Nasza wielodzietna, nieidealna rodzina

 

No i bum, no i cyk, gwiezdny pył, różdżki ruch, hokus pokus, stoliczku nakryj się i już! I co?

 

I sami nie wiemy kiedy a… staliśmy się RODZINĄ WIELODZIETNĄ! Ale jak to nie wiemy kiedy?

Nie no tak ściśle to wiemy – działo się to w trzech etapach: 06.08.2012, 13.05.2016 i 14.11.2018, ale kiedy byliśmy już w domu z Kornelem, w piątkę, to chyba kilkadziesiąt razy tak retorycznie acz na głos pytaliśmy siebie nawzajem:

„Mamy trójkę dzieci, czujesz to?” „Hej, tato trójki, pomyślałbyś?”, „To mówisz Marysia, że urodziłaś trzecie?”

Po prostu musieliśmy się z tym realnie oswoić.

 

 

Bo nie było to nigdy naszym sztywnym, twardym, pewnym planem. To nie znaczy, że nie chcieliśmy mieć trójki dzieci (albo i więcej :P), bo często o tym rozmawialiśmy, snuliśmy wizje, ale wiecie, od takich tam rozmów na kanapie, czy przy kominku a do ostatecznych decyzji i świadomej i odpowiedzialnej realizacji tak ważnego scenariusza życiowego jak wielkość rodziny to naprawdę nie lada droga.

 

 

Pierwsze dziecko, to wiadomo – po ślubie, czy też kiedy, wiesz już, że ta druga osoba to na całe życie, chcecie przypieczętować to potomstwem, powołać nowego człowieka na świat, zacząć tworzyć rodzinę. Myśl o drugim przychodzi, kiedy ogarniesz życie z tym pierwszym, kiedy już nieco zatęsknisz do tych małych stópek i czujesz, że musisz ponownie zrealizować swoje macierzyńskie instynkty bo nie wytrzymasz! No i to racjonalne podejście, bo rodzeństwo, bo jedynak to nie bardzo, bo może by tak idealnie jakby parka – dziewczynka i chłopiec, no i tych rzeczy po pierwszym tyle zostało w domu, ktoś jeszcze by mógł z tego korzystać, że hoho… I tak w zasadzie bardzo prosto podejmuje się decyzje o rodzinie 2+2.

 

 

A co z pomysłem na jeszcze większą rodzinę? O, i tu nie jest Wam tak łatwo. Przekonałam się o tym będąc właśnie w trzeciej ciąży! Praktycznie przez cały czas jej trwania, a pod koniec najwięcej, dostawałam od Was mnóstwo wiadomości prywatnych na FB, IG, w mejlach nawet, gdzie pytałyście czy było łatwo podjąć taką decyzję, jak sobie wyobrażam życie z trójką, skąd bierzemy na to siły, energię, czy mamy wsparcie, czy myśleliśmy o tym jak brata przyjmą siostry, a nawet z jak dzietnych rodzin pochodzimy my sami – rodzice, czy mamy wzorce, czy też jesteśmy prekursorami w rodzie. Było też kilka wątków dotyczących wieku – naszego, rodziców a mojego – mamy przede wszystkim – to znaczy, czy nie bałam się ciąży w okolicach czterdziestki, czy mamy plan na wychowanie tej trójcy po czterdziestce a nawet pięćdziesiątce…

 

 

I słuchajcie, nie były to pytania rzucane tak o, dla zaspokojenia własnej ciekawości. Pytałyście o to bo szukałyście odpowiedzi na pytania nurtujące Was same. Tak, zawsze w tych wiadomościach przyznawałyście, że chciałybyście ponownie zajść w ciążę, powiększyć rodzinę, mieć trzecie dziecko, przekonać męża na jeszcze jedno, urodzić po trzydziestce. To co miały wspólnego te wszystkie wiadomości to wyłaniający się nich klimat, który najłatwiej można opisać:

Chciałabym, ale się boję.

Po prostu. I nie ma w tym nic złego, nie ma tu ani krzty krytyki z mojej strony, ba! Ja doskonale to rozumiem. Bo sama miałam tony wątpliwości, z którymi przychodziłam do Kuby lub rozkminiałam w głowie sama. I Wy też w tych pytaniach szukałyście podpowiedzi, rozwiania wątpliwości.

 

 

Dziewczyny jak to jest, że kiedy zapytać nas czy czujemy się pewnie w roli mamy to 80% z nas przyznaje zdecydowanie, że TAK! Ale kiedy pytanie zadać nieco inaczej: czy jesteśmy wystarczająco dobrymi mamami, to AŻ 70% z nas poddaje to w wątpliwość!!! Tak, tak właśnie jest i takie są wyniki badań przeprowadzonych przez markę Baby Dove wśród mam na całym świecie. Dlaczego jednocześnie kierując się własną intuicją i oceną nas samych, która płynie z nas, zaczynamy kwestionować swoje decyzje dotyczące wychowania dzieci, kiedy w tle pojawia się jakiś czynnik zewnętrzny, powiedzmy obiektywny, kiedy pytanie zadane jest nie tak:

„Czy czujesz, że jesteś dobrą mamą?”

tylko tak:

”Czy jesteś dobrą mamą?”.

Bo kiedy czujesz, to oceniasz według swoich wartości, kiedy masz porównać zaczynasz jakieś dziwne zawody w głowie.

 

 

Właśnie tego typu rozterki płynęły od Was w tych wiadomościach: czujecie się spełnione, widzicie cud wychowania swoich dzieci jakiego co dzień doświadczacie, czujecie, że wszystko idzie jak należy, dlatego właśnie myślicie o kolejnej ciąży i planujecie większą rodzinę, ale wtedy włącza się hamulec – czy to nie za dużo, czy nie będę gorszą mamą, mąż odradza, moja mama miała tylko mnie i była szczęśliwa/i już nie było łatwo. A w internecie to piszą, że z dwójką/trójka/czwórką to już nie przelewki i życia nie masz w ogóle.

 

 

Dziewczyny, zaczynamy przeglądać się w jakichś lustrach, zwierciadłach, krzywych, fałszywych i niepotrzebnych! NIE MA IDEALNYCH MAM, SĄ TYLKO PRAWDZIWE! A prawdziwe to te, które czują! Jeśli czujesz, że chcesz, to możesz, a jeśli możesz to zrób to!

 

 

Młodzi rodzice mają na sobie bardzo dużą presję, nie tylko wynikającą z oczekiwań, które stawia im otoczenie, ale przede wszystkim oni sami. Codziennie spotykam się z ludźmi, którzy wydają się być doskonale przygotowani na przyjście upragnionego dziecka na świat, jednak nie zdają sobie sprawy, że idealny świat oglądany w telewizji, czy w mediach społecznościowych nie istnieje. Po kilku dniach/tygodniach pojawia się uczucie zmęczenia – okazuje się, że ciężko jest jednocześnie karmić dziecko i przygotowywać obiad – mimo, że Instagram na każdym zdjęciu przekonuje, że jest inaczej. Zawsze staram się pomóc i przekazać młodej mamie, że nie ma idealnego świata, że musi znaleźć sposób na swoje idealne macierzyństwo i cieszyć się nim, bo świat piękny jak z obrazka niestety – nie istnieje.

 

mówi dla Baby Dove doświadczona położna – Anna Gorsiak

 

 

Zawsze dookoła pojawią się osoby z mnóstwem dobrych rad od siebie, czy to z bliskiego otoczenia rodziny, czy też ktoś całkiem anonimowy np. na forum internetowym, które wprowadzą zamęt w myślach, rozpalą iskierkę wątpliwości: czy ja się aby na pewno nadaję? Jesteśmy przytłaczane codziennie masą informacji co robić, jak robić, poradami, które często są sprzeczne a my chcemy być najlepsze więc MUSIMY ten ogrom informacji przyswoić – nic nie musimy! A i tak stajemy się coraz bardziej podatne na wpływ otoczenia. I przyznaje to aż 58% z nas – czujemy się przytłoczone nadmiarem porad wychowawczych – tych podręcznikowych, książkowych, idealnych. Do tego burza hormonów, nowa sytuacja w domu – czy to pierwsze dziecko, drugie czy kolejne, to zawsze jest nowa sytuacja. I często zderzenie tego co widzieliśmy w serialu, na koncie ulubionej instagramerki, czy na blogu popularnej blogerki… z tym co serwuje nam rzeczywistość. I to błędne przekonanie: to nie tak miało być!

 

Warto cieszyć się każdą chwilą tego wspaniałego okresu jakim jest macierzyństwo – to pierwsze nieoswojone, czy też to kolejne dojrzalsze. Zawsze początki czegoś nowego niosą ze sobą pewną dozę lęku, ale pomimo wyzwań i wybojów 85% naszych respondentek uznało, że macierzyństwo to najszczęśliwszy czas w ich życiu.

Marka Baby Dove wspiera kobiety w tej podróży.

 

 

Dlatego ogromnie cieszą nas też wiadomości od Was, te na Instagramie, gdzie piszecie, że jesteśmy cudowną rodziną, że widać prawdziwą miłość, że pozazdrościć, że też tak kiedyś chcecie. Piszecie, że niezwykle lubicie u nas tę prawdziwość, że pokazujemy codzienność, bez lukru, fałszu, bałagan w kuchni, odkurzacz w przedpokoju, dziewczynki w piżamach w sobotę do godziny 12:00 😊 . Ale jak inaczej i co inaczej pokazać, skoro to jest prawdziwy obraz rodzicielstwa, autentyczny obraz rodziny ze wszystkimi jej pięknymi obrazami codzienności! Gdzie rodzice nie są doskonali, dzieci nie są idealne a dzień powszedni to nie obrazek z filtrem na Instagramie.

 

 

Pamiętaj, że masz być dobrą mamą, najlepszą z możliwie najlepszych mam! Ale to ocenią twoje dzieci, na przestrzeni wielu wielu lat, i nie ktokolwiek inny, i nie teraz. A tą oceną będzie ich ogrom miłości, którą nam oddadzą.

 

 

Partnerem publikacji jest Baby Dove
Komentarze