O, choroba!

Gabi jest chora. Ja też nie jestem w pełni sił.

Wczoraj byliśmy u Mamy, była też przeziębiona moja Sis. Pewnie to właśnie od Zuzanny złapałyśmy tą chorobę. I niestety męczymy się we dwie.

Poprzedni wieczór wyglądał tak, jak zawsze: o 19:00 kąpielka, o 19:30 spanko.
Nagle o 21:00 Gabi obudziła się z płaczem – miała zatkany nosek i nie mogła oddychać. Na szczęście pod ręką miałam Marimer (pisałam o nim  TUTAJ), więc mogłam zaaplikować  Marimer Baby Hipertoniczny roztwór wody morskiej Na zatkany nos, Katar, Przeziębienie, Zapalenie zatok, taki, jak TUTAJ.

Najgorsze w tej chorobie jest to, że Gabi nie pozwala sobie nic aplikować do noska i nie można się do niej zbliżać z aspiratorem. Normalnie czyszczenie noska może też do najprzyjemniejszych nie należało, ale prawie codziennie (według potrzeby oczywiście) używamy dla Gabi Marimer Baby Spray do nosa (taki jak TUTAJ).

A teraz płacze, wije się, na sam widok aspiratora, chusteczki higienicznej i buteleczki z wodą morską odwraca głowę, odpycha rękami, krzyczy a łzy same lecą z oczu.

Wczoraj Marimer zaczął działać po 23:00 i właśnie o tej godzinie Gabi zasnęła. Głaskałam ją po plecach przez cały czas, Brysia leżała na brzuszku a ja słyszałam jej sapanie i zatkany nosek – nikomu nie życzę, aby musiał kiedyś tego doświadczać. To bardzo niefajne uczucie, kiedy chcesz pomóc dziecku, ale nie możesz.

Spaliśmy we trójkę w jednym łóżku do 5:15. Noc przebiegła w miarę spokojnie.
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem wody morskiej i Nurofenu (miałam go w apteczce, kiedy był potrzeby WTEDY) – łagodzi wszelkie stany zapalne i w tym przypadku też się świetnie spisuje.

Jedyne plusy, jakie widzę w tej chorobie, są takie, że Gabi na szczęście nie ma gorączki, ma apetyt i taką samą jak zawsze ochotę do szalonej zabawy. Je wszystko tak, jak zawsze; ładnie pije mleko a po dawce Nurofenu poklepuje się po brzuszku i mówi “Mmmmm!” 🙂

Moja Mama nawet twierdzi, że Gabi bardzo ładnie uchowała się przed chorobą, skoro dopiero w 13. miesiącu życia złapała jakiś wirus. Coś w tym jest. Chociaż ja się łudziłam, że odporność Brysi będzie super mocna aż do matury 😉

Gabi ma zapchany nosek a ja mam podrażnione gardło. Czuję się, jakbym miała w szyi setki wkłutych szpilek. Leczę się roztworem wody z solą, masłem czosnkowym i herbatą z imbirem. Źle nie jest, ale jeszcze daleko mi  do pełnego zdrowia.

Teraz siedzimy razem z Kuba na kanapie w naszym pokoju telewizyjnym (w którym TV nie była oglądana od ponad roku 😉 i pewnie wyglądamy jak dwójka staruszków: pod kocykiem, z herbatką w ręce, za to z jedną małą różnicą: przy komputerach.

Mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie spokojniejsza niż wczorajsza. Zaraz spadam pod prysznic i będę w pogotowiu na wypadek, gdyby zaszła potrzeba ponownego głaskania po pleckach, by Gabi spokojnie zasnęła.

P.S.
Macie może jakieś sposoby, metody, środki na pozbycie się zatkanego noska u roczniaka? Nie chodzi o smarki tylko o zlikwidowanie obrzęku śluzówki – u dorosłego to wiadomo – jakieś krople, aerozol, lub tabletka a co można zaaplikować takiemu maluchowi?

Komentarze