Ciiiii! Dziecko śpi! Czyli, jak mieć ciszę w domu pełnym dzieci?

 

Tyle się mówi o czystości środowiska, dbaniu o przyrodę, ale o hałasie? Ten może być ogromnym problemem, nawet we własnym mieszkaniu.

 

Poruszamy mnóstwo aspektów zanieczyszczenia naszego otoczenia. Jesteśmy już niesamowicie uwrażliwieni na smog, na śmieci w lasach czy przy drogach, na dominujący plastik, jak słomki czy opakowania typu blistr, torebki foliowe, które często służą tylko chwilę, a zanieczyszczają na setki lat… Nasze dzieci mają bardzo szeroką edukację na ten temat. Gabi, sześciolatka, dokładnie wczoraj wygłosiła mi referat na temat tego czym ludzie palą w piecu, a nie powinni. Dodatkowo poinformowała mnie jakie są tego skutki, czym to grozi ludziom i środowisku. A to wszystko po tym jak wysiadła z samochodu i poczuła gryzący dym w nosie i… oczach – fantastyczny przykład świadomości od najmłodszych lat, szybka korelacja skutku z przyczyną, plus znajomość rozwiązań – i to tak naturalnie, bez siermiężnej edukacji, jaką trzeba by dziś przeprowadzić z większością dorosłych, którzy zdają się żyć w zupełnej nieświadomości.

Istnieją jednak jeszcze dwa rodzaje uciążliwości środowiskowych, która de facto w powszechnym odbiorze nie są postrzegane jako zanieczyszczenie naszego otoczenia, a powinny. Bo stopień ich wpływu, nadmiar oraz zła dystrybucja mają codziennie kolosalny wpływ na nasz komfort życia. To zanieczyszczenie dwóch sfer życia: wizualnej i dźwiękowej. Tak! Mamy zaniedbane otoczenie, brak równowagi świetlnej, jak i dźwiękowej. Dziś o tym drugim – o HAŁASIE.

Dziecko w wieku sześciu lat jak dowodzę powyżej jest bardzo świadome potrzeby dbania o środowisko – w tym właśnie tradycyjnym ujęciu, ale i ono właśnie powinno też być najbardziej wrażliwe i uważne w kwestii otoczenia dźwiękiem. Hałas właśnie dla najmłodszych jest najbardziej szkodliwy – młoda głowa, organizm, który dopiero uczy się bodźców i reakcji na nie, niejako ustawia sobie poziomy, na których będzie oscylowało przez resztę życia. Czy Wasze dzieci też krzyczą w domu, kiedy wracają po całym dniu z przedszkola lub szkoły? Założę się, że w większości przypadków właśnie tak jest.

 

Ciszej, efektywniej, bezpieczniej

Nadmierny hałas obniża koncentrację, zdolność zapamiętywania i nie pozwala odpocząć dzieciom i nauczycielom podczas przerw lekcyjnych. Poprawa akustyki w salach lekcyjnych ułatwia percepcję uczniów i pozwala nauczycielom na niemęczące operowanie głosem. To jest szczególnie ważne w klasach dzieci najmłodszych, które uczą się poznawać i rozróżniać dźwięki oraz w pracowniach językowych.

 

U nas tak jest. Minie dobra godzina napominania Gabrieli by zniżyła tony komunikacji z nami 😉. Zanim to zrobi, jej percepcja otoczenia musi się dostosować do obecnych warunków – tych w domu, kontra tych, które tak właśnie ją nastroiły w przedszkolu – na górne rejestry głośności. Jestem bardzo wyczulony na poziom głosu, intonacji w rozmowie, nie toleruję rozmowy „na dwa pomieszczenia” – np. gdy jestem wołany z drugiego końca domu, automatycznie niemal ściszam głos wiedząc, że w domu ktoś śpi lub odpoczywa. A teraz wyobraźcie sobie sytuację, dom, dziecko, które wraca z przedszkola do domu, w którym też jest głośno – dom w centrum miasta, przy ruchliwej drodze, dom akustyczny – np. blok z wielkiej płyty, czy też dom, w którym domownicy muszą przekrzykiwać się z telewizorem, bo to on jest najgłośniejszy. Taki młody człowiek praktycznie nie wie co to higiena słuchu i komfort dźwiękowy. Ma na stałe źle przyswojone poziomy natężenia dźwięku.

A to zaczyna się dużo wcześniej – już wieku niemowlęcym. Wiadomo, przy pierwszym dziecku często traci się umiar. U nas tak było – dosłownie chodziliśmy po domu niczym ninjas na palcach, bezszelestnie, i porozumiewaliśmy się konspiracyjnym szeptem 😊, wszystko po to, by malutka Gabi mogła spać. Przy drugim dziecku siłą rzeczy jest to trudniejsze do osiągnięcia, no bo jest już to pierwsze, któremu nie tak łatwo przychodzi naturalna dyscyplina ciszy. Nadal między nami stosujemy regułę „pół tonu ciszej”, tak by to maleństwo w domu wiedziało, że nie musi podnosić głosu by się przebić. Dzięki temu jego zmysł słuchu będzie na prawidłowym poziomie. Dbamy o ciszę do snu, stonowane dźwięki w dzień i brak nagłych odgłosów.

 

Najlepsze sposoby na wyciszenie pokoju noworodka

Jakie rozwiązania zastosować w pokoju niemowlęcia? Okazuje się, że najlepiej o tym pomyśleć już na samym początku, jeszcze przed wprowadzeniem się do mieszkania.

– Bardzo ważne jest, aby o akustykę w pokoju zadbać już na etapie projektu mieszkania, dobierając takie izolacje budowlane, okna i rozwiązania konstrukcyjne, które zapewnią komfort użytkowania budynku bez obaw o uciążliwy hałas z sąsiednich pomieszczeń lub pogłos we wnętrzach – wyjaśnia Paweł Polak ze Stowarzyszenia na Rzecz Lepszej Akustyki w Budynkach „Komfort Ciszy”. Ścianę najlepiej wygłuszyć „przedścianką” akustyczną, czyli płytą gips-karton na metalowym ruszcie z wypełnieniem z wełny mineralnej szklanej bądź skalnej (powinna mieć grubość od 5 do 10 cm). Warto zainstalować także pochłaniający dźwięki sufit podwieszany.

Powinniśmy zadbać, by noworodek słuchał tylko spokojnych dźwięków np. kołysanek lub stonowanej muzyki. Na najmłodszych kojąco działa też dźwięk odkurzacza lub telewizora (oczywiście o optymalnym natężeniu dźwięku). Kiedy reagować? Na głośne dźwięki noworodek reaguje tzw. odruchem Moro, zwanym inaczej odruchem obejmowania. To charakterystyczne zachowanie, które polega na odwiedzeniu rączek i “otuleniu” klatki piersiowej. Dodatkowo maluch może w tym czasie głośno płakać i zamykać powieki.

 

Tylko dobrze zaprojektowany pod względem akustycznym budynek gwarantuje komfort ciszy. Problem hałasu poruszają eksperci Stowarzyszenia na Rzecz Lepszej Akustyki w Budynkach „Komfort Ciszy”. Zwracają oni uwagę na to co słyszymy, gdy przebywamy wewnątrz budynków oraz, czy są to pożądane przez nas dźwięki, czy hałas. Warto konsultować zakup mieszkania ze specjalistami od akustyki wnętrz.

 

 

Pamiętam dawno, dawno temu… 😊 A dokładniej to około dziesięciu lat wstecz, kiedy Maria przyjeżdżała do mnie do Poznania. Do mojego mieszkania, zupełnie nowego, w budynku postawionym według najnowszych standardów budownictwa, z zastosowaniem najlepszych technologii, do mieszkania, którego de facto nie trzeba było grzać zimą, bo było tak dobrze zaizolowane cieplnie, że grzało się samo – chyba ciepłem z klatki schodowej. Pamiętam jak w tym moim przytulnym, ciepłym i cichym mieszkanku w bardzo spokojnej dzielnicy Poznania, niemal już w otulinie krajobrazowego parku, Maria stwierdziła, któregoś dnia, że przyjeżdżając do mnie musi kilka dni przyzwyczajać się do hałasu! Byłem zdziwiony. Zapytałem: „Co? Jakiego hałasu?”. I tu widzicie dotykamy percepcji oraz tego, jak do złego i dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja. Dla mnie – mieszkańca dużego miasta moje mieszkanie w blogu było ultra ciche, a dla Marii, mieszkającej na co dzień w dużym domu jednorodzinnym, wolnostojącym, na wsi, w moim mieszkaniu było po prostu głośno. I ja to dziś rozumiem, kiedy sam mieszkam w dużym domu, bez sąsiadów, bez dźwięków towarzyszących – szum samochodów, który jednak dobiegał z oddalonej jezdni w Poznaniu, silniki wind, które jednak było słychać przy ruszaniu, pojedyncze dźwięki z kuchni czy toalety sąsiada, tudzież impreza po sąsiedzku i wcale nie musiała być ścianę obok, by była uciążliwa… To wszystko jednak było hałasem, który dla mnie stał się naturalnym otoczeniem. A nie powinien być.

 

Imprezowi sąsiedzi, a prawo

Poziom hałasu podczas imprezy wynosi nawet powyżej 80 decybeli. Oczywiście można spróbować walczyć z sąsiadami zgłaszając sprawę na policję. W kodeksie wykroczeń istnieje przepis art. 51 § 1, którzy brzmi: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Służby mogą zatem ukarać właściciela mieszkania za zakłócanie ciszy nocnej upomnieniem lub mandatem w wysokości do 200 złotych. Mundurowi mają też prawo skierowania sprawy do sądu, a ten wymierzyć karę grzywny, aresztu bądź ograniczenia wolności.

 

I jak wspominam o tym, że mieszkanie było doskonale wyizolowane cieplnie, bo na to zwracałem uwagę już na etapie zakupu, który to odbywał się na etapie budowy oczywiście 😊a dokładniej tzw. dziury w ziemi, bo chciałem wiedzieć czy będzie mi ciepło, tak do głowy mi nie przyszło, żeby zainteresować się tym jaką klasę mają okna pod względem dźwiękoszczelności, jak ma się sprawa wytłumienia drzwi na klatkę schodową oraz pionów wentylacyjnych, które są jak tuba niosąca dźwięki z dachu czy innych mieszkań, nie interesowało mnie wówczas niestety wytłumienie akustyki podłogi u sąsiadów z góry czyli sufitu u mnie…

 

Sprawdź, czy dobrze zaprojektowano budynek, w którym mieszkasz

Podejmując decyzję o zakupie domu lub mieszkania, jako nabywcy mamy prawo poprosić inwestora o charakterystykę akustyczną zaprojektowanego budynku. Jak sprawdzić, czy architekt projektując budynek myślał o zminimalizowaniu ryzyka narażenia nas na nadmierny hałas?

Warto podeprzeć się liczbami. Do oceny właściwości akustycznych stropów, podłóg i ścian służą specjalne wzory i wskaźniki. W odniesieniu do izolacyjności akustycznej między pomieszczeniami w budynku mieszkalnym wskaźnikiem adekwatnym do oceny jest wskaźnik R’A1. Wartość ta zmienia się w zależności od zastosowanego materiału. Inna będzie dla ściany wykonanej w technologii suchej zabudowy, a inna np. dla ścian z pustaków ceramicznych, ale ogólna zasada jest taka, że im większe R’A1, tym przegroda lepiej tłumi hałas.

 

Wszystkie te „małe hałasy” łącznie tworzą pewien szum, w którym funkcjonujesz na co dzień i z którym musisz się „przekrzyczeć”, bo narusza ową higienę dźwiękową Twojego organizmu. Warto mieć tego świadomość, warto temu zaradzić, bo to w domu spędzamy najwięcej czasu – my i nasze dzieci, o ile nie mamy wpływu na rumor ulicy, szkoły (choć tu pewnie byśmy mogli mieć), to „mój dom to moja twierdza” – to ja tu dyktuję warunki i ma być porządek, ten dźwiękowy także!

 

Dlatego tak ważne jest zainteresowanie się akustyką mieszkania i zapytanie o nią inwestora lub architektów na etapie projektowania budynku. Szkoda tylko, że my – rodzice – mamy bardziej ograniczony wpływ na to wszystko w warunkach pracy, w biurach. Ale o tym, może następnym razem…

 

 

Partnerem wpisu jest Stowarzyszenie na Rzecz Lepszej Akustyki w Budynkach “Komfort Ciszy”
Komentarze