Sweet sixteen Gabi

To niesamowite, ale tygodnie mijają jak dni, a miesiące, jak tygodnie. Wpływ na to, że czas ucieka mi przez palce mają pewnie też przygotowania do Warsztatów Zdrowie i Uroda, które organizuję za tydzień w Warszawie, ale i tak to niesamowite, że życie z Gabi nabrało takiego tempa!

Gabi swoją miesięcznice będzie miała jutro, ale ponieważ na Mikołajki mamy dla Was przygotowaną niespodziankę, postanowiłam już dzisiaj podsumować nasze ostatnie tygodnie.

Kuby w tym tygodniu nie było przez dwa dni w domu – miał delegację służbową, wyjechał wcześnie rano w poniedziałek i wrócił późno we wtorek. I w tym czasie nie widział naszej Brysi. Wczoraj po pracy, jak zobaczył nasze dziecko to stwierdził, że w ciągu tych dwóch dni Gabi mocno się zmieniła i nawet wydoroślała – tęsknota za tatą robi swoje 😉

W ostatnich tygodniach najbardziej ucieszyło mnie, że Gabi potrafi śpiewać! Mamy swoją ulubioną piosenkę, której refren śpiewamy na głosy: Gabi pierwsze papapa, a ja drugie papapapapapapa itd. Jeśli ktoś nie rozpoznał piosenki po refrenie to informuję, że tytuł jej brzmi “Orkiestry dęte” i śpiewała ją Halina Kunicka

Do tej piosenki oczywiście jest układ taneczny, czyli bujanie na nogach i klaskanie rączkami.

Gabi już  teraz stabilnie stoi na nogach, może stać nawet 10 minut i nie traci równowagi. Potrafi zrobić 1-2 kroczki, ale najchętniej chodzi pchając swój prezent urodzinowy tzw. pchacz-jeździk.

Cieszę się bardzo, bo noce mamy zupełnie unormowane. Gabi o 20:00 już śpi, w nocy raczej się nie budzi, wstaje wypoczęta o 6:30 lub 7:00. To niesamowite, że z taką łatwością Brysia zaakceptowała fakt spania w swoim łóżeczku i w swoim pokoiku. Czasami zupełnie niepotrzebnie mamy różne obawy związane z dziećmi, ale one są mądrzejsze niż nam się wydaje i wszystko doskonale rozumieją.

Podobnie z samodzielnym zasypianiem – wystarczy położyć dziecię, głasknać po główce, ucałować w czółko, powiedzieć: teraz Gabi idzie spać i dać jej ok. 10 minut na wycieczki po łóżeczku w pozycji horyzontalnej :), a że takie wycieczki męczą – po max kwadransie mamy ululane samodzielnie dziecko. W trakcie tych wycieczek jej nóżki odwiedzają każdą ze szpar między szczebelkami łóżeczka, jak również możemy wysłuchać intrygujących historii, w których (sądząc po intonacji i przejęciu w głosie) następuje wiele dramatycznych zwrotów akcji.

Gabi mówi w tym miesiącu nowe słówka. Oprócz tego, że potrafi nazwać, pokazać i powiedzieć:

  • pies “auauauau” i krowa “muuuuu”, samochód “brum-brum” – psa rozpoznaje nawet w abstrakcyjnym ujęciu dzieła, które namalował Picasso, na reprodukcji wiszącej u nas w przedpokoju… 🙂
  • nauczyła się też jak robi kot “mniau”, rozpoznaje wiele innych mniej standardowych zwierzątek – żabkę, lwa, konika, świnkę,
  • a jej ulubione słówko to (l)”ampa”
  • sygnalizuje każdorazowe zauważenie rodzica gdzie indziej niż w świecie realnym – każde zdjęcie z nami w domu lub w necie jest skomentowane z dumą i pokazane paluszkiem: “mama”, “tata”.

Nowością miesiąca jest pokazywanie gdzie mamy:

  • oko,
  • nos,
  • ucho,
  • broda,
  • policzek,
  • czoło,
  • usta,
  • zęby,
  • język.

I zabawa ta nie polega tylko na tym, że to my – rodzice prosimy – Gabi pokaż gdzie jest… ale najczęściej to ona sama podchodzi, do  któregoś z nas i zaczyna pokazywać – więc najpierw Gabi wbija swoje paluszki w oko taty, ciągnie za ucho, głaszcze po włosach, szczypie w nos a rodzic cierpliwie recytuje itd. a następnie zamieniamy się rolami i to tata wymienia po kolei a Gabi pokazuje u siebie gdzie ma kitkę, nosek, uszko, jęzor, itd.

Zębów ma teraz 8 (jedynki i dwójki dolne i górne), ale wychodzą już czwórki górne (prawa i lewa), więc jest już prawie 10 ząbków! Właśnie dzisiaj odkryłam te dwa nowe 🙂

Największą radość ma podczas odkręcania lub zakręcania butelki, lubi się bawić pstryczkiem (gasić i zapalać światło) i stać przed oknem balkonowym i oglądać brum-brum. Rozpracowała już termostaty przy grzejnikach (czasami zakręci na 0 lub rozkręci na 5!) i krany – w wannie zabawa nim ociera się o rangę naukowych odkryć – zadziwia ją różnica w ciśnieniu strumienia, temperaturze wody i sam fakt, że raz leci a raz nie…

Hitem miesiąca jest również to, że Gabi zaczęła rysować… długopisem po krześle i po ścianach!

Wzrost: 75 cm.
Waga: 10,5 kg.

Mam nadzieję, że w nowym roku tempo życia ponownie wróci na swoje tory. A jak nie, to trudno – cieszę się, że wszystko mam zapisane i udokumentowane zdjęciami – pamięć potrafi być zawodna.

Komentarze