry to dziecię śmieje się w głos:) Często również daję Gabrysiowi kartkę i długopis z „pisania” radocha jak nic.Na topie jest również robienie „porządku” w mamy szafkach,dziecko wyrzuca z szafek a mama zbiera wyrzucone rzeczy z prędkością światła :)To tyle u nas z zabaw choć czasami w deszczowe dni chodzimy na spacerki,folia przeciwdeszczowa i dziecko zadowolone,że coś do niego puka :)
    e-mail : gabinkowa.mamusia@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/07200154837197034408 Małgosia O.

    Mój synek ma 20 miesięcy. Rysowanie czy malowanie zajmuje go na chwilkę, z ciastoliny najfajniejsza jest pokrywka, na wyklejanki, wycinanki, jest troszkę za mały, klocki układa z tatą, z babcią bawią się w „dom”, za to ze mną, mamą, bawimy się we wszelkie zabawy sensoryczne. I tak:
    lubimy bawić się ryżem: przesypujemy, rozsypujemy, podrzucamy, próbujemy chwytać po ziarenku, rysujemy palcem po ryżu, chodzimy po ryżu, czasem uda się nawet trochę surowego ryżu zjeść jak mama nie zauważy, wsypujemy ryż do pustej butelki i słuchamy jak pięknie gra.
    Papier toaletowy: rozwijanie rolki jest fajne, ale darcie rolki na kawałeczki to dopiero zabawa, a jak mama owija w papier to dopiero frajda! A jaka super wieża powstaje z kilku rolek papieru!
    Napęczniałe hydrokulki do kwiatów: mieszamy kulki, próbujemy chwytać po jednej, przekładamy z miseczki do miseczki, a podrzucone kulki wysoko podskakują, rozgniatamy kulki w rączkach, próbujemy chodzić po kulkach, a jak mama w porę nie zauważy, to taka kulka powędruje do pysia, a co!
    Mąka: miło do miski pełnej mąki włożyć rękę i zamieszać, a taką mąkę przecież inaczej się przesypuje niż ryż (do zabaw z mąką polecam wannę), uczymy się dmuchać na mąką i klaskać w mące .
    Kostki lodu: próbujemy chwytać, przekładamy z miseczki do miseczki, wrzucamy do wody i próbujemy wyławiać a potem pokazujemy, że „nie ma” jak się rozpuszczą 
    Patyczki do szaszłyków: rozrzucamy, przekładamy z jednej wysokiej szklanki do drugiej, a na końcu łamiemy!
    Woda: przelewamy, chlapiemy, mieszamy ręką, wkładamy nogę do miski, a jak próbujemy pić wodę jak piesek to zamaczamy włosy, czasem uda się w misce usiąść, takie zabawy to tylko na balkonie, mieszkamy na parterze 
    A potem odkurzacz w ruch i rach ciach można wszystkie zabawy od nowa 

  • http://www.blogger.com/profile/07200154837197034408 Małgosia O.

    adres Małgosi O. to m.olszewska@iti.pl

  • http://www.blogger.com/profile/09110122475907382213 PopMum

    Trzeba się zebrać i coś wymyślić! Super nagroda! 😀

  • http://www.blogger.com/profile/03612746357766270434 mama Piotrusia i Bartusia

    anibarpiomar@wp.pl

    podczas deszczu z moimi dzieciakami Piotrusiem 4 latka i Bartusiem 1rok i nie tylko podczas deszczu uwielbiamy kreatywne zabawy plastyczne wszystkie które dają kolor :) ostatnio mamy taką zabawę gdzie z wycinek gazet robimy krzyzówki dzięki którym się uczymy – wyrywamy obrazki z gazetek i układamy piszemy co to jest wymyśłamy podpowiedz a potem kiedy tata wraca z pracy ma nielada łamiglówkę :)
    uwielbiamy robić coś z ,,odpadków,, z kartoników po mleku czy czymkolwiek po nakrętkach , opakowaniach robimy sobie zabawki lub co mam tylko przyjdzie do głowy
    oczywiście tez rysujemy malujemy kolorujemy nie tylko rączkami ale i nóżkami ale to najlepiej na balkonie :)
    no ostatnio coś drukarka słabiej pracuej i z tego też mamy świetną zabawę bo nie drukuje dokładnie prawie wogóle jakieś kontury wiec np drukujemy zdjęcie buzi chłopakow i robimy portrety niby sami bo zamiast malowac kolorować stawiamy kropki jedna przy drugiej i mamy świetny obrazek nie tylko zdjecia wykorzystujemy ale obrazki samochodów czy czegokolwiek :)
    z modeliny robimy rozności przynajmniej sie staramy
    malujemy na wyczucie (ze starszym synek) oczy zamykamy i kierujemy On zamyka a ja mówiac kieruję jego ręką i niezły ubaw z tego mamy bo nie zawsze wychodzi :)

    https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/995046_3076133199209_1546673865_n.jpg
    pokój marzeń z odpadków :)

    https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/532489_3076135919277_301879909_n.jpg
    zaproszenia na urodzinki własnoręcznie zrobione

    https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/181264_3076137519317_738062810_n.jpg
    kreatywna zabawa jeśli zimno na dworze w domu jak widac mamy ciepełko i od razu buziaki się smieją :)

    nie tylko dzieciaki mają radochę ale i matka również :)

  • http://www.blogger.com/profile/08809786364340936933 marta sikorska

    Ostatnio odkryliśmy zestaw do robienia papieru czerpanego z makulatury. Po zrobieniu podstawowej pulpy eksperymentujemy z dodatkami: włóczką, czesanką, płatkami kwiatów, konfetti, brokatem, farbkami itp. Za każdym razem uzyskujemy ciekawy efekt. A z gotowego papieru robimy zakładki, kartki pocztowe, bileciki, ozdobne pudełka. Teraz zaczynamy tworzyć większy projekt czyli pamiętnik. Efekt pracy nie tylko cieszy oczy, stanowi oryginalny prezent ale też daje dużo satysfakcji.
    m.sikorska00@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/00055229464126987679 Agatka

    hmmm…z moją 7mio miesięczna Kasią za wiele nie wykombinuję w niepogodę, jedyne co to troszkę się poturlać po dywanie i pogilgotać do rozpuku, a potem to trzeba trochę odpocząć i poczekać aż małej czkawka przejdzie.hehe.
    Natomiast z dziećmi z rodziny można upiec pyyyszne cieplutkie ciasteczka i udekorować kolorowymi dodatkami, a od rozgrzanego pieca to się cieplej w kuchni zrobi i od razu się człowiek lepiej czuje w takim ciepełku. A i dzieci mają radochę, że trochę w mące pomieszają i łyżki pooblizują. Ach… .fajnie jest być dzieckiem…;)

    Agatka

  • http://www.blogger.com/profile/06683208595527205821 Carrotka

    Mam w domu 3-latkę i roczniaka. Córka wymagająca nie jest, ale jak już wszystko ją znudzi to przystawia krzesło swoje i brata do blatu i zaczyna wyciągać wszystko z szafek. A to oznacza pieczenie lub gotowanie.Roczniak siedzi w krześle, wysoko, żeby wszystko widzieć. Najpierw nie pewnie sie przygląda, bo kuchnia to królestwo mamy-kiedy gotuje, i taty-kiedy sprząta po mamie. Jak już zobaczy, że mama nic nie mówi to klaszcze w łapki i potakuje. 3-latka wyciąga moje książki i zeszyty z przepisami i wybiera. Pomaga we wszystkim, na każdym etapie. Próbuje, przyprawia. Sypie mamie mąkę na głowę i robi zasłonę „dymną” bratu. On nie wie co się dzieje, ale nauczył się, ze lepiej się śmiać więc pieje jak mały kogucik:) oczywiście on też próbuje. Może, już jest prawie dorosły:) Ostatni nasz wyczyn to mnóstwo pierogów w rożnych smakach. Ula zrobiła te z truskawkami i ruskie wg przepisu Taty Akrobaty:) I oczywiście jej pierogi najbardziej smakowały jej bratu:)
    Pozdrawiam
    ninamarchewka@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/11265560661426126917 aniela

    Moje dziecię co prawda jest jeszcze za małe, aleee jak zajmowałam się moją chrześniaczka to różnie to wyglądało…pieklyśmy ciastka tj, pierniki, każde ciasto było ozdobione, potem kilka zapakowane w eleganckie pudełeczko i pod choinkę w prezencie (Lenka ma teraz 7 lat, ale wówczas miała 3-4), bawiłyśmy się masą solną, a potem farbkami malowałyśmy to co ulepiłyśmy, każde nasze dzieło było z misją specjalną – dla babci, cioci, mamy czy taty:)

    Dla Borysa planuję wymalować kawałek ściany w jego pokoju farbami tablicowymi i tak rozwijać jego wyobraźnię, pozwalając mu rysować po ścianie bez konieczności ponownego malowania;) będziemy też piec, składać modele, puszczać latawce czy zdobywać kałuże w czasie deszczu;)

    Niech będzie krzywo;-)

    Pozdrawiam
    Ania, Borysowa mama

  • http://www.blogger.com/profile/11134544311818613303 Gosia

    W czasie deszczu z moja dwuletnia corcia najczesciej zamykamy sie w kuchni:) najpierw zakladamy kolorowe fartuszki a potem na blat kuchenny trafiaja produkty. Corcia skrupulatnie przynosi mi z szafek wszystko to co potrzeba-make, cukier, olej, smietane itp. Po jajka siegam do lodowki sama;) a potem gotujemy – a raczej pieczemy:) zazwyczaj robimy kruche ciasteczka, wycinamy smieszne wzorki -wyobraznia mojej cory nie zna granic 😉 a zrobienie ciasteczkowego hipcia/zyrafy/swinki (w zaleznosci od nastroju) zajmuje calkiem sporo czasu. Moja dzielna dziewczyna bardzo mi we wszyskim pomaga. Ugniata, lepi, wycina. A wszystko to z usmiechem na twarzy i mnostwem pytan.
    Nastepnym punktem jest sprzatanie. To jest dopiero zabawa-wszedzie maka, cukier puder, skorupki jajek. Ale wspolnymi silami szybko dajemy sobie z tym rade. Gdy juz jest czysto a ciasteczka pieknie pachna w piekarniku robimy kawke dla mamy i kakao dla cory, siadamy pod kocykiem, bierzemy ciacha do reki i.. czytamy :)

  • http://www.blogger.com/profile/00597434672989022215 Karolina sikorska

    W dzisiejszych czasach komputerów technologi ” kosmicznych gadających misiów i innych gadżeciarskich zabawek często zapomina się o innych zabawach które samemu można wymyślić tak jak za czasów dzieciństwa. My staramy się córce nie kupować drogich zabawek nie ma tysiąca misiów i klocków lego duplo. Staramy się bawić tym co akurat mamy pod ręką. Kreatywnie wymyślamy zabawy z tym co znajdziemy w domu.
    Jedną z najfajniejszych zabaw którą ostatnio wymyśleliśmy jest „Patyczarka” zabawa z patyczkami do ucha. Wystarczy opakowanie patyczków do uszu i trochę miejsca na dywanie. zabawa dostarczyła nam wiele uśmiechu radości i wielu godzin możliwości nie było nudy a dużo frajdy i myślę że nawet trochę nauki. Czasem wymyślamy i ” budujemy ” domek a to drzewka to drogę po której jeżdżą samochodziki. nauczyliśmy się kształtów poznaliśmy kwadraciki trójkąciki prostokąty i wszystko już mamy dzięki temu opanowane.
    Kolejnym naszym pomysłem jest „Ciasteczkowo” dla nas to robienie na niby ciasteczek. Wystarczy kilka foremek na ciastka i włochaty dywan lub pieluszka tetrowa. Wyciskamy ciacha na pieluszce na dywanie foremkami do ciastek. Mając wiele kształtów dywan zamienia się w ciasteczkowy ogród. mamy gwiazdeczki serduszka misie a nawet żółwika. bawimy się w to nie raz i zawsze powtarzamy dźwięki jakie wydają zwierzątka. Godzina nie wystarcza na ciasteczkowanie Marysia też poznała już dzięki temu dużo nowych słów
    „Naleśniczki” to zabawa którą wymyśliłyśmy z Marysią. Nigdy nie widziałam mojej córki tak szczęśliwej i radosnej śmiała się tak bardzo ze aż czkawki dostała. Zabawa polega na tym że bierzemy kocyk dziecko kładzie się na nim a my zawijamy dziecko w naleśniczka i wołamy naleśniczek z dżemikiem malinowym i bitą śmietanką dla kogo. Marysia uwielbia się bawić w naleśniczka czasem sama przynosi kocyk i mówi „najesniczek” Nadzienie naleśniczka zależy od ubranka dziecka mamy naleśniczki z dżemikiem z
    szpinaczkiem bywają z samym cukrem ale i z niebieską chmurką. Polecam tą zabawę bo nie kosztuje nic a uśmiech dziecka jest bezcenny.
    To nasze sposoby na niepogodę oczywiście oprócz tradycyjnego malowania czytania bajek czy układania puzzli.
    skorpionekk1@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/03808662837554711496 Katarzyna Suliga

    U nas czas deszczu i niepogody, to po prostu czas innej zabawy niż ta na dworze. Nigdy podczas deszczu nie ma u nas nudy, bo nudzić się po prostu nie da!
    Ulubioną zabawą mojego synka Maćka jest tworzenie „NAJPRZERÓŻNIASTYCH” z różnych pudeł i kartonów. Rolą mamy i taty jest dostarczenie kartonu – zwykle im większy tym lepszy, no chyba że natchnienie jest akurat na te małe; a także materii twórczej, czyi różnych materiałów dotworzenia i ozdabiania, takich jak bibuła w różnokolorowych barwach, stare gazety, niepotrzebne kabeki i tekturki np. po papierze toaletowym, różnobarwne kawałki włóczki czy strzępki starych materiałów. Co dalej z nimi robimy? Co to są owe tajemnicze „najprzeróżniaste”? Otóż w zależności od dnia, pomysłu i chęci małego autora z wielkich kartonów powstają całe pociągi, pojedyncze ciuchcie, szybko mknące autka, dalekomorskie okręty, oryginalne statki kosmiczne, a czasem też kuchnia prawdziwa niczym u kucharza czy pełen wymyślnych narzędzi warsztat dziadka :) Natomiast jeśli chodzi o małe pudełka, to prym wiodą tu autka i ciuchcie, z których mogą powstać całe serie do kolekcji, a także całe plemiona oryginalnych i wymyślnych ludzików.
    Moje dziecko te zabawy i tworzenie uwielbia, a ja jestem pewna, że bawi się wtedy świetnie, ponieważ wprost nie można go oderwać od tego dzieła. Śmiało można stwierdzić, że żadna gotowa zabawka, nawet najdroższa, na tak długi czas nie zapewni zabawy i pożywki dla wyobraźni malucha.

  • http://www.blogger.com/profile/03808662837554711496 Katarzyna Suliga

    i mój mail – k.suliga@gmail.com :)
    pozdrawiam, Kasia

  • http://www.blogger.com/profile/04349180208834649014 Paulina Jacek

    Konkurs jest super a nagroda jeszcze lepsza, dlatego spróbujemy. Uprzedzam, że nie mam „lekkiego pióra” więc moje teksty nie czyta się tak przyjemnie jak innych ;p
    Moja córeczka jest mała, ma 20 miesięcy, ale ostatnio mnie zaskoczyła. Znalazła styropianowe małe pudełeczko (po jakiejś przesyłce), okleiła je naklejkami- byłam ciekawa co tworzy więc z boku cicho obserwowałam- po czym wzięła małą lalkę i wsadziła ją do tego pudełko! Otuliła lalę jeszcze małą chusteczką i zaczęła „śpiewać”! Byłam rozczulona tym widokiem! Hand-made w naszym domu jest „normą”, biorąc pod uwagę wiek córeczki hand made powstaje naszymi wspólnymi rączkami 😉 Wczoraj robiłyśmy latawiec- ja zrobiłam konstrukcję, a córeczka za pomocą swych małych rączek oraz farb go kolorowo ozdobiła! Piękny wyszedł nasz latawiec- na pewno zostanie schowany do pamiątkowej skrzynki naszej córeczki ;)Dzisiaj już pogoda ładna więc po drzemce córeczki musimy go wypróbować 😉 Drugą naszą ulubioną zabawą jest nasza „tablica”. Tablica ta to nic innego jak oklejona ściana brystolem na wysokość ok 120 cm 😉 Bardzo lubimy na niej pisać, malować kredkami czy farbami i wyklejać! Uwielbiamy przyklejać skrawki materiałów i piórka! Dzięki tej tablicy mamy czyste ściany, kolorową przestrzeń, a zabawy co nie miara! Bardzo lubimy bawić się w zabawy ruchowe – moja córeczka nie lubi siedzieć 😉 Więc bawimy się w „Uciekaj myszko do dziury”, „stary niedźwiedź”, „chodzi lisek koło drogi”, Głowa, ramiona”, skakanie po łóżku, chodzenie pod prześcieradłem, chowanego 😉
    Mój mail: 2tzzawadzka@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/04349180208834649014 Paulina Jacek

    Komentarze pojawiają się po moderacji? Bo napisałam i nie ma! ;(

    • http://www.blogger.com/profile/12855091213150745600 Kobieta

      Tak :)
      Moderacja jest obecna na naszym blogu już od jakiegoś czasu :)

      Już wszystko jest! Dzięki za udział w konkursie :)
      Pozdrawiam,
      Marysia

  • http://www.blogger.com/profile/17043343538702455883 Anoushka

    Kiedy pada deszcz z otwierami puszki z farbami olejnymi i przygotowujemy różne sznurki od grubych i włochatych po cieńkie i zupełnie gładkie. Dzieciaki maczają szmurki w farbie w ulubionym kolorze i ciągną po kartkach kręcą młynki i zawijasy. Efekty są zawsze niesamowite, czekamy potem dłuuuuugo aż prace wyschną ( farba olejna potrzebuje czasu) wieszamy na sznurku i wybieramy wspólnie te najładniesze które chcemy żeby wisiały w domu. Naprawdę takich prac nie powstydzi się żadna galeria! assmina@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/13506775581470875856 Agata J

    Kiedy pada deszcz my się nie nudzimy
    wymyślamy, malujemy i grandzimy.
    Mama ma pomysłów pełną głowę
    więc gdy pada szalejemy.
    Maja dostaje farby i maluje
    a gdy złapie kredę to rysuje
    a ja dorwie mąkę to udaję piekarza
    a jak ryż to kucharza
    ale i kałuże jej nie straszne
    ba mamy kalosze i płaszczyk więc
    skaczemy jak żabki w wodzie kum kum
    potrafimy stworzyć coś z niczego
    więc lubimy wszelkie zabawy plastyczne i artystyczne
    majkaworld@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/09951493247587520235 vinh nguyen

    Nasza sprawdzona zabawa to domowa piaskownica. Zaczęło się od tego że chciałam zrobić pudełko detektywa. W trakcie jego szykowania córkę bardziej zajęło przesypywanie ryzu z jednego pojemniczka do drugiego. Więc została „ryżowa piaskownica”.
    Potrzebne będą: Dwa pojemniczki, miseczki (ewentualnie mały, pompowany basen)
    – ryż, nasiona kukurydzy, fasoli. Do wyboru.
    – łopatka i zabawki plastikowe.
    Na środku pokoju rozciagam koc. Ryż wsypuję do jednego pojemnika a w drugim są plastikowe zwierzęta. Dziecko siada na kocu obok ustawiam pojemniki i łopatka w dłoń. I zaczyna się zabawa. Przesypuje, myje zwierzątka. Jest szał i usmiech na twarzy. Nasz wspaniały tata zakupił mały basenik dla córki. Z racji tego że ciągle zimno został on wypełniony fasolą i robi za fasolnicę- jako że piaskownica wypełniona piaskiem, to jak będzie fasola, będzie fasolnica.Jedyny minus że nie da się zrobić babki. Zabawa tak wciąga dziecko że któregoś dnia robiąc obiad gdy ujrzała że dodaję ryż, usłyszała, „Myi, myi”. Polecamy taką rozrywkę. Podpowiem że fasolę kupujemy na bazarach. Gdzie można ją kupić taniej bo jest sprzedawana na kilogramy.
    dzanus_192@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/02027071045787048479 56manka

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • http://www.blogger.com/profile/12863582993426876916 ach!

    Gdy pada deszcz i za oknem jest szaro to trzeba nieco poprawić pogodę.
    Jak to robimy? Przepis poniżej!
    1. Na szklane drzwi tarasowe (balkonowe) przyklejamy taśmą foliowe torebki tzw. „zipbag”.
    2. Do środka wpuszczamy kolorowe farby, a torebki szczelnie zamykamy.
    3. Malujemy po torebkach palcem, patyczkiem lub przyborami kuchennymi, które tylko wpadną nam w ręcę.
    Dzięki temu mamy w domu słonko, owieczki i tysiąc księżniczek zamiast ponurej szarzyzny. No i mama jest szczęśliwa, bo sprzątanie po tej zabawie to jedynie odklejenie torebek z szyby 😉
    Ach!

  • http://www.blogger.com/profile/08965296796769162978 Agnieszka matysek

    Próba

  • http://www.blogger.com/profile/08965296796769162978 Agnieszka matysek

    Bardzo lubiłam kiedy mama malowała mi lalki, wycinała je z papieru, następnie malowała do nich ubranka ze specjalnymi haczykami, żeby można je było założyć. Ja rysunki kolorowałam i dowolnie ubierałam tak powstałą zabawkę.
    Inspirowana zabawą znaną mi z dzieciństwa zapragnęłam stworzyć jej wersję dedykowaną własnemu synowi – miłośnikowi traktorów. Choć jestem zwolenniczką koedukacyjności zabaw dla dzieci jakoś nie mogłam go sobie wyobrazić pracującego dłużej niż 10 minut nad papierową lalką i jej ubrankami. Wiem natomiast ile energii wkłada w zabawę traktorem, w malowanie traktorów, ile razy przy tym wypowie słowo „takto”, nie wspominając już o analizie wszystkich pokręteł, guziczków i innych dziwadeł znajdujących się w prawdziwym traktorze dziadka. Wersji owej zabawy było kilka, bo pomysły nasuwały się w toku jej trwania. Początkowo było to malowanie samych traktorków, następnie w owej machinie pojawiły się postaci dziadka, Sebusia oraz postać mamy stojącej obok z kwaśną miną wynikającą z obawy o stabilność wyjątkowo zazwyczaj ruchliwego dziecka (niesłuszna okazała się ta obawa, gdyż synek na upragnionym stanowisku wykazuje się wyjątkową rozwagą i skupieniem). Kolejny etap zabawy to wycinanie namalowanych traktorków w całości. W związku z tym, że takie wycinanki dosyć szybko trafiały do pudełka z masą wcześniej wyciętych płyt CD/DVD (tzn. kółeczek z dziurką odrysowywanych wcześniej przez niego z szablonu -Ach! Jaka jestem dumna!- ta fascynacja nieco ostatnimi czasy przygasła) musiałam wymyślić coś bardziej angażującego. Zaczęłam więc wycinać same figury geometryczne, które następnie wspólnie układaliśmy w kształt traktora, samochodu osobowego, ciuchci itd. Wkrótce przyszło mi na myśl by owe figury móc połączyć trochę bardziej trwale.. obmyśliłam więc specjalne zaczepy przy kołach oraz przy postaciach – paski, które następnie umieszcza się w specjalnych nacięciach. Taka zabawa zajmuje już jakiś czas i jest bardziej angażująca. A proces dotychczasowego efektu finalnego wygląda tak:
    Synek odrysowuje z szablonu kółka, kwadraty i prostokąty, oczywiście trochę nim kieruję by prostokąt i kwadrat były obok siebie, wtedy mamy gotowe „body” ulubionego pojazdu. Ze swojej strony maluję osoby dziadka, synka i siebie. Kolorujemy wspólnie, ja te bardziej skomplikowane elementy. Kształty wycinam ja – syn jest jeszcze za mały – nie zapominając o „paskach montażowych”, następnie robię nacięcia. Nacięcia owe muszą znajdować się na dole figury by móc zamontować koła oraz u góry i u dołu okna by móc umieścić postaci zaopatrzone w paski dolne i górne (tylko mama nie potrzebuje pasków bo ona jest trochę na poboczu). Łączymy elementy, syn początkowo tylko obserwował, jednak w miarę przypływu wiedzy i umiejętności nabrał chęci by podjąć pierwsze nieudolne jeszcze próby samodzielnego ich połączenia. Aby zabawa nie skończyła się zbyt szybko na czystej kartce malujemy tło, może się ono zmieniać w zależności od akurat „przerabianego” pojazdu (podobnie jak postaci, np. przy samochodzie osobowym główną rolę będzie grał tata, a przy autobusie „pan”). Tłem może być droga asfaltowa i stojące przy niej budynki, tory i drzewa … Nie trudno jednak się domyślić że najczęściej wybieraną przez nas opcją jest pole. Sebuś przesuwa zmontowany pojazd po kartce z tłem i znów milion razy słyszę słowo „takto” albo „taptus” (autobus) itd. Do pojazdu zawsze można dorobić przyczepkę, opryskiwacz czy inne uposażenie.

  • http://www.blogger.com/profile/08965296796769162978 Agnieszka matysek

    A czego Nasza zabawa mogła nauczyć syna? Cóż, nie jestem specjalistką, ale myślę, że syn obserwując proces powstawania zabawki uczy się tworzenia czegoś z „niczego”, czyli procesu twórczego, procesu zmiany formy rzeczy, przenoszenia obrazu rzeczywistości na papier, naśladując i odtwarzając zaobserwowane czynności w zabawie nabiera wprawy do ich wykonywania w przyszłym dorosłym życiu… Na pewno uczy się jeszcze wielu innych rzeczy, które nie przyszły mamie do głowy. Zapewne też część z tych rzeczy jest jedynie szlifowaniem tego co już umie. Niedocenione wciąż jest jednak wspólne spędzanie czasu przy porównywalnym poziomie zaangażowania dziecka i rodzica we wspólnie stworzony projekt. Sama dobrze pamiętam z własnego dzieciństwa jaką radość daje dziecku taka niewymuszona zabawa, zabawa sprawiająca przyjemność i dziecku i rodzicowi.
    Oczywiście myślę o modernizacji Naszej wycinanki, będzie ona odbywać się w miarę zmian zainteresowań syna, rozwoju maminej wprawy i wspólnej pomysłowości. Przeszło mi przez myśl nadanie zabawie charakteru trójwymiarowości, wtedy tworzylibyśmy pojazdy początkowo z gotowych pudełek po herbacie a następnie z własnoręcznie zrobionych sześcianów (w szkole bardzo lubiłam geometrię). Popracowalibyśmy w ten sposób nad wyobraźnią przestrzenną syna… Zaczekam jednak aż ten będzie ciut starszy, by mógł czynniej zaangażować swoje bardziej rozwinięte wówczas umiejętności.
    Nie muszę chyba pisać, że konstruowanie papierowych pojazdów nie jest naszą jedyną aktywnością na pochmurny dzień. Rozrywek jest wiele: ruchowych, edukacyjnych i tych banalnych. Układanie puzzli, budowanie z klocków, puszczanie baniek mydlanych, zabawa w chowanego, malowanie czy robienie pieczątek balonem… Każda czegoś uczy, każda ma jakąś funkcję, nie musimy sobie z tego zdawać nawet sprawy. Opisałam zabawę w wycinanki ponieważ znam ją zarówno z perspektywy dziecka jak i dorosłego co nadaje jej charakteru Naszej Zabawy.
    Póki co jest jednak lato i gdy tylko pogoda nie pokrzyżuje planów wolę pozwolić brzdącowi penetrować dziką przyrodę wsi lub miejski niby-ład. A papierkowe sprawy na razie odłożymy – poczekają na odpowiednią niepogodę.

    e-mail: agnieszka830401@gazeta.pl
    (lub: a.matysek@poczta.onet.pl)

  • http://www.blogger.com/profile/08965296796769162978 Agnieszka matysek

    Musiałam swoją wypowiedź podzielić na 2 komentarze. Przy próbie wysłania całości pojawiał się wciąż żółty trójkąt z wykrzyknikiem w środku, długo się głowiłam zanim zrozumiałam o co chodzi. Przepraszam,że tak się rozpisałam… nie mogłam się powstrzymać od opisania genezy Naszej zabawy. Pozdrawiam
    Agnieszka

  • http://www.blogger.com/profile/04730704635320693306 kochacwszystko

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • http://www.blogger.com/profile/17078441485549836053 mati

    nuda, a co to jest nuda:)
    Mamy kilka sposobów na deszcz – gdy jest to wiosenny deszczy, a nie ulewa – wychodzimy na dwór w asyście kaloszy, płąszczy przeciwdeszczowych – i skaczemy po małych i dużych kałużach.
    A gdy warunki atmosferyczne nie pozwalają Nam na to – to w zaciszu domu – wyciągamy pudło różności, a w nim – druciki kreatywne, sztuczne oczy, filc, piankowe arkusze, farby, patyczki do lodów i groszki – i tworzymy stworki – potworki. gdy już mamy wystarczająco dużo stworków – zaczyna się zabawa – każdy z Nich ma swoje miejsce i rolę.

    Są dni kiedy pudło różności nie daje rady i wyciągam ciężką artylerię – babeczki – Julka dostaje do wyboru do koloru produktów z których da się zrobić jadalne babeczki (produkty są w odpowiednich proporcjach) i pieczemy – wychodzą Nam przeróżne twory – ostatnio były zielone babeczki z kawałkami malin – Niunia uwielbia mieszać składniki, dodawać czekoladowe groszki, a gdy babeczki są już upieczone zaczynamy dekorowanie – i tak mamy kule śnieżne, albo zieloną babeczkę na której przysiadł na chwilkę motylek.
    Tak kreatywnie walczymy z nudą gdy deszcz zatrzymuje Nas w domu

    mail stankiewicz.sylwia@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/02639383882480118729 Kasia Najda

    jakie kreatywne zabawy plastyczne/manualne/artystyczne z Waszymi maluchami lubicie najbardziej, kiedy pada deszcz.

    Kiedy dzieci się nudzą jak pada, co wtedy można zrobić – zastanawia się mama.
    I wtedy, zapala się mamie żarówka, że można porobic – zabawki.
    I tak siadamy do stołu, bierzemy plasteline, modeline, mase solną.
    I z takich cudeniek powstają nasze zabawki. Zamki, lalki i autka.
    Zabawy na godziny, zabawy kratywne. Pobudzając wyobraźnie :)

    kasianajda@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/15947523359804926358 Fancy

    Kiedy za oknem pada deszcz, razem z Mają na poprawę humoru szyjemy kolorowe, letnie sukienki dla jej lalek :) Maja ma wiele ulubionych laleczek, natomiast oryginalnych ubranek dla nich jak na lekarstwo – większość to nasze autorskie, wspólne projekty – mała najpierw wymyśla strój, rysuje go na kartce tak jak robią to prawdziwi projektanci w telewizji, a potem z moją pomocą ze skrawków materiałów, których w domu nigdy nie brakuje, szyjemy wymarzone sukienki, bluzeczki i kostiumy dla plastikowych modelek :) Maja to uwielbia, pomysły nigdy jej się nie kończą, a ja cieszę się, że spędza czas kreatywnie, a co więcej możemy robić coś całkowicie razem – ja bez niej ubranek nie uszyję, bo ktoś musi dokładnie mnie instruować jak mają wyglądać, dobierać mi materiały i malutkie guziczki, natomiast ona nie chce szyć ubranek z nikim innym – to takie „nasze” zajęcie, które bardzo zbliża i rozwija wyobraźnię – chyba nie tylko jej, ale i moją 😉 A potem, kiedy wyjdzie słońce, możemy zabrać lalki w teren i sprawdzić, jak nasze kreacje sprawdzają się na „miejskim wybiegu” 😉
    f.ancy@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/00073730523600180620 Ma_niusia

    „Kołem ratunkowym” na czas totalnej niepogody, jest w naszym przypadku… magazyn w firmie gdzie pracuję 😉 Regularnie dostarczam stamtąd pudła kartonowe najróżniejszego kształtu i wielkości oraz wielkie tekturowe rury po materiałach do pakowania 😉 Te materiały zapewniają nam dłuuugie godziny fantastycznej kreatywnej zabawy. Z wielkiego pudła najpierw powstał teatrzyk kukiełkowo-pacynkowy. Taka mini scena z kurtyną z koca 😉 Do niego uszyłam pacynki oraz robiliśmy z tektury na patyczkach od baloników – kukiełki :-) Z posklejanych i obklejonych kolorową krepiną powstał domek, w którym wycięłam okienko i drzwi, a Synek „zagnieździł się” w nim na dobre kilka godzin 😉 Przy kolejnej okazji sklejone pionowo wysoko pudła utworzyły… rakietę kosmiczną! Synek pomalował ją wedle uznania, wspólnie wycięliśmy okrągłe okienka, obkleiliśmy srebrną folią aluminiową :-) Z kolejnego pudła powstało auto, do którego przyczepiłam „szelki”, Synek je pomalował po swojemu i biega w nim udając super wyścigówkę :-) Kolejne pudła czekają, a planujemy jeszcze statek i zamek :-)

    Pozdrawiam,
    mamaniusia@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/07027489098759909391 Halina Trzęsiok

    Deszcz lubimy,
    bo wtedy się nie nudzimy.
    Za to cali się brudzimy,
    smucić się, ani nie myślimy.
    Najdziwniejsze pomysły budzimy,
    śmieszne rzeczy robimy.

    Klasyczne zabawy z czasem się nudzą. Kolorowanie, czy wycinanie nie sprawia już tyle przyjemności co zawsze, gdy kolejny dzień są powtarzane. Działamy wtedy nie szablonowo. Czasem wracamy do ulubionych zabaw mamy z dzieciństwa. Siadamy w kuchni, wyciągamy ziemniaki, gazety, farby, dużą tekturę, nożyk. Robimy ziemniaczane stempelki. Tata otrzymuje nożyk, Bąki – przekrojone na pół ziemniaki i mazak. Rysują to co Tata ma wyciąć. Czasem zostawią trochę dowolności dla mamy. Powstają wtedy obrazy – atak kosmitów na dom, zatopiony statek ze skrzynią skarbów, szklane domy. Gdy farby są już na wierzchu robimy także inne stempelki. Z Nas samych. Malujemy wzajemnie to dłonie, stopy, nawet pupy czy brzuchy. Bąki turlają się po starym prześcieradle rozłożonym na podłodze. Mama i tata też się brudzą. Brudzą dzieci i siebie. Zabawa jest świetna.
    W ostatnim czasie Bąki weszły w fazę zainteresowania zawodami. Na tapecie mamy Księdza. Więc siadamy i przygotowujemy się do zawodu księdza. Z wafli wycinamy okrągłe opłatki, z bibuły robimy stułę, a z kartonu biret. Wycinamy, kleimy, kolorujemy i rozmawiamy. Uczymy się i poznajemy nowe rzeczy. Na koniec odgrywamy rolę – Bąki to Ksiądz, rodzice to wierni.
    Wiem, nie jest to do końca pedagogiczne zachowanie pozwalając na takie zabawy. No cóż, nie wiem kim moje dziecko będzie w przyszłości. Niech będzie kim chce być, nawet jeśli ma zostać Księdzem.
    Bąki nie nudzą się, gdy pada deszcz. Czasem same chcą by padał :-)

    halina_26@onet.pl

  • http://www.blogger.com/profile/04582065695420381508 Ania

    Kiedy już musimy zostać w domu to ulubione zajęciem mojej 2,5 latki jest tzw babranie 😉 rozkładam jej przed lustrem (zaczyna się przy samej podłodze) wielką folię, wlewam ciepłą wodę do miski, córka przygotowuje swoich przyjaciół czyli ludziki z lego duplo. Do tego pędzle, gąbki, miarki, łyżeczki, kubeczki i wszystko co przyjdzie do głowy – a największą frajdą jest? w zależności od nastroju: pianka do golenia + barwniki + blacha do muffinów, mąka kukurydziana + woda, farbki, hydrożel cokolwiek co mam w kuchni + woda 😉 zawsze się sprawdza! Kilka godzin spokoju a przyjaciele z duplo mają spa 😀 Córka ich maluje, kąpie, zanurza, chowa, szuka i znajduje… do tego ma kompana w lustrze 😉 Sprawdzam tylko czasem czy woda nie jest za zimna.
    Oczywiście po takiej zabawie jest calutka morka i brudna więc po pewnym czasie zabawa przenosi się do wanny gdzie robimy mnóstwo piany i jest kolejna godzina zabawy :) Po wszystkim zazwyczaj córka jest tak zmęczona że zasypia 😀

    anna@karpinska.com.pl

  • http://www.blogger.com/profile/14429971895929484497 Kasia Zbierska

    żeby nie było a że a jednak nie próbowałam
    Mam w domu 3,5 latka, który nie potrafi usiedzieć na miejscu,
    więc najchętniej ubieramy kalosze i idziemy w największe kałuże
    które napotykamy, a gdy już wracamy do domu
    to lepimy z plasteliny różne stworki i samochodziki,
    bardzo dużo malujemy kredkami i farbami. Tworzymy nie Samowite rysunki o deszczu który pada z chmurki oraz wesoła śpiewamy piosenkę

    Pada deszcz, pada deszcz,
    pada deszcz na dworze.
    Taki mokry, że już bardziej
    mokry być nie może.

    Lecą tu, lecą tu
    srebrne koraliki.
    Zmoczą drzewa, zmoczą pola,
    domy i chodniki.

    Pada deszcz, pada deszcz,
    pada deszcz na dworze.
    Stuka, puka, stuka, puka,
    straszy kogo może

    Mała mysz, mała mysz,
    biegnie na paluszkach.
    I deszczowe koraliki
    zbiera do fartuszka.

    Michał 3,5 latek 😉 z Mamą

    kasia180719@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/13975219150092202182 Mama Na Obcasach

    Gdy pada deszcz przekręcam łóżeczko na bok przykrywam kocem i robimy dom/namiot, do tego można zasłonić rolety/zasłony zapalić lampkę na środku pokoju – ognisko, pośpiewać harcerskie piosenki (i nie tylko), zagrać na gitarze, usmażyć sztuczne kiełbaski;) zrobić z papieru zwierzątka, drzewka, a nawet cały las:) Czasami bawimy się też prawdziwym namiotem – wtedy służy jako statek kosmiczny, trzęsąc namiotem jak mała jest w środku lecimy na inną planetę, lądujemy np. szukamy co jest na tej planecie, karmimy naszymi kanapkami ufoludki i po kilku takich kursach wracamy na Ziemię:)
    Pozdrawiam
    Asia:)
    czarne.lakierki@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/14699866386685515756 Marek Kowalczyk

    Jeszcze my…jeszcze my
    My też się do konkursu zgłaszamy,
    bo pomysłów wiele mamy.
    Duet świetny, nierozłączny stanowimy,
    każdą nudę przepędzimy!
    Czasem ją zamalowujemy
    (synek nazywa to farbowaniem,
    trudno nie zgodzić się z jego zdaniem,
    że malowanie farbami powinno się nazywać farbowaniem)
    Ostatnio deszczowo, burzowo było,
    trochę się nam już w domu nudziło,
    wyfarbowaliśmy sobie…napewno nie zgadniecie…
    najwypaśniejszą kartonową remizę strażacką na świecie!
    Farbować lubimy też rączki i nóżki,
    śmiechu przy tym sporo- pędzelek łaskocze malutkie paluszki.
    Czasem na nudę lepienie pomaga
    plastelina, piankolina, masa solna-świetna sprawa.
    Nie raz nudę topimy, kiedy z wodą doświadczenia robimy,
    a że z wody i barwników do jajek duetów wiele kolorowych powstakje,
    to czarujemy dosłownie wszystko,
    groch, kasze, ryż, makarony, kwiaty…wszystko oprucz jajek :)
    potem dalsza jest zabawa, przesypywanie, przyklejanie, ozdabianie,
    roboty pełne ręce obie…nuda się nigdy o nas nie dowie!
    Czasem nudę w kuchni gubimy,
    razem gotując się świetnie bawimy.
    Nieraz nuda w doniczce wylądowała,
    kiedy mama z Antosiem coś przesadzała, albo siała.
    Synek od brudnej roboty jest specjalista,
    buzia mu jaśnieje im rączka mniej czysta.
    Kredki też nudę odpędzają,
    jak je dobrze zastrugać, szpicami ją poganiają,
    talentów zbytnio nie mamy,
    ale wszelkie pojazdy już sprawnie nabazgramy.
    Cęsto nuda się w klockach zagubi,
    lub pod puzli ginie odchłanią.
    Lubimy też przed nudą się chować,
    zabawa w chowanego (liczymy już do 5 poprawnie)
    lub domek z koców to niezły sposób na nią.
    Nuda ginie też w garażu,
    tam są różne głośnie sprzęty,
    których się ogromnie boi,
    tam też nasza tablica z kredami stoi
    i czuwa, żeby nuda nie powróciła,
    nawet jeśli w mieszkaniu niebezpiecznie blisko już była.
    Nuda nie lubi też czułości, wygibasów, pląsów akrobacji,
    muzyką głośną się brzydzi…tu chyba nie ma racji :)
    tańcujemy ile wlezie, w pociągu (ze żłobka) jeździmy,
    chuśtamy się w kocu, masujemy, na czworaka torem przeszkód chodzimy.
    Nuda wierszy nie słucha, książek odgądać nie lubi,
    gdy otwieramy biblioteczkę, szybko się w koncie gubi.
    Drukareczkę byśmy bardzo chcieli wygrać sobie,
    nowe by doszły zabawy
    i udowodnilibyśmy niedowierzającej osobie,
    że ja Antoś mały, mam dopiero 2 latka,
    a tyyyyyle już robię!

    adresik przesyłamy, bo że się sprzyda nadzieję mamy:
    kowalkol@wp.pl

    Zwariowany Atek (tak sam na siebie mówię) i mamusia

  • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

    A czy gotowanie zalicza się do form artystycznych zabaw manualnych?
    Bo jeśli nie, to jak nazwać nasze kulinarno-kolorowe przygody z ryżem, makaronem, ziemniakami i owocami? Jak wytłumaczyć rozlane mleko, farby, kredki i papier? Skąd wszędzie mąka, zielono-żółte makarony, skąd fruwające kawałki owoców i skąd uśmiechy na naszych buziach?

    Deszcz nam nie straszny – to tylko powód dla którego mogę wymyślać zabawy i zajęcia dla Małej. Kuchnia jest dla niej największą atrakcją, w końcu znajdują się w niej same „zakazane” skarby. W szaro-bure dni Maja wchodzi do kuchni z całym swoim ekwipunkiem (kredkami, mazakami, farbami). Ja wyciągam co wyciągnąć mogę i czym wyciągniecie nie będzie grozić kalectwem lub sprzątaniem przez następny tydzień.

    Maja maluje makaron. Maja rzuca malowanym makaronem. Maja sypie mąką. Maja próbuje przykleić mąkę do makaronu – tego (jeszcze) suchego. Maja próbuje surowego ryżu. Maja wbije ryż do jabłka. Maja wbija makaron spaghetti do jabłka. Maja rozrzuca wszystko wszędzie. Maja jest UŚMIECHNIĘTA! I brudna… Jak cała kuchnia. Zresztą to nie brud. To artystyczny nieład! Majkowy nieład!

    A mama? Ma dużo sprzątania! Ale to nic… Sprzątanie z dzieckiem, to też zabawa.
    I tak pół dnia demolujemy kuchnie, by przez następne pół dnia ją sprzątać.

    My tak możemy cały czas. Serio!

    katrh.biela@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/14699866386685515756 Marek Kowalczyk

    test :)

  • http://www.blogger.com/profile/05899228986088675955 Aleksandra

    W czasie deszczu dzieci się nie nudzą :) Mój Bąbel ma milion pomysłów na minute jeśli nie na sekundę. Kiedy pada lub jest zimno w ruch idą przede wszystkim książeczki, m.in o Nudzimisiach :) A Nudzimisie nigdy się przecież nie nudzą :) najpierw czytamy rozdział, potem Bartek tworzy swoje własne ilustracje, kolorowe, barwne i piękne :) kiedy już co nieco przeczytamy, przychodzi czas na rysowanie. Ilość zarysowanych kartek w naszym domu idzie już chyba w tysiące… a ostatnio poza kolorowankami i własną twórczością mały uwielbia labirynty i mapy skarbów. I tak tworzę mu labirynty koło, trójkątne, poplątane a on dokładnie prowadzi kredkę do celu, zaprowadza jeże po jabłka i myszki po ser, dziecko się rozwija a i mama nie jest bierna plastycznie :) potem czasem udostępniam te labirynty, kolorowanki, obrazki na których trzeba znaleźć różnice czy połączyć kropki innym mamom i tatom oczywiście też, na stronce bimbambom.pogrudka.com. A kiedy już się nasycimy czytaniem i pracami plastycznymi idziemy do kuchni…. a tam to już istne szaleństwo :) muffinki, pierniczki albo pizza robiona przez Bąbla smakują najlepiej :)

  • http://www.blogger.com/profile/05899228986088675955 Aleksandra

    no i zapomniałam maila podać aleksandra.kacprzak@gmail.com

  • http://www.blogger.com/profile/06831916381915157103 skahio

    Dziennik lekcyjny. Tajemna księga pani nauczycielki. Otwierany na lekcji obwieszczał nastanie ciszy. To w nim mieściły się wszystkie nasze tajemnice, silne strony, słabości. Lista obecności odczytywana niczym rytuał. Oceny za sprawowanie. Tematy przerabianych lekcji. Wszystko w niepozornym brulionie.
    Które z naszych pociech nie zapragnęło choć przez chwilę zostać nauczycielem i usiąść po drugiej stronie biurka nauczycielskiego w całkowicie nowej roli? Wystarczy odrobina chęci i wyobraźni. Nawet w deszczu. Gruby zeszyt. Linijka. Nieskończona wyobraźnia. Własna lista uczniów rozkładana w formie zakładki. Nareszcie sprawiedliwe oceny. Ręcznie malowane świadectwa na koniec szkoły.
    Własnoręcznie wykonany dziennik lekcyjny to klucz do magicznego pokoju nauczycielskiego. Pewnie w tej magicznej szkole my rodzice mamy niejedną dwójkę. Ale za to nasze pociechy z drobną pomocą mogą zasłużyć na szóstkę z lekcji wyobraźni i kreatywności. A deszcz niech sobie pada i pada. Przecież jesteśmy w szkole!

  • http://www.blogger.com/profile/12772580445411992336 Małgorzata Chrobak

    Gdy pogoda na dworze nie dopisuje
    Ulewny deszcz nastrój nam psuje
    Zabieramy się za naszą wspólną pasję
    Która gwarantuje nam różne atrakcje

    Bierzemy papier i nożyczki ozdobne
    Wycinamy listeczki i kwiatuszki pogodne
    Na kolorowe kartki je przyklejamy
    I ich pięknem się nadzwyczajnie upajamy

    Recycling nie jest nam również obcy
    Jego zalety poznają także chłopcy
    Z kartonów, puszek i pudełek
    Można stworzyć rzeczy wiele

    Domek dla lalek na pierwszy rzut
    Więc pudełka po lekach idą w ruch
    Wspaniałe mebelki z nich powstają
    Uroku pomieszczeniom dodają

    Kolejną sprawą jest papierowa wiklina
    Ona nudę wręcz potrafi zaklinać
    Dziewczynki zręcznie kręcą rureczki
    Z których powstają małe wózeczki

    Z chłopcami budujemy samochody
    A nawet wiatraki niezwykłej urody
    Drogi i autostrady wymarzone
    A wszystko z papieru jest stworzone

    Czasem mamy ochotę na pieczenie
    Zabieramy się więc za ciastek lepienie
    Według gustu dzieci je dekorujemy
    A później się nimi delektujemy

    Która dziewczynka biżuterii nie lubi
    Z koralikami nigdy się nie nudzi
    Nadziewamy je na sznurki kolorowe
    Tworząc naszyjniki i korale odlotowe

    Wymyślamy również nasze własne bajki
    Przez opowiadanie motywów z wycinanki
    A w każdej naszej kreatywnej metodzie
    Mówimy głośne „nie” czyhającej nudzie

    fantazyjneupominki@poczta.fm

  • http://www.blogger.com/profile/14246732930776673202 Ame

    Mój synek jest bardzo ciekawskim człowieczkiem, dlatego kiedy siedzimy razem w deszczowy dzień i nie możemy „wydostać” się na powietrze, by poszaleć na podwórku, staramy się urozmaicać czas ciekawymi zajęciami. Często są to różne ciakwe kulinarne odkrycia, takie jak, wyrabianie małymi paluszkami masy do gołąbków, czy produkcja kulkowych pierogów. Czesto są to tez kuchenne doświadczenia z urzyciem róznych ulubionych zabawek Kajtusia.
    Ostatnim hitem w naszym domy było doświadczenie, które nazwaliśmy „Drożdżowy balonik”. Do pustej plastikowej butelki półlitrowej wsypaliśmy drożdże, które zasypaliśmy cukrem i wodą. Na szyjkę butelki nałożyliśy ukochany balonik, na którym namalowaliśmy wcześniej oczy i buzie. Butelkę odstawiliśmy w ciepłe miejsce i obserwowaliśmy co się wydarzy. Po około 15 minutach pod wpływem fermentacji drożdży i wytworzonego w butelce gazu balonik zaczął rosnąć i powiększać się. Im większy był balonik, tym większy miał uśmiech i oczy. Synek był wniebowzięty i zaskoczony, że ze zwykłyh kuchennych drożdż, z których zazwyczaj robimy chałkę można zrobić faktastyczne „Czary mary”. kiedy tak spędzamy czas, żadna, nawet największa burza nam niestraszna:)

  • http://www.blogger.com/profile/14246732930776673202 Ame

    I jeszcze mail: amelek1@wp.pl

  • http://www.blogger.com/profile/12024438366910091061 Monika Wrona

    Bawimy się w malowanie 
    Za oknem pada deszcz, co robić?
    A my wyciągamy farbki  duże kartki i malujemy ja maluje słoneczko paluszkiem a córeczką patrzy i bawi się pędzelkiem wkłada pędzelek do farbki i maluje kreski ja zaczynam domalowywać np. listki a i będzie kwiatuszek, Nikola robi brawo z radości  a za chwile moczy raczki w farbkach i malujemy. Chmurki …. Jak namalujemy? Gnieciemy karteczkę w piłeczkę moczymy w farbce i robimy ciap ciap i są chmurki. Tak samo robimy korony drzew. Ta dam i nasz obrazek gotowy 
    I co robimy dalej?
    Bibuła/ krepa  co będziemy robić? hmmmm tutu tak tutu to spodniczka  tylko nasza będzie z bibuły kolorowa potrzebna nam będzie gumeczka i kolorowa bibuła tniemy paseczki i wiążemy na gumeczce. Niestety Nikolka jest jeszcze malutka, bo właśnie dziś skończyła roczek wiec podawała mi kolorowe paseczki bibuły, a ja wiąże i spodniczka gotowa  . Zostało jeszcze bibuły zrobimy kwiatuszka. Patyczek, kawałeczki bibułki (wydzierane przez córeczkę) i związujemy wydarte płatki do patyczka patyczek owijamy zielona bibuła i gotowe . Tak właśnie spędzamy deszczowe i zimne dnie 

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: water ionizer()

  • Pingback: stop parking()

  • Pingback: stop parking()

  • Pingback: electrician tool set greenlee()

  • Pingback: dig this()

  • Pingback: h&h locksmiths()

  • Pingback: house blue()

  • Pingback: you can find out more()

  • Pingback: electrician s forum()

  • Pingback: ionizer payment plan()

  • Pingback: water ionizer()

  • Pingback: water ionizer()

  • Pingback: pay per day loan plans()

  • Pingback: alkaline water brands()

  • Pingback: visit site()

  • Pingback: water ionizer loans()

  • Pingback: alkaline water()

  • Pingback: alkaline water()

  • Pingback: http://webkingz.camkingz.com/()

  • Pingback: right here()

  • Pingback: learn more()