Pierwsze godziny z Nową Ciocią, czyli debiut w przedszkolu

W piątek Gabi była pierwszy raz w przedszkolu. To nic, że mamy kwiecień, a ona zapisana jest od września. Bawiła się wyśmienicie! I sama tam poszła…

Ja i Kuba pracowaliśmy w domu, a Gabi, jak codziennie, około południa poszła na spacer ze swoją opiekunką. Wróciły po 15:00 i po krótkiej rozmowie okazało się, że dwie ostatnie godziny Gabi spędziła z dziećmi w przedszkolu. Jak to się stało? Bardzo prosto, choć najpierw szczęki nam opadły 🙂

Gabi zajęła miejsce przy stoliczku jakiegoś nieobecnego dziecka, zjadła swój przydział, wypiła kompocik, a później wysłuchała bajki o Czerwonym Kapturku, czytaną przez Nową Ciocię.

W czasie spaceru w pobliskim parku Gabi zobaczyła grupkę przedszkolaków, wyciągnęła rączki do grupki i zawołała “kocham dzieci!”. Uczucie to zostało odwzajemnione nie tylko przez młodzież, ale i przez Panie Przedszkolanki, które zaprosiły Gabi na wspólny dalszy spacer i na przedszkolny plac zabaw po spacerze. Zabawa zabawą, ale po świeżym powietrzu człowiek musi coś zjeść – i tak też było w tym przypadku. Na jeden sygnał opiekunki zniknęły z dziećmi z huśtawek, by zjeść w budynku planowy podwieczorek. W czasie “znikania” Przedszkolanki zaprosiły Gabi do środka, ale wtedy jeszcze trochę się wahała. Jednak kiedy zorientowała się, że wszyscy siedzą już na swoich miejscach i zajadają coś pysznego spojrzała na swoją nianię i powiedziała: “Ciocia Marta, idziemy!”, chwyciła ją za rączkę i poszły na wikt.

Gabi zajęła miejsce przy stoliczku jakiegoś nieobecnego dziecka, zjadła swój przydział, wypiła kompocik, a później wysłuchała bajki o Czerwonym Kapturku, czytaną przez Nową Ciocię. Przez całe dwie godziny nawet nie zapytała o mamę i tatę, a i na Ciocię Martę spoglądała nieczęsto – bardziej zainteresowana była poznawaniem nowych dzieci i zabawą.

Parę miesięcy temu zapisaliśmy małoletnią do przedszkola. Widzimy, że lubi towarzystwo innych, chce bawić się z dziećmi, czerpie dużo radości z bycia z kimś innym niż mama i tata. Między innymi z tego powodu ponad rok temu zdecydowaliśmy się na opiekunkę – ja i Kuba mogliśmy w pełni oddać się pracy, a dziecko nie cierpiało oglądając przez cały dzień bajki na komputerze. Zresztą moim zdaniem opiekunka dla dziecka jest najlepszą odpowiedzią dla kogoś, kto chce realizować się nie tylko rodzinnie, ale również zawodowo.

Chociaż znalezienie idealnej niani graniczy z cudem (wiem, co mówię!) to nie należy poddawać się i szukać aż do skutku – czyli do zauważenia chemii między dzieckiem a nianią 😉 Nam się udało, ale już teraz z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie przedszkola przez Gabi. Wiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale informacja o tym, że Gabi chętnie bawiła się z przedszkolakami, jadła z nimi podwieczorek i uczestniczyła w grach i zabawach napawa mnie nadzieją, że i we wrześniu miłość do przedszkola będzie trwała dłużej niż jeden tydzień.

A jeśli macie jakieś dobre rady np. na co zwrócić uwagę w czasie pierwszych dni w przedszkolu, to dajcie znać w komentarzach!