Na przeziębienie – domowe sposoby


Tata Akrobata achievements:

wczoraj
– zdjąłem, uprałem, wyprasowałem i powiesiłem firanki w trzech pokojach
– poodkurzałem cały dom
– wyczyściłem łazienki
– zrobiłem obiad
– napaliłem w kominku
– zrobiłem pranie
– wstawiłem zmywarkę
– w tzw. międzyczasie zajmowałem się Gabi




Nie, nie – nie zostałem samotnym ojcem – po prostu mam jeszcze urlop a dzień wczoraj tak nam się ułożył, że Maria załatwiała poważne interesy 🙂 a ja mogłem realizować się jako kur domowy – co bardzo lubię kiedy mam czas :). Dziś dzień też zaczął mi się tatusiowo – Mama chyba nam się rozchorowała – jest godzina 13 i jeszcze śpi, mówi, że jest jej na zmianę gorąco i zimno. Ja też obudziłem się osmarkany, ale już mi lepiej – zastosowałem mój sprawdzony sposób na pierwsze objawy przeziębienia.


Polecam:
przygotuj sobie naprawdę gorącą herbatę z cytryną, weź trzy ząbki czosnku i posiekaj drobno (ja robię to nożem, nie używam tych wyciskarek), ten posiekany czosnek połóż na łyżce i zanurz ją w ciekłym miodzie bądź nim polej. I teraz najtrudniejsza część – ten specyfik trzeba zaaplikować wewnątrz siebie poprzez jamę ustną nie gryząc i nie memlając – taką kluchę połknąć. Przed zażyciem i tuż po najlepiej przegryźć pieczywem i popić wspomnianą herbatą – ja muszę robić tak obowiązkowo, ponieważ mój żołądek reaguje jakimś chyba alergicznym odruchem na taką ilość czosnku i uruchamia taki ból, że po ścianach można łazić! A jeśli zastosuję ściśle tę procedurę, specyfik pięknie się loguje i już po 30 minutach objawy przeziębienia znikają całkowicie bądź pozostaje ich marny procent a z nim popołudniowa dawka poradzi sobie do końca a wieczorna spowoduje, że na drugi dzień nie pamiętamy co to przeziębienie.


Wiem, że są różne sposoby wykorzystania dobroczynnego czosnku w takich stanach, ale ta ma ten plus, że w ciągu dnia nikt nie pomyśli, że chcesz przestraszyć jakiegoś wampira – if you know what i mean… 🙂
Moja Mama z kolei robi taką miksturę – po trzy części każdego ze składników – sok z cytryny, czosnek, miód – taka nalewka do picia. Teść ma wersję męską – też trzy części – miód, spirytus, sok z cytryny – obie działają – sprawdziłem, ale je trzeba przygotować wcześniej, natomiast moją metodę można zastosować ad hoc.

No i zjedliśmy z Gabi śniadanko – Bryśka nawet zjadła trochę buły, ubraliśmy się ładnie, zmęczyliśmy trochę zabawą i Mała padła :). Teraz mam w domu dwie Śpiące Królewny 🙂



Dnia część druga- jest godzina 16 – Mama wstała po 14 – czuje się lepiej. Uświadomiła mnie, że jako matka karmiąca nie powinna zażywać tej mojej mikstury czosnkowej i poprosiła o przygotowanie mikstury cebulowej – to z kolei sposób jej Mamy – dwie cebule posiekane cyk do kubka, posypać to dwoma łyżkami cukru i odstawić na kilka godzin do wydzielenia się soku – podobno całe dzieciństwo tak była leczona i też działa. No i mówi, że cebula bezpieczniejsza dla Gabrieli.

Generalnie tak mi się podoba w domu, że powróciłem myślami do urlopu ojcowskiego a że u mnie w pracy teraz i tak martwy okres to trzeba będzie się poważniej zastanowić.

A tymczasem bądźmy zdrowi jak ryby i śpijmy jak susły 🙂

Dzisiejsza południowa drzemka

P.S. Właśnie w Trójce w Popołudniowej Zapraszamy do Trójki w cyklu Matka Polka Feministka był reportaż o ojcach pozostających w domu z dzieckiem a mamy realizują się zawodowo – fajnie! 🙂

Komentarze