Blog parentingowy dla mamy i taty. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

10 rzeczy, których o mnie być może nie wiecie

Dziesięć nietypowych informacji o mnie

Dziś wpis nietypowy, ale pomyślałam, że fajnie będzie napisać przed Bożym Narodzeniem coś, co nie jest w temacie Świąt. Sama lubię czytać takie wpisy, więc mam nadzieję, że i Wy polubicie.

 

 

ROZBITA RODZINA

Moi rodzice rozstali się, gdy miałam 6 lat. Mimo, że miało to miejsce blisko 30 lat temu to cały czas pamiętam emocje związane z tym faktem i ból, który przeżywa małe dziecko. Nie ma nic gorszego dla dziecka niż rozstanie rodziców… Dlatego właśnie już od dawna marzyłam, by mieć pełną rodzinę. Będąc już dorosłą kobietą postanowiłam, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zbudować szczęśliwą, kochającą się rodzinę. Chciałam znaleźć idealnego ojca dla moich dzieci, które miałam w planach i po długich latach poszukiwań poznałam Kubę. Gabi jest prawie w tym samym wieku, jak ja, gdy moi rodzice się rozstali… Takie doświadczenie zostaje w człowieku do końca życia…

 

 

JESTEM KOZIOROŻCEM

Urodziłam się 2 stycznia i jestem zodiakalnym koziorożcem. Jakie to ma znaczenie? Pewnie żadne. Jednak dla mnie samej zaskakujące jest to, że jestem trzecim pokoleniem koziorożców w naszej rodzinie: mój tata też urodził się na początku stycznia, a mój dziadek pod koniec grudnia.

 

 

MAM DOCZEPIANE RZĘSKI

Od prawie dwóch lat noszę doczepiane rzęski. Na początku marca 2016 roku, będąc w ciąży z Miszel, postanowiłam, że muszę coś w sobie zmienić. Miałam ogromną potrzebę poprawić swoją urodę, a nie chciałam farbować włosów. Po wielu godzinach w internecie znalazłam fajny salon urody w Lesznie, umówiłam się na pierwszą wizytę i okazało się, że to jest to! Rzęski są dla mnie super rozwiązaniem dla zabieganej mamy. Oczywiście tusz do rzęs też jest OK, ale od kiedy mam sztuczne rzęski nie wyobrażam sobie, że mogłabym z tego zrezygnować. Jeśli też myślisz o doczepianych rzęsach to musisz wiedzieć jedno: to uzależnia!

 

 

UWIELBIAM SUSHI

Sushi pierwszy raz jadłam stosunkowo późno, bo jakoś 5-6 lat temu. Byłam chyba ostatnią osobą na ziemi, która spróbowała surowej ryby z odrobiną ryżu, imbiru i wasabi, ale ten jeden raz wystarczył. Przepadłam i sushi mogłabym jeść tonami! Jednak mam małe “ale”: najchętniej jem wege sushi. Uwielbiam różne egzotyczne warzywa i owoce, a połączenie ich z ryżem i sosem sojowym są dla mnie jak pączek dla łasucha!

 

 

NIE PIJĘ ALKOHOLU

Nie lubię, nie mam potrzeby i jakoś nieszczególnie kręci mnie wieczorna lampka wina, drineczek na mieście z koleżanką albo piwko do ulubionego serialu. Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką alkoholu i pamiętam, że nawet moją imprezę z okazji 18. urodzin zrobiłam tylko z szampanem a nie z wódką i drinkami. Moi znajomi pewnie szczerze znienawidzili mnie za tak szalony pomysł, ale ja świetnie bawię się bez alkoholu, więc po co komu wódka na osiemnastce? Szampan musiał im wystarczyć 😉 Na moje podejście do picia mocnych trunków próbowałam przekonać Kubę przed naszym weselem, ale nie dał się namówić i już na naszej imprezie po ślubie były wszystkie mocne trunki świata, ku uciesze gości. Jednak była jedna osoba, która nic nie wypiła na własnym weselu. Kto to taki? Tak, to ja!

 

 

UWIELBIAM LODY CZEKOLADOWE, PIZZĘ I ZUPĘ POMIDOROWĄ

A oprócz tego, że tonami mogę jeść sushi to uwielbiam kuchnię włoską, a najbardziej wszelkiego rodzaju makarony, sałatki oraz pizzę. Gdy byłam mała to często jeździliśmy z tatą na pizzę hawajską i powiem szczerze, że to programowanie z lat dzieciństwa zostało mi do dziś. Zawsze, gdy idziemy całą rodziną na pizzę to razem z Gabi zamawiamy hawajską właśnie. Prócz tego Gabi po mamie uwielbia zupę pomidorową i lody czekoladowe. Genów nie oszukasz!

 

 

DWA RÓŻNE PORODY

Być może większość z Was to wie, ale dla mnie to rzecz zupełnie nietypowa i znam osobiście tylko jedną osobę, która urodziła dzieci w ten sam sposób, jak ja. Nietypowe jest to, że Gabi 5 lat temu urodziła się przez cięcie cesarskie, a Miszel półtora roku temu naturalnie. Jeśli by odwrócić kolejność to takich mam znam bardzo dużo. Jeśli chcesz nadrobić moje opowieści ciążowe to polecam wpis Kuby Akcja. 06.08.12 oraz mój wpis z drugiego porodu VBAC. Czyli moja droga na Kilimandżaro i wyjątkowe spotkanie na szczycie.

 

 

MOJE PAMIĘTNIKI

Pomysł na bloga parentingowego z jednej strony przyszedł sam, ale z drugiej strony ja pisałam przez całe życie! Pamiętam, że w szkole podstawowej mama kupiła mi mój pierwszy pamiętnik. Zapisywałam w nim dosłownie wszystko i uwielbiałam to! Później przyszedł czas na Kalendarz Szalonego Małolata – kto dziś je pamięta? Miałam ich chyba 5 albo 6 – z przedziału różnych lat oczywiście 😉 Można więc powiedzieć, że pisać lubiłam od zawsze i do teraz to robię, tylko papier i długopis zamieniłam na monitor i klawiaturę.

 

 

POPULARNY BLOG PARENTINGOWY

Nasz blog parentingowy, który teraz prowadzę razem z Kubą, zaczęłam pisać będąc w 17. tygodniu ciąży z Gabi. Był to Blog Kobiety w ciąży. Kuba napisał swój pierwszy wpis na blogu dopiero 5 miesięcy później! I tak piszemy razem do dziś. Co wiedziałam o blogach parentingowych 5 lat temu? Absolutnie nic! Czy spodziewałam się, że to będzie mój sposób na życie? Absolutnie nie! Wiedziałam tylko, że chcę zapisywać to, jak czuję się w ciąży oraz najfajniejsze rzeczy, które spotkały mnie w pierwszej ciąży. To, co się wydarzyło w ciągu tych 5 lat totalnie mnie zaskoczyło, ale też dało ro zrozumienia, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych, a chcieć do móc!

 

 

JESTEM SOWĄ

Uwielbiam noc i ciszę nocną. Lubię patrzeć w gwieździste niebo i nucić przy tym piosenkę “Czwarta nad ranem”. Gdy wszyscy domownicy pójdą już spać, ja rozwijam skrzydła, zaczynam inaczej myśleć, wpadam na genialne pomysły albo kolejne fajne tematy na nowe wpisy na bloga. Lubię też nocą rozmawiać przez telefon. Gdy jeszcze nie mieszkaliśmy razem z Kubą to mieliśmy taki swój wieczorny rytuał: po kąpieli kładłam głowę na poduszce i dzwoniłam do Kuby. Rozmawialiśmy do późnych godzin nocnych, a później razem zasypialiśmy przy włączonym telefonie. To dawało nam chociaż małą namiastkę bycia razem… Noc jest magiczna, a ja chyba już zawsze będę sową.

 

 

I jak Wam się podobał mój dzisiejszy wpis? Dajcie koniecznie znać w komentarzu, co Was zaskoczyło a o czym już wiedzieliście albo się domyślaliście? A może mamy jakąś rzecz wspólną?
Buziaki! Marysia

 

Komentarze