Kształtem miłości piękno jest. Miłość na Santorini

 

Tego w ogóle nie było w planie, to powstało dziełem zupełnego przypadku. Ale… w życiu nie ma przypadków, są tylko znaki!

 

Bo o ile przypadkiem zupełnym w tym samym czasie na Santorini byliśmy my i Kinga (Instagtam Fotovnia, Strona www.Fotownia.com, Facebook FOTOVNIA,) to już nie całkiem przypadkiem doszło do spotkania i tej sesji.

Bo przecież Kinga szukała na IG par do sfotografowania, bo przecież my na insta codziennie dodawaliśmy coś z Santorini, więc przypadki przypadkami, ale i znaki, i drogowskazy też 🙂 .

Z racji naszego życia rodzinnego, z racji tego czym się zajmujemy – mamy do czynienia z fotografią na co dzień – robimy sami zdjęcia, bierzemy udział w sesjach – naszych prywatnych jak i zawodowych. Ale to ta dla mnie jest i chyba już na zawsze będzie TĄ sesją.

Dlaczego? Bo spontan, bo miejsce, bo my po 10 latach, bo pani fotograf tak niestandardowa i oryginalna w swoim podejściu, bo brudny obiektyw – i taki ma być ;), bo ja zupełnie odmiennie po drugiej stronie aparatu, bo my dwoje, bo wszystkiemu winna ona, miłość.

Uwielbiam tę sesję, patrzę na nią po stokroć i napatrzeć się nie mogę. Dziś jest we mnie przekonanie, że pełniejszych, lepszych zdjęć ze sobą, z nami, już nie zobaczę. Kwintesencja nas.

 

No chyba, że jeszcze kiedyś znów… przypadkiem… My… Santorini… Latarnia.. Zachód… Brudny obiektyw… Miłość… O 10 lat piękniejsza?

 

Komentarze