Po włosku

Dziś oświeciło nas, że chcąc jechać do Niemiec na święta, Gabi powinna mieć jakiś dokument tożsamości – szybki research w necie, telefon do urzędu – no i oczywiście – dowód osobisty bądź paszport! Więc pędem do urzędu a przed urzędem jeszcze do fotografa zrobić foto do dokumentu.


Wyjazd do Leszna mieliśmy zaplanowany tak czy inaczej bo byliśmy umówieni ze znajomymi na kuchnię włoską w Wieniawie – dalszy ciąg promocji szwedzkiego stołu – jesz ile chcesz za 20 zł :).






Włoskie specjały… 



wyglądem i smakiem zachwycały…



Gabi śpi, Szymonek spokojnie leży, natomiast 20 miesięczne bliźniaki Mai to prawdziwe żywe sreberka 🙂
Oliś ogląda baję – komentując raz po raz a Julka… chyba jest pod stołem 🙂











Mało mamy zdjęć we troje, więc uciekłem się do takiego oto fortelu 🙂



Nasza Gabiszonia!





Deko świąteczne w Delicjach – bo po włoskiej poszliśmy na przysłowiową “kulkę”. Lodów kulkę, ale mi się przypomniały ich wyśmienite gofry… nawet nie zdążyłem zdjęcia zrobić!





Candy klimat w Delicjach – jedyny taki.













Autentyczne, najprawdziwsze, pierwsze urzędowe zdjęcie Gabrieli! 🙂
Cieszyła się siedząc na tym stołku u fotografa jak… dziecko :). Oczywiście siedząc przytrzymywana przez tatę.



Oby dowód przyszedł na czas…

Komentarze