Co możesz pokazać dziecku na “takim końcu świata”?

 

Jak widzicie i wiecie już z wielu poprzednich wpisów Podkarpackie na dobre nas w sobie rozkochało – dziś wpis i kolejne miejsce które nas w tym regionie urzekło.

 

Zapewniamy, że podobny entuzjazm udzieli się i Wam. Dlatego nie zastanawiajcie się, czy z dziećmi warto gdzieś jeździć, tylko wsiadajcie do auta/pociągu i podążajcie naszymi śladami. Dzisiaj na celowniku… Horyniec i Radruż – pewnie nic Wam to nie mówi, tak jak mi na początku ale dziś już te dwie nazwy miejscowości mają u mnie bardzo mocne skojarzenie – z czymś wyjątkowym, kameralnym, swojskim, tradycyjnym, ojczystym, z czymś do czego już tęsknię i chętnie kiedyś wrócę.

Koniecznie musicie tu przyjechać! Park Zdrojowy w Horyńcu został założony w latach 30. ubiegłego wieku, ale podczas II wojny światowej dokonano w nim niewyobrażalnych zniszczeń. Niedawno dokonano całkowitej renowacji tego miejsca – obecnie stoją tutaj dwa dostojne, nowoczesne budynki, amfiteatr oraz pijalnia wody. Są ścieżki spacerowe i przyrodnicze, antresole i piękne altany. Jeśli macie ochotę na spędzenie paru chwil w połączeniu piękna przyrody z nowoczesnością, to nie może Was tu zabraknąć.

 

 

Oprócz pięknego parku Horyniec ma jeszcze kilka mocnych argumentów by odwiedzić to miasteczko. Będąc w Horyńcu, koniecznie zobaczcie chociaż część tamtejszych atrakcji turystycznych:

  • Pomnik niepodległości

Pomnik, który powstał już w roku 1928, ale po zniszczeniach, których dokonano w czasie drugiej wojny światowej, został odbudowany (około 50 lat temu).

  • Kościół parafialny oo. Franciszkanów

Przepiękny zabytkowy kościół, zbudowany w 1759 roku. Na pewno zachwyci Was przepiękny fresk, obrazy oraz rzeźba Matki Boskiej.

  • Pałac Ponińskich

Atrakcja numer jeden – przepiękny pałac, który wcześniej był dworem Telefusów, ale został przebudowany w roku 1912. Dzisiaj siedzibę ma tutaj sanatorium „Bajka”, ale spokojnie możecie udać się w te okolice – naprawdę warto. Nie zapomnijcie, że w sąsiedztwie pałacu jest Teatr Dworski.

  • Zalew

Jeśli po intensywnym zwiedzaniu pragniecie przede wszystkim odpocząć, to koniecznie udajcie się nad zalew na rzece Radrużka. Ciekawostka – zalew powstał w 1973, kiedy dla ułatwienia transportu drewna postanowiono w dolinie Radrużki zrobić groblę. Kiedy to zrobiono powstał zalew, który później zarybiono. Dzisiaj można tutaj fantastycznie odpocząć – serdecznie polecamy 😊.

  • Basen „Wodny Świat” ze strefą odnowy biologicznej

Na trzech poziomach znajdziecie całą masę atrakcji – od basenów, przez jaskinie solne i sauny, po taras widokowy. Jeżeli więc lubicie tego typu atrakcje albo chcecie zapewnić dzieciakom trochę relaksu w wodzie – koniecznie wykupcie dostęp i bawcie się dobrze.

 

 

Dziś Horyniec Zdrój to piękne miasteczko, małe, prowincjonalne, spokojne, ciche, niesamowicie urokliwe, bardzo blisko granicy z Ukrainą, stamtąd właśnie zaczęliśmy naszą małą wycieczkę rowerową.

 

 

Atrakcja, która zdobyła nasze serca: wycieczka rowerowa Horyniec Zdrój – Radruż

Uwielbiamy rowerowe przejażdżki – powolne pokonywanie dystansu, w piękną pogodę i na świeżym powietrzu, ma w sobie coś sielskiego i relaksującego. Dlatego kiedy tylko przeczytaliśmy o trasie Horyniec Zdrój – Radruż, wiedzieliśmy, że to coś dla nas 😊.

 

 

W tym momencie koniecznie musimy opowiedzieć Wam o szlaku, którym się poruszaliśmy, czyli Green Velo. W dużym skrócie:

  • to najdłuższa trasa rowerowa w Polsce

Ma aż 2 tysiące kilometrów, przy czym w samym Podkarpackim szlak obejmuje około 400 kilometrów. Rozpoczyna się w Elblągu, potem przebiega przez Frombork, Braniewo, Warmię i Mazury, Suwalszczyznę, Podlasie i Lubelszczyznę (wzdłuż granic z Białorusią i Ukrainą), Podkarpackie, (m.in. Pogórze Przemyskie i Dolinę San, Rzeszów, Łańcut, Leżajsk), Sandomierz, Kielce, Gatnik i Końskie.

  • jest niezwykle malownicza

Blisko 30% trasy przebiega przez tereny leśne, 9% to tereny rzeczne.

  • obfituje w atrakcje turystyczne

Można by je wymieniać i wymieniać, ale skupmy się na najważniejszych: katedra we Fromborku, zamek w Lidzbarku Warmińskim czy Łańcucie, sanktuaria w Kostomłotach czy Jabłecznej, żydowskie miasteczka Tykocin albo kompleks klasztorny w Supraślu.

Podsumowując – jeśli kochacie wycieczki rowerowe, to sprawdźcie, jak dojechać do szlaku Green Velo i po prostu ruszajcie. My wybraliśmy niezwykle klimatyczny odcinek z Horyńca Zdroju do Radruża – trasa bardzo łatwa i przyjemna, więc po prostu idealna dla rodzin z dziećmi.

 

 

Uwaga! Dużo informacji na temat szlaku Green Velo znajdziecie na www.greenvelo.pl. Będziecie mogli też wyznaczyć sobie swój własny odcinek szlaku, który chcecie pokonać (my tak zrobiliśmy) i skorzystać z aplikacji, która pomoże Wam nie zbłądzić, a jednocześnie będzie najlepszą bazą informacji dotyczących czekających na Was atrakcji. I tutaj od razu ciekawostka – aplikacja Green Velo w 2018 roku została nominowana do Mobile Trends Awards – jednej z najbardziej prestiżowych nagród w polskiej branży mobilnej. Jest więc naprawdę godna polecenia, tylko korzystać! 😉

 

 

Bilety kosztują 8zł i 5zł (ulgowy), ale nie zapłacicie, jeśli pojedziecie w poniedziałek. Cerkiew można zwiedzać w godzinach od 11 do 18.

 

 

JESZCZE WIĘCEJ O UROKACH PODKARPACIA DOWIESZ SIĘ TUTAJ:

 

 

Dlaczego wybraliśmy właśnie taką trasę? Poza tym, że jest bardzo łagodna, to bardzo zależało nam na tym, aby zobaczyć Zespół Cerkiewny w Radrużu. To miejsce, które już od 2013 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a od dwóch lat ma status Pomnika Historii.

Jeśli i Wy tam pojedziecie, to na pewno zachwyci Was cerkiew p.w. św. Paraskewy – została wzniesiona w XVI wieku, będziecie mogli zobaczyć także dzwonnicę, kamienny mur z bramami, kostnicę z XIX oraz cmentarz przycerkiewny z nagrobkami pochodzącymi nawet z XVIII wieku. Całości zwiedzania dopełnia fantastyczny przewodnik, który z zaangażowaniem i mnóstwem ciekawostek przykuwających uwagę nawet dzieci, opowiada o tym niezwykłym miejscu – ciarki na plecach gwarantowane, nie tylko z powodu przyjemnego chłodu wewnątrz świątyni…

 

Ja miałem też ciarki wchodząc po schodach dzwonnicy, ale mimo wszystko warto – widok na cerkiew z innej perspektywy a w oddali już Ukraina, bo to tylko 300 metrów w linii prostej. Naprawdę na tych krańcach naszego kraju dział się kawał jego historii, warto ją poznać.

 

 

Komentarze