Wielkanoc inna niż wszystkie. I życzę sobie, aby każda taka była

Tego właśnie potrzebowałam: poczuć klimat Świąt Wielkiej Nocy poza domem, zjeść pyszne potrawy, których wcześniej nie musiałam sama przygotowywać, cieszyć się każdą chwilą z rodziną, spacerować, pluskać się w basenie i nie przejmować się absolutnie niczym.

Marzenia są po to, by je spełniać. A ja marzyłam właśnie o tym, by wyjechać na Święta i spędzić je nie w normalny, tradycyjny sposób we własnym domu. Chciałam wyjechać nie dlatego, że nie lubię przebywać w swoich czterech ścianach, ale na co dzień człowiek ma dużo czasu, żeby nacieszyć się mieszkaniem u siebie 😉 I jak mawiają Niemcy: miło jest czasami zmienić tapetę. Więc i my zmieniliśmy tapetę na parę dni i w sobotę rano rozpoczęłam pakowanie moich i Gabi rzeczy – Kuba pakuje się sam 🙂

Wyjechaliśmy z domu około południa i wyruszyliśmy w kierunku, gdzie znajduje się Hotel Ossa. I w tym miejscu muszę BARDZO podziękować Asi. To właśnie ona tydzień przed Świętami w komentarzach do wpisu „Szukanie zajączka w ogrodzie – znacie ten zwyczaj?” napisała, że Ola, która jest miesiąc młodsza od Gabi będzie szukać zajączka w Hotelu Ossa. Kliknęłam dwa razy, sprawdziłam ofertę, skonsultowałam ofertę z Kubą, musiałam również „przespać się” z tematem i parę dni później już wiedziałam, gdzie spędzimy Święta 🙂

Wiedząc już, że na Święta jedziemy do Ossy codziennie dowiadywałam się, że ktoś już tam był i gorąco poleca to miejsce. Jestem typem, który musi przekonać się o czymś na własnej skórze, a powiem szczerze, że rekomendacje znajomych podniosły poprzeczkę. Na miejscu okazało się, że Hotel jest położony prawie w środku lasu. Dookoła było bardzo zielono i żałuję, że nie było fajnej pogody w czasie drugiego dnia naszego pobytu, bo w ostatni dzień, kiedy słońce wyjrzało zza chmur można było się prawie opalać na hotelowej plaży, a to był już dzień naszego powrotu do domu.

Ale, ale, czas na konkrety. To będzie podsumowanie naszego weekendowego pobytu w Hotelu z podziałem na poszczególne, istotne dla wszystkich kwestie.

Jedzenie. Śniadanie i  kolacja w formie bufetu w cenie. Możliwość wykupienia obiadu na miejscu, ale dla nas (rodziców) dwa posiłki były wystarczające. Dla dziecka oczywiście nie. Byłam bardzo mile zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że codziennie o 13:00 jest przewidziany obiad dla dzieci (zupy, deser i dwa dania do wyboru) w cenie! Dla mnie to było super rozwiązanie! Ja mogłam zadbać o linię, a dziecko miało zapewniony obiadek o stałej porze.

Pokoje. Nauczyłam się, że z dzieckiem potrzebne są takie rzeczy, o których nikt nie myśli podczas wyjazdu we dwoje. Dlatego zawsze przed wyjazdem dzwonię do hotelu, by dowiedzieć się, czy na miejscu są rzeczy potrzebne dla Gabi, czy powinnam je zabrać z domu. I tak też było tym razem. W pierwszej kolejności poprosiłam o pokój, w którym będzie można zamknąć sypialnię – każdy, czyjego dziecko robi sobie drzemki popołudniu wie o co chodzi 😉 Następnie czajnik (wczesny ranek + dziecko = mleko). Spytałam też czy w pokoju będzie wanna, bo jeśli jest prysznic to wanienka dla dziecka jest mile widziana. Poza tym w naszym pokoju były szlafroki i moje ulubione jednorazowe kosmetyki w łazience <3 Ważne jest też dla mnie to, że w pokoju była wykładzina – do daje domowy klimat i wygłusza.

Serwis. Obsługa Hotelu, zarówno w Recepcji,  w restauracji, w lobby czy nawet panie pokojowe – jednym słowem – wszyscy byli bardzo mili, uprzejmi, każdy chętnie służył informacją i pomocą i to wszystko nie było takie hotelowo-sieciowe, ale swojskie i domowe. Pierwszego dnia przyjechaliśmy do Hotelu o 17:00, Gabi musiała coś zjeść i poprosiłam o krzesełko do karmienia podczas rozmowy telefonicznej z recepcją. Dwie minutki i krzesełko było w pokoju. Tak samo z resztą jak obiad dla Młodej 🙂

Gastronomia. Pierwszy raz podczas Świąt jadłam sushi! Na miejscu oprócz stołu szwedzkiego i dużej ilości potraw był też kucharz, który kręcił sushi na miejscu. Było świetne. Czytałam wcześniej opinie, że jedzenie w Ossie jest bardzo dobre i mogę to potwierdzić. Oprócz tego podczas każdego posiłku było osobne menu dla dzieci, więc Gabi miała okazję poznać nowe smaki i jadła też… frytki – pierwsze w życiu.

Sport i rozrywka. Na miejscu każdy znajdzie coś dla siebie. My pojechaliśmy do Ossy odpocząć, miło spędzić Święta i to się w zupełności udało, ale widziałam gości hotelowych w sportowych strojach idących na fitness itd. Jak ktoś lubi to czemu nie? Oprócz SPA jest tam: basen, sauna, jacuzzi, squash i wiele więcej.

Położenie. Hotel położony w malowniczej okolicy, w środku lasu. Jest dużo miejsca do spacerowania. Tylu wózków z małymi dziećmi dawno nie widziałam.

Ważne szczegóły dla rodzin z dziećmi.

  • Dzieci do 3 roku życia mają pobyt za darmo.
  • Hotel posiada bawialnię dla małych dzieci (coś w rodzaju przedszkola) oraz ofertę animacji (rysowanie, malowanie, zabawy ruchowe itd.) dla większych dzieci (chociaż  dwudziestomiesięczna Ola również brała w nich udział, więc dla chcącego nic trudnego 😉
  • Basen posiada brodzik dla małych dzieci, sauny, zjeżdżalnia, jacuzzi.
  • Obok Recepcji znajduje się przewijak.
  • Na terenie Hotelu jest duży plac zabaw, plaża, jezioro, rowerki wodne, mini wyspa, króliczki, są fajne ścieżki do spacerowania.
  • Można też skorzystać z kręgli, pograć w bilarda, pograć w squasha lub zakręcić nóżką w hotelowej dyskotece 😉
  • Jest też SPA, ale niestety nie miałam czasu skorzystać.

Więcej o atrakcjach dla dzieci znajdziesz tutaj: www.kids.hotelossa.pl

Hotel Ossa aktualnie ma świetną propozycję na majówkę dla rodzin z dziećmi. Niestety Gabi jest jeszcze za mała, żeby brać aktywny udział w zabawach z młodzieżą, ale za rok, dwa lata, już wiem, gdzie będziemy spędzać długi weekend majowy 😉

Podsumowanie.

Hotel Ossa nie jest po prostu hotelem rodzinnym. To Hotel, który stoi otworem do dzieci i na miejscu miałam wrażenie, że to właśnie dzieci są najważniejszymi gośćmi hotelowymi.  Bawialnia, animacje, obiad o 13:00, plac zabaw, plaża, przewijak, wanienka, czajnik – z tyloma rzeczami w jednym miejscu spotkałam się pierwszy raz. Podczas różnych wyjazdów, czy to razem z Gabi czy tylko z Kubą, lubię sprawdzić każde miejsce pod kątem pobytu z dzieckiem. I to właśnie Hotel Ossa spełnia wszystkie  kryteria udanego wyjazdu rodzinnego. Jest to pierwszoligowy hotel, gdzie śniadanie Wielkanocne zjedliśmy w towarzystwie posła Marka Borowskiego, aktora Andrzeja Nejmana czy doktora Bohdana Maruszewskiego. Najwidoczniej nie tylko my wiemy, co dobre 🙂

Ocena.

W skali od 1 do 6 przyznaję Hotelowi Ossa 6 gwiazdek. To miejsce idealne dla rodzin z dziećmi, czego dowodem jest Gabi, która nie chciała wracać do domu 🙂

To była idealna Wielkanoc. Życzę sobie, aby co roku tak było!

 

ossa1 ossa2 ossa3 ossa4 ossa5 ossa6 ossa7 ossa8 ossa9 ossa10 ossa11 ossa12 ossa13