A Ty jeszcze karmisz piersia?! A czy oddychanie kogoś dziwi albo szokuje?

Moja droga mleczna z Miszel trwa już ponad 12 miesięcy. To 4 miesiące dłużej niż z Gabi. O mojej laktacji, doświadczeniach podwójnej mamy i ogólnie o karmieniu piersią rozmawiałam z Agatą, z pewnością znaną Wam z bloga hafija.pl Agata jest laktacyjną matką wielu dziewczyn, nie raz “uratowała” i moje karmienie piersią, więc jeśli ktoś jej jeszcze nie zna, to koniecznie musi poznać! Bo to Pierwsza Matka Karmiąca w PL!

 

Hafija: Akurat jesteś drugi raz na drodze mlecznej, jak się z tym czujesz?

Marysia: Czuję się, jak ryba w wodzie! Serio! Będąc w drugiej ciąży zastanawiałam się jak to będzie. Pamiętam, że cztery lata temu z Gabi karmienie piersią szło mi bardzo ciężko i opornie. Dopiero po pierwszym miesiącu poczułam, że dogadujemy się w tym temacie z dzieckiem: ja wiem, co mam robić – ona wie, jak ma jeść. Nie bez znaczenia była też Twoja pomoc i Twój blog Hafija.pl. Wtedy w trudnych momentach czytałam wpisy lub pytałam w wiadomości prywatnej o różne laktacyjne zagadnienia.

Pomoc kogoś z zewnątrz w rozpoczęciu karmienia piersią jest bardzo ważna. Moim zdaniem wsparcie młodej mamy w pierwszym miesiącu po pojawieniu się maleństwa jest istotne z kilku względów: po pierwsze to wspaniałe spotkanie z maleństwem, na które czeka się 9 miesięcy a rzeczywistość bywa zderzeniem z codziennością. Po drugie: burza hormonów szaleje i młoda mama jest szczególnie wrażliwa na różne tematy związane z dzieckiem itd. Po trzecie: bardzo często cała uwaga jest skoncentrowana na dziecku właśnie, a młoda mama jest również kobietą i cały czas chce czuć się atrakcyjnie. Pamiętam, że w moim przypadku umycie włosów w pierwszym miesiącu po porodzie graniczyło z cudem! A jeśli do tego dochodzi jakaś mała wątpliwość związana z karmieniem piersią to świat potrafi się zawalić. Dlatego uważam, że zawsze, niezależnie od tego, czy to pierwsze, drugie, czy trzecie dziecko, w karmienie piersią powinien być zaangażowany tata! Zapytasz: “Ale jak to? Tata przecież nie ma piersi!” Piersi nie ma, ale dwie ręce już tak! I u nas wygląda to w taki sposób, że rano, jak budzimy się z Miszel to ja zostaję w łóżku, a Kuba zmienia pieluszkę Małej i bawi się z nią a ja mam czas na pierwszą poranną toaletę, po zmianie pieluszki ja karmię i razem zaczynamy dzień. Tak samo wygląda to w ciągu dnia – niby mała drobnostka, ale fajnie jest pozwalać sobie na pomoc. To niby tylko niewinna zmiana pieluszki, pół godziny zabawy, wyjście na spacer tylko z tatą, ale dla kogoś, kto czasami jest z dzieckiem 24 godziny na dobę, chociażby dwie minuty dla siebie to bardzo dużo!

 

 

Hafija: Jak wyobrażałaś sobie swój “drugi raz”?

Marysia: Nie wiedziałam czego się spodziewać. Podejrzewałam, że z karmieniem piersią będzie lepiej – szybciej – inaczej, ale nie miałam pewności, że tak właśnie się stanie. A było IDEALNIE! Miszel urodziła się siłami natury – jej starsza siostra przez cięcie cesarskie i być może właśnie z tego wynikały też problemy z jej jedzeniem z piersi, Gabi nie umiała tego robić i nauka karmienia piersią trwała dobry tydzień. Natomiast Miszel została przyłożona do piersi zaraz po porodzie i… zaczęła ssać! Miała tak mocne ssanie, że ja sama byłam w szoku! Jednak natura wie, co robi i ten naturalny odruch jest bardzo silny. Spadł mi wtedy kamień z serca, bo już wtedy wiedziałam, że moja droga mleczna rozpoczyna się inaczej niż za pierwszym razem. Poczułam wtedy, że będzie lepiej i odzyskałam wewnętrzny – mleczny spokój.

 

 

Hafija: Czym różni się pierwsza droga mleczna od drugiej?

Marysia: W moim przypadku różniło się wszystko.
Gabi była urodzona przez cięcie cesarskie – nie była przyłożona do piersi po porodzie – była na mleku modyfikowanym przez kilka dni w szpitalu – bardzo słabo ssała – nie wiedziała, co ma robić z sutkiem. Nauka karmienia piersią trwała miesiąc, a cała rodzina była zaangażowana w moje karmienie piersią: mąż, siostra, mama, a dodatkowo doradca laktacyjna i położna.
Miszel urodziła się siłami natury – była przyłożona do piersi zaraz po porodzie – mleko modyfikowane piła chyba tylko jedną dobę w szpitalu – bardzo dobrze ssała – wiedziała, co ma robić z piersią i sutkiem. Była wręcz idealnym ssakiem!

Za pierwszym razem miałam w tyle głowy, że jak nie uda się karmić piersią to zawsze są sztuczne mieszanki i mogę karmić mlekiem modyfikowanym. Za drugim razem wiedziałam już, że nie ma takiej opcji żebym nie karmiła piersią. W końcu karmi się głową, wystarczy chcieć, a mleko samo popłynie. I tak właśnie było w moim przypadku. Moja druga droga mleczna trwa już ponad 12 miesięcy i nie myślę o tym, żeby przestać karmić.

 

 

Hafija: Karmisz drugie dziecko, a czy Gabi interesuje się waszym karmieniem? Zadaje pytania, mówisz jej jak to było jak ona była mała?

Marysia: Oczywiście! Gabi żywo interesuje się tym, że karmię Miszel piersią. Sama nie pamięta, jak ją karmiłam, ale opowiadamy jej w domu z Kubą, że jak była mała to też jadła mleko z piersi mamy, że małe dzieci dostają mleko od mamy a nie od krowy itd. Początkowo Gabi również naśladowała mnie – przynosiła swoją lalkę i jak ja karmiłam Miszel to ona przystawiała swoją lalkę do piersi i mówiła, że też karmi. To było bardzo wzruszające.

Teraz również rozmawiamy z naszym przedszkolakiem o karmieniu piersią albo to raczej ona z nami rozmawia. Zdarza się, że Mała jest głodna i wydaje swoje charakterystyczne dźwięki. Wtedy Gabi woła “Mamo, Miszel jest głodna, daj jej w końcu tego cycka!”
Często Gabi mówi też, że jak będzie duża to będzie miała takie piersi, jak mama, a w nich mleko dla swojego dziecka. Takie zdania usłyszane z ust przedszkolaka też bardzo rozczulają.

 

 

Hafija: Mówi się, że karmienie piersią uwiązuje matkę. Jesteś aktywną mamą i wiem, że rodzinnie jesteście ciągle w ruchu jak to wpływa na karmienie piersią?

Marysia: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie karmienie jest bardzo ważne i nie uważam, że mnie w jakiś sposób uwiązuje! Karmienie piersią bardzo ułatwia życie w podróżach małych i dużych. Jestem mamą, która ceni sobie spokój i wygodę, więc jeśli Miszel jest głodna to ona pierwsza je w naszej rodzinie 😉 Nie musi czytać Menu, wybierać potrawy, czekać na przygotowanie dania itd. Niemowlak ma zawsze pierwszeństwo! A czy karmienie piersią w jakiś sposób uwiązuje mamę? Jeśli uwiązaniem jest to, że z powodu niemowlaka nie polecę do Nowego Jorku w ramach współpracy komercyjnej, bo karmię piersią i nie wyobrażam sobie, żebym z tego powodu miała przestać, to tak – jestem uwiązana. Ale ja tego tak nie traktuję – jako uwiązania. Uważam, że teraz, ten czas, który trwa, jest tak ważny i wyjątkowy w życiu mamy i dziecka, że stawiam wszystko na jedną kartę. Jestem mamą, moje dziecko mnie potrzebuje, potrzebuje mojego mleka, bliskości, miłości – owszem to wszystko można jakoś zastąpić, można mieć oddanego tatę, wspaniałą mamę albo opiekunkę, ale: ja też chcę być obecna w życiu mojego niemowlaka! Nie chcę, żeby ktoś inny ją karmił, chcę być blisko niej! I chociaż omijają mnie teraz niektóre intratne propozycje blogowe to aktualnie jestem tylko i wyłącznie mamą! A na inne przyjemności jeszcze będzie czas. Mam taką nadzieję.

 

 

Hafija: Opowiedz w jakich miejscach zdarzyło ci się karmić piersią? Jak się wtedy czułaś?

Marysia: Karmiłam w różnych miejscach – w zasadzie wszędzie, gdzie ruszam się z domu tam karmię Miszel. Ostatnio to był duży event w leszczyńskim szpitalu z bardzo ważnymi personami z całego województwa wielkopolskiego, z Panem Marszałkiem na czele. Karmiłam też w galerii handlowej, w kinie, w restauracji, w kawiarni, u lekarza itd.
Niestety, nie zawsze tak było, że karmiłam bez skrępowania. Pamiętam, że 4 lata temu na początku karmienia piersią Gabi unikałam dużych skupisk ludzi i zwyczajnie wstydziłam się karmić piersią publicznie moje dziecko. Wydawało mi się, że wszyscy się na mnie gapią, że komentują, że tak nie wypada. Pamiętam nawet, że kiedyś musiałam karmić… w toalecie, bo w restauracji nie było kącika dla mamy z dzieckiem. Nigdy nie zapomnę tego, jak w tym kiblu obleśnie śmierdziało! To było okropne! Jednak szybko przewartościowałam swoje podejście do karmienia i od tamtego czasu jestem szczęśliwsza! I moje dziecko też 🙂

 

 

Hafija: Czy myślisz, że jest to istotne żeby kobiety mogły swobodnie karmić w miejscach publicznych, chociażby żeby mogły być aktywne i mobilne?

Marysia: Moim zdaniem to niesamowicie ważne! Każda kobieta powinna mieć poczucie i wewnętrzne przekonanie, że jeśli tylko chce to może karmić piersią swoje dziecko w miejscu publicznym! To niesamowicie wpływa na psychikę kobiety, na jej myślenie, postrzeganie siebie i świata! Jeśli wiem, że wszędzie mogę nakarmić dziecko (dosłownie w każdym miejscu!) wtedy nie robię sobie ograniczeń w głowie, barier, które przeszkadzają mi w realizacji siebie. Mając wewnętrzny spokój laktacyjny mogę normalnie funkcjonować i wychodząc z domu na zakupy czy na spotkanie nie muszę zastanawiać się czy w danym miejscu jest kącik dla mamy z dzieckiem, żeby móc maleństwo nakarmić. Jeśli jest taka potrzeba to karmię i koniec! A jeśli komuś to przeszkadza to niech nie patrzy.

Karmienie dziecka jest czymś tak naturalnym, jak oddychanie. A czy oddychanie kogoś dziwi albo szokuje?

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze