Hotel Ossa – my, przyjaciele i gwiazdy, czyli Charytatywny Weekend dla ważnej sprawy

Nie wiem czy ktoś, gdzieś oficjalnie wpisał nas na listę przyjaciół Hotelu Ossa, w sumie to nawet nie wiem czy taka lista fizycznie istnieje. Ale…

 

Ale! My po tylu wspólnych latach z Ossą uznajemy ją za naszą świetną przyjaciółkę spod Rawy Mazowieckiej a ona chyba odwzajemnia to uczucie, bo praktycznie co roku zaprasza nas na… Charytatywny Weekend Gwiazd i Przyjaciół Hotelu Ossa. A że gwiazdy z nas średnie, bo gdzie mi tam do Pawła Małaszyńskiego, to z automatu sami siebie zaliczamy do grona tych drugich, czyli przyjaciół właśnie.

Charytatywny Weekend odbywa się co roku, w ten przedłużony Bożym Ciałem czas wolnych dni, dochód z niego – zebrane pieniądze, darowizny przeznaczane są na szczytny cel, w tym roku było to wsparcie Fundacji Herosi, której podopiecznymi są dzieci z chorobami nowotworowymi głównie kości. I tym razem został pobity rekord zebranej kwoty i w te kilka dni wsparliśmy (my – Gwiazdy i Przyjaciele Ossy) Fundację przelewem na 48 547,80 zł. No sytuacja idealna – spędzić weekend tak, by dobrze się bawić, uwrażliwić siebie i dzieci na potrzeby innych i przede wszystkim realnie pomóc.

A skąd ta pomoc, te pieniądze? Weekend w Ossie to trzy główne imprezy: charytatywne zawody sportowe: mecze w siatkówkę i w piłkę nożną – reprezentacje Gwiazd i Przyjaciół w kategorii dorosłych i dzieci, charytatywny festyn dla najmłodszych – kilka godzin wypełnione najlepszą zabawą dla dzieciaków. I creme de la creme, la grande finale, wisienka na torcie – charytatywna kolacja z licytacją niesamowitych podarunków od największych nazwisk polskiego sportu… Tak, tak coś od Roberta Lewandowskiego też było, ale o tym niżej.

Jak pomagają mecze? A no tak, że reprezentacja przyjaciół Hotelu Ossa składa się z hojnych darczyńców, którzy by zostać powołanymi “do reprezentacji”, poproszeni są o zakup cegiełki a dochód z cegiełek oczywiście wspomaga Fundację Herosi. Mecz to przyjacielska rozgrywka w atmosferze zabawy, ale i tak nikt nie zapomina o sportowej rywalizacji i gra jest naprawdę zacięta. Samym meczem z kolei interesują się największe media w Polsce – możecie znaleźć o nim informacje na Pudelku, są obecni najprawdziwsi papparazzi polujący a to na Agnieszkę Popielewicz a to na Odetę Moro, czy Magdę Steczkowską, w tym roku nawet redakcja Polsatu Sport zadawała pytania sportowco-gwiazdom . A dzieciaki zasiadają na trybunach i dopingują, kibicują, robią oprawę przygotowaną z animatorkami – pełna profeska jak na Mundialu!

A jak pomagamy na festynie? A bardzo prosto: malowanie twarzy, jazda kucykiem, dmuchaniec-skakaniec, sikanie sikawką strażacką do celu, malowanie włosów, fantastyczne kolorowe naleśniki przygotowywane na życzenie dzieciaków i live przez samego szefa kuchni – za każdą z tych atrakcji można było wrzucić do świnki jakąś kwotę, nawet kilka, kilkanaście złotych pomnożone przez ilość dzieciaków to naprawdę niezła pula. A jeśli jeszcze jazda kucykiem przypadła do gustu tak bardzo, że dziecko chciało kolejnych i kolejnych okrążeń, to tata z przyjemnością wrzucał kolejne dychy i piątaki. No i rzut tortem w Dyrektora – atrakcja, która jest co roku i która pokazuje jak bardzo każdy jest zaangażowany w tę inicjatywę. Sam Dyrektor Hotelu za każde sto złotych pozwala rzucić w siebie tortem – ku uciesze gawiedzi i dla dobra Fundacji i wcale chyba nie tylko dzieci mają z tego największy fun 😀  – zdjęcia mówią wszystko.

I po całym dniu emocji na rozgrywkach sportowych, na festynie, można spokojnie pójść do pokoju, położyć się i zasnąć… Żartowałem! Wieczorem dopiero się zaczyna! Uroczysta kolacja z udziałem Gwiazd Teatru Kwadrat a w jej trakcie licytacja! W tym roku było wręcz zatrzęsienie “fantów”, że wymienię kilka: piłka do rugby z podpisem Roberta Lewandowskiego, koszulka reprezentacji również z autografem Roberta, koszulka mistrzów świata w siatkówkę, koszulka Sławka Peszki, koszulka Sławka Szmala, rękawice Dariusza Michalczewskiego… Naprawdę kilka mocnych pozycji, które były i moimi obiektami pożądania, więc i udział w licytacjach brałem. Niestety rozum kazał pasować przy pewnych kwotach, tyle, że wcale nie mój rozum, a żony 😀 Bo moja męska ambicja i chęć rywalizacji dążyła do tego, że pozbyłbym się kilkunastu tysięcy  złotych nowych polskich na koszulki idoli 🙂 . No cóż – następnym razem, za rok Marię zamknę w pokoju a sam pójdę podbijać, o! Tak czy inaczej bawiłem się doskonale, bo emocje i adrenalina podczas licytacji jest nie do porównania z niczym innym a do tego przecież miałem realny wpływ na wysokość ostatecznych kwot jakie uzyskano. Ale przyszłorocznych licytacji naprawdę nie odpuszczę, bo koszulki Szmala do dziś mi żal… Z pewnością nie żal jej nowemu nabywcy i dzieciom Fundacji Herosi.

 

Działo się więc mnóstwo, mnóstwo dobra i zabawy. I ta atmosfera – sami swoi, wszystkie dzieci nasze są 🙂 i tak od lat w Ossie. I niech się to dzieje, i niech trwa – nawet pogoda nam sprzyjała, jeśli tylko jakaś ciemna chmurka pojawiała się nad Ossą, szybko była przeganiana pomyślnym wiatrem. My z Ossą jesteśmy już niemal 5 lat a samo miejsce w tym roku obchodzi dziesięciolecie, dziesięć lat pięknej – biznesowej, pro-sportowej i dobroczynnej działalności.

 

I wygląda na to, że śpiewane STO LAT w pełni się zrealizuje. Czego my – Przyjaciele Ossy – sobie, dzieciakom Fundacji i jej samej życzymy!