Rowerem po szynach! Czyli drezyny rowerowe w samym sercu Bieszczad

 

W ostatnim wpisie byliśmy w Uhercach Mineralnych. Dokąd zabieramy Was dziś?

 

A donikąd! Nie, to nie znaczy, że siedzimy przed telewizorem, po prostu zostajemy w Uhercach! A po co? A żeby się przejechać! I to nie byle jak i nie byle czym! Praktycznie unikat w skali kraju – turystyczne szlaki kolejowe do pokonania na drezynach rowerowych! Kto wpadł na taki pomysł? A znacie Janusza? Tego z poprzedniego wpisu, tak! No, to też on!

 

 

Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe

Wiadomo, że pociągi, kolej, tory, mosty to coś co dzieciaki zawsze interesuje a możliwość dotknięcia tego z bliska to prawdziwa gratka! Zanim jednak powiemy Wam, jak było – trochę historii. Otóż w 1872 roku władze Cesarstwa Austriackiego zadecydowały o zbudowaniu linii kolejowe nr 108 – łączyła ona Stróże z przejściem granicznym w Krościenku. Oczywiście z biegiem czasu połączenie stało się małowartościowe i zostało wyłączone z ruchu. W 2015, więc stosunkowo niedawno, torom linii postanowiono dać „drugie życie” – 108-ka stała się najdłuższą w Polsce trasą drezyn rowerowych, ma aż 47 kilometrów.

 

 

Przejażdżka drezynami to fantastyczna rozrywka dla całej rodziny. Po pierwsze – w jednym pojeździe mieści się trójka dzieci i dwoje dorosłych (albo czworo dorosłych), jest więc wesoło. Po drugie – widoki. Zieleń, śpiew ptaków, przepiękne natury – krótko mówiąc, spotkanie z czystą naturą. My trafiliśmy do tego na cudowną pogodę, więc wspominamy ten wypad przemiło. Do tego pojechaliśmy trasą, gdzie było z górki, pod górkę, zakręty, no i hit dla dziewczyn – TUNEL! A drezyny działają od kwietnia do listopada, więc widoki jesienne i wiosenne muszą zachwycać równie mocno!

 

Drezyny wbrew pozorom prowadzi się bardzo lekko, oczywiście popracować nogami trzeba ale nie jest to nic ponad to ile się pedałuje jadąc zwykłym rowerem, zresztą zdjęcia tego dowodzą, Gabi szybko mnie zdetronizowała z siodełka i sama chciała jechać i tak już jechała do końca, oczywiście obok z zawiadowcą i kierownikiem składu Januszem, bo to on osobiście zabrał nas na przejażdżkę. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że musimy to kiedyś powtórzyć, tym bardziej, że opcji tras jest kilka.

 

 

Można wybrać, czy chcecie wyjechać z Ustrzyk Dolnych czy Waszym punktem początkowym i docelowym mają być Uherce Mineralne. Ale zanim wsiądziecie na pomarańczowy wehikuł, to już sam dworzec wprowadza w klimacik. Pozostawione oryginalne elementy jak tabliczki z nazwami miejscowości, a do tego odnowione wnętrze z rewelacyjnymi grafikami – zupełnie nieprzypadkowymi, bo są na nich wizerunki osób, które przyczyniły się do reaktywacji właśnie tego ruchu na linii 108. A było co robić, bo całość przygotowania to 4 lata starań. Ale naprawdę było warto ten wysiłek ponieść, bo dziś ta atrakcja przyciąga tłumy!

 

 

 JESZCZE WIĘCEJ O UROKACH PODKARPACIA DOWIESZ SIĘ TUTAJ:

 

 

Po przejażdżce dziewczyny wybrały sobie po pamiątkowym gadżecie – kolejowy gwizdek z drewna to wybór Gabi a Miśkę zainteresował lizak zawiadowcy stacji! 🙂 Mi z kolei zakręciła się łezka na widok tych starych tekturkowych biletów bo pamiętam je jeszcze w normalnym użytku, dziś na stacji drezyn mają one formę biletu a jednocześnie magnesu pamiątkowego na lodówkę. A! na stacji z głośników rozbrzmiewają zapowiedzi czytane głosem Tomasza Knapika! No wszystko tam jest dopracowane idealnie!

 

 

 

Przejazd drezyną kosztuje 108 złotych. Pamiętajcie kochani, że atrakcja cieszy się ogromnym zainteresowaniem – zarezerwujcie więc wcześniej bilet przez stronę www.drezynyrowerowe.pl

 

Komentarze