Smoczek jest blee! Czyli udało się – Gabi definitywnie zasypia bez smoczka

Gabi już nie używa smoczka. Dokładnie 22 marca 2014 r. Kuba stwierdził, że „sprawdzimy” nasze dziecko pod względem potrzeby zasypiania ze smoczkiem, odprawił rytualne wyrzucenie smoczka za okno i stało się. Smoczek odszedł w zapomnienie.

Szczegóły znajdziecie we wpisie „Odsmoczyłem córkę, chyba” a wszystko rozpoczęło się od sposobów, w jakie Wasze dzieci pożegnały smoka we wpisie „Odsmoczkowanie dziecka – sprawdzone sposoby” i mojego życzenia, aby Gabi w dniu swoich drugich urodzin nie potrzebowała już smoczka, by zasnąć.

Nasze dziecko zawsze dostawało smoczka tylko do zasypiania, czyli podczas popołudniowej drzemki i wieczorem po kąpielce. W ciągu dnia musiałam chować smoczki przed Gabi w pudełku, bo jak tylko jakiś zauważyła to zaraz wkładała go do buzi i z nim chodziła, choć nigdy nie potrzebowała go, gdy nie był w zasięgu jej wzroku.

Sweet little girl sleep after a long day

Podobno dziecko można już odmoczkować, jak pojawiają się pierwsze ząbki, jednak my odkładaliśmy tą decyzję w czasie, ale w końcu trzeba było stanąć na wysokości zadania. Od momentu, kiedy Kuba odsmoczkował nasze dziecko minęły ponad dwa tygodnie a Gabi tak, jak pierwszej nocy zasnęła bez smoczka, tak śpi dalej bez niego. Podstawową rzeczą, jaką musieliśmy zrobić następnego dnia po wyrzuceniu smoczka to pochowanie wszystkich pozostałych. Gabryśka miała parę smoczków (w porywach 4) w tym jeden przypięty w foteliku samochodowym. O ile wszystkie domowe zdążyłam wyrzucić, o tyle o samochodowym zapomniałam. Kiedy wyjeżdżaliśmy i Gabi usiadła w foteliku oczywiście zaczęła domagać się smoczka. Nie mogliśmy w tym momencie zmienić zdania i dać córce komunikat: „smoczek w domu jest blee, ale w samochodzie proszę bardzo, możesz sobie ciągnąć ile chcesz”. Zawsze w takich chwilach trzeba być przede wszystkim konsekwentnym, więc Kuba szybko odpiął smoczek od fotelika i schował, zabawiając w tym czasie naszą pociechę.

Gabi lubi jeździć samochodem i siedzenie w foteliku zakodowała właśnie z posiadaniem smoczka w buzi. To był nasz sposób na to, aby dziecko szybko zasnęło podczas jazdy, ale Gabi lubiła mieć smoczka w buzi nawet zaraz po jej drzemce. A kiedy wracaliśmy do domu po aktywnym dniu potrafiła zamknąć oczy i zasnąć w pół minuty bez smoczka. Lubiła go mieć w samochodzie i już. Dlatego trochę czasu zajęło tłumaczenie, że jest już dużą dziewczyną, nie potrzebuje smoczka, smoczek jest blee itd.

Nasza próba odsmoczkowania dziecka udała się w 100%! Gabi nie woła i nie szuka smoczka, rozumie nasze komunikaty, przyjmuje do wiadomości, że smok był, ale już go z nami nie ma. Jednak w pewnym momencie myślałam, że dam za wygraną. Podczas popołudniowej drzemki Gabi zaczęła sobie wkładać wskazujący palec do buzi. Moja Sis przez bardzo długi czas ssała palec zamiast smoczka i wiem, że łatwiej jest odsmoczkować dziecko niż przepowiedzieć mu, że nie ma ssać palca. Pomyślałam, że jeśli Gabi zacznie ssać palec to smoczek wróci do łask jeszcze na parę tygodni lub miesięcy. Stoję nad łóżeczkiem, obserwuję, co dziecko zrobi z palcem a ona zaczęła wskazującym palcem machać na ustach i się nim bawić – podczas takiej zabawy dziecko wydaje takie śmieszne dźwięki, wiecie co mam na myśli? Ten moment trwał może z 10 sekund po czym Gabi złapała rączką kota maskotkę, przytuliła go do siebie i zasnęła.

kciuk

Następnego dnia, podczas drzemki popołudniowej było trochę inaczej. Również zaczęła bawić się swoimi paluszkami, ale miałam wrażenie, że ewidentnie chce zacząć ssać ten wskazujący palec. Szybko i zdecydowanie wyciągnęłam jej go z buzi i położyłam na poduszce. Gabi miała jeszcze jedno podejście do włożenia palców do buzi, jednak ja znowu odłożyłam jej rączkę na poduszkę. To był dla niej sygnał, że za każdym razem będę wyciągać jej rączkę z buzi i nie ma opcji, żeby zasnęła z palcem w ustach. I tak też się stało.

Zawsze, gdy Gabi idzie spać wita się ze wszystkimi swoimi zwierzątkami w łóżku. Czeka na nią: owca, kot, pies i myszka. Ma co przytulać i jak ma ochotę coś włożyć do buzi i pogryźć to najczęściej gryzie kota, ale to trwa pół minuty, po czym przytula go i zasypia.

smoczek

Po tych dwóch tygodniach bez smoczka mogę stwierdzić, że to ja i Kuba mieliśmy większy strach przed odsmoczkowaniem dziecka i pożegnaniem smoczka na zawsze niż sama Gabi. Wydawało nam się, że Gabi jest jeszcze taka malutka, że potrzebuje smoczka by zasnąć, że nie da rady inaczej zasypiać i smoczek będzie z nami mieszkał do drugiego, a może nawet do trzeciego roku życia dziecka. Ja już wcześniej o tym wiedziałam, ale teraz po raz kolejny przekonałam się o tym, że nasze dziecko jest bardzo mądre (zresztą pewnie nie tylko nasze 😉 ) i zawsze jeśli dziecku coś się na spokojnie wytłumaczy to pociecha to zrozumie.

Dziś Gabi widzi smoczka tylko na zdjęciach albo w gazecie. Wtedy jej mała twarzyczka krzywi się a Gabi mówi „blee!”, ja odpowiadam: „Masz rację kochanie, smoczek jest blee i już go z nami nie ma”. I cieszę się, jestem przeszczęśliwa, że nasze dziecko od 19 miesiąca życia żyje bez smoczka. I znowu okazało się, że strach ma wielkie oczy, a najtrudniejszy jest pierwszy smok… a nie, krok.

Zdjęcia: mamazone.pl