Bolące krocze po porodzie siłami natury. Mój sprawdzony sposób na szybką ulgę

Ponad dwa tygodnie temu urodziła się Michalinka. Tym razem poród odbył się siłami natury, a nie przez cesarskie cięcie, jak to miało miejsce 4 lata temu podczas narodzin Gabi.

 

Niestety, nie miałam czasu, aby dobrze przygotować się do porodu siłami natury – urodziłam w 36 tygodniu ciąży, a przygotowywać krocze do naturalnego porodu można w 37/38 tygodniu ciąży pijąc herbatę z liści malin – pisałam o tym we wpisie Herbata z liści malin przed porodem lub wykonując masaż krocza – można go zacząć w 30/34 tygodniu ciąży. Masaż krocza powinien uelastycznić tkanki i rozciągnąć krocze, przez co może uchronić  kobietę przed pęknięciem lub nacięciem okolic intymnych w czasie porodu. Niestety, masaż nie daje 100% pewności, że nacięcia lub pęknięcia da się uniknąć.

 

Jeannette Kalyta na moje pytanie o masaż krocza odpowiedziała:
Masaż jak najbardziej może pomóc, ale nie ma tu zasady, czasem nacięcie jest niezbędne! To zależy od wielkości dziecka, jego kondycji i oczywiście elastyczności krocza. Ale podkreślam – to jest kwestia indywidualna. Nic nie jest czarne albo białe. Nie można jednoznacznie powiedzieć czy lepsze jest samoczynne duże pęknięcie czy nacięcie. Ale mam wybierać: naruszyć krocze czy przyjąć dziecko na 2 w skali Apgar?

 

Nasz autorski wywiad z najsławniejszą polską położną można przeczytać we wpisie Zawsze idę za kobietą. Ekskluzywny wywiad z Jeannette Kalytą Serdecznie zachęcam! Wracając do bolącego krocza…

 

Przygotowanie do porodu

Masaż krocza i picie herbaty z liści malin stosowałam w pierwszej ciąży, która zakończyła się cesarskim cięciem, więc w drugiej ciąży uznałam, że nie będę się nastawiać na poród naturalny, bo istnieje większe prawdopodobieństwo, że Michalinka również przyjdzie na świat poprzez cesarskie cięcie – już wcześniej rozmawiałam na ten temat z lekarzem, który prowadził moją ciążę i on powiedział, że jednoznacznie nie da mi gwarancji, że będę mogła urodzić siłami natury po cesarskim cięciu. Rozmawiałam też z koleżankami, które miały zakończony pierwszy poród przez cesarskie cięcie – drugi i trzeci poród to też zawsze było CC.

Jednak Michałka zdecydowała inaczej i postanowiła już w dniu swoich narodzin pokazać wszystkim, że ona chodzi własnymi ścieżkami 😉 Poród rozpoczął się naturalnie i też tak zakończył. I oczywiście nie obyło się bez nacięcia krocza. Do nacięcia nie byłam zupełnie przygotowana i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że będzie potrzebne. Łudziłam się, że może moje krocze jest na tyle elastyczne, że nacięcie nie będzie konieczne. Zresztą chyba i tak byłam bardzo zaskoczona tym, że poród rozpoczął się w 36 tygodniu ciąży i nawet o takich „detalach” nie pomyślałam – byłam bardzo skupiona na skurczach, na oddychaniu i na tym, aby poród zakończył się naturalnie, a nie ponownie operacją. Natomiast Kuba, który był przy mnie w trakcie całego porodu widział i wiedział, że zaraz będę miała nacięte krocze. Dziś spytałam go, czy nie mógł jakoś zareagować, powiedzieć coś na ten temat, ochronić moje krocze? A on spokojnie odpowiedział, że gdyby go poproszono to nawet by te nożyczki podał. Ufał położnej, która prowadziła poród i wiedział, że jeśli nacięcie krocza się zadzieje to znaczy, że jest ono niezbędne. I pewnie też tak było.

 

Bolące krocze po porodzie siłami natury – jak  sobie z nim radzić?

Po porodzie siłami natury każda kobieta bardziej lub mniej odczuwa tego skutki w okolicach intymnych. Niektóre kobiety bardzo szybko się regenerują i już po jednym dniu mogą powiedzieć, że normalnie funkcjonują, inne czują ból w kroczu przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Co można zrobić, aby samemu już od pierwszych chwil po porodzie zadbać, aby krocze szybciej się goiło, a w związku z tym mniej bolało?

Jeśli chcesz, żeby ból krocza po porodzie naturalnym szybko minął zachowaj odpowiednią higienę. Dodatkowo należy też wietrzyć krocze. Co to oznacza w praktyce? A no to, że ja przez pierwszy tydzień po powrocie ze szpitala do domu chodziłam tylko w sukience do porodu z Granatovo (szeroko opiszę ją na dniach, ale już teraz mogę powiedzieć, że to REWOLUCYJNE moje odkrycie! można poczytać więcej TUTAJ), a na sobie prócz niej miałam tylko biustonosz do karmienia Mamabel Triumph. Wszystko sprawdziło się bardzo dobrze i świetnie zdało egzamin!

 

Aby odpowiednio zadbać o ranę na kroczu niezbędne będą 4 rzeczy:

woda

papier toaletowy / waciki / ręcznik papierowy

Octenisept

podpaski połogowe (ja miałam ekologiczne z bawełny organicznej i były super! do kupienia TUTAJ), a w kolejnej fazie, kiedy krocze nie będzie mocno krwawić mogą być chusteczki higieniczne – dużo chusteczek!

 

A teraz konkrety: co i jak robić, aby krocze przestało boleć?

Zasadę tę stosowałam już pierwszego dnia po porodzie w szpitalu. Poleciła mi ją Justyna Długiewicz, która jest położną w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie oraz założycielką Szkoły Rodzenia w Lesznie, więc kobieta ma długoletni staż i wie, co mówi 😉

 

Więc co robić?

Po każdej wizycie w toalecie należy umyć krocze pod bieżącą wodą, dokładnie osuszyć ręcznikami papierowymi lub papierem toaletowym lub wacikami, następnie spryskać krocze Octeniseptem (ja dawałam od 5-8 psiknięć), później w zależności od potrzeby wytrzeć nadmiar płynu i wydzieliny z krocza, a na samym końcu delikatnie przymocować do krocza podpaskę lub chusteczkę higieniczną, ale tylko wtedy kiedy jest taka potrzeba (kiedy są upławy z krocza). Później należy wietrzyć ranę, czyli położyć się na jednorazowym podkładzie lub ręczniku, rozszerzyć nogi i w takiej pozycji leżeć jak najdłużej. Wiadomo, że czasami długo się nie da, ale już 5-10 minut po każdej wizycie w toalecie daje bardzo fajne efekty. Najważniejsze jest to, aby tę zasadę stosować za każdym razem po wyjściu z toalety – wtedy kiedy boli krocze oczywiście. Stosować według potrzeby.

Ja miałam nacięte krocze 13 maja, a zasadę tę stosowałam przez około 14 dni. Teraz nic mnie nie boli, nic nie dolega. Krocze idealnie zagojone, a ja mogę już od paru dni spokojnie jeść posiłki w kuchni na siedząco, a nie na stojąco, jak to było na początku 😉

 

A co to jest za cudowna ulga – móc usiąść przy stole rano do śniadania! Więc życzę Wam, abyście nigdy nie musiały jeść śniadania, obiadu czy kolacji na stojąco – a zawsze na siedząco!