Blog parentingowy dla mamy i taty. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

Gubałówka z dziećmi. Dlaczego tak i dlaczego nie?

Co nas zaskoczyło, co rozczarowało a co zachwyciło na Gubałówce

Zakopiańskie must have. Zdjęcie z misiem. Krupówki. Oscypek. Gubałówka. Zgadza się?

 

Będąc ostatnio w Zakopcu wreszcie wybraliśmy się na Gubałówkę. Wreszcie, bo już od kilku wyjazdów wstecz planowałem w końcu się tam udać, no bo przecież obciach być tyle razy w Zako a do tej pory dzieciom nie pokazać. No obciach. Tylko, że ten obciach to nas spotkał na miejscu. Ale po kolei.

 

Wybierając się na Gubałówkę, musicie wiedzieć drodzy rodzice, że u celu czeka na was jarmark bardziej pstrokaty i chiński niż na Krupówkach, co dla Krupówek jako deptaku handlowego w mieście jest jednak w jakiś sposób uzasadnione, natomiast czy ze szczytu widokowego też należy uczynić tego rodzaju miejsce – śmiem wątpić… Owszem, jeśli chcesz spokoju gór to idź, wędruj, zdobywaj szczyty, ktoś powie. I niechby miał jakąś część racji, ale po pierwsze czy z dziećmi w tym wieku to możliwe, a po drugie czy naprawdę nie mogę oczekiwać, że tak osławione miejsce nie zachowa choć odrobiny klimatu, choć trochę będzie namiastką góralszczyzny a nie w najgorszym wydaniu “Mielnem na wysokości  1120 m.n.p.m”. No chyba, że dzisiejsza góralszczyzna to właśnie to. Stragany z plastikiem, grille z kiełbasą, głośna muzyka typu RMF, strzelnice, karuzele, automaty do gry, kolorowe parasole, przypadkowe gastronomie… No słowem coś tak odrzucającego, że trudno tam wytrzymać kwadrans. Naprawdę zadziwiające, że sami Górale nie widzą jak bardzo dewaluują to miejsce. A zaczyna się to wszystko już na dolnej stacji kolejki i jest jedynie małym ostrzeżeniem.

 

A skoro jesteśmy już przy stacji i kolejce i o ile wrażenia z góry mogą być subiektywne i komuś innemu taki klimat może zupełnie nie przeszkadzać, to to o czym muszę jeszcze wspomnieć na “NIE” względem Gubałówki, a jest poza wszelką dyskusją to przedziwne rozwiązanie dostępności kolejki na Gubałówkę dla wózków – otóż: pełna wygoda, podjazdy, specjalne bramki są! Ale… tylko na pierwszej stacji “startowej”, czyli dolnej wjazdowej! Natomiast wysiadając na górnej, wsiadając z powrotem na górnej by zjechać na dół, oraz wysiadając na dolnej – zapomnijcie! Tylko schody! I na tych schodach nawet ani jednej pochylni, którą można by wózek sprowadzić. Dalej: nie wiadomo na którym stopni się ustawić, tak by być przy drzwiach kiedy wagonik już podjedzie, więc stajesz przypadkowo a potem kiedy już wiesz gdzie drzwi są to walczysz w tłumie by ten wózek, po tych schodach skierować ku wejściu. No obłęd. A wystarczyłoby zamontować stalową pochylnię plus oznaczyć stopnie te, z których można wjechać wprost do wagonika.  Nie wiem kto to zaplanował, ale chyba nie ma dzieci ani osoby niepełnosprawnej w otoczeniu…

 

Dobra, bo aż się znów zagotowałem pisząc to i przypominając sobie tę akcję 🙂 . Teraz plusy! Dlaczego warto na tę Gubałówkę? WIDOK! W tak piękny, słoneczny dzień jaki nam się trafił, widok na przeciwległe pasmo gór jest przepiękny. Oprócz Giewontu widać też samo miasto, jak ma się szczęście to i helikopter TOPRU w akcji można zobaczyć. Zresztą co ja tu będę o widokach pisał skoro jeden obraz (no dobra kilka) za tysiąc słów – obejrzyjcie foto. Druga rzecz, to jakby nie było ciężko wsiąść do tej kolejki to już sam przejazd nią też jest niewątpliwą atrakcją dla dzieciaków, szczególnie mijanka wagonów w środku trasy. Czy taki detal jak luneta przez którą można zobaczyć ludzi na Giewoncie – atrakcja nie tylko dla najmłodszych.

 

Są zatem plusy dodatnie i plusy ujemne tej Gubałówki, ostatecznie warto się udać, no bo to klasyk, ale dobrze też jest znać wcześniej te “plusy ujemne” 😉 , żeby potem nie przeżywać frustracji na miejscu, czy w drodze.

 

Komentarze