Blog parentingowy dla mamy i taty. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

Ja to mam szczęście

Nie wiem, czy to wyjątkowe szczęście czy raczej wielki pech, że po dwóch miesiącach karmienia piersią mam zator mleczny. Pewna nie jestem, czy to zator na 100% czy zapalenie piersi. Moja pierś nie jest pełna i wielka, jak balon, ale boli w jednym miejscu. Dlatego myślę, że to jednak zator mleczny.

Od niedzieli czuję się, jak wrak człowieka. Temperatura ciała mi skacze od 38,5 st. C do 35,1 st. C. Biorę tabletki przeciwbólowe i pod ich wpływem czuję się dobrze. Wczoraj, po 1 dniu brania tabletek, nie zabrałam ich w dzień i wieczorem znowu miałam stan podgorączkowy. Już sama nie wiem, co mam robić. Co mi pomoże a co zaszkodzi…

Dziękuję wszystkim dziewczynom, które pod wczorajszym postem napisały, jakie mają własne sposoby na taki problem. Wczoraj leżałam nad miseczką w solą i wodą – i w takiej pozycji wyglądałam bardzo śmiesznie! 😉 To było jak domowa joga 🙂

Taki sposób, aby zamoczyć pierś w ciepłej wodzie z solą pomógł mi wczoraj, ale dzisiaj znowu pierś mnie boli. Zaraz idę do wanny, rozmasuję pierś podczas kąpieli. Biorę ibuprom na noc – żeby w końcu pierś przestała boleć. I mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.

Komentarze