Insta wakacje. Dźwirzyno, Senator i my!

 

Kiedyś powiedziałem: Co to, a komu to potrzebne? A dlaczego? Instagraunaen? Kto to ogląda?

 

I oczywiście stało się z Insta tak, jak w przypadku wielu rzeczy w moim życiu – to Maria założyła nasze konto tam właśnie (to nawet wtedy wątpiłem czy ktoś zna to miejsce 😉 a z czasem to ja wpadłem w ten szał po uszy 🙂 Dziś za większością kwadratów na instagram.com/oczekujac stoję ja. Przecież podjąłem wyzwanie, (które sam sobie wyznaczyłem 😛 ) walczę usilnie o tytuł króla instagrama, zgodnie z tym co zapowiedziałem jakiś czas temu 😛

A tak poważniej, to polubiłem okrutnie to miejsce. Pozwala łapać chwile. Wyjmuję szybko smartfona z kieszeni (o ile nie trzymam go już w ręku – to częściej 😉 łapię zauważony kadr, który na ogół jest momentem (no, chyba, że ujęcie na jakiś talerz z fajnym daniem – to akurat nie ucieka, jedynie stygnie #heheszki) i przede wszystkim – to co zrobię nie ginie w masie pstrykanych dziennie zdjęć a potem “zgrywanych” na jakiś twardy dysk i tam zapomnianych pewnie na lata…

Tu, na insta, foto od razu dostaje swój własny żywot, swój koloryt, dzięki szybkiej obróbce, swoich fanów dzięki serduszkom, swoją interakcję poprzez komentarze…

Wpadłem w to po uszy i będę was raczył moimi kwadratowymi kadrami. A widzów przybywa, więc do królestwa coraz bliżej 🙂

Poniżej kilka strzałów z naszych wakacji – od pakowania, po ostatni rzut oka na plażę 🙂

Enjoy!

 

 

Komentarze