Antykoncepcja. Kiedy jest najlepszy czas, aby powiedzieć dziecku o zabezpieczaniu się?

Jestem mamą dziewczynki, więc muszę być za nią odpowiedzialna. Nie odkrywam w tym miejscu Ameryki. Każdy rodzic odpowiada za swoje dziecko: jego wychowanie, zdrowie, życie – nie ważne jakiej płci jest nasza pociecha. Jednak ja mam wrażenie, że my, rodzice dziewczynek, mamy przed sobą misję specjalną, bo “chłopak to sobie zawsze poradzi i dziecka do domu nie przyniesie”. A dziewczyna? No właśnie.

Jakiś czas temu Nishka napisała, że w wieku 19 lat została mamą. Tekst świetny, z humorem, widać w nim duży dystans autorki do siebie i świata – i oczywiście bardzo dużą dawkę optymizmu, ale ja na miejscu Nishki nie wiem, czy potrafiłabym tak zawalczyć o siebie, czy zdałabym maturę i poszła na studia, bo dziecko w klasie maturalnej nie jest spełnieniem marzeń. W tym wieku młodzież marzy raczej o fajnych studiach, dobrej pracy, w tym wieku dopiero rozpoczyna się swoje życie – a dziecko to zupełnie inny etap, nie lepszy, nie gorszy, ale inny.

To, że moje życie potoczyło się w ten a nie inny sposób jest też zasługą mojej mamy. Już w podstawówce, kiedy zaczęłam spotykać się z pierwszym chłopakiem, mama wspomniała “coś” o antykoncepcji. Oczywiście zupełnie nie myślałam wtedy o tym, żeby zacząć uprawiać seks, ale gdzieś z tyłu głowy miałam zakodowane, że seks = antykoncepcja. I kiedy wiedziałam po studiówce, że “ten dzień” a właściwie noc zbliża się dużymi krokami, pierwsze co zrobiłam to umówiłam się na wizytę do ginekologa. Już teraz nie pamiętam, czy do specjalisty poszłam z mamą czy sama, ale tak, jak trafiłam do niego w wieku 18 lat, tak ten sam ginekolog prowadził moją ciążę i pierwszy zobaczył Gabi. Podczas wizyt w czasie ciąży nawet żartowaliśmy, że mój ginekolog zna mnie dłużej niż mój własny mąż 😉 Jakoś zeszłam z tematu… Wracając.

Każdy z nas wie, że młodzież w dzisiejszych czasach coraz szybciej dojrzewa i “te sprawy” zaczynają interesować ich znacznie wcześniej niż nas, aktualnych rodziców. Dla mnie to zupełna norma, że byłam dziewicą do 18. roku życia, ale zdaję sobie sprawę, że granica inicjacji seksualnej coraz bardziej się obniża. Będąc jakiś czas temu na wykładzie doskonałego psychologa Wojciecha Eichelbergera usłyszałam dużo ważnych słów, ale jedno zdanie utkwiło mi najbardziej: nie kupujcie córkom drogich prezentów na Pierwszą Komunię Święta – zróbcie im prezent w postaci wiedzy i wizyty u ginekologa. Nie ma to być normalna wizyta podczas której zostanie uruchomiona cała procedura badania itd., ale bardziej informacja dla młodej osoby, że ktoś taki, jak ginekolog jest tak samo ważny w życiu młodej panny, jak dentysta.

Do każdego specjalisty chodzimy według potrzeby i my, rodzice możemy powiedzieć córce, że z każdym problemem, pytaniem albo z ciekawości można umówić się z ginekologiem, który jest moim zdaniem jednym z najważniejszych specjalistów w życiu każdej kobiety. Niech to będzie spotkanie, pogadanka, pokazanie miejsca, gdzie ów specjalista przyjmuje i w jaki sposób można się z nim umówić, bo taka wiedza zawsze się przyda, prędzej czy później. A my, rodzice, możemy mieć tylko pobożne życzenie, aby “ten moment” został przesunięty w czasie, ale wpływu na to i tak nie mamy żadnego. Stety albo niestety, ale taka jest prawda.

b_1_26484

Wiem, że jeszcze za wcześnie, żeby o tym myśleć, ale mam zamiar być świadomym rodzicem i tak samo, jak moja mama powiedziała mi o antykoncepcji, tak samo ja chcę, żeby moja córka dowiedziała się o zabezpieczaniu się w odpowiednim czasie, zanim będzie za późno. Na wszystko w życiu jest odpowiedni czas: na zabawę, na naukę, na pracę i na wychowywanie dzieci. Idealnie by było, gdyby Gabi miała zapewnione te aktywności w odpowiedniej kolejności. A ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby jej to ułatwić.

Zdjęcia: polki.pl, linemed.pl