Przyjaciel

Dziś znowu była piękna, słoneczna pogoda. Słońce ładnie grzało, ale tylko przez okno. Na dworze było mroźnie i jak wyszłam na dwór to nawet założyłam kaptur na głowę – tak było zimno.

Dzień zapowiadał się normalnie: pranie, TV, obiad; gdyby nie telefon od mojego przyjaciela. Łukasza znam już od pierwszej klasy szkoły średniej, czyli ponad 15 lat. Jak ten czas leci! (gadam, jak stara baba, ale sformułowanie jest na miejscu)

Poznaliśmy się przez jego sąsiada a mojego kolegę z klasy – Artura. Łukasz miał książki do pierwszej klasy liceum ekonomicznego do sprzedania a jak chciałam je kupić. I tak zaczęła się nasza przyjaźń, która intensywnie trwała do czwartej klasy Łukasza. Nawet zostałam zaproszona przez Łukasza na jego Bal Studniówkowy w sali Matalplastu w Lesznie. To było 12 lat temu a ja tak dobrze to pamiętam… Później kontakt nam się urwał. Wiadomo: studia, nowi znajomi, praca. Ja miałam jeszcze rok, aby zdać maturę i pomyśleć o studiach.

Jeden z ostatnich razy, jak się widzieliśmy to jego ślub z Asia. Zebraliśmy się całą ekipą, dwa samochody i pojechaliśmy do Koźmina Wielkopolskiego na ich ślub. Koźmin taki mały a dwa kościoły mają. Oczywiście najpierw trafiliśmy do tego nieprawidłowego. Na ceremonię zaślubin na szczęście się nie spóźniliśmy, ale mało brakowało.

Później spotkaliśmy się 2, może 3 lata temu. Ja z moim ówczesnym chłopakiem postanowiliśmy jechać na Przystanek Woodstock do Żar a Łukasz ze swoją ekipą już tam był. Zapakowaliśmy wszystko w Caddy i na imprezę! A tam pole namiotowo-samochodowe. Wszyscy pozytywnie nastawieni. Super koncerty i chrypiący Owsiak na scenie. Na moim ówczesnym chłopaku (obecnym Mężu) Woodstock zrobił duże wrażenie. Był na nim pierwszy raz. Ja pierwszy raz na Przystanku Woodstock byłam w Kostrzynie chyba w 1997 roku, kiedy jeszcze pole słoneczników było wszędzie a słonecznik był znakiem rozpoznawalnym imprezy.

I tak dzisiaj wszystko przybiegło z przeszłości: woodstockowe przystanki, studniówka, liceum ekonomiczne i Łukasz. Dziś pozostały tylko rozmowy telefoniczne, ale to i tak dużo. Trzeba dbać i pielęgnować takie znajomości, ale czy jest czas? Dziś każdy ma rodzinę. Łukasz ma synka Czarka. Ja spodziewam się dziecka. I uważnie słucham dobrych rad starszego kolegi tak, jak 15 lat temu. Łukasz zawsze więcej i lepiej wiedział. W końcu jest rok starszy.

Komentarze