Zabawy z tatą – czy Wasze dzieci też je uwielbiają?

 

Dziś Dzień Ojca. Z tej okazji Kuba otrzyma upominki, które jak co roku go wzruszą – laurki, postaci z masy solnej, rysunki, krawaty wycięte z kolorowego papieru i oczywiście całe mnóstwo najsłodszych buziaków i przytulańców.

 

Korzystając z okazji, powiem Wam, jakim ojcem jest Kuba. I ciekawa jestem, czy u Was też to właśnie tatusiowie wiodą prym w zabawach i czy Wy też, widząc te szaleństwa, przymykacie czasem oczy – bo aż strach patrzeć!

 

 

Nasze wspólne zabawy

Zabawa z dziećmi ma dla nas ogromne znaczenie i w wielu rzeczach podchodzimy do niej z Kubą bardzo podobnie. Bardzo ważna jest dla nas aktywność fizyczna naszych maluchów – uwielbiamy wycieczki rowerowe, często możecie spotkać nas na spacerach, do zabawy na świeżym powietrzu nie zniechęca nas brzydsza pogoda czy zimowa aura.

Podobnie podchodzimy także do czytania dzieciom – oboje uwielbiamy to robić i wiemy, że regularne czytanie sprawi, że zarówno dziewczyny, jak i Kornel, sami w przyszłości będą z chęcią sięgać po książki. No to czytamy – nie tylko na dobranoc, ale po prostu często. Uwielbiamy modelować głos i dodawać bohaterom „smaczku”!

 

 

Na czym polega różnica?

Jednak zdecydowanie NIE MOŻNA powiedzieć, że do reszty zabaw podchodzimy tak samo. Kojarzycie te różne obrazki, zwane memami, które pokazują różnice w zabawie z mamą i tatą? Wiecie – mama ostrożnie pomaga dziecku zrobić pierwsze kółka na rowerze (oczywiście je asekurując), ojciec po prostu sam wsiada na mikrosiodełko i zwiewa synowi. Mama czule pokazuje dziecku zwierzątka w zoo, ojciec łapie córkę za nogi i wkłada ją w zagrodę, żeby mała mogła pogłaskać surykatki. Mama głaszcze niemowlę po delikatnej buzi, ojciec dorysowuje mu kredką wąsy i bicepsy – takie tam sprawy.

I nie wiem, jak jest u Was (oczywiście czekam na zwrotne info), ale u nas jest podobnie. Czasem mam ochotę zamknąć oczy i nie widzieć tych szaleństw – moja matczyna wrażliwość nie pozwala mi wtedy spokojnie oddychać.

 

 

Jest tak na przykład wtedy, gdy Kuba bawi się z dziewczynami w spadanie z byka. Robił tak już wtedy, gdy miały po 2-3 lata, a ja dostawałam zawału („Ej nooo, przecież ona się uderzy!”). Wiecie, jak zazwyczaj było? Nawet, jeśli któraś rzeczywiście spadła na dywan i się rozpłakała – co jednak zdarza się naprawdę rzadko, to dwie sekundy później wskakiwała na nowo. Oczywiście musiała być i motywacja, czyli: „Nie chcesz? Eee, słaba jesteś, boisz się” (moje matczyne serce rwie się wtedy do: „nie mów jej tak, no weź”). Ale działa. Buńczuczny wzrok, „nie jestem śłaba!” i dawaj na „byka”.

 

 

Ostatnio mieliście okazję zobaczyć na naszym fanpage na FB, jak Kuba podrzuca Kornela, wywołując w nim zachwyt (dziękujemy za ostrzeżenia – nie martwcie się, wiemy, co robimy). Takie szaleństwa lubiła Gabi, lubiła Misia, teraz kocha i Kornel. Ze mną to nie przejdzie – nie podrzucę już takiego klopsa. Ale tata? Siłacz w oczach każdego małego dziecka. Zawsze daje radę! Co więcej, istnieją różne warianty tej zabawy – w tym ta, w której Kuba leży na plecach i podrzuca dziewczyny za pomocą nóg, łapiąc je potem w locie. Chichot jak stąd do morza i oczywiście: „Jeszcze, tato, jeszcze!”. Uwierzcie, Kuba nie potrzebuje siłowni.

 

 

Pamiętam też, jak kiedyś Kuba z Gabi szaleli na obrotowej huśtawce. Prawie dostawałam zawału – byłam przekonana, że po zejściu moja córka po prostu zacznie wymiotować. A gdzie tam! Rzuciła tylko „patrz tato, jestem pijana!” (oczywiście od razu zaczęłam się zastanawiać, skąd zna to słówko). Kuba nie miał podobnych refleksji – po prostu kręcili się jeszcze szybciej, a potem razem udawali, że są dalecy od stanu trzeźwości.

No i trampolina… ja widzę WSZYSTKIE zagrożenia. Słupki. Niedopięty zamek. Możliwość niefortunnego upadku. Gdy moje dziewczyny szaleją na trampolinie, siedzę obok i staram się kontrolować sytuację – by nikt na nikogo nie nadepnął, nikt nie skoczył na nikogo z rozmachem. Kuba skacze tak, że wyrzuca dziewczyny w górę, a potem je łapie.

 

 

Nie mogę zapomnieć też o łaskotkach. W moim wydaniu jest to słodka pieszczota, takie wiecie… „nununu bobasku, zobaczymy, gdzie masz łaskotki”. W wersji Kuby to jest po prostu szaleństwo. Dziewczyny na przemian płaczą ze śmiechu i błagają o litość. Wszyscy zmieniają się w piszcząco-rechoczący kłębek. Kiedyś nawet powiedziałam coś w stylu: „Kuba, daj spokój, Gabi się zaraz rozpłacze”. I wiecie, co tam moja mała zdrajczyni zrobiła? Uciekła, wróciła po minucie i domagała się jeszcze!

 

 

Radosne zabawy bez problemów z pieluszką

Kornel jest coraz starszy i coraz chętniej bierze udział w szalonych zabawach organizowanych przez tatę. Póki co jeszcze są to nieśmiałe próby – wciąż jest przecież taki malutki! – ale wiemy, że kiedy zacznie naprawdę szaleć (nie tylko z tatą, ale i sam), to zmienimy nasze Pampers Pure na Pampers Premium Care Pants. Dają nam gwarancję, że mimo szalonych wygibasów, nie zsuną się, cała zawartość zostaje w środku, a skóra będzie odpowiednio zabezpieczona, gładka i zdrowa. Zakładanie tez jest po stokroć łatwiejsze – szybkie wciągnięcie na pupę i można szaleć dalej!

 

 

Niedawno mogliśmy wypróbować nowe Pampers Premium Care Pants.  Wyposażone są w super elastyczną taśmę, która idealnie dopasowują się do obwodu brzuszka dziecka. Są super wygodne. Do tego są niesamowicie miękkie – jeśli spróbujecie, to sami przekonacie się, że to jedna z najbardziej „puszystych” (tak, to idealne słowo!) pieluszek na rynku – są więc idealne, kiedy malec trenuje chodzenie i wstawanie, co kończy się gwałtownym siadaniem. Dodatkowo są cudownie przewiewne (w kontekście obecnych upałów ma to ogromne znaczenie) i zapewniają suchość do 12 godzin. Nie ma zatem żadnych obaw, że wiercący się przez sen bobas zmoczy swoje ubranka i pościel.

 

 

Jeśli więc Wasza pociecha jest już całkiem mobilna i zauważacie, że zwykłe pieluszki nie spełniają wszystkich Waszych wymagań, to wiecie, co robić – lećcie do sklepu i cieszcie się obserwowaniem szalonych, swobodnych zabaw w wersji: tata kontra dziecko. Na pewno są one trochę inne od atrakcji serwowanych przez mamę, ale bez wątpienia równie potrzebne maluchowi i wynikające z czystej miłości.

 

 

 

Wspaniałego Dnia Ojca, kochani tatusiowie!

 

 

 

Wpis zawiera lokowanie produktów marki Pampers

Komentarze