Pogaduchy Blogerów Piknik we Wrocławiu


Dziś byliśmy na Pikniku Blogerów we Wrocławiu. Spotkanie organizowali Tomasz i Bartosz z www.studiumprzypadku.com. Pogoda była iście piknikowa, do tego spotkanie z Hanią i Karoliną – nie ma, jak babskie pogaduchy 😉
A na końcu znalazłam mój ulubiony napój nie dla dzieci: Redd`s jabłkowy. Jakie to miłe uczucie móc wypić piwo pierwszy raz od 19 miesięcy.

Gabi prawie cały dzień spędziła na kocu, bez przerwy oczywiście raczkując. Pierwszym obiektem, do którego pędziła był pies a drugim… Jasiu, który ze swoją mamą siedział na kocu obok nas.

Tak się cieszę, że pogoda dopisała! Mogliśmy razem, całą rodziną spędzić pół dnia na świeżym powietrzu w świetnym towarzystwie! Tomasz i Bartosz, dziękujemy za zaproszenie na Piknik.

A na koniec najważniejsza wiadomość dnia: Gabi jak zobaczyła taką ilość blogerów to usiadła z wrażenia!
OK, nie było tak do końca, bo samodzielnie usiadła dzisiaj rano w domu. Nawet nie wiem kiedy i jak to się stało. Patrzę: siedzi. I za bardzo nie wiedziała, jak tego dokonała. Później już podejrzałam, że Gabi szykuje się do siadania i bacznie ją obserwowałam. Robi to jeszcze tak jakby „przez przypadek”, ale i tak jestem bardzo dumna z Mojego Dziecka, że tak ładnie się rozwija. I znowu mnie radość rozpiera: siedzi, siedzi, siedzi!!!






  • To spróbuj kiedyś jeszcze Corneliusa grapefruitowego 🙂

  • Gratulacje! Jak to szybko nastąpiło!
    Jak sobie przypomnę moje płacze na temat niepełzania mojego dziecka… jest praktycznie rówieśnicą Gabi. Dziś sama stanęła na nogi, podciągnęła się z siadu. Usiadła sama bez podparcia po raz pierwszy wczoraj, z pozycji na czworakach. Tylko po to ją przyjmuje by usiąść, bo nadal pełza zamiast raczkować. Jeny, żeby ona nie zaczęła chodzić do końca miesiąca, cały dom niezabezpieczony! Planujesz jakiś wpis o zabezpieczeniu domu przed biegającym dzieckiem? Przydałyby mi się jakieś pomysły, chwilowo jestem w panice i liczę guzy na czole Kluski (cztery) 😉

  • Ale Wam fajnie. My chorujemy.. pierwszy raz… fatalnie… najpierw jeden dzien mega gorączki potem nic a w nocy wielki katar i kaszel… na szczęście dziecko mimo tego w dobrym humorze…

  • Piękne zdjęcia, pachną słońcem.

  • I Sommersby. Redd’s się chowa ;))

  • A moje tez ulubione to reds apple mniam, wieki nie piłam

  • Polecam radlera:-) gratki dla Gabi 🙂

  • Pingback: Edgar()

  • Pingback: Micheal()

  • Pingback: Troy()