Jak zadbać o bezpieczeństwo dziecka w domu? Takich porad nigdy za wiele!

Pracuję w korpo. Dużej korpo, którą znacie, bo z pewnością co dzień biały napis na niebieskim tle, podkreślony czerwonym “uśmiechem”, towarzyszy Wam co rano 🙂 A na pewno, nieraz prześladował Was jeden z “ambasadorów” marki należącej do tej korpo – taki mały i żółty w zielonej koszulce… 🙂

W korpo, jak w korpo – czasem straszno, czasem śmieszno – szczególnie jeśli pracujesz w sales force tejże – “więc się i wspinać, świeczki warta gra, w systemie siła, a a a” – cytując klasyka 😉

Pracując jeszcze niedawno dla innej wielkiej hybrydy FMCG – zauważyłem bardzo mocny trend w jednej z dziedzin działalności – oczywiście od dawna w takich korpo mówi się o zrównoważonym rozwoju a ten też coraz bardziej u samego dołu przejawia się w postaci zwykłego dbania o bezpieczeństwo pracowników. Tak jak w poprzedniej firmie było to na etapie raczkowania, tak u mojego obecnego pracodawcy osiągnięto level master!

Można by się uśmiechnąć, kiedy dostaje się kolejnego (np. czwartego) smsa jednego dnia o tym, jak jest ślisko i jak bardzo mamy uważać na drodze, schodach, parkingach, ale właśnie takie działanie – ciągłe mówienie, wałkowanie, “ćwiczenie” (jak się mawia w korpo 😉 tematu przynosi efekt – powoduje że mocno w świadomości mamy zakodowane zagrożenie. Bo trzeba być świadomym przed wypadkiem a nie po wypadku.

Dzisiejsze dbanie o bezpieczną pracę, kiedy patrze na firmę, w której pracuję, na szczęście nie ma nic wspólnego z coroczną “pogadanką” zblazowanego pana behapowca z wąsem, który od 30 lat powtarza te same banały, często nie zorientowawszy się, ze zmieniły się niektóre zalecenia co do np. ratownictwa… Więcej szkody niż pożytku.

My dziś w pracy dostajemy bieżące informacje, nawet o śmiertelnym zdarzeniu drogowym w oddziale w Arabii Saudyjskiej – i też, można się uśmiechnąć prawda? No bo jak to – wypadek w Arabii co mnie to obchodzi, ale otwierasz mejla, oglądasz zdjęcia tego co zostało z samochodu merchandisera pracującego tam od trzech miesięcy, rzucasz okiem na szczegółowy schemat przebiegu wypadku, czytasz, że jedynymi przyczynami była prędkość i nieroztropność i już wiesz, że kostucha w paszporty nie zagląda… I dziś Arabia a jutro region Leszno, jeśli tylko ją zaprosisz… Więc robisz wszystko by nie zaprosić – dbasz o bezpieczeństwo – organicznie. Nie zapieprzasz autem, chodzisz chodnikiem a nie  oblodzonymi, bokami, nie zeskakujesz nawet z pół metra, ba! sprawdzasz też czy w aucie na pewno masz apteczkę. A właśnie – masz W DOMU apteczkę?!

Takie coś działa – o bezpieczeństwie nigdy za wiele. Ostatnio będąc w biurze regionalnym, dorwałem tę oto poniższą książeczkę. Jak deklaruje sam pracodawca – dba o nas i chce byśmy i my zadbali dalej – o nasze rodziny. Sugeruje nawet wprost na jednej ze stron, by przekazywać ten “poradnik” dalej. No to chyba nie mam lepszego sposobu, jak pokazać go Wam właśnie tutaj.

Mnie samego, lektura tego przewodnika natchnęła do czegoś jeszcze, ale o tym w przyszłym wpisie o bezpieczeństwie w domu. Tymczasem zachęcam do szczegółowego obejrzenia i przeczytania każdego skanu, a ja jeden, szczególny to chyba sobie nawet wydrukuję.

A może nie ma tam jakiegoś zagrożenia, z którym się spotkaliście i należałoby je uwzględnić?

 

CCF20140206_00000-Kopiowanie CCF20140206_00001-Kopiowanie CCF20140206_00002-Kopiowanie CCF20140206_00003-Kopiowanie CCF20140206_00004-Kopiowanie CCF20140206_00005-Kopiowanie CCF20140206_00007-Kopia-Kopiowanie CCF20140206_00007-Kopiowanie

 

 

 

Komentarze