10 mega sprytnych rozwiązań, które musisz znać będąc rodzicem

Życie to sztuka wyboru. Życie rodzica to sztuka wyboru pomnożona razy ilość dzieci – to w nawias i podniesione do potęgi n, gdzie n to współczynnik gadżeciarza.

 

Czyli prościej – nie jest łatwo wśród ciągłych wyzwań i potrzebie im sprostania. Wyzwania rodzica przedszkolaka to przede wszystkim wychować i nie zwariować. Mamy dziś dla Was mały, skondensowany poradnik – dokładnie 10, naprawdę błyskotliwych rozwiązań, które pomogą wam sprytnie prześlizgnąć się przez ten wymagający czas. Czytajcie i czerpcie z tego!

 

#1

Zabawa w gotowanie – kuchnia

Każde dziecko to ma, prawda? No każde – a to zupę chce ugotować, a to lody zrobić, a to herbatka w kawiarni. Dziecko, ty się chcesz w kuchnię bawić? Bawić się? Tu się nie ma w co bawić – obiad co dzień sam się nie zrobi. Proszę bardzo tu masz dwa i pół kilo ziemniaków – tak, je trzeba obrać kochanie, tu masz łopatkę wieprzową – no, pooddzielaj tłuszcz, tylko dokładnie, i pokrój – to taka zabawa przecież, surówkę jakąś wymyśl, ja nie mam głowy, nie wiem może brokuł, tylko nie rozgotuj. Po co dziecku jakieś kolorowe naczynka, niby gazówka, niby lodówka, niby mikrofalówka? Twoja kuchnia w domu to rozwiązanie, prawdziwe życie od początku – wcześniej ma umieć obsłużyć obierak niż ołówek! O!

 

#2

Nie zabawa w jedzenie – sztućce

Nie zabawa, no bo przecież dziecko je naprawdę, nie? Nie tak jak z gotowaniem – że na niby. Mamy mega rozwiązanie dla waszych dzieci – takie białe sztućce plastikowe – wiecie? Te grillowe, co to się dostaje z kiełbachą na festynie na tekturowej tacce. Dlaczego? Ooooo, wiele zalet! Przede wszystkim są odpowiedniejsze dla dziecka bo są mniejsze niż te zwykłe “dorosłe”, są z plastiku a więc bezpieczniejsze, bo miękkie a nie jak te ze stali, e tam, że czasem się złamie. Nie musisz tego myć co chwilę, a wiadomo jak z dzieciakami – co rusz chce coś zjeść a ty myj. Stąd też kolejna zaleta – robisz tego zapas – 300 sztuk noży, 400 widelców, 200 łyżeczek i 100 łyżek – styknie na kwartał przy jednym dziecku! Polecam!

 

#3

Rozrywka – puzzle

Jeeeeeejku ile tego w sklepach – małe, duże, wielkie, mega, 30 elementów, 100 elementów, pincet elementów, widoczek, zwierzątko, postać z bajki… Po co? Ja się pytam po co? Puzzle możesz dziecku w domu zrobić – zaraz, tu i teraz – weź gazetę kolorową (albo i czarno-biały dziennik cały zapisany drobną czcionką i na tym cienkim papierze – będzie trudniej) potnij, rozsyp i niech się głowi! Za łatwe? Bo za duże kawałki! Drobniej potnij! Albo podrzyj. Jeśli i to nie zdobywa u ciebie uznania, rodzicu skieruj się ku propozycji kultowej – najbardziej znane w świecie i cenione puzzle: bułka tarta! Wysyp garść, obok połóż całą bułkę na wzór i niech cię zawoła jak skończy! To są puzzle!

 

#4

Aktywność fizyczna – rowerek

Nie widzę potrzeby kupowania żadnego rowerka dziecku. Po co? Zęby jeszcze se wybije. Poza tym rower to taki bardziej chłopięcy sprzęt a ja przecież mam córkę. Niech sobie pobiega a nie od razu musi jeździć. A nawet jeśli przyjdzie i powie, że chce, nawet jeśli i syn by to był to go/ją załatwię w jeden prosty sposób – mądrości ludowe, którymi przecież kawały przekazywane z pokolenia na pokolenie są, przychodzą z pomocą! Znacie? Jeśli, nie to czytajcie, nie musicie dziękować, za mega sposób na dziecięce zachcianki:

Przychodzi syn do ojca i mówi:

-Tato kup mi rower
-Synu po co ci rower? Poczekaj 2 lata to kupię ci motorynkę
Synek podjarany że za 2 lata będzie miał motorynkę – wiec pobiegł się bawić dalej
Po 2 latach przychodzi i mówi:
-Tato kup mi tę motorynkę
-Synu po co ci motorynka? Poczekaj 2 lata to kupię ci wypasiony motor – taki jak ma wujek
Synek podjarany pobiegł do gimnazjum na pszyrę
Po 2 latach przychodzi i mówi:
-Tato to jak z tym motorem?
-Synu daj spokój – poczekaj jeszcze 2 lata to kupię Ci samochód
Synek podjarany pobiegł do koleżanki pochwalić się
Po 2 latach przychodzi i mówi:
-Tato to jak z tym samochodem – kupisz mi go?
-Synek, a po co samochód jak ty na rowerze nawet nie umiesz jeździć…
#hahahaha #trochęsmutne

 

#5

Kontrola rodzicielska – niania elektroniczna

Każdy z rodziców chce, lubi, musi mieć kontrolę nad dzieckiem – taką ogólną i taką wprost – musi mieć na oku. A nie zawsze przecież dziecko jest na wyciągnięcie ręki – ot zwykła sytuacja domowa – ty oglądasz tv, czytasz książkę czy cokolwiek a dziecko w swoim pokoju. No, chciałabyś czasami widzieć co robi. Jak to zrobić? Przecież nie musisz kupować żadnego wymyślnego sprzętu elektronicznego! Wystarczy prosty acz skomplikowany system luster! Tak! Pierwsze lustro stawiasz w pokoju pociechy, drugie tak by odbijało widok z pierwszego i tak by jego obraz padał na trzecie, z kolei trzecie lustro odbija się w czwartym a to czwarte jest już w twoim pokoju i wszystko widzisz! Wow! Proste! Oczywiście by to działało, nie możesz mieć zamkniętych drzwi nigdzie więc i problem komunikacji słownej jest rozwiązany – głośniej coś powiesz i dziecko cię słyszy. Jakie to doskonałe!

 

#6

Ubranie – buty

Jesteśmy rodzicami. Wszyscy, jak tu nas widzę. Wiemy zatem jak ważne są buty w życiu dziecka – no nie pójdzie bez, no nie i już. Ale zaraz, zaraz, nasze babcie przecież boso biegały czy to po ściernisku, czy po kałużach powstałych po wielkich ulewach na ulicy… I już, problem butów latem właśnie nam odpada. Hmmmm, ale chłodniej się zrobi przecież. No, ale jak jest zimno to… się nie wychodzi na dwór, bo się przeziębić można!!! Jesssssst! Nie ma potrzeby kupowania butów. Rozwiązane! Nie ma za co!

 

#7

Meble dla dziecka – krzesełko

Przecież to jest jakiś absurd. Meble mniejsze a ceny dwa razy takie jak za zwykłe meble – bez sensu. I tak zaraz wyrośnie. Przykład idealny to takie krzesełko do jedzenia. No ale nie będziemy tu pisać o wadach, tylko o rozwiązaniu bo przecież o świetnych rozwiązaniach jest wpis ów. Dwie skrzynki po piwie odwrócone do góry nogami, jedna na drugiej. Tak, na to poduszka albo ze dwa egzemplarze gazety typu Claudia lub Cosmopolitan (bo twarda na dobrym papierze) i już. Jest wyżej, wygodnie, praktycznie, ergonomicznie i ekonomicznie! Jak podrośnie to jedną skrzynkę zdejmujesz i mebel dopasowany do wzrostu. Jeeejku, jakie ja mam świetne pomysły, sam zaczynam być zszokowany moim geniuszem! Trochę mnie on nawet przeraża, ten geniusz.

 

#8

Lokomocja – fotelik samochodowy

Tego nigdy nie zrozumiem. Nigdy. Całą rodziną dużym fiatem w piątkę jeździliśmy, nawet kilka wypadków pamiętam i wszyscy żyjemy. Całe pięć osób. A teraz fotelik, osobny dla każdego wzrostu, wagi czy co tam jeszcze. Bez sensu. Normalnie może dziecko siedzieć pasami zapięte, może trochę poduszkami obłożyć żeby było bezpieczniej i przede wszystkim wolniej jeździć. A jak widzisz kontrolę drogową? Na to wcześniej musisz przygotować dziecko i nauczyć, że na hasło “schowaj się” ładuje się tam pod fotel, tak za oparcie – i po problemie. Czy nie?

 

#9

Zdrowie – termometr elektroniczny

Po pierwsze kiedyś były zwykłe rtęciowe i jakoś to było. Po drugie prawdziwa matka (i ojciec też!) zna swoje dziecko i widzi z ok. 30 metrów czy dziecko ma gorączkę, czy nie. To widać. A jak nie widać to czuć – rękę przyłożysz i wiesz czy 37,7 czy też 38,8 – każdy rodzic to wie! Helllooouuuu! A w ogóle, tak w ogóle, to co z ciebie za matka, jeśli twoje dziecko choruje? Co?! Przemyśl to!

 

#10

Podróże – walizka

Przede wszystkim – wiadomo, że z małym dzieckiem to się nigdzie nie jeździ, bo to się nie opłaca, gdyż dziecko jest małe i i tak nic nie zapamięta – więc to po pierwsze. Ale wiem, że są tacy, co i tak jeżdżą – dziwne, nie rozumiem. No dobra, nam też się zdarzy czasami. I właśnie na podróż mamy mega (jak każde tutaj) rozwiązanie na pakowanie dziecka. Wystarczy, że nasze bagaże to już ze dwie walizki, więc rzeczy pociechy najlepiej spakować w… reklamówki! Teraz w każdym markecie, dyskoncie czy nawet gieesach są takie duże i mocne – jak się szanuje to na kilka wyjazdów jedną wykorzystasz, naprawdę. Dziecku to wystarczy, ważne żeby te bagaże po prostu dojechały, a jak – czy to obchodzi kilkulatka? No właśnie.

 

Naprawdę nie musicie dziękować za te super lifehacki. Wiem, że są… bez sensu.

 

No dobra, pożartowaliśmy, może nawet ktoś się zaśmiał. Może. Ale na pewno niejedna z Was popukała się w głowę czytając – to na pewno. Bo to co powyżej, to taka luźna wizja tego, jak mogłoby wyglądać życie rodzica, gdyby nie wiele praktycznych rzeczy, które dziś ratują nam życie lub też po prostu je ułatwiają, umilają, upiększają, czynią radośniejszym nam i naszym dzieciom. Przyznajcie same, że każdy z tych aspektów wspólnego życia z dzieckiem jest fajny, bo mamy łatwo!

 

Żeby było jeszcze łatwiej, my – Maria, Kuba i Ceneo.pl, które jest partnerem tej publikacji – dla Was – stworzyliśmy gotową listę rzeczy, gadżetów, przedmiotów, wyposażenia, które są odpowiedzią na potrzeby każdej rodzinki.

 

NASZE MUST HAVE PRZEDSZKOLAKA >TUTAJ<

 

Jest to właśnie zestaw dziesięciu pozycji, już nie w krzywym zwierciadle, ale całkiem na serio, stworzony przez nas – rodziców praktyków, którzy przez te kilka lat we własnym gospodarstwie domowym i na własnym dziecku (testowane na dzieciach!) w realnym użytku przetestowali każdą z tych rzeczy. Gorąco i z pełnym przekonaniem polecamy zatem.

 

A jeśli akurat czas przedszkolaka za bardzo Cię nie dotyczy, to koniecznie zajrzyj na wybory blogerek-patronek innych kategorii – od przyszłej mamy, przez niemowlęta, przedszkolaki (to właśnie my) po dzieci już w wieku szkolnym – oto pełna lista tego, CZEGO PRAGNĄ RODZICE -> TU . Tego jeszcze nie było – kawał roboty wykonany specjalnie dla Was, żeby było łatwiej odnaleźć się w gąszczu ofert, marek, produktów. Zapraszamy też na wpis Ani WYGODNE MATKI SĄ WŚRÓD NAS, gdzie przeczytacie m.in. o najlepszych produktach dla maluszków!

 

Reklamacji nie przyjmuje się… Bo ich po prostu nie będzie 🙂 .

 

Processed with VSCO with a10 preset