Blog parentingowy dla mamy i taty. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

Męskie ramię

U taty jest najfaaajniej – że Gabi tak uważa wiemy już od jakiegoś czasu, ale ostatnio przebywanie na ramieniu Kuby staje się antidotum na wszystko – żadna pozycja ostatnio nie uspokaja i nie zadowala naszej Córki tak bardzo jak zwis na tatowym boku.

A teraz kiedy Gabriela jest już dorosłą miesięczną dziewczynką i świat zaczyna ją coraz bardziej interesować i absorbować to poznawanie go z wysokości 1,8 m jest według niej doskonałym rozwiązaniem 🙂


Są dni kiedy Gabriela jest naprawdę niezmordowana i za nic nie chce spokojnie zasnąć w łóżeczku, naszym łóżku, na macie czy nawet lulana a wystarczy moment pochodzić z nią po domu trzymając na ramieniu i… dziecka nie ma! Niestety często jest tak, że kiedy zaśnie na ramieniu to nie ma mowy o próbie oszustwa – czyli odłożeniu do łóżeczka – wtedy Gabi jest bardzo czujna i gdy traci kontakt z bazą znów mamy oczka jak pięć złotych i po spaniu 🙂

Oczywiście tę pozycję wykorzystujemy też bardzo często świadomie i celowo – jest bardzo pomocna przy każdym problemie brzuszkowym – trzymając tak dzieciątko na ramieniu wystarczy lekko poklepywać lub masować po pleckach a odzew ze strony przewodu pokarmowego małego obżartucha jest natychmiastowy 🙂

Tak więc chyba mam rację często przekonując Gabi, że u taty jest najfaaajniej. A w ten sposób jedno męskie ramię jest oparciem dla dwóch kobiet.

Komentarze