12 przykazań rodziców dużej rodziny

 

Każdy rodzic stosuje się do pewnych zasad. Niektóre uczą dzieci szacunku, inne posłuszeństwa, jeszcze inne tego, że za zachowaniem zawsze stoją konsekwencje.

 

My też takie mamy, ale dzisiaj napisałam o innych, być może bardziej ważnych. Opowiem Wam o Rodzicielskim Dekalogu – Kuby i moim. O naszych domowych przykazaniach, które sprawiają, że nasze dzieci czują się kochanymi, ważnymi i dobrymi ludźmi. To nietypowy dekalog, bo składa się nie z dziesięciu, a z dwunastu pozycji. No cóż – okazywania miłości nie można ograniczać, prawda 😊?

 

I Przytulaj, czekaj na okazję

Niektórzy przytulają dzieci, gdy te wracają ze szkoły. Inni – gdy maluchy idą spać. Jeszcze inni rodzice niemal nigdy tego nie robią, choć wcale nie zdają sobie z tego sprawy.

W naszym domu przytulanie jest na porządku dziennym. Nasze dziewczyny tak się tego nauczyły, że czasem, gdy np. z kimś rozmawiamy, a one po prostu podchodzą, przywierają do nas na chwilę (na co reagujemy niemal automatycznie głaskaniem ich włosów/policzków), i idą się bawić, odrabiać lekcje czy oglądać bajki. Przytulanie jest cudownym gestem bez słów. Wyraża:

„kocham cię”, „lubię być blisko” i zwyczajne: „tak mi dobrze, potrzebuję tego”.

 

II Rób zdjęcia

Wiem, wiem, może nie trzeba nikogo do tego przekonywać 😊. Ale czy nie macie wrażenia, że najwięcej zdjęć ma zawsze pierwsza pociecha? Z drugą i trzecią już jest jakby mniej czasu, no i samo dziecko jakby szybciej rośnie 😉. Złapałam się już na tym przy Misi i szybko zreflektowałam. Jestem maniaczką zdjęć i filmików. Teraz nie oglądam ich zbyt często, bo wiadomo – czasu jest jak na lekarstwo, poza tym mam te moje dzieciaki na żywo.

Wiem jednak, że przyjdzie czas, że dzieci urosną, pójdą na studia, wyprowadzą się z domu. A ja znowu będę mieszkać tylko z moim Kuburkiem. Wtedy usiądziemy w głębokich fotelach, z herbatą z cytryną i pod kocami, i ze wzruszeniem będziemy znowu słuchać gaworzenia Kornela, śpiewu Gabi i wierszyków Misi. Nie chodzi o to, że będziemy żyli dawnym życiem (zamierzamy też na starość zwiedzić połowę świata, skoczyć na bungee i nauczyć się nurkowania 😉), tylko o to, że w każdej chwili będziemy mieć możliwość powrotu do chwil, które w naszych sercach mają wyjątkowe, najważniejsze miejsce.

 

 

III Zapisuj wszystkie ważne i nieważne rzeczy związane z dziećmi

Z tych ważnych to na przykład szczepienia czy to, że któreś ma być ubrane na czarno-biało, zielono, niebiesko czy różowo 😊. Bez zapisków pogubiłabym się zaledwie w jeden dzień (napiszcie proszę, że też tak macie i to nie Alzheimer! 😉).

Ale zapisuję również te mniej ważne rzeczy. Najchętniej – komiczne albo wzruszające teksty moich dzieci. Trzyletnia Gabi mówiła: „Jesteś takim słodkim mamusiem, wiesz? Masz taki słodki nosek” a dialogi z Misią wyglądają tak:

– „Misia, kochana jesteś bardzo, wiesz?”

– „No, ja też”

Nie chcę tego zapomnieć 😊.

 

IV Usypiaj dziecko

Nie bójcie się, że to potrwa piętnaście lat, a Wy już nigdy nie obejrzycie serialu o ludzkiej godzinie 😊. Zaprawdę jako matka trójki dzieci powiadam Wam: to będzie trwało krótko. I jest tego warte!

Usypiamy nasze dzieci, bo wiemy, że tego potrzebują. Gabi ma 7 lat i cały czas zasypia w towarzystwie moim albo trzymając Kuburka na rękę. Usypianie 3 letniej Misi wygląda bardzo podobnie. A roczny Kornel to sami wiecie jak to jest z niemowlakiem. Nasza obecność i delikatne głaskanie po czole czy główce sprawia, że uspokajają się i czują bezpieczne. Ile my się wtedy czułości nasłuchamy! Misia przed snem mówi nam, jak bardzo nas kocha, a Gabi opowiada cały emocjonujący dzień. Te chwile są bezcenne dla nas i dla nich!

 

 

V Dawaj buziaka na dobranoc

Albo trzy, pięć lub milion! Bo buziaków nigdy za mało 😊. Kiedy przytulam wieczorem Kornela, nie tylko go całuję, ale i oczywiście wdycham jego zapach. To nie tylko woń kosmetyków, ale też absolutnej niewinności, nieporadności i słodkości, która ściska każde matczyne serce. Dla Misi i Gabi wieczorne buziaki są już jak rytuał – bez tego nie ma spania!

 

VI Rób rzeczy atrakcyjne z tych, które atrakcyjne nie są

To mój i Kuby sekret na przetrwanie wielu chwil, w których dzieciaki lubią pomarudzić. Przykład – zakupy w okresie przedświątecznym (ho ho ho, niedługo znów nas to czeka!). Teoretycznie moglibyśmy na marudzenie odpowiadać:

„Zostaw to”, „Przestań jęczeć”, „Jeszcze chwilę, wytrzymaj już i przestań narzekać”.

Ale po pierwsze – to nie działa, po drugie – wcale się tym dzieciakom nie dziwimy. Sami w tłoku i w grubych kurtkach czujemy się w sklepach bardzo niekomfortowo.

Co więc robimy? Atrakcje! Naszym standardem jest to, że dzieci wyszukują nam produkty – na koniec otrzymują jakieś paluszki czy lizaka w podziękowaniu za super pomoc 😉. A gdy stoimy w kolejce, gramy w: „Co to jest?” – dzieci muszą oczywiście zgadnąć, co ma np. trzy ręce i jest zielone. To fantastycznie działa!

 

 

VII Czytaj bajki

Wiem. Ja naprawdę wiem, że czasem zwyczajnie nie chce się czytać bajek. Z Gabi było łatwiej, ale przy trójce dzieci i milionem innych obowiązków po prostu padam wieczorem i na to czytanie niemal się czołgam 😊. Ale to właśnie to, jaka jest teraz moja najstarsza córka, jak interesuję się literkami, jak bardzo „ciągnie” do książek mnie i Kubę motywuje.

Czytanie jest super, koniec, kropka. Kiedy więc jestem bardzo zmęczona, nie robię tego o 20-tej, ale o 19.30. Staram się czytać codziennie, czasami jest to coś krótkiego, innym razem długie opowiadanie, a jeszcze innym przeczytane kilka zdań przez Gabi. Czytanie niesamowicie rozwija nie tylko wyobraźnię, ale i słownictwo dziecka. Czasami sprawia, że rozmawiamy w czasie czytania na dany temat, Gabi coś przypomina się i wywiązuje się mała rozmowa – to też jest piękne i bardzo cenne! Czytajmy – jeśli nie wieczorem przed zaśnięciem to w ciągu dnia. Myślę, że każda rodzina znajdzie na to odpowiedni czas i wyrobi sobie nawyk czytania – chociażby kilku zdań codziennie. To są właśnie takie chwile sam na sam z dzieckiem, które zapadają w sercu na zawsze!

 

VIII Zaskakuj pochwałami

Nie tylko wtedy, kiedy dziecko przyniesie obrazek – tak go nie zaskoczysz swoim zachwytem. Mów pochwały, kiedy Twoja pociecha się tego nie spodziewa. Gdy odniesie talerz do stołu, gdy sama z siebie pomoże rodzeństwu. Ja mówię na przykład:

„Gabi, wiesz co? Misia ma ogromne szczęście, że ma tak cudowną siostrę. Widziałam, jak jej pomogłaś, jestem z Ciebie dumna”.

Jej reakcja jest łatwa do przewidzenia – puchnie z dumy i aż garnie się do dalszego działania!

 

IX Akceptuj wady dziecka

Dzieci nie są z plasteliny. Nie możemy ich sobie modelować i przekształcać, dopasowywać do wymarzonego wzoru albo takiego, który widzieliśmy u znajomych. Nigdy nie mówimy naszych dzieciom:

„…ale zobacz, jak Ania to zrobiła”, „Bądź jak Misia”, „Czemu nie możesz zrobić tego jak Gabi?”

Nie porównujemy ich, bo to bez sensu. Są innymi ludźmi, mają swoje preferencje, swoje upodobania, swoje umiejętności.

Akceptujemy też to, że nasze dzieci mają swoje wady. Czasem widzę, jak rodzicom to przeszkadza. Słyszę wtedy: „Gdyby jeszcze nie była tak gadatliwa/pyskata/powolna”. Ale wady ma przecież każdy z nas! I czasem trzeba je po prostu zaakceptować. Nie ma ludzi idealnych – a dzieci to też ludzie 😉.

 

 

X Śmiej się z dzieckiem

To nie zawsze możliwe, bo generalnie zazwyczaj mamy inne poczucie humoru niż 5-latka albo 9-latka. Ale warto czasem dać się wciągnąć do tego świata maluchów. Wspólnie obejrzeć bajkę i śmiać się w głos z tego, że Pumba z „Króla Lwa” puścił bąka. To naprawdę ważne!

 

XI Zawsze witaj z radością

Przykre jest to, gdy dziecko biegnie na powitanie swojego rodzica, a ten na to:

„No widzę, widzę, ale odłóż to i pospiesz się, no szybko!”

Witanie się jest bardzo ważne. Wiemy na przykład, że nasza wrażliwa Misia czeka na nas w przedszkolu już od podwieczorku. Zerka w stronę drzwi – może to już tata? Ten jej wybuch radości to miód na nasze serce. Witamy się więc z nią, z Gabi, z Kornelem – dzieci wiedzą, że na ich widok zawsze się cieszymy! Tak samo jest po powrocie Gabi czy Miśki do domu – zawsze wszyscy razem witamy się ze sobą, przytulamy, dajemy buziaka, pytamy o to, jak minął dzień. To bardzo ważne, w ten sposób dziecko czuje się częścią kochającej rodziny.

 

XII Stosuj „dobry dotyk”

Wiecie, co to jest? To łaskotki. Szybki buziak w głowę. Trzymanie za rękę. Głaskanie po pleckach podczas oglądania bajki. Albo tylko Wam znany układ: „piątka-buziak-przytulasek!”. Dotyk jest bardzo, bardzo ważny, jednak czasami nam, ludziom, zdarza się o nim zapominać. Nie dopuść do tego, by stał się czymś dziwnym i nienaturalnym. Dzieci tego potrzebują! I uwierzcie: kiedyś głaskanie po główce, trzymanie za rączkę będzie obciachem dla nastolatka! Korzystajmy póki dziecko tego chce, pragnie, potrzebuje.

 

 

Bycie dużą rodziną nie jest łatwe, to codzienna praca, ale z naszym Dekalogiem jest nam łatwiej ogarnąć naszą całą 3! 12 przykazań rodziców dużej rodziny wyrobiliśmy sobie w ciągu ponad 7 lat i bardzo sobie je cenimy. Nasze dzieci również! A skoro już znacie nasz dekalog – pochwalcie się swoim. Jakie macie rytuały? Co jest dla Was szczególnie ważne? Jakie macie pomysły na zapamiętacie magicznych chwil z dziećmi?

 

Komentarze