Świąteczny, przedświąteczny i poświąteczny – LUZ!

Czy wiecie, że Święta Bożego Narodzenia można spędzić na zupełnym luzie? Bez biegania, pośpiechu, paniki, przepracowania, „muszę jeszcze!” – bez tej gonitwy całej.

 

I wcale nie w taki sposób, że udajemy się gdzieś do rodziny na sępa 😉 albo wyjeżdżamy „do obiektu” na gotowe i zapłacone, ale w normalny domowy, rodzinny sposób, taki tradycyjny, z przygotowaniami w domu – z choinką, karpiem, kapustą z grzybami, barszczem, opłatkiem a nawet z prezentami – pełen komplet.

My tak spędzamy już od kilku lat a w tym roku pobiliśmy samych siebie, bo w przeddzień Wigilii, czyli 23 grudnia pojechaliśmy jak gdyby nigdy nic 300 km do Hamburga na piękny musical dla dzieci Król Lew König der Löwen. Wyjechaliśmy z domu o godzinie 15:00, wróciliśmy o 2:00 w nocy – dzień przed Wigilią. I… nic się nie stało, to znaczy Gwiazdor przyszedł, gwiazdka wzeszła! Następnego dnia ubraliśmy choinkę, przygotowaliśmy karpia i całą resztę. Wspólnie, z uśmiechami i radością, bez pośpiechu a i nawet na zrobienie zdjęć był czas.

 

Sekret Bożego Narodzenia?

I to jest chyba (na pewno) jeden z sekretów spędzenia świąt na luzie – niech każdy uczestniczy w ich przygotowaniu, niech każdy znajdzie zadanie dla siebie. Gabi w tym roku ubierała choinkę z Marią i Miszel, pokroiła z babcią i ze mną składniki do sałatki, ja karpia oporządziłem a babcia rybę usmażyła, barszcz, kapusta i wiele innych dań to moment. Z Polski przywieźliśmy wypieki i wędliny. Do dziś mam wrażenie, że wszytko zrobiło się samo i zupełnie nikt nie był obciążony dniami spędzonymi w kuchni i nocnymi przygotowaniami. A o bieganinie po sklepach nie wspominając.

Wiecie, że na święta wszystkie szyby w oknach nie muszą lśnić, a firany można uprać na przykład w październiku tak bez okazji? I nie każde lustro w domu musi być bez skazy, tym bardziej, że dzieci i tak pierwsze co zrobią to upaprzą właśnie je? Że jak spod kanapy, w drugi dzień świętowania, jeden „kot” się wyturla to też świąt nikt nie odwoła? Że lampki na choince będą pięknie wyglądały nawet jak co druga żarówka na kablu nie będzie świecić i nie trzeba jechać właśnie, już, teraz po nowe do sklepu, stać w kolejce? Polecamy ten styl!

A co najważniejsze jest w dni świąteczne? To, by pobyć razem. I nie ważne, czy śniadanie i obiad będą „na godzinę” i czy ktoś nie zapomni masła postawić na stół albo włączyć pod garnkiem z pierogami na czas 🙂 . Nie warto psuć sobie bycia razem tym, że popiół z kominka gdzieś tam wysypał się na wykładzinę (a ktoś ją w ogóle poodkurzał przed świętami?), lepiej pójść na wspólny spacer, naprawdę.

 

Święta w opcji „slow”. To nasze przesłanie od lat kilku. Z roku na rok mamy coraz fajniejsze wspomnienia, bez stresu, bez napięć, z ogromem śmiechu, dystansu do siebie, i tak nam coraz bliżej do siebie co roku. I wtedy na takie Święta naprawdę się czeka.

 

 

A to nasze wspomnienia z Bożego Narodzenia 2015:

Ulotna atmosfera Świąt złapana w kilku zdaniach i na kilku zdjęciach