NAJLEPSZY plecak nie tylko do pierwszej klasy? Plecak Beckmann of Norway

 

Za nami bardzo ważny etap w naszym życiu – Gabi poszła do pierwszej klasy szkoły podstawowej.

Jak wiecie, po pierwsze – bardzo to przeżywałam 😉, po drugie – długo zastanawiałam się, jak wybrać plecak lub tornister, aby możliwie jak najlepiej zadbać o kręgosłup mojej córki. Dzisiaj przedstawię Wam wszystko, czego się dowiedziałam i oczywiście zdradzę, jakie firmy plecak kupiliśmy dla Gabi.

 

 

Plecak czy tornister? A może coś na kółkach?

Plecak? Tornister? Plecak na kółkach? Co roku tysiące rodziców zadaje sobie te pytania i ja do nich także należałam. Otrzymywałam przeróżne rady. Niektóre o tym, że absolutnie tornister z uwagi na usztywnienie pleców, inne – że jednak plecak, bo jest lżejszy i bardzo dopasowany do ciała dziecka, nie zabrakło też podpowiedzi, aby po prostu ulżyć dziecku i kupić mu bardzo popularny obecnie tornister na kółkach – wydawałoby się, że produkt idealny i załatwiający właściwie wszystkie problemy.

 

Zasięgnęłam opinii ortopedy, dr Tomasza Rawo. Na podstawie jego wypowiedzi przygotowałam Wam małą rozpiskę wad i zalet różnych opcji.

 

Modny tornister na kółkach – moi drodzy, to… odpada!

Zdaniem specjalisty modne obecnie tornistry na kółkach robią dzieciom… krzywdę. Przyznam, że z początku mnie to zaskoczyło – dziecko przecież nie dźwiga, więc wydawałoby się, że największe zagrożenie zostaje zażegnane.

Okazuje się jednak, że kiedy maluch nie nosi plecaka, ale ciągnie go za sobą, przyjmuje niekorzystną postawę ciała. Łatwo to sobie wyobrazić – ciało niesymetrycznie się układa, jedna ręka zawsze zostaje z tyłu. I tak codziennie, dzień po dniu. Możliwe skutki? Kręgosłup „do korekty”. A zatem jeśli wydaje Wam się – jak i ja sądziłam, że taki plecak to najlepsze rozwiązanie, to niestety jesteście w błędzie.

 

 

Tornister – wady i zalety

Wielką zaletą tornistra jest to, że jest on po prostu sztywny, przez co niejako wymusza na dziecku prawidłową postawę. I jeśli jest noszony, to właściwie nie ma większego problemu. Ale! Problem polega na tym, że tornister bardzo często noszony NIE JEST. Jeśli Wasze dzieci chodzą już do szkoły, to rozejrzyjcie się po korytarzach. Zauważycie na pewno (my już też zdążyliśmy to zaobserwować), że tornistry są dla dzieci po prostu średnio wygodne, bo są bardzo szerokie. Dlatego maluchy, gdy tylko pomachają mamie i tacie na pożegnanie, zaczynają nosić ciężar po swojemu – przerzucając go na jedno ramię albo, znacznie częściej, ciągnąc po korytarzu.

Dr Tomasz Rawo wyjaśnił, że w tym ostatnim przypadku (gdy tornister znajduje się nie na plecach, a w ręku) dziecko przybiera postawę skoliotyczną, czyli po prostu wychyla cały tułów i krzywi kręgosłup na bok. Jak łatwo się domyślić, ciągle noszenie tornistra w taki sposób to powód późniejszych kłopotów z postawą.

Przypominam Wam też ciekawostkę – według ekspertów, to nieprawda, że zbyt ciężki tornister powoduje skoliozę. Lekarze już od dawna są zdania, że skolioza jest schorzeniem o nieznanych dokładnie przyczynach. To, co natomiast już wiadomo, to to, że mogą ją wywołać np. schorzenia układu nerwowego albo po prostu wrodzone zmiany u dziecka.

 

To może plecak?

Na kółkach nie, tornister będzie niewygodny i źle noszony, więc też raczej nie… to może plecak?

Oczywiście plecak ma swoje plusy – dzieci zazwyczaj noszą je poprawnie, bo jest znacznie wygodniejszy. Jego szelki są lepiej dopasowane (mocniej przylega do ciała) no i mniej waży – maluch więc tylko zarzuca plecak na plecy i wszystko gra.

Gdzie jest haczyk? Oczywiście w braku usztywnienia tylnej ściany oraz jakiejkolwiek wentylacji. Plecak przylega w niewłaściwy sposób, więc dziecko odruchowo przybiera niekorzystną postawę.

 

 

Na co ostatecznie zdecydowaliśmy się, kupując plecak (tornister) dla Gabi?

Podsumowując – idealne byłoby połączenie plecaka z tornistrem, prawda? Równe, szerokie szelki z możliwości regulacji, usztywniona ścianka tylna z wentylacją, dobrze byłoby też, gdyby nie ważył zbyt dużo i był dopasowany do wieku dziecka – czyli nie może być szeroki. Plus obowiązkowo szelki z przodu klatki piersiowej.

Szukałam, szukałam, a potem jeszcze szukałam, aż wreszcie znalazłam to, coś, co mnie w 100% usatysfakcjonowało. To plecak firmy Beckmann, który już na pierwszy rzut oka zupełnie różni się od tradycyjnych tornistrów czy zwykłych plecaków – jest połączeniem jednego i drugiego, a dokładniej, łączy wszystkie korzyści obu produktów.

Najpierw opowiem Wam o firmie, która powstała w 1946 roku w Norwegii. Jest to historia z tych urzekających, bo nie przeczytacie o potężnej korporacji. Młody Norweg, który postanowił stworzyć zupełnie nowatorskie i sprzyjające zdrowiu dzieci plecaki, nazywał się Olav Beckmann i początkowo swoje produkty przygotowywał… po prostu w domu, w małym salonie. Kiedy plecaki były już gotowe, dawał je do przetestowania dzieciakom w rodzinie oraz sąsiadom. Jak możecie się domyślić, bardzo szybko odniósł ogromny sukces, bo jego plecaki chciały mieć wszystkie dzieci, a rodzice byli zachwyceni tym, że produkt nie szkodził młodym kręgosłupom.

Obecnie Beckmann to jeden z największych w Norwegii producentów plecaków – produkty firmy można kupić także w Polsce, z czego bardzo, ale to bardzo się cieszę.

 

Skusiliśmy się na taki plecak dla Gabi i oto, czym mogę się z Wami podzielić

 

#1 Plecak jest dopasowany do wieku

A dokładnie do klas. Jeśli Twoje dziecko dopiero debiutuje w szkole, kupujesz plecak 1-3 klasa. Gdy smyk podrośnie, wybierasz ten dla 4-6. To genialne w swojej prostocie rozwiązanie, dzięki któremu szelki są idealnie dopasowane do dziecka, a i sam plecak jest odpowiedniej wielkości.

#2 Jest lekki i prozdrowotny

Waży tylko 950 g. To jeden z najlżejszych plecaków dostępnych na rynku! Dba o zdrowy kręgosłup dziecka – ma szynę aluminiową, paski na klatkę piersiową i na brzuch.

#3 Jest bezpieczny

Ma odblaski, migające światełko, odblaski są także na pokrowcu przeciwdeszczowym, przez to dziecko jest bardziej widoczne w ruchu ulicznym i w okresie jesienno-zimowym.

#4 Tylna ściana jest usztywniona i ma wentylację

Nie ma obaw o to, że skóra dziecka nie będzie mogła oddychać, bo w jego ścianie zamontowano specjalne kanały odpowietrzające. Plecak wymusza też odpowiednią postawę dzięki specjalnej, wcześniej uformowanej szynie aluminiowej.

#5 Szelki nie są za szerokie

Wręcz przeciwnie – patrząc na Gabi, stwierdzam, że produkt leży na nią jak ulał. Ona sama potwierdza, że jest jej bardzo wygodnie. Co więcej, istnieje możliwość regulacji szelek – śmiało można dopasować je do wzrostu pociechy.

#6 Plecak jest miękki

Cały plecak nie jest usztywniany, dzięki temu nie przypomina tradycyjnego tornistra, a raczej plecak trekkingowy.

#7 Dodatkowe szelki

W okolicach pasa i na klatce piersiowej. O tym, jakie to ułatwienie wie każdy, kto z takimi szelkami miał do czynienia.

#8 Pięknie wygląda

No sami popatrzcie – miód malina 😊.

 

 

Jeśli zależy Wam na prawidłowej postawie dzieci i sami ciągle szukacie tego idealnego plecaka, to naprawdę nie musicie już dalej się męczyć. Wejdźcie na stronę przedstawiciela plecakidzieciaki.pl i doświadczcie tego samego zachwytu, co my… i oczywiście Gabi 😊.

 

 

 

Komentarze