Catering wigilijny – warto czy nie warto? My sprawdziliśmy i znamy odpowiedź!

Kulinarne przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia w tym roku przebiegły mi bardzo sprawnie. W ciągu 15 minut wybrałam, zamówiłam i wiem, co jeść będę przez najbliższe dni.

Wiem, wiem. Każdy w święta powinien od rana do nocy cały tydzień spędzić w kuchni gotując wspaniałe potrawy dla najbliższych. Taka jest tradycja i każda szanująca się Pani Domu przygotowuje dla najbliższych obowiązkowo 12 potraw na stół, dodatkowo piecze pyszne ciasta i pierniczki, pięknie wygląda i uśmiecha się do gości przez cały czas – w duchu prosząc, aby już sobie poszli a ona będzie mogła w końcu spokojnie usiąść i rozprostować nogi.

Mimo, że jestem najstarsza z mojego rodzeństwa, nie mam wpojonej misji, aby organizować święta dla całej rodziny w moim domu. Wiem, że w niektórych domach jest tak, że najpierw Wigilię przygotowywała babcia, później mama, a następnie rodzice i dziadkowie zapraszani są do swoich dzieci wraz z całą dziatwą. W mojej rodzinie tak nie ma – chyba jesteśmy inni 😉

Boże Narodzenie to wyjątkowy czas – najbardziej magiczny w roku. W święta chcę mieć czas dla moich najbliższych. Chcę też mieć dobry humor, chcę być wypoczęta i tryskać energią wieczorem, a nie biegać z brudnym fartuchem całą dobę i nie daj Boże kaleczyć się w kuchni (ostatnio ucięłam sobie pół palca podczas obierania ziemniaków 😛 ).

Myślałam o tym bardzo długo. Co rok gotując w kuchni potrawy na święta i zaklinając garnek, aby tym razem nic się nie przypaliło, obiecywałam sobie, że to już ostatni raz, że za rok będzie inaczej, bo święta mają być miłe i przyjemne. Owszem, jeśli komuś sprawia radość przygotowywanie wieczerzy dla całej familii to w porządku – ja wolę inne przyjemności 😉 Idąc z duchem tych przemyśleń, postanowiłam w tym roku zamówić wikt na całe święta łącznie z ciastem (przynajmniej mam 100% pewności, że mi nic nie opadnie, a krem się nie zważy) i w 15 minut zrobiłam to, co normalnie zajmuje innym cały dzień – a może nawet dwa lub trzy dni.

W taki cudowny sposób w tym roku na naszym stole pojawi się:

  • barszcz
  • uszka wigilijne z kapustą i grzybami
  • zupę grzybową
  • krokiety z kapustą i grzybami
  • krokiety z serem i pieczarkami
  • pierogi z serem
  • pierogi z kapustą i grzybami
  • pierogi ruskie
  • sałatka śledziowa w warzywach z selerem naciowym i gruszką
  • tradycyjna sałatka warzywna
  • rolada z łososia w cieście biszkoptowo-szpinakowym
  • półmisek mięs na zimno
  • kaczka w pomarańczach z nutą imbiru
  • kaczka staropolska z jabłkiem i cynamonem
  • roladka wołowe
  • schab z suszonymi pomidorami
  • kluski śląskie + sos
  • makiełki
  • kapusta z grzybami
  • bigos staropolski

A na deser:

  • sernik tradycyjny,
  • ciasto imbirowo-piernikowe z orzechami oraz lekko solonym sosem karmelowym,
  • świąteczny tort makowy z kremem waniliowym i nutą pomarańczy.

I uwierzcie: mam pełen stół zastawiony łącznie w jakąś godzinę – zamówienie i odbiór. Jesteśmy po pierwszej degustacji połowy dań i powiem szczerze, że np. krokiety z barszczem smakują jak u mamy, makowiec i sernik – pycha! Makiełki, bigos, kapusta z grzybami – czysty smak świąt!

Święta to magiczny czas, ale to właśnie Boże Narodzenie jest punktem zapalnym różnych kłótni, a wspólna wieczerza – eskalacją konfliktów, które nazbierały się przez cały rok. W dużej mierze moim zdaniem wynika to z braku pomocy osobie, która organizuje wieczór wigilijny. Nie od dziś wiadomo, że zakupy, obieranie, gotowanie, mieszanie, pieczenie, a na końcu podanie 12 pysznych dań jest nie lada wyzwaniem. Mając na uwadze, że później trzeba po gościach posprzątać, pozmywać i poprać, można mieć kiepski humor już na początku grudnia. Dlatego catering wigilijny może okazać się zbawieniem dla wszystkich członków rodziny – a w szczególności dla osoby, która zawsze najwięcej robi, a najmniej mówi.