Dwa kłamstwa, z którymi żyjesz na co dzień i przez które jesteś biedny

Pensja średnia i pensja minimalna. To są te dwa kłamstwa, które słyszysz każdego dnia.

 

ŚREDNIA KRAJOWA

Co do średniej pensji zakładam, że spodziewasz się o co chodzi. Wiesz to z matematyki przecież – że średnia to najbardziej zakłamana miara. Zakłamana bo jak inaczej o niej powiedzieć, skoro jeśli, – dajmy na to – włożysz głowę do piekarnika, gdzie jest powiedzmy. ok. 100 C, a nogi do zamrażarki –  a tam niech będzie umowne 20 C na minusie to z obliczonej średniej temperatur wyjdzie nam, że przebywamy w całkiem znośnych i nieszkodliwych warunkach, bo w temperaturze 40 C. Czyli w miarę komfortowo, prawda? Tylko dlaczego coś jednak parzy a coś gdzieś przymarza?

Masz psa? Wiedz, że jeśli wyjdziesz z nim na spacer, to podczas tego spaceru macie średnio po trzy nogi! Tobie trzecia niepotrzebna, a psu trochę głupio tak na trzech jedynie, co? No ale średnia jasno mówi, że oboje żeście są trójnogami. To tyle, mniej więcej jeśli chodzi o średnią arytmetyczną i niepełny obraz jaki ona daje. Pitagorasem nie jestem, taka miara istnieje, jest pomocna w zobrazowaniu szybkim i prostym pewnych intuicyjnych wielkości. Intuicyjnych!

Dlatego zaczyna się groteska, kiedy średnia ma nam mówić o całkiem konkretnych liczbach – o kwotach! A jeszcze bardziej groteskowo jest, kiedy do obliczenia tejże przyjmuje się całkiem przypadkowe dane. Lub po prostu zakłamane dane.

I tak jest właśnie w przypadku naszej rokrocznie hucznie ogłaszanej średniej krajowej pensji, która to ku uciesze wszystkich, pięknie rośnie. Stary i banalny przykład na początek to pikuś – wiadomo, robotnik i jego wynagrodzenie 1000 zł, prezes z wypłatą 100 000 zł, więc średnio każdy z nich zarabia po 50 500 zł. Banał, a jeśli ktoś chce tak wykorzystywać argumenty o zafałszowanej średniej krajowej to nawet trochę populizm.

Mamy więc sytuację, w której przedsiębiorcom każe się odprowadzać składki od wynagrodzeń niemal wirtualnych, bo nie pochodzących z tego sektora, który jest nimi obciążony!

Prawdziwe kłamstwo zaczyna się kiedy przyjrzysz się jak GUS (Główny Urząd Statystyczny) ją oblicza. A oblicza ją na podstawie danych z wynagrodzeń w przedsiębiorstwach sektora prywatnego zatrudniających powyżej 9 osób, czyli tylko w przedsiębiorstwach DUŻYCH! W obliczeniach tych, zatem całkowicie pomijane są małe i średnie przedsiębiorstwa! Ale to też być może wiecie i nie jest to zaskoczeniem. O co więc chodzi?

Otóż średnia krajowa jest podstawą do obliczania składek, które każdy przedsiębiorca odprowadza do ZUS. Stąd właśnie mamy comiesięczne obciążenie przekraczające ponad 1000 zł – bo obliczone jest od średniej wynoszącej ponad 4000 zł. W największych przedsiębiorstwach – przypomnę! Natomiast GUS dysponuje również – a jakże – średnią wynagrodzeń uzyskiwaną we wspomnianych małych i średnich firmach i ile ona wynosi? Ciut ponad POŁOWĘ tej obliczonej dla największych, czyli 2 100 zł!!!

Mamy więc sytuację, w której przedsiębiorcom każe się odprowadzać składki od wynagrodzeń niemal wirtualnych, bo nie pochodzących z tego sektora, który jest nimi obciążony! Łatwo policzyć, że gdyby ustalić je logicznie i uczciwie – od średniej 2100 –  to nie byłoby to ponad 1000 zł a nieco więcej niż 500 zł…

Czy nie byłoby łatwiej podjąć decyzji o rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej? Nie byłoby więcej chętnych do działania, zrobienia czegoś swojego? Zaryzykowania? Do rozwoju?

 

MINIMALNA KRAJOWA

Ona jest niejako powiązana ze średnią, bo średnia jest jednym z czynników branych pod uwagę przy ustalaniu tego biurokratycznego tworu, czyli minimalnej. A więc mamy jeden powód do radości, jeden pozytyw źle obliczanej średniej krajowej, tak? Bo przecież im wyższa średnia, tym wyższa minimalna, czyli najmniej zarabiający mają gwarancję otrzymywania pewnego minimum na wyższym poziomie? Yhmyyy… Jasne… Wyjaśniam.

Pensja minimalna nie jest żadnym gwarantem czegokolwiek. Pensja minimalna to kolejna prawna regulacja nakazująca ci jedynie o tym, poniżej jakiego wynagrodzenia nie możesz podjąć legalnie pracy w naszym kraju, to nie ma nic wspólnego z naturalnymi regulacjami rynku. Pensja minimalna to 1) narzędzie polityczne i kolejny de facto 2) podatek. Co?! A tak, to! Polityczne? Wiadomo, że gawiedź się ucieszy, kiedy premier/ka wyjdzie i z radością ogłosi podniesienie pensji minimalnej. Argument o tym, że większość pracodawców stwierdzi, że nie stać go na droższego pracownika i po prostu go zwolni albo zaproponuję inną formę zatrudnienia w tym również tę nieoficjalną :), jest oczywisty. Co za zły przedsiębiorca! Nie chce wypłacić godziwej pensji, którą państwo dla mnie wywalczyło! Ale hola!

Przedsiębiorcę stać na pensję dla ciebie! Nawet wyższą niż śmieszne „gwarantowane” przez ustawodawcę tysioncpincet. Ty już dziś pracodawcę kosztujesz 2500 zł a więc on ma dla ciebie tysiąc więcej, ale nie może ci dać, bo aparat, który dba o ciebie potrzebuje tego bardziej. Podatek? Bo… Teraz wiedz, uświadom sobie, że każde 100 zł podniesienia (czytaj: ogłoszenia z dupy) pensji minimalnej powoduje też podniesienie składek od tejże, które twój pracodawca musi odprowadzić! TADAAAM! Podnosząc minimalną rząd nie robi nic innego jak podnosi minimalny podatek od pracy! Po prostu – dba o wpływ dla siebie, nie dla ciebie!

Przecież: zarządzona minimalna dotyczy wszystkich. A więc – sytuacja: pracujesz w Biedronce i ta Biedronka nie może zatrudnić cię poniżej tysioncpincet, więc zarabiasz więcej, kiedy rząd podniesie ci do tysioncszejset. Hura! Jestem lepiej wynagradzany! Ale… piekarz dostarczający bułki do Biedronki też zatrudnia, prawda? I on też tym wspaniałym rozporządzeniem jest zobowiązany podnieść pensje swoim ludziom. Pensje i POCHODNE od nich, czyli składki, czyli nic innego jak podatek dla państwa. Gdzie więc poszuka dodatkowych środków by nie zamknąć piekarni a zamknąć bilans powyżej kreski? Podniesie cenę bułki, którą dostarcza do Biedronki, a którą ty co dzień kupujesz! Ołje! Zarobiłeś więcej! Radujmy się! Czy może nie?

Jedyną stroną w tej operacji, która cały czas ma więcej to rząd, bo on tak czy inaczej otrzymuje swój podatek – wyższe składki od twojego wynagrodzenia, wyższy VAT od ceny bułki…

Dlaczego tak jest? Bo u nas jest dobrze nie wtedy, kiedy ludzie mają pieniądze, a wtedy kiedy rząd je ma – oto kwintesencja socjalizmu. A socjalizm jak wiadomo to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju! A więc między innymi walczy ze zubożeniem społeczeństwa, które sam powoduje…

 

Do przemyślenia.