Moje sekrety wyspanej mamy – znasz je wszystkie?

 

Gdyby ktoś Cię zapytał, dlaczego ważne jest, abyś się wysypiała – co odpowiesz?

 

 

Zapewne: że wtedy ma się więcej sił, że jest przyjemniej, zdrowiej, że łatwiej podołać dziesiątkom obowiązków. To wszystko prawda, ale jednocześnie zabrakło w tym zestawieniu rzeczy najważniejszej. Wysypianie się jest bardzo ważne, ponieważ dzięki niemu jesteśmy lepszymi rodzicami. Bardziej cierpliwymi, uważnymi, zrelaksowanymi, chętnymi do zabaw i do rozmowy. Dokładnie takimi, jakimi chcemy być 😊! I stąd dzisiejszy wpis. Oto moje sekrety na bycie wyspaną mamą, którymi chcę się z Tobą podzielić.

 

 

Rodziców zasadniczo nie powinno się dzielić na dobrych i złych, ale na wyspanych i niewyspanych.

Oczywiście mówię to tylko półżartem, ale z drugiej strony sama powiedz: czy kiedy jesteś niewyspana, nie dokucza Ci irytacja i złość? Czy nie masz wrażenia, że wtedy bardziej drażnią Cię kłótnie dzieci i rozrzucone klocki? Czy zmęczenie nie odbiera Ci radości ze wspólnego czytania bajeczki? A no właśnie!

 

 

Dlatego dziś podzielę się z Tobą kilkoma sekretami, dzięki którym dobrze śpię i czuję się lepszym rodzicem. Naprawdę warto przenieść je do własnego domu 😊.

 

 

Słucham organizmu

Kiedyś wieczory nie były dla mnie, lecz dla domu. To wtedy zbierałam rozrzucone zabawki, ubrania, wstawiałam pranie, ogarniałam kuchnię…. Owszem, czułam ogromne zmęczenie. Wyraźnie zauważałam sygnały, które wysyłał mi mój organizm: ból pleców, szczypanie oczu, ból głowy. Jednocześnie jednak w głowie grzmiała myśl:

Jeśli tego nie zrobię, to co? Wszystko ma tak zostać do rana?

Dziś już wiem, że odpowiedź na to pytanie brzmi: jeśli tego nie zrobię, to nic złego się nie stanie. Z czasem odkryłam, że jeśli zostawię pranie na kolejny dzień, to kolejnego dnia będę miała na nie więcej sił. Zrozumiałam, że moje dzieci nie zauważą, że zlew jest już od rana przepełniony, za to od razu intuicyjnie wyczują moje zmęczenie i irytację.

Dlatego teraz słucham organizmu. Gdy czuję wyczerpanie, senność, gdy boli mnie ciało – wskakuję pod prysznic, a potem idę spać. Odpoczynek jest ważniejszy niż to, żeby z blatu kuchennego zniknęły okruchy.

 

 

Stosuję olejek CBD

O olejkach CBD słyszałam już od dawna i od dawna chciałam je wypróbować. Gdy w końcu się na to zdecydowałam, to jedyne, czego pożałowałam, to… tak długiego zwlekania.

 

 

Z pewnością też tak czasem macie, że po położeniu się do łóżka sen wcale nie chce nadejść. W głowie pojawia się myśl za myślą, zalęgają się jakieś wspomnienia, przeżywa się różne sytuacje… istna gonitwa zamiast odprężenia! I tutaj właśnie pomaga mi olejek CBD. Już po 6 dniach stosowania odczułam ogromną różnicę – zamiast planować i rozmyślać, zaczęłam się zwyczajnie odprężać. Po 10 dniach zasypiałam chwilę po przyłożeniu głowy do poduszki – to coś, czego zawsze zazdrościłam Kubie! 😊

 

 

A żeby było jeszcze ciekawiej to relaksujące działanie (nie mylić z usypiającym) utrzymuje się przez cały dzień. Mam po prostu lepszy humor – trochę tak, jakby nie opuszczało mnie głębokie poczucie relaksu, które pojawia się po wizycie w SPA 😉.

 

 

Jeśli macie ochotę spróbować, to mam dla Was

kod uprawniający do 20% zniżki na pierwsze zamówienie na hasło OCZEKUJAC

Aby z niego skorzystać, musicie tylko wejść na stronę: KANASTE

Do wyboru macie różne smaki:

  1. naturalny,
  2. waniliowy,
  3. miętowo-czekoladowy

oraz różne stężenia. Osobiście bardzo polecam Kanaste 550 mg Vanilla.

 

 

Jestem pewna, że zakochacie się w tych olejkach równie szybko jak ja. Są organiczne, nie uzależniają, nie odurzają, a do tego pochodzą z polskich upraw.

 

 

Żegnam niebieskie światło

Telefon przy łóżku to okropna pułapka. Wydaje Ci się, że zerkniesz do sieci tylko na chwilę, na 5 minut – i nagle mija calusieńka godzina albo i dwie godziny!

Już dawno przestałam nabierać się na takie „tylko chwilę”. Kiedy kładę się do łóżka, odcinam się od wszelkich urządzeń emitujących męczące i rozbudzające niebieskie światło. Zdradzę Ci jednak, że nie jestem z żelaza. Aby nie korzystać z telefonu, odkładam go daleko od łóżka na regale lub w innym pomieszczeniu. Do budzenia służy nam natomiast… klasyczny, staromodny budzik lub Kornel!

 

 

Niska temperatura

Czy wiesz, jaka temperatura powinna panować w sypialni, aby sen był jak najbardziej komfortowy? Pewnie wiesz 😊 – to około 18 stopni. Ale czy rzeczywiście się do tego stosujesz?

Przez wiele lat w mojej młodości wiedziałam, ale nic sobie z tego nie robiłam. Bo błagam – 18 stopni? Tak zimno?! Teraz jednak stosuję się do tej zasady i muszę powiedzieć, że różnica w jakości mojego snu jest ogromna. Serio, warto zakręcić kurek! O tym, jak cudownie śpi się w tak niskiej temperaturze przekonałam się w drugiej ciąży – z Michalinką. Wtedy w naszej sypialni było 16 lub 17 st. C., a ja budziłam się rano wypoczęta i rześka jak skowronek!

 

 

Rozpiska „Zadania na jutro”

Jestem kobietą, która przez całe życie bierze sprawy w swoje ręce. Uwielbiam planować i działać, ale przez to codzienność, a dokładnie „wieczorność” bywa nieco utrudniona – jak tu skupić się na zasypianiu, gdy w głowie ma się milion planów?

Sytuacja znacznie poprawiła się, odkąd na biurku trzymam notes i długopis. Każdego dnia przez zaśnięciem wypisuję listę zadań do zrobienia. Te drobne zapiski całkowicie likwidują strach, że o czymś zapomnę, że coś nie zostanie zrobione – więc mogę zasnąć błogo i spokojnie! Zapisane na kartce może być zapomniane w głowie, a to daje mi spokój na całą noc.

 

 

Jedzenie a spokojny sen

Przed snem nie powinno się jeść zbyt gorących, pikantnych, słodkich, obfitych posiłków, dlatego, że zmuszamy układ trawienny do wzmożonej pracy, gdy już zaśniemy. Nie jedzenie też wpłynie negatywnie na spokojną i przespaną noc. Można rozpocząć procesu zasypiania z uczuciem głodu. Dlatego zaleca się zjedzenie przekąski węglowodanowej, np. jajek ugotowanych na twardo, serka wiejskiego, wołowiny, ciasteczek ryżowych i produktów bogatych w magnez, takich jak orzechy, czarna fasola czy brokuły. Ważne jest również to, by posiłki w ciągu dnia były regularne i odpowiednio zbilansowane.

 

 

Piękna pościel

Na koniec mój mały „fetysz”. Otóż… uwielbiam, ale to UBÓSTWIAM piękne pościele. Nie wiem, ile mam kompletów – boję się policzyć! Świeżą pościel nakładam co 7-8 dni, dzięki czemu właściwie zawsze pachnie ona obłędnie.

 

Dodajcie teraz to wszystko do siebie: piękna, pachnąca pościel + smaczna kolacja + ciemność + przyjemny chłód powietrza + rozluźniający olejek Kanaste. Oczy same się kleją! Długa, spokojna noc – czy może być coś lepszego dla matki?

 

 

Partnerem artykuły jest KANASTE.

 

Komentarze