Kiedy zaprosiłaś ostatnio męża na randkę?

 

W tym roku będziemy obchodzić 12. rocznicę ślubu. Jak to się stało? Jak dotrwać razem do tak dużej rocznicy?

Zdradzę Wam pewien sekret. Dla nas ważne są chwile we dwoje, czyli zwykła randka. I właśnie ten temat – temat randek, dziś poruszymy. Kiedy byłaś ostatnio na randce ze swoim partnerem? I czy wiesz, dlaczego takie spotkania we dwoje są potrzebne parom z długim stażem?

 

Randki – czy chodzisz na nie ze swoim facetem?

Z małego „śledztwa”, które przeprowadziłam wśród moich znajomych wynika, że chodzenie na randki przez pary mające długi staż wcale nie jest specjalnie częste. Nie chodzimy, bo ciągle się spieszymy, bo zajęcia dodatkowe dzieci, bo nie ma z kim zostawić maluchów albo po prostu nam się nie chce – po całodziennej bieganinie jedyne, o czym marzymy, to ułożenie się na chwilę na kanapie.

Jednocześnie wszyscy (bez wyjątku) chcemy mieć szczęśliwe związki 😊. Problem polega na tym, że nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić. Jeśli chcesz mieć fajną relację, czuć się kochana, okazywać Miłość i rozumieć się ze swoim facetem, to nie ma opcji – musicie zacząć spędzać ze sobą czas we dwoje.

 

Randka – moje rady

Poniżej szczegóły – oto 4 ważne korzyści, które da Wam randka.

 

  • Większe szczęście w związku

W poszukiwaniu potwierdzenia, że randka ma duże znaczenie dla związku, zaczęłam przeglądać wyniki zagranicznych badań. W jednym z nich, „The Date Night Opportunity”, znajduje się informacja, że

pary, które często ze sobą wychodzą, czują się – uwaga – 3 razy bardziej szczęśliwe w swoich związkach.

Co warto podkreślić, ryzyko rozwodu spada w ich przypadku aż dwukrotnie – w porównaniu do par, które nie chodzą na randki.

Te duże różnice wynikają z faktu, że wychodząc z partnerem, mamy okazję zobaczyć go w lepszym „świetle”, jak kiedyś. Z dala od brudnych ciuchów w koszu, drobnych konfliktów o to, że ktoś nie dopilnował dziecka przy odrabianiu lekcji i piętrzącej się góry prasowania, znowu stajemy się partnerami z przeszłości. Mamy ochotę śmiać się ze sobą, żartować, patrzeć na siebie. Cieszy wspólny posiłek, który ktoś przygotował, przyniósł i potem zabrał naczynia. Wspólne wyjście do kina jest czasem relaksu – jest inaczej niż seans w domu, gdy co chwilę pada: „włącz przerwę, bo…” – i tu pada czynność, którą akurat trzeba zrobić z dzieckiem.

 

  • Możliwość wysłuchania

Gdybym zapytała, czy słuchasz swojego partnera, pewnie odpowiesz, że tak. Ale tak szczerze – jak często rozmowę przerywa Wam telefon, słynne „maaaamooo, skończyłem już kupę!” albo „Kiedy będzie obiad?”.

Jak często dzielisz uwagę na męża i krojenie marchewki, czyszczenie lodówki, odkurzanie?

Na randce jest inaczej – to Wasz czas. To zupełnie inna jakość rozmowy. Wspaniale jest porozmawiać, gdy nikt i nic nie przerywa, ale czasem po prostu o tym zapominamy. Rodzice przyzwyczajają się, że muszą dzielić uwagę, ale nie zawsze jest to dobre.

 

  • Zdrowa porcja egoizmu

Randki są mega przyjemne! Ubierasz się ładnie, podmalujesz oko i pięknie pachniesz – już tylko to sprawia, że po drodze do restauracji albo kina czujesz się zwyczajnie lepiej! I nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam tę powolność randek. Zastanawianie się, co by tutaj tym razem zamówić, oczekiwanie na jedzonko, obserwowanie ludzi, uśmiechanie się do Kuby. To moja porcja zdrowego egoizmu.

 

  • Mniejsze ryzyko syndromu opuszczonego gniazda

Wiecie, co jest jedną z przyczyn poważnego spadku samopoczucia w momencie, gdy dzieci wyfruwają z gniazda? Odkrycie, że nie ma się o czym gadać z własnym mężem. To boli, gdy zdajesz sobie sprawę, że właściwie nie wiesz już o nim zbyt wiele, bo ciągle, przez 25 lat, nawijaliście o dzieciach i o obowiązkach domowych.

Myślę, że będzie mi trochę ciężko, gdy moje kurczaczki wyprowadzą się z domu. Ale z drugiej strony wiem, że między Kubą a mną niewiele się zmieni. Lubimy swoje towarzystwo, dużo rozmawiamy – nie tylko o dzieciach. Po części wszystko to dzięki randkom!

 

 

Zaproś go – nie czekaj

Zaobserwowałam kiedyś, że kobiety często czekają. Na randkę, na jego gest czy zaproszenie. To się sprawdza, kiedy mamy po 18 lat i nie chcemy się wygłupić inicjatywą. Jest taki stereotyp, że kobiecie nie wypada wyjść z inicjatywą. Ale jeśli czujesz, że chcesz i możesz coś zaproponować to dlaczego masz się powstrzymywać?

Na przykład taka para, jak ja i Kuba, po ponad 10-ciu latach małżeństwa. Czy mamy przed sobą jakieś tajemnice? No bez żartów! Znamy się jak przysłowione „łyse konie”! Wiem, że mężczyzna też lubi czuć się zaopiekowany i dopieszczony. On też chce widzieć, że kobieta się stara, wkłada wysiłek w relację, że coś od siebie daje. Więc zapomnij o „bo on mnie nigdzie nie zaprasza” i bierz sprawy w swoje ręce.

Oto Twój plan:

  • Zorganizuj opiekę nad dziećmi.

Zawieź je do babci, do cioci albo zrób casting dla niani. Nie mów, że nie stać cię na wydatek rzędu 50 złotych raz na dwa tygodnie – na pewno da się na czymś oszczędzić.

  • Zorganizuj randkę.

Nie pytaj go, czy chce iść i dokąd. Nie zakładaj też, że musi być to coś fantastycznego. Kup bilety do kina, zarezerwuj stolik w restauracji. Tyle wystarczy.

  • Zaproś go.

Albo poinformuj, że idziecie 😉.

  • Zaproponuj, żeby to był Wasz stały rytuał.

Teraz pewnie wydaje Ci się to czymś niezwykłym. Po pół roku nie będziesz mogła uwierzyć, że zrezygnowałaś z randek z mężem na własne życzenie.

 

Dzieci są ważne, ale Wasz związek też

W wielkiej Miłości do swoich dzieci, zapewnianiu im rozrywek, warsztatów, zajęć dodatkowych, w pędzie za ładnymi ciuszkami dla nich i czytaniu bajek nie zapominajmy, że jesteśmy jeszcze żonami i mężami. Małżeństwo także wymaga opieki, uwagi i troski – to absolutne minimum, aby było zwyczajnie szczęśliwe.

 

Komentarze