Mój Niezbędnik Młodej Mamy

 

„Wy to macie dobrze!”, „Dzisiaj to żadna matka się nie narobi. Nie to, co kiedyś”, „Z czym ty właściwie masz problem, idziesz do sklepu i kupujesz. Nie czekasz w kolejkach do rana!” – czy zdarzyło Ci się usłyszeć takie lub podobne słowa?

 

 

Zapewne tak, ponieważ wiele osób uważa, że dzisiejsze młode matki mają po prostu bardzo łatwo. Pieluszki wyrzuca się do śmieci, pralka sama pierze, zmywarka sama zmywa, nawet suszarka wysuszy ciuchy, których potem nie trzeba prasować! Ja jednak wiem, że wcale nie masz lekko. Słyszysz aż za dużo rad, wybór w sklepie zdaje się być przytłaczający, a do tego masz wrażenie, że ciągle jesteś oceniana. Dlatego dziś mam Ci do powiedzenia coś bardzo ważnego.

 

 

Co za dużo, to niezdrowo!

Jako młoda, debiutująca mama byłam zasypywana radami. Różnego rodzaju – od wyboru imienia dla dziecka, przez pielęgnację, po wychowanie. Chwilami czułam ogromny zamęt, a sprawy nie ułatwiało wrażenie, że jestem nieustannie obserwowana przez innych rodziców, którzy – oczywiście 😉, radzą sobie ze wszystkim lepiej.

Nie wiedziałam, czy rzeczywiście powinnam zakładać Gabrysi czapeczkę – w końcu starsi, którzy mi to zalecali, mieli ogromne doświadczenie. Nie miałam pojęcia, czy słuchać poradników, w których zakazane było mi patrzeć na dziecko podczas zasypiania, czy może innej mamy, która mówi: „olej to!”. W końcu – nie wiedziałam, jak mam troszczyć się o swoje niemowlę pod względem pielęgnacji. Gabrysia miała suchą skórę, która łatwo reagowała podrażnieniami. Pytałam innych mam: dostawałam 5 różnych zaleceń. Pytałam starsze, doświadczone kobiety: polecały stare, tradycyjne sposoby, które nie zawsze były skuteczne. W końcu chciało mi się płakać – miałam wrażenie, że robię ze swojego maluszka królika doświadczalnego, co skutkuje jeszcze większymi kłopotami ze skórą. Koszmar.

 

 

Dzisiaj mam już duże doświadczenie.

Nie jestem alfą i omega macierzyństwa, wciąż pewne sprawy mnie zaskakują. Ale do dwóch kwestii nie mam żadnych wątpliwości i wiem, że moje podejście sprawdza się właściwie zawsze. I kierując się tym doświadczeniem oraz wiedzą, mogę dać Ci dzisiaj dwie rady.

 

Po pierwsze – w kwestii wychowania kieruj się sercem. Pozwól poradnikom okryć się warstwą kurzu, a porady znajomych przyjmij, ale potem i tak rób po swojemu. Jeśli widzisz w oczach swojego niemowlaka, że jest mu źle i potrzebuje Twoich ramion – ustąp. Lubisz z nim zasypiać? Rób to. Kochasz go kołysać? Nie powstrzymuj się. Ani się obejrzysz, a stanie się dzieckiem, które już tego wszystkiego aż tak bardzo nie potrzebuje.

Nie wierz w słowa:

„Bo się przyzwyczai i będziesz miała problem”.

Twoje dziecko ma się przyzwyczaić, że jesteś, gdy Cię potrzebuje i zawsze jest dla niego miejsce w Twoich ramionach. To NIGDY nie będzie problem.

 

 

Po drugie – w kwestii pielęgnacji i zdrowia także porzuć radzenie się znajomych – zaufaj specjalistom. Nie wiesz, czy zakładać czapeczkę? Poproś pediatrę o wskazówki dotyczące ubioru i łagodnego hartowania. Martwi Cię, że Twoje maleństwo jeszcze nie siedzi? Zapytaj lekarza i mu zaufaj. Widział już naprawdę wiele i najpewniej wie, co mówi. Twoje dziecko ma problemy ze skórą? Nie eksperymentuj na nim. Sięgnij po skarby, jakimi są nowoczesne, przebadane po tysiąckroć preparaty. Takie które uwzględniają potrzeby wrażliwej skóry i są stworzone w oparciu o najnowszą wiedzę. Pomyśl tylko: dlaczego miałabyś ufać koleżance, która poleca Ci produkt X, bo działa na jej dziecko, skoro możesz użyć kosmetyków, których działanie potwierdzają specjaliści i tysiące mam dzieci o różnych potrzebach? A no właśnie.

 

 

Zaufałam kosmetykom Adamed?

Jestem gorącą zwolenniczką tego, co porządnie zbadane, łagodne i dobre dla skóry (i najlepiej polskie). Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, że mogę napisać Ci o naszych rodzimych, polskich preparatach, po które możesz sięgnąć bez najmniejszych wątpliwości. Takich, które wpisują w Niezbędnik Młodej Mamy i zdecydowanie nie jest to określenie na wyrost.

 

 

Olej z nasion wiesiołka.

Gdybym dzisiaj miała w domu noworodka z wrażliwą skórą, pielęgnowałabym skórę jego pupy maścią Linoeparol Intensive. To wyjątkowy preparat, którego 20% składu stanowi tłoczony na zimno olej z nasion wiesiołka. Jego dobroczynne, natłuszczające i regenerujące działanie zostało już wielokrotnie zbadane i potwierdzone. To jednak nie wszystko, co by mnie przekonało: maść ta aż ma 97% pozytywnych ocen w badaniach.

 

 

Nie mam jednak noworodka w domu 😉, co wcale nie oznacza, że Linoeparol mi się nie przydaje. Używamy go w domu wszyscy, ale w formie kremu (Lineoparol Sensitive) – nadaje się dla dzieci od 3. roku życia oraz dla dorosłych. Świetnie sprawdza się do pielęgnacji skóry suchej, atopowej i łuszczącej – czyli takiej, jaką niestety ma część naszej rodziny.

 

 

Czy jako nowoczesna Mama musisz odrzucać tradycję?

Oczywiście w tym momencie możesz zadać sobie pytanie – czy aby na pewno nie warto sięgać po stare, sprawdzone przez nasze mamy i babcie sposoby? Absolutnie nie! Błędem jest przekonanie, że nowoczesny kosmetyk to taki, który stoi jak najdalej od tego, co znane i tradycyjne. Nowoczesny kosmetyk, moja droga, wykorzystuje wiedzę pokoleń do stworzenia czegoś wyjątkowo dobrego. I to także odkryłam dzięki kampanii „Niezbędnik Młodej Mamy”.

Wśród produktów z linii Atoperal Baby Plus znalazłam coś tak wyjątkowego jak krochmal (na pewno wiesz, że świetnie łagodzi podrażnienia, potówki, krostki i odparzenia). Co jednak niesamowicie mnie zaskoczyło i ucieszyło, to fakt, że jest to jedyny na rynku krochmal do kąpieli, który przygotowuje się bez konieczności gotowania. To jest właśnie fantastyczne połączenie nowoczesnej wiedzy, badań i tradycji.

 

 

Delikatność podczas mycia.

Zachwyt krochmalem zachęcił mnie do dalszego poznania marki Adamed oraz linii Atoperal Baby Plus. Tym sposobem odkryłam delikatną piankę do mycia, świetne emulsje do kąpieli i ciała, szampon oraz krem. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła składu, zanim użyję jakiekolwiek kosmetyku na skórze moich dzieci, a także informacji o badaniach. Wysoka jakość pianki mnie nie zaskoczyła (zawiera prebiotyk biolin oraz L-argininę. Kiedy jednak zobaczyłam, że aż 99% mam jest zadowolonych z tych kosmetyków, uniosłam wysoko brwi. Widziałam już kilka doniesień z badań i wiem, że taka zgoda nie zdarza się aż tak często.

 

 

Podsumowując – nie, nie musisz odrzucać tradycji. Możesz łączyć ją z nowoczesnością i dawać dziecku to, co absolutnie najlepsze. A skoro już o nowoczesności mowa: my, dzisiejsze mamy rzeczywiście mamy pod niektórymi aspektami lepiej. Bo nie musisz stać w kolejce – specjalistyczne preparaty oraz kosmetyki z Niezbędnika Młodej Mamy z łatwością możesz kupić w aptekach czy drogeriach internetowych.

 

 

Nasze mamy miały problem, bo nie miały wyboru. Ale za duży wybór to też problem…

Tak, mamy lepiej, bo nie musimy stać w długich kolejkach. Tak, pierze automatyczna pralka, zmywarka myje, suszarka suszy, a i nawet automatyczny odkurzacz sam zrobi robotę. Pod pewnymi względami mamy lepiej niż mamy z lat 70-tych czy 80-tych. Ale wiem, że Ty, młode mamo, pracy nadal masz ogrom, w Twojej głowie jest mętlik związany z wychowaniem, a ogrom wyboru kosmetyków i różne reakcje skóry dziecka mogą doprowadzić Cię do łez. Dlatego pamiętaj: w kwestii wychowania zaufaj sobie, sprawy pielęgnacji i zdrowia pozostaw profesjonalistom. Niech jest Ci choć trochę łatwiej w tym zawsze sporym wyzwaniu, jakim jest macierzyństwo.

 

 

Jeśli jesteś głodna wiedzy i chcesz dla swojego malucha jak najlepiej, koniecznie odwiedź stronę

www.NiezbednikMlodejMamy.pl

Tam każda młoda mama znajdzie coś dla siebie i swojego dziecka w temacie pielęgnacji.

 

 

 

Partnerem artykułu jest marka Adamed.

 

Komentarze