Bycie mamą nie jest dla każdego?

Już jakiś czas temu dostałam miłą wiadomość 🙂 Zresztą nie pierwszą, ale ta jest wyjątkowo miła, dlatego postanowiłam  podzielić się nią z Wami. Napisała do mnie Martyna – nie znam jej osobiście, ale kiedyś, gdzieś nasze drogi się skrzyżowały – w Lesznie o to nie trudno 😉 Dwa, może trzy lata temu wymieniłyśmy parę wiadomości. Nowy rok sprawił mi miłą niespodziankę i w skrzynce na Facebooku znalazłam taką oto wiadomość:

Wiem, że Martyna nas czyta i stąd jeszcze raz bardzo dziękuję za miłe słowa. Nabierają one dla mnie jeszcze większej wartości w momencie, kiedy przeczytacie wpis na blogu, który ktoś (osoba anonimowa) zostawił u nas wczoraj pod postem GABI PRZY KOMINKU.

Zastanawia mnie to, że jedna i druga z nich, Martyna i Anonimowa mogłyby prezentować to samo stanowisko: dziewczyny są młode, wykształcone, aktywne zawodowo, nie mają dziecka – i tyle mają wspólnego ze sobą. Punkt widzenia na rodzicielstwo Martyny i Anonimowej jest zupełnie inny. Czym to jest spowodowane? Nie mam pojęcia zielonego. Jak widać świat jest kolorowy i nie zawsze przychylny mamie, która karmi swoje dziecko…

Anonimowej mogę napisać tylko tyle: też kiedyś tak myślałam, też kiedyś byłam taka, jak Ty. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

Nie tak dawno, bo 10 lat temu myślałam tylko i wyłącznie o swojej karierze, o tym ile zarobię, gdzie pojadę, co kupię. Liczyłam się tylko ja. Myślałam o tym, aby MIEĆ. I też niemiło myślałam o matkach publicznie karmiących piersią albo zmieniających pieluszkę swojemu dziecku w miejscu publicznym – fuj!
To było kiedyś. Moja przemiana trwała tygodnie – w szkole rodzenia; miesiące – kiedy czekałam na Gabi i z miesiąca na miesiąc radość była coraz większa; lata – spędzone z Moim Mężem, który nauczył mnie, jak kochać i być kochaną.

Życzę Tobie i wszystkim innym dziewczynom, które uważają, że publiczne karmienie piersią jest jak sikanie pod drzewem, żebyście znalazły taką osobę (męża, przyjaciółkę, koleżankę), która pokaże i uświadomi Wam, że macierzyństwo może być piękne i może dawać radość – MOŻE jeśli tylko sobie na to pozwolisz. Ja sobie pozwoliłam i nie żałuję.

 

  • Ja myślę, że przesada w każdą stronę jest zła. Ani oburzanie się, że ktoś karmi publicznie piersią ani powtarzanie każdej kobiecie, która nie chce mieć dziecka, że “kiedyś będzie chciała” nie jest dobre. Sama mam koleżankę, która w tym momencie ma 36 lat i od liceum powtarzała, że nie będzie miała dziecka i nie ma. Natomiast takie anonimowe komentarze są żenujące i ja bym z tego nie robiła dyskusji, bo anonimom tylko o to chodzi. Piszcie po prostu dalej i tyle :)))

    • Znam kobiety, które nie mają dzieci z własnego wyboru i szanuję ich decyzję (Olga Lipińska, Maria Czubaszek). Każdy ma wolną wolę 🙂

      Ale co by było, gdyby to nasze mamy postanowiły nie mieć dzieci? Mi by było trochę smutno z tego powodu.

  • Nie masz chyba za czytelniczki blogujące mamy, chyba, że ja o czymś nie wiem 😉

  • Tia… zawsze zastanawia mnie, po co tacy ludzie wchodzą na dzieciowe blogi, skoro tak ich to wszystko brzydzi…
    Swoją drogą ciekawa jestem, ile wywalonych cycków widział(a) w swoim życiu Anonimowy. Bo ja żadnego na ten przykład :]

    Wszystkim obrzydzonym publicznym kp dedykuję filmik: http://mama-kangurzyca.blogspot.com/2010/11/taki-tam-filmik-propagandowy-p.html

    • Dzięki za filmik! :*
      Filmik w pełni obrazuje karmienie piersią a toaletach! Strzał w 10!!!

    • Genialny filmik!

    • Anonymous

      Mam w rodzinie pełno kuzynek z malutkimi dziecmi. Jeszcze nigdy nie widziałam,żeby któraś karmiła publicznie … nawet przy nas (rodzinie).

      Chodzi też o to, że jeśli kobieta tylko trochę odsłoni piersi to jest już blee i wogóle jakaś ‘lafirynda’, ale jesli ma dziecko przy piersi – to już OK. Moim zdaniem miejsca intymne, nie powinny być pokazywane publicznie – nawet jeśli to tylko karmienie. No sorry, że jestem anonimowa 🙂 IB.

  • Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale chociaż sama jestem młodą mamą (mam 5 miesięczną córeczkę) karmienia piersią w miejscach publicznych nie lubię. Po prostu dla mnie to jest bardzo intymny moment, taki kontakt mama-dziecko i obecność innych osób burzy nastrój. Rozumiem, że dziecko trzeba karmić wtedy kiedy jest głodne, ale przecież można się zasłonić, okryć.

    • Zgadzam się z Tobą 🙂
      Ale jeśli mam do wyboru mało fajną toaletę, gdzie nie pachnie fiołkami to raczej wolę karmić dziecko w przyjemniejszym miejscu. Chciałabym, aby wszędzie były pokoje dla Matki z Dzieckiem tak, jak w IKEA 🙂 Wtedy Świat będzie lepszy 😉

    • Anonymous

      Również jestem mamą, mam 2 miesięcznego syna, i podobnie jak Ania nie lubię karmienia piersią w miejsach publicznych. Na szczęście niektóre miejsca są już przystosowane tak aby ułatwić karmienie mamom ,ale niektóre nawet z tego nie korzystają. Piszę ponieważ wspomniałas o IKEA. Byłam tam ostatnio i siedziałam obok kącika dla mamy i dziecka, osłoniętego od reszty restauracji w IKEA z fotelem i stolikiem tak aby i mamie i dziecku było wygodnie. Obok mnie przy stoliku siedziała kolejna młoda mama z córeczkę, ale zamiast schowac się w kąciku, zaczeła karmić przy reszcie restauracji.

    • To właśnie zależy od każdej z nas: czy chcesz karmić publicznie czy nie. Ja zawsze w IKEA idę do pokoju, bo tam jest tak fajnie 🙂 I miło 🙂 Też lubię mieć spokój podczas karmienia Gabi i życzyłabym sobie, aby każda knajpa miała takie miejsce, jak to w IKEA albo chociaż takie, jak w Galerii Arkadia w Warszawie 😉

    • Anonymous

      Ja rowniez nie karmie publicznie piersia. Jest to dla mnie intymna chwila i nie chce sie nia dzielic z nikim obcym.
      Jednak porownywanie karmienia piersia z sikaniem… No coz. Mleko to nie mocz. Nie karmimy dzieci zbednymi resztkami, tylko tym, co najlepsze! Z punktu widzenia Anonima, picie krowiego mleka powinno byc na rowni z piciem krowiego moczu :/
      Pozdrawiam i niech Gabi pije na zdrowie gdziekolwiek zechce! 🙂
      Amefa

  • Natalia N :)

    Moim zdaniem ludzie to piszą może trochę z zazdrości i ograniczenia samych siebie. Macierzyństwo to normalna sprawa, jak karmienie, przewijanie. Ludzie opanujcie się! jeśli ktoś chce sobie karmić niech to robi! aż chyba w proteście kupie sztuczną pierś z mlekiem i będę karmić lalkę w McDonaldzie 😛 nie mam dzieci, ale jak będę miała to będę karmić gdzie mi się podoba 😀 jestem Merry z Tobą! :*

  • Anonymous

    Marysiu pięknie napisane, lepiej tego ująć nie mogłaś. Ja uwielbiam czytać Twojego bloga bo wszystko jest pięknie napisane miło się to czyta i z uśmiechem ogląda zdjęcia małej Gabryśki.
    Pozdrawiam Was gorąco Maja B.

  • Ciekawe, że takie negatywne posty zawsze pisane są przez osoby anonimowe…

    • Anonymous

      bo cala reszta to fanki blogaska ktorym pasuje to co pisze autorka? a anonimy wchodza i komentuja zastany post nie cackajac sie ze autorce sie to nie spodoba?

    • Ale właśnie po co takie Anonimki wchodzą na bloga dzieciowego i go krytykują? Dla krytykowania?

      To tak, jakbym ja weszła na bloga kogoś, kto nie chce mieć dzieci (np. Marii Czubaszek) i pisała: “Dlaczego nie chcesz mieć dzieci??? Przecież dzieci są takie fajne! Miej dziecko! Musisz mieć, bo wszyscy maja!”

      Nie robię tak i nie mam zamiaru 🙂 Więc jaki jest sens pisania Anonimek? Wytłumaczy mi to ktoś? Może jakaś Anonimka? 🙂

    • Anonymous

      mysle ze maria czubaszek mialaby to gdzies bo lata juz nie te 😉
      nie wiem dlaczego wchodza moze dlatego ze blog byl gdzies podlinkowany albo ktos wrzucil linka na fejsie z podpisem jakie urocze/jakie oblesne? drog dojscia jest wiele, a jak juz wchodza i cos im sie nie podoba, to pisza, wychodza i tez maja gdzies ciag dalszy, kontrowersyjny wpis mija i ten komu nie spodobala sie jedna rzecz juz sie do niej nie odnosi, bo nastepny wpis jest o czym innym i trwa wymiana uwag o gerberach i wozkach, ot wszystko

      mysle ze nie ma co sie nad tym zastanawiac za dlugo

      czy na tych szkoleniach nie nauczaja ze jak sie publicznie wystawia swoja opinie w necie, to trzeba sie liczyc z tym, ze nie kazdy ma takie samo zdanie i je wypowie bo jest to wlasnie w internecie? blog to nie prawdziwe zycie, bo w prawdziwym wiadomo jak jest – ludzie nie mowia co mysla, zwlaszcza matkom karmiacym 😀

      poza tym co to za haslo “anonimka”? ;D

    • Anonymous

      Ehhhhh, dlaczego w zasadzie na większości blogów Anonim jest beeee??
      Jestem stałą czytelniczką Waszego bloga (choć nie zawsze się z Wami zgadzam :P) i jestem Waszą fanką na FB (opisana z imienia i nazwiska:P) Ja tez wypowiadam się tutaj, jako Anonim. I nie dlatego, że boję się krytyki, jeśli coś nieodpowiadającego większości napiszę. Zwyczajnie nie mam konta w serwisie i jakoś nie mam czasu założyć ani ochoty i tyle.
      Wiem, że jako Anonim łatwiej jest napisać coś przykrego. Wiem też, że zarejestrowane Mamy, często też blogują i nie podpiszą się pod słowami krytyki, bo to może zadziałać w dwie strony:P
      Fakt, w internecie jest dużo podłości i obelg, ale po co się przejmować?:) Poza tym, nie każdy musi się z nami zgadzać:) To jest piękne w tym świecie:)Konstruktywna krytyka jest ok:) I moim zdaniem zacytowany przez Ciebie Marysiu Anonim wcale nie jest jakiś przykry, nie ma wulgaryzmów i obrażania:) Ot, zwykłe wyrażenie zdania:)
      I proszę aż tak nie krytykować i generalizować Anonimów, bo wiele z nas (normalnych i pozytywnie nastawionych do bloga) się obrazi:P 🙂
      Pozdrawiam,
      Paulina (nadal anonimowa, o nazwiska nie podałam;))

    • Kochana, ale Ty nie jesteś anonimowa! To Ty, Paulina! 🙂
      Wiem, że czytają nas dziewczyny bez konta i dlatego proszę, aby się podpisały – wtedy wiem, że Basia czy Ty macie takie a takie zdanie. Najbardziej boli mnie, jak jest 10 komentarzy od Anonimki i wtedy dla mnie (i każdej innej czytającej osoby) to ten sam autor – chociaż może być też 10 autorów.

      Dlatego jeszcze raz proszę o imię, ksywkę, imię kota czy psa – coś po czym można rozpoznać wpis, bo wtedy wszystkie anonimy wrzucane są do jednego worka – a to błąd.

      I cieszę się, że nie zawsze się z nami zgadzasz 🙂 Konstruktywna krytyka jest OK, przykre słowa – OK, ale obrażanie mnie i innych czytelniczek już nie. Dlatego pożegnaliśmy naszą dzisiejszą Bohaterkę. I nawet nie wiem, czy to ona była autorką wczorajszego komentarza – pewnie już się nie dowiem.

      Wiem, że świat jest kolorowy – i dobrze!
      Pozdrawiam Cię serdecznie Paulino!!!

  • generalnie komentarz ‘anonimowego’ nie jest negatywny 🙂 wyraził/a swoją opinię, ale to dobrze, że można poznać opinię różnych osób 🙂

  • Podobnie jak autorka listu nie jestem jeszcze matką, ale za to wiem, ile trzeba przejść, żeby móc mieć kiedyś taką możliwość. Życzę Ci jak najwięcej takich miłych listów 🙂 Co do negatywnych komentarzy na temat publicznego karmienia piersią- ciągle zastanawiam się, dlaczego zdjęcia półnagich pań na billboardach czy reklamach nie wywołują obrzydzenia a karmienie piersią już tak… Każdy ma prawo do własnego zdania, jednak porównanie karmienia publicznego do sikania jest wyjątkowo nietrafione…

    Pozdrawiam:)

    • No ja tez się zastanawiam – dzidziuś w reklamie jest słodki, cycuś na reklamie gładzi szpachlowej jest fajny a cycuś+dzidziuś już fu i zaraz porównanie do moczu, kału, teksty typu “zwisy” itd… straszny znak naszych czasów.

    • Aż się boję pomyśleć jak będzie za kilka lat…

  • Anonymous

    jak zobaczylam ten komentarz to od razu pomyslalam jak autorka bloga sie do tego odniesie i odniosla sie tak jak sie spodziewalam, niestety

    w komentarzu nie ma rozwazan na temat “byc czy miec” do czego sie zaraz odnioslas we wpisie, a sam komentarz jest naprawde wywazony i stonowany a mimo to nie zrozumialas i co w nim chodzi :/

    fajnie ze sie zmienilas i dziecko jest wazne a ty juz nie skupiasz sie na tym zeby miec, ale nie o to chodzi

    podam ci przyklad – jestem palaczem nalogowym i czesto mam ochote zapalic w zwiazku z tym, wiec zgodnie z twoim mysleniem – moge to zrobic, tak jak ty kiedy chcesz karmic dziecko, wyciagasz cyca

    ale tego nie robie, bo nie wszedzie moge i nie wszedzie powinnam, nawet kiedy siedze w knajpie, gdzie jest pozwolenie na palenie i nie powinnam sie specjalnie martwic czy mi wolno, ale kiedy widze tam mlode mamuski z dziecmi, to nie pale – a przeciez jest do sala dla palacych (mamuski siedza tam bo np jest to fajniejsza sala w tym lokalu/wieksza/mniejsza/kameralna/z lepszym ukladem stolikow albo po prostu tam jest miejsce – i mamuski z dziecmi tam siedza

    i wiesz co? ludzie w wiekszosci przypadkow nie pala tam – mimo ze powtorze jeszcze raz – moga, bo to sala dla palacych

    to tyle w temacie wyciagania cyca i radosnego obnoszenia sie z macierzynstwem – oczywiscie, ze wszedzie mozesz to zrobic, pytanie czy nie mozesz sie powstrzymac skoro wiesz ze to bedzie przeszkadzalo komus?

    i nie dorabiaj ideologii o byciu kochanym i tak dalej, bo chodzi o zwyczajna przyzwoitosc, wlasnie jak w komentarzu anonimowej – sikanie bylo dosc mocnym przykladem a mimo to zrozumienia brak

    • Basia

      Też mi porównanie Papierosy i Dziecko Pogratulować anonimowy jest……Tak to jest jak ktoś nie wie co to znaczy kochać takiego małego bąbla????Ale dla anonimowego kochać odnosi się do papierosów….Masakra

    • Anonymous

      a dlaczego “Papierosy” i “Dziecko” z wielkich liter jest? 😀 dziecko rozumiem, to podkresla powage sytuacji, ale papierosy

      baska ogarnij, masz swoje zdanie i spoko, kochasz male bable, ale nie wymyslaj juz cudow w swoim swietym oburzeniu, poza tym w komentarzu pierwszym jest skomentowana sytuacja z karmieniem w miejscu publicznym i dorabianiem do tego ideologii, nie ma nic o tym do czego/kogo sie odnosi milosc czlowiecza

      blogi takie jak ten sa o tyle ciekawe, zeby tworzy sie kolo nic spolecznosc gotowa skakac sobie do gardel, fascynujace 😉

    • Aż Cię tak w oczy to razi to poprostu nie patrz !Będziesz miała swoje dziecko zobaczysz jak to jest gdy jest głodne i płacze a Ty co masz się krępować i dzidzi nie nakramić, bo ludzie patrzą ze zgrozą.

    • Nie ma co ! KP do palenia porównywać no ręce opadają …

    • Nie no, ale porównywanie palenia do karmienia piersią jest raczej mało trafne…
      Zresztą nie rozumiem o czym dyskusja, osobiście nie znam matki która by świeciła piersią karmiąc dziecko, większość się zasłania, ma specjalny stanik itp, tak, że nie widać nic, można się zorientować tylko po pozycji w jakiej jest dziecko.
      Jak mój syn był jeszcze piersiowy przyszła do mnie koleżanka w odwiedziny i stwierdziła, że ona nie mogłaby tak świecić cyckiem (karmiłam przy niej normalnie, jakoś nie specjalnie się tym przejmując, że świecę gołym cyckiem, bo ona też kobieta i też cycki ma 😉 ), niedawno urodziła córkę, i teraz mówi, że nie wie jak mogłaby się krępować i mieć z tym problem. Zwłaszcza, że to bardzo przydatne kiedy chce się z kimś porozmawiać a mały ssak leży i kwili i zagłusza 😉
      Więcej luzu ludzie.
      Nie przeszkadzają mi dziewczyny w dwóch skrawkach materiału na imprezie, nie przeszkadzają mi palący przed wejściem (trzeba przejść przez tą chmurę dymu nie?) i sikający publicznie też mi nie przeszkadzają, zwłaszcza jak nie ma żadnej toalety w pobliżu 😉 Bo to ICH życie i ICH sprawa a mi nic do tego 😉

  • Basia

    Piszcie piszcie i jeszcze raz piszcie Ten blog ma sens i warto dalej go tworzyć A Anonimowym życzę więcej odwagi w publikowaniu swoich przemyśleń….Bo skoro taki jest ich punkt widzenia to dlaczego nie potrafią się pod nim podpisać????

  • witaj, jestem nieco rozdarta, sama karmiłam piersią moja córkę, która aktualnie ma 1,5 roku. Uważam, że karmienie piersią jest cudowne, wspaniałe itd, ALE nie uważam, że trzeba “wywalać” cyca gdzie popadnie. Są do tego przystosowane miejsca, można też udać się gdzieś “na bok” i niekoniecznie na oczach stada ludzi karmić pociechę. To bardzo intymna chwila – przynajmniej dla mnie. Chodzi o to, że owszem mogę PUBLICZNIE nakarmić dziecko na ławce w parku,ale gdzieś na uboczu a nie np zacząć to robić na przystanku tramwajowym, czy przy stojącym na środku restauracji stoliku – mogę od razu usiąść bardziej na uboczu… chodzi o swego rodzaju… estetykę, klasę itd…
    pozdrawiam

    • Anonymous

      ladylady – uwielbiam twoj komentarz 🙂 czy karmienie w miejscu publicznym to jakis manifest czy wyrazanie siebie i swojej postepowosci?? mnostwo ludzi nie robi mnostwa rzeczy w miejscach publicznych mimo ze teoretycznie mogliby, nie ma zakazow, ale mozna sie spodziewac ze w tych miejscach publicznych sa tez inni ludzie, ktorym sie to nie spodoba, dlatego to o czym piszesz to sedno sprawy – intymnosc, estetyka, klasa

    • Ale to nie jest tak, że siedząc w knajpie staję na środku i mówię: Zapraszam wszystkich, teraz będę karmić piersią!
      Siedzę z rodziną przy stoliku i jeśli w tym miejscu nie ma pokoju dla Matki z Dzieckiem (a alternatywą jest tylko toaleta) to karmię Gabi przy stoliku 🙂 Ja tam nie patrzę innym przez ramię, co jedzą i liczę, że inni też nie będą się zatrzymywać w przejściu i obserwować, co robię. Nasze karmienie trwa max. 5 min. Dziecko jest najedzone a ja szczęśliwa. Nigdy nie robię z karmienia przedstawienia z “wywalaniem” cyca. My się tylko karmimy 🙂

    • i tu masz rację. wszystko zależy jak szybko, czy postarasz się jakoś odwrócić, nieco zakryć, żeby siedzący naprzeciw Ciebie przy stoliku młodzieniec nie upuścił szklanki:P.

    • ladylady, normalnie mam ochotę cię uściskać, zgadzam się z Tobą zupełnie!

    • Nie pisałam o Tobie Mario 🙂 – generalnie po prostu takie jest moje zdanie na temat karmienia piersią w miejscach publicznych ot co. Zwyczajnie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którym to nie odpowiada. Jeżeli robisz to nie zwracając na siebie uwagi to jest ok, ale kiedy ja jako matka karmiąca odczuwam zniesmaczenie, to już coś jest myślę nie tak.
      Lubie dyskusje na tematy “kontrowersyjne”. Zatem bez urazy… 🙂

    • ladylady,

      a ja lubię odmienny punkt widzenia. I o urazie nawet nie pomyślałam 🙂 Każdy ma swoją rację. Ja jeszcze nie spotkałam się z widokiem mamy karmiącej w taki sposób, żeby poczuć zniesmaczenie, ale gdybym takową zobaczyła to zawsze mogę odwrócić głowę w drugą stronę.
      Dla mnie każde zdanie jest tak samo ważne. A nie sądziłam, że to taki kontrowersyjny temat.

      Pozdrawiam i do zobaczenia!

  • Anonymous

    A co to zmieni, ze sie podpisza? Czy ty podpisujac sie basia myslisz, ze kazdy wie..acha..to TA basia..bzdura.

    • Dla mnie to ma znaczenie 🙂
      Dlatego następnym razem proszę o podpisanie się imieniem.

      W stopce na blogu wyrażona jest taka prośba:
      “Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem.
      Wpisy zawierające złośliwości, wulgaryzmy i szeroko pojęty spam nie będą publikowane.”

      Pozdrawiam Anonimkę 🙂

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • agnes

      hej. może jak już zostaniesz mama i synek się pojawi i będziesz karmić piersią zmienisz nieco zdanie. jak taki maluszek zgłodnieje i zacznie domagać się płaczem jedzenia to uwierz mi nakarmisz go nawet na przystanku bo nie bedziesz chyba w stanie znieść tego płaczu. jak nie będzie innego miejsca to nie będziesz sie nawet chwili zastanawiać

    • no wlasnie, jak napisalam komentarz i śledziłam cała dyskusję, pomyślałam sobie… “a co będzie, jeśli będziemy w miejscu, gdzie absolutnie nie ma się gdzie schować?’. no i odpowiedź jest prosta. nakarmię i będę czekać na zadowoloną minę Małego:) i tylko to będzie się liczyło. a jeśli ktoś będzie krzywo patrzył, chętnie zapytam czy on lubi być głodny.

    • lidia p.

      dokładnie tak, jak piszesz: nikt nie lubi być głodny! A ja już w szczególności nie mogę słuchać, jak Gabi płacze – a płacze tylko z głodu. Dziecko głodne = dziecko złe. Ja też robię się nerwowa, jak jestem głodna. A po zjedzeniu to tylko relaks! 😉

      ps. celowo usunęłaś swój poprzedni komentarz…?

    • tak, celowo. porównanie, którego użyłam nie było trafione, bo choć rzeczywiście nie lubię jak ludzie namiętnie całują się w mojej obecności, to jednak mama, która karmi swojego Malucha, chce po prostu nakarmić swojego Malucha, a nie ma ochoty na upublicznianie swoich kobiecych wdzięków (czyt. “cyca”), bo chętniej zrobi to np. będąc tylko ze swoim mężczyzną:) przeczytałam tu dużo mądrych słów od mądrych kobiet i mam i ….chyba już wiem, co za 5 m-cy będzie najważniejsze;)

    • lidia p.

      czyli za 5 mies. będziesz 100% Mamą? 🙂 synek czy córeczka? serdeczne gratulacje!
      a przed Tobą jeszcze pełno prawd, o których myślałaś inaczej 🙂 dlatego nie można się zamykać na innych a trzeba słuchać i czerpać z doświadczeń koleżanek – i brać dla siebie to, co najlepsze 😉

    • tak, termin naszego pierwszego spotkania to początek czerwca. będzie synuś:) cały czas słucham, czytam i mam wszystkie swoje receptory otwarte, Wasz blog jest jednym z ważniejszych źródeł. bo oprócz wiedzy medycznej, staram się naładować super-turbo-dobrą energią, no i tutaj jest to zdecydowanie możliwe;)

    • dzięki, dzięki!
      jeśli tylko będziesz chciała to macierzyństwo da mnóstwo siły i będzie najlepszym doświadczeniem w życiu 🙂

      pozdrawiam i czekam z niecierpliwością do czerwca!
      a imię dla synka już wybrane? 🙂

    • właśnie tak się nastawiam i nie przyjmuje innej opcji – będzie siła, moc, energia i mnóstwo radości:) i już się doczekać nie mogę pierwszego spojrzenia…:)

      dziękuję:)))

      co do imienia to póki co są dwie opcje – żadna na 100% i jesteśmy w rozterce:/. czekam, aż mnie olśni i będę wiedziała to to!:)

    • podobno prawo matki jest takie, że może wybrać imię dla syna – prawo ojca imię dla córki.
      u nas właśnie tak było. i cieszę się, że to Mój Mąż wybrał imię dla Gabi, bo nie wyobrażam sobie innego imienia dla naszej Pulpetki 🙂

      w takim razie daj znać, jak już wybierzecie imię dla synka.
      ale Ci zazdroszczę tych wszystkich przygotowań! pamiętam, jak ja się czułam parę miesięcy przed urodzeniem Gabi! cudownie!!! 🙂
      pamiętaj tylko, żeby wózek wcześniej kupić, bo ja się zagapiłam i nasz przyszedł w ostatnim momencie! 😀

      ja lecę do wanny a później pewnie nocne karmienie będzie 🙂
      pozdrawiam i do miłego zobaczenia!!!

    • dzięki! będziemy myśleć i kombinować, a o wynikach dam znać:)
      pozdrowienia dla Gabinki:)
      do następnego!

    • cześć Marysiu! wiem, że temat, który chce poruszyć nie jest na tego posta, ale wywołałaś go do tablicy wyżej – chodzi o wózki. postanowiłam rozpocząć eksplorowanie tematu już teraz, jako że jest długi i szeroki, więc…. mam pytanie – czy temat wózków pojawił się już na blogu? za wszelkie rady i podpowiedzi będę wdzięczna:) pozdrawiam ciepło!

  • agnes

    hej! widzę Marysiu że mamy podobne podejście do pewnych spraw. jak miałam 20 lat to miałam podobne podejście do posiadania dzieci, karmienia w miejscu publicznym jak ty. Z czasem budził się we mnie instynkt macierzyński. I silne pragnienie posiadania dziecka. Jak zobaczyłam II kreski na teście byłam najszczęśliwszą osobą. Teraz nie wyobrażam sobie że naszego małego Oleczka nie ma. I nie rozumiem o co tyle hałasu jesli chodzi o karmienie. Kilka razy zdarzyło mi się karmić w miejscu publicznym. Ostatnio w przychodni jak byliśmy u pediatry. Ale co miałam zrobić jak dziecko głodne? Przecież nikt nie wywala piersi na widok publiczny tylko bardzo dyskretnie przystawia dziecko. Więc nie wiem o co tyle szumu. Dziecko jak jest przystawione do piersi to nic nie widać. Mnie tam nie krępuje karmienie w publicznym miejscu. Przecież tak natura chciała aby karmić młode piersią więc co w tym oburzającego? Ja jestem dumna że karmię naszego szkraba piersia i takie komentarze puszczam bokiem. Szanuję że nie każda kobieta chce być matką. Nie musi więc czytać blogów czy artykułów na temat macierzyństwa. Ale nie zrozumiem komentarzy ze nie wypada karmić w miejscu publicznym. Troszkę się rozpisałam ale temat tego wymagał

    • Agnes,

      chyba jesteś moją mentalną bliźniaczką! 🙂
      Ja pierwszy raz publicznie karmiłam właśnie u pediatry i to właśnie on zaproponował, abym nakarmiła Gabi, bo “Chyba mała jest głodna”. Później już było łatwiej, ale nigdy nie zapomnę toalety, w której karmiłam a w niej było światło na ruch i po dwóch minutach karmienia światło zgasło! A ja mogłam powiedzieć tylko: “Ciemność widzę, widzę ciemność!” Nigdy więcej takiego karmienia!!!

      I zgadzam się z Tobą: nikogo nie zmuszam, aby czytał naszego bloga. Szanuję każde zdanie i dlatego Anonimka mogła wziąć udział w dyskusji, ale zasada jest jedna: proszę o podpisanie się osób Anonimowych.

      Buziaki dla Ciebie i Olka! :*

  • Ale halo! Porównywanie kp do palenia fajek, sikania, a nawet całowania się jest za przeproszeniem z dupy wzięte. Aż mi ręce opadły. Zastanówcie się, ludzie, co piszecie. Cycki z mlekiem kojarzą wam się z seksem, z czymś trującym tudzież z czynnościami fizjologicznymi. Tylko pogratulować!
    A pomyślcie może, że bliższe i właściwsze jest tu skojarzenie z jedzeniem obiadu. A ile z was zjada obiad pokątnie, kryjąc się za jakąś szmatą albo w kiblu?
    I jeszcze jedno pytanie – ile z was tak naprawdę widziało kobietę z publicznie “wywalonym cycem”? Nie z dzieckiem przy piersi, bo dziecko praktycznie zasłania ssaną pierś, tylko o tak z cyckiem na wierzchu, że każdy widzi chcąc czy nie chcąc?
    A nawet jakby, to może warto zając się sobą, a nie jakąś obcą kobietą z obcym dzieciakiem, który was brzydzi?

    • 100% racji. I tak jak piszesz – ręce (i cycki;) opadają.

    • Amen Mamo Kangurzyco! Amen!

  • bo jak we wszystkim najlepszy jest złoty środek, a najważniejsze jest dobro dziecka:)

  • Anonymous

    Ja też nie karmię publicznie, bo mi to nie odpowiada – wstydzę się po prostu. Ale mnie to nie oburza absolutnie!!! A dziwi mnie to, że ludzi tak wiele rzeczy oburza :/ A weźmy poduwagę pierwszy lepszy film amerykański w tv – ile razy zaczyna się od ostrej sceny seksu – i co nie oburza???? Reklamy w tv – gołe biusty, pupy baaardzo często – nie oburza????? Nastolatków obściskujących się i całujących po galeriach handlowych – nie oburza???? Dajcie pożyć innym, jak kobieta się nie wstydzi to niech karmi, ja się na nią nie patrzę. Nie dlatego, że mnie obrzydza (bo tak nie jest) tylko dlatego, że ma nagą pierś, jest to intymny moment i nie będę jej krępowała przyglądaniem się. Dajcie ludziom pożyć, odczepcie się!!

    Klaudia

    • Klaudia,

      słyszysz moje oklaski? 🙂
      Właśnie to, co widzimy w TV, w serialach, prawie totalne orgie, to nikomu nie przeszkadza, ale głodne dziecko już tak??? Gdzie my żyjemy?

  • Marysiu co by nie było, zobacz jaką masz siłę przebicia, a anonim, który deklarował że po krytykującym wpisie, już tu nie wróci nadal tu jest. Więc chyba się tym tematem jednak interesuje, mimo, iż twierdził, że nie:)

    • Tęczowa – ja Ci powiem, że od początku (pierwszy komentarz Anonima pod postem Gabi przy Kominku) to jest esencja trollingu – m.in. właśnie ta deklaracja – “mam to gdzieś i tak mnie tu więcej nie będzie”. Dlatego dłużej, zgodnie z pradawną zasadą internetów, trola karmić nie będziemy. W komentarzach Anonima pojawiły się treści obraźliwe, nadużywanie emotek, nieużywanie polskich znaków, nadużywanie znaków interpunkcyjnych, złośliwości. Czerwona kartka i żegnamy.

    • To lubię!!!

    • A poza tym blog to nie Hyde Park, anonimowe komentarze piszące w imię jakiejś źle pojętej wolności słowa są po prostu zwykłem hejtowaniem bo tak, z zazdrości, z nudów, z potrzeby zrobienia komuś przykrości itd. Rozwalił mnie wyrzut, że Marysia obnosi się ze szczęśliwym macierzyństwem. No niedopuszczalne zjawisko!!! Jak tak można 😛

  • Bardzo lubię waszego bloga. To po pierwsze:) Piszecie ciepło, mądrze, miły punkt dnia zajrzeć co tam u was.
    Też jestem mamą (prawie 3 miesięcznej Ulki) i karmię piersią. Wydaje mi się, że z karmieniem w miejscu publicznym jest tak, że trzeba zadbać aby nie wprawiać innych w zakłopotanie. Przecież wystarczy szal zarzucić, lekko się osłonić i problem z głowy. Owszem karmienie piersią jest trochę intymne ale dla mnie to tak naturalna i wielokrotnie powtarzająca się czynność, że ta intymność jest przytłumiona.
    Tak mi się też nasunęło, kobiety z dekoltem do pępka są ok ale kobieta karmiąca dziecko nie. Ciała widać tyle samo.

    Razi mnie, że niektóre osoby mówią na karmienie piersią w miejscu publicznym “wywalanie cyca”…

    • Świetne i bardzo trafne porównanie do dziewczyn z głębokim dekoltem! 😀

      Ja najbardziej lubię karmić Gabi w domu, kiedy mogę się wygodnie położyć na łóżku, ułożyć Gabi tak, aby było nam wygodnie. Ale jeśli nie mam takiej możliwości to przecież nie będę czekała do 3 roku życia mojego dziecka, aby wyjść z nią z domu.
      Karmienie w miejscu publicznym jest czymś normalnym i nie powinno nikogo dziwić. Bo przecież prześwitujące sukienki, gdzie widać bieliznę też nie dziwią 😉

      Pozdrawiam i buziaki dla Ulki! :*

  • co do samego karmienia w miejscach publicznych… ja karmiłam obie dziewczyny ponad rok, ale dla mnie karmienie wśród ludzi nie było niczym przyjemnym – raz jedyny karmiłam pierwszą córkę w parku, osłonięta do granic możliwości, bo po prostu nie miałam wyjścia, ale nie czułam się z tym swobodnie i dobrze i pamiętam to do dzisiaj. Zawsze starałam się robić tak, abym karmić “publicznie” nie musiała. Jeśli ktoś tak robi – osobiście nie mam nic przeciw temu, jego sprawa, sama jednak unikam jak ognia…

  • Taa, o karmieniu piersią, hejterach i anonimach napisano tu już chyba wszystko;) A ja z innej beczki – bardzo mi się podoba nowy układ bloga, jest czytelny i przejrzysty. O wiele lepiej się ogląda, bo centralne miejsce zajmuje post, a cała reszta do znalezienia przez zainteresowanych na boku. No i komentarze widoczne od razu po tekstem, bez klikania. Jak dla mnie bomba, będę częściej wpadać! Jak bym miała się do czegoś przyczepić, to do tego “parentingowego”, choć rozumiem, że tak się przyjęło w blogosferze. Ale to tak na siłę, żeby łyżkę dziegciu w beczkę miodu wlać:) Nawet profesor Miodek, ten purysta językowy, dopuszcza “wygoglowanie”, więc i ja, skromna kulturoznawczyni, zniosę ten parentingowy:) Pozdrawiam!

    • Lubię to!

    • O tak, mogłoby być po polskiemu. 😉
      Ale to kwestia gustu. 😉

    • Alicja,

      a my właśnie profesora Miodka namiętnie oglądaliśmy w TV POLONIA na obczyźnie 🙂
      I dzięki za odniesienie do nowej szaty bloga. A odrobina dziegciu – mile widziana 😉

      Pozdrawiam!

  • Kurczę, to tylko ja jestem taki frajer i jak mam inne zdanie to pisze pod swoim nickiem? 😛

    Cycek to cycek, dziwne, że baby które wystawiają cycki na plazy nie przejmuja się, że ktoś je zobaczy ale karmić publicznie by nie mogły, bo to obrzydliwe.
    Wystarczy się zakryć i już, ja wprawdzie bardzo rzadko karmiłam piersia publicznie ale jak musiałam to robiłam to bez wstydu.
    Moja znajoma kiedys przyszła na wykład i karmiła córę, wykładowca nie miał nic przeciwko, nawet wspomniał o tym, że mama to najcięższa praca i że podziwia matkujące studentki 🙂

    No ale wasz blog trochę cukierkowy jest, nie ma co ukrywać…
    WKurza mnie to czasem, ale kochacie córke najbardziej na świecie, radzicie sobie z rodzicielstwem, jeszcze wiele ciężkich chwil przed wami i możecie opisywać, co tylko chcecie.
    To wasz blog.
    Możecie napisac że karmienie do 15 roku życia jest ok i to wasza wola, czy będziecie to propagowac na SWOIM blogu.

    Buźka.

    Ja kocham piękne zdjęcia i u was jest ich dostatek, zazdraszczam. 🙂

    • Kararelka,

      ja też zawsze piszę pod swoim nickiem – taka nasza blogująca natura, że nie chcemy być anonimowe 🙂
      Nasz blog jest cukierkowy? A w którym miejscu? 🙂
      OK, może nie piszę, że jestem zmęczona, marzę o wizycie u kosmetyczki i wszystkiego mam dosyć, bo nie mam 🙂 Bycie mamą to dla mnie (o dziwo!) najfajniejsze zajęcie na świecie!

      A Twój wykładowca miał rację! Ja też podziwiam dziewczyny, które studiują i matkują jednocześnie – to podwójna praca, ale jak się chce to można góry przenosić 😉

      I masz rację: przed nami pewnie jeszcze dużo trudnych momentów, ale “always look on the bride side of life”

    • Hehe cukierkowy wg ogólnie przyjętych norm, a więc bez marudzenia i narzekania, podkreślając jakie wszystko jest cacy. 😉
      Ja tylko w ten sposób na to patrzę, i zazdroszczę, że ja takiego startu szczęśliwego nie miałam, dlatego mnie to czasem…może nie wkurza, źle określiłam-ale lekko irytuje, jak mam gorszy dzień. 😛

      Odpowiedz sobie na pytanie: Ile ludzi was czyta?
      Ile komentuje?

      No i wszystko jasne, macie sporo czytelników więc niezadowolonych jest niewielu, róbcie swoje, wklejajcie fotki i cukierkowe zachwyty nad dzieckiem. 😉
      Zwłaszcza tatusiowe, bo to chyba jednak rzadkośc w blogosferze. 😛

    • A no właśnie :))) Marysia ja uwielbiam Twoje podejście! Zdecydowanie je podzielam! Normalnie mam tak samo ja Ty! Przesyłam słodkiego różowego buziaka :*

  • Ale tu dziś burza mózgów!
    Ja to w sumie niewiele mówić mogę i może mnie tu zaraz ktoś usadzi, ze się nie znam, bo 18 lat mam ale dla mnie karmienie dziecka to rzecz najnormalniejsza w świecie ;/ Fakt raz w przychodni byłam zniesmaczona tym w jaki sposób mama karmiła bobasa bo wywaliła nie jedną pierś a obie i nawet jak ubierała maluszka to się nie ,,ubrała,,… w pełnej poczekalni nie tylko kobiet ale i innych kilkuletnich dzieci, i kilku mężczyzn nie było to na miejscu bo mogła odejść na ławeczkę za ścianą bo tam było pusto… albo chociaż troszkę się osłonić… tu chyba rozumiecie…
    A gdzieś tam w restauracji nie przeszkadza mi to wcale… wręcz nawet podoba chociaż budzi niemała zazdrość bo sama chciałabym mieć takiego małego skarba 😀 no ale poczekać trzeba ;(
    Swoją drogą ja bym stanowczo nawoływała do mam! Karmcie i przewijajcie dzieci gdzie się da! Może jak raz czy drugi ktoś im kupę na ,,super stole,, przewinie to się nauczą, że nie wystarczy krytykować a trzeba ruszyć tyłeczek i umożliwić rodzicom przewinięcie czy nakarmienie dziecka i nie chodzi tylko o pierś ale i o butelkę (swego czasu zajmowałam się synkiem kuzynki który butli przy kimś nie wypił bo był zafascynowany wszystkim tylko nie jedzeniem)…

    • Dzięki Kasia za Twój głos! Szkoda, że nie myślałam tak, jak Ty, kiedy miałam 18 lat. Może moje życie potoczyło by się inaczej?

      Pozdrawiam i do miłego! :*

    • Ja mam totalny można powiedzieć odchył na punkcie dzieci i potwornie mi to już przeszkadza bo o niczym innym nie myślę tylko o tym żeby w końcu skończyć szkołę znaleźć pracę i móc mieć dziecko… męczące potwornie 🙂 Przeważnie jak się odwiedza tak fantastyczne blogi jak wasz! Bo zazdroszczę ogromnie ale w przeciwieństwie do anonima cieszę sie razem z Wami i oglądam ,,zaślinione,, dziecko przy kominku z uśmiechem na ustach i radością w sercu, że są na tym świecie takie fajne i szczęśliwe rodziny ! Widocznie niektórzy tak nie potrafią i wolą kogoś obrazić chociaż tutaj bym też nie oceniała bo nie wiadomo co ta osoba czuje… no ale może sobie daruje ten wywód 🙂
      Pozdrowionka dla Was :*

    • Serio? Aż tak bardzo jesteś nastawiona na bobo? Super! Jesteś pierwszą tak młodą osobą, która tak myśli! Bo przeważnie każdy w tym wieku chce iść na imprezę, zaszaleć, wyszumieć się 😉 A Ty nie? Podziwiam!!! 🙂

      Ale pamiętaj jeszcze, że trzeba znaleźć odpowiedniego kandydata na ojca Twoich dzieci 🙂 Szczęście najlepiej smakuje we dwoje 🙂 A kiedy człowiek jest szczęśliwy to chce się dzielić z innymi. Cieszę się, że Ty również czerpiesz z naszej radości bycia rodzicem!

      Buziaki i do miłego zobaczenia! :*

    • Imprezy są nie dla mnie, wolę posiedzieć z rodziną czy znajomymi w domu. Swoją drogą faktycznie chyba tylko ja jedna tak myślę i jeszcze niedawno dobrze mi z tym było teraz już mniej bo się męczę i nic więcej a rozsądek i tak wie swoje 😉 Nie mój czas i muszę poczekać parę lat 🙂 A kandydat na tatusia jest i to jaki! hehe jak wiadomo dla każdej idealny ten, którego kocha 😉
      A bloguję tutaj :
      szczescie-jest-blisko.blogspot.com
      Zapraszam serdecznie, chociaż u mnie to tylko bezsensowne wpisy z dnia codziennego i parę przypadkowo cykniętych fotek 😉 Ja nie mam takiej słodkiej Pulpetki, żeby się mieć czym chwalić ;P
      BUziaczki :*

    • Od czegoś trzeba zacząć 🙂
      Fajny pies i świetna sukienka komunijna 😉
      Idę do wanny, bo już północ a Ty mnie tu zagadujesz! 😀

      Buziaki!!! :*

    • KaSiU, myślę podobnie chociaż jestem o kilka lat starsza:)Pamiętaj, że marzenia się spełniają i za jakiś czas też będziemy cieszyć się macierzyństwem i (mam nadzieję)karmieniem piersią 🙂

  • Anonymous

    Hm… a ja tam liczyłam dzisiaj na podsumowanie 5 miesięcy Gabi, ale może jutro przeczytam o postępach panny urodzonej tego dnia co moja 🙂 dobrej nocy Dorota

    • Dorota,

      wiem, wiem… Już wczoraj o tym myślałam a tych zmian jest tyle, że muszę w końcu spisać wszystkie! Post będzie, na dniach 🙂

      Słodkich snów dla Ciebie Noemi! :*

  • Wasz blog bez wątpienia jest prorodzinny (promacierzyński). Jest kolorowy, słodki, ale nie przesłodzony.
    Pokazujecie możliwości, pokazujecie, że jeśli się chcę to można, nawet z dzieckiem na plecach!
    Chcesz karmić piersią w miejscu publicznym – karm. Jeśli karmisz, to znaczy że w poważaniu masz zdanie obcych ludzi. I dobrze! 🙂

    Dla mnie trochę niezrozumiała jest ta cała dyskusja, bo post o czymś innym, wpisy pod nim o czymś innym… I nie wiem czy to ludzka zawiść, zazdrość, cynizm, czy złośliwość?!

    KP jest czymś naturalnym, tym samym naturalnym jest dla mnie widok karmiących matek – od zawsze. Sama unikam publicznych miejsc dla własnego dobrego samopoczucia.

    Ja kocham u Was TEN optymizm i zaangażowanie. Po cichu zazdroszczę możliwości i chęci.
    Za każdym razem, wchodząc tutaj, zastanawiam się co ciekawego zrobiliście, zwiedziliście. Jak duże są PUCKI Gabi – :D.
    Lubię Was za szczerą słodycz!
    Mimo, że nie zawsze się udzielam, to przynajmniej teraz się rozpisałam!

    Pozdrawiam Was serdecznie! 🙂

    • Rozpisałaś się wielce! Same dobre i mądre słowa 🙂 A już tak późna godzina i jeszcze ktoś nas czyta?

      Dzięki za pozdrowienia i proszę mnie tu już nie zagadywać! Bo ja od 22.00 idę spać 😀

      Pozdrawiam i do zobaczenia!
      ps. zmieniłaś nicka? miałaś wcześniej Malinka? 🙂

    • Marysiu, tak zmieniłam nicka. Łatwiej mnie zapamiętać 🙂

      Buziaki! 🙂

    • Dla mnie Malinka było łatwiejsze 😉

      Ale zdjęcie i tak jest najlepsze! Buziaki! :*

  • Wszystko powinno mieć swoje miejsce i czas.
    Miałem jakieś dziesięć lat, a było to jakoś w okolicach okrągłego stołu gdy pierwszy raz zobaczyłem karmiącą matkę na przystanku autobusowym. Pamiętam, że popatrzyłem z zaciekawieniem ale bez podtekstów seksualnych. Było to wtedy dla mnie swego rodzaju obnażaniem się publicznym. Piersi kobiece nie są dla mnie tabu, widziałem je nie raz w różnych sytuacjach, takich jak plaża, wspomniane karmienie czy u młodej dziewczyny po wypadku samochodowym. Nie chciałbym jednak aby moja żona pokazywała się innym na przystanku, czy w innym miejscu publicznym. Wszystko powinno mieć swoje miejsce i czas.

    • Odezwał się tata przyszły czy obecny? 🙂
      Bardzo ważny głos i dziękuję za przyłączenie się do dyskusji.

      Myślę, że matka karmiąca dziecko nigdy nie będzie obiektem podtekstów seksualnych, ale Twoja żona powinna mieć wybór czy chce karmić dziecko w toalecie, po ciemku i w mało fajnych zapachach czy przy stole, aby dziecko mogło jeść tak, jak jedzą inni.
      Jeśli jest pokój dla Matki z dzieckiem to można z niego korzystać, ale ukrywanie się w toalecie już nie jest fajne – coś o tym wiem.

      To zawsze jest wybór kobiety a mąż powinien wspierać żonę w jej decyzjach 🙂

    • Szkoda troche że z twojej strony żona nie będzie miała wsparcia co do KP. Co do pokazywania się innym … przy KP nie biega się z gołym biustem a szanse na zobaczenie czegokolwiek w kilka sekund podczas przystawiania są marne.

    • Kobieto:
      mam nadzieję, że przyszły.
      Ogólnie to obydwie wyciągnęłyście mylny wniosek, że moja żona nie będzie miała wsparcia z mojej strony, nie znając ani mnie, ani mojej żony. To, że nie chciałbym aby zmuszona była do karmienia w niezbyt komfortowych warunkach w miejscach publicznych to nie znaczy, że nie postaram się zapewnić jej lepszych. Tak jak napisałem, wszystko powinno mieć swoje miejsce i czas. No i nic nie pisałem o bieganiu z gołym biustem. Bądżcie dziewczyny trochę bardziej otwarte na opinie innych, tym bardziej gdy wyrażają ją szczerze i subiektywnie.

    • Panie Niewidzialny,

      ja nie wyciągnęłam mylnego wniosku i nie miałam na myśli, że nie pozwolisz karmić żonie publicznie, bo nie i koniec. Tylko chciałam powiedzieć, że to decyzja i wybór kobiety 🙂 Ja mam duże wsparcie ze strony Męża – i życzę każdemu takiego wsparcia 🙂

      A jeśli Pan czytał wszystkie komentarze i inne posty to widać, że jestem otwarta na opinie innych 🙂 Nawet z Moim Mężem mamy często różne opinie na jeden temat, ale właśnie po to się dyskutuje, wymienia poglądy, aby być mądrzejszym 😉

      Pozdrawiam serdecznie!
      I pozdrowienia dla kandydatki na matkę Pańskich dzieci! 😉

    • Tak, to raczej było do Duśki. Z moją żoną mamy dość podobne zdanie ale faktycznie zaglądając tutaj i wymieniając się poglądami stajemy się, przynajmniej w danym aspekcie, mądrzejsi.
      Serdecznie pozdrawiamy!

  • Moje pytanie brzmi – jak można stawiać znak = między sikaniem i jedzeniem, no jak?! W toalecie i sikasz i zjadasz posiłek!? Czy może zjadasz i sikasz jednocześnie w kuchni !?

  • Magda

    Maria! karm Gabi wszędzie tam gdzie ona tego potrzebuje koniec kropka!!! To jest jej posiłek. Dlaczego maluch ma “głodnieć” tam czy siam aby innym było dobrze. Ja jak jestem spragniona wyciągam z torby wodę i piję – naturalne? tak! To dlaczego dziecko gdy poczuje pragnienie bądź głód ma wytrzymać aby było nakarmione zdala od innych. nie kumam tego. To jest jakieś chore. Przecież Ty nie pokazujesz cyca tylko dajesz Gabi obiad. Cyc w tym wszystkim jest tylko narzędziem czymś w rodzaju łyżeczki, butli – to jest takie sprośne?! Dobrze, że zwierzęta tak nie wydziwiają jak ludzie. “nieapetyczne” panny w leginsach nie przeszkadzają tak jak karmione dziecko. Paranoja. Nigdy tego nie pojmę! Ja też niektórym przeszkadzałam ale mialam to w nosie, moje dziecko ma takie samo prawo jeść w msc. publicznym jak inni!!!! 🙂 pozdrawiam Was serdecznie – róbta swoje i już!

    PS. różowy??:) chyba nie, ale czasem się zastanawiam czy zwyczajnie “padasz na pysk” 🙂 wiem, że tak.. ale fajnie, że się tu niewyflaczasz. To wlaśnie innych irytuje:)

  • padłam….sikanie, wywalanie cyca?????????????ja karmilam syna krotko i dzisia tego troszkę żałuje…i nie zapomne jak krótko po tym jak przestałam go karmić, poczułam się głupio podając mu butelkę, bo przy stoliku obok siedziały dwie Mamy, które pod fajnymi hustami karmily swoje dzieci, same praktycznie nie przerywając posiłku…głupio mi było przed samą sobą, że tak szybko się poddałam! Jestem w stanie zrozumieć , że dla kogoś kto nie jest rodzicem piersi moga mieć wymiar tylko seksualny, ale nie spotkałam się z sytuacją w której Mama prowokacyjnie się obnaża;)przecież jest wiele sposobów by zrobić to dyskretnie i w poszanowaniu własnej intymności…dziwni są ludzie….

  • s_i

    Karmienie w miejscu publicznym nie musi się każdemu podobać, racja. Ale prawda jest taka, że nie mamy wielu miejsc dostosowanych do matek z dziećmi, i nie mamy wyboru. Nie można w takim momencie żądać od matki żeby się “dostosowała do reszty” jeśli ona chce dla dziecka jak najlepiej.
    Jak pani Anonimowej to przeszkadza, to niech nie patrzy.

  • O jacieee :))) Co to tu się dzieje 🙂
    Marysia – rób swoje w nosie z tymi co im się nie podoba 😛

  • Może Anonimowa nie bez powodu jest przeczulona na punkcie macierzyńskiego aspektu kobiecości, zawsze coś jest na rzeczy, ale komentarz uważam za przykry i to jeszcze bez podpisu…Rzeczywiście punkt widzenia zmienia się pod wpływem własnego dziecka, patrz Ania Mucha ;-)a karmienie, cóż, wcale tak dużo mam nie karmi piersią dłużej niż kilka miesięcy, to raz, poza domem też ciężko je na tym przyłapać, bo miejsc sprzyjających mało:( Nikogo nie razi bobas z butelką czy bułką, to czemu odmawiać posiłku dziecku będącemu jeszcze na piersi? Nie rażą dekolty i tyłki w stringach po solarium, a nagle TO przeszkadza? Niektórzy mają wybiórcza wrażliwość 🙂

  • Podczytuje bloga od jakiegos czasu i oczywiscie bardzo mi sie podoba 🙂 zwlaszcza ze sama jestem mama, moja coreczka ma 10 mcy i nazywa sie Julia 🙂 No ale ja nie o tym chcialam … zastanawiam sie po co ktos, kogo tematy zwiazane z dzieckiem, jego wychowaniem, karmieniem, etc zupelnie nie interesuja, brzydza i oburzaja wrecz, wchodzi na takie blogi jak ten? Widocznei zal tylek sciska, skoro widzi ze mama tez moze byc mama radosna, szczesliwa i trwale zakochana w swoim dziecku, mimo ze musi mu zmieniac pieluchy i wstawac do niego w nocy, jest niewyspana, zmeczona … Jesli chodzi o karmienie piersia… juz raz stoczylam walke z osoba o podobnym podejsciu jak Anonimowa i mysle, ze nie warto przekonywac. Kazdy sam sie przekona, gdy juz urodzi mu sie dziecko. Opowiadanie o rodzicielstwie osobom bezdzietnym to jak opowiadanie bajki ”za siemnoma morzami, za siedmioma gorami …” 😉 Jak dojdziesz za te gory to bedziesz wiedziec, a poki nie wiesz to .. nie oceniaj 🙂 Nikt nie kaze przeciez wpatrywac sie w karmiacy biust, a dziecko jesc musi dostac – czasem mam wrazenie ze niektorzy ludzie taka karmiaca mame najchetniej zamkneliby w piwnicy …. w parku tez lepiej schowac sie z malenstwem w krzakach na kucka niz usiasc na lawce i spokojnie je nakarmic… bo to takie wyluzdane wyciagac piers publicznie by nakarmic dziecko …… :O

  • No to, zawrzało! 🙂 Poczułam się trochę jak w programie radiowej Trójki “Za a nawet przeciw” 😉 Zastanawia mnie zawsze, dlaczego ludzie nie skupiają się na sobie (np. anonim z maila), tylko na innych i to ich wady widzą. Świat byłby lepszy, gdyby każdy żył tak jak chce.

  • Anonymous

    Karmiłam moje dziecko piersią ale nigdy nie robiłam tego w miejscach publicznych. Przez wzgląd na komfort innych ludzi. Na każde wyjście z domu ZAWSZE miałam butelkę z mlekiem odciągniętym.

    Tak naprawdę to matki karmiące piersią nie mają oporów żeby zostawić butelkę z mlekiem kiedy potrzebują gdzieś same wyjść, ale już jakoś dziwnie nie przychodzi im do głowy że to samo rozwiązanie można wykorzystać kiedy się wychodzi z dzieckiem np. do restauracji. Wstydzą się wyciągnąć butelkę?
    Wynika to z tego, że tu nie chodzi tak naprawdę o karmienie dziecka tylko o MANIFESTACJĘ.
    Ja na szczęście nie czułam i nie czuję takiej potrzeby, żeby obnosić się z tym że karmię piersią, albo za ile tysięcy kupiłam dziecku wózek… tak jak niektórzy tu…

    Anna

    • Aniu.

      Może to i jest dobre rozwiązanie, ale muszę Ci się do czegoś przyznać: nigdy nie odciągałam mleka laktatorem. Nie miałam takiej potrzeby. Nawet na studia jadę z Gabi i karmię ją podczas przerwy w wykładach 🙂 A poza tym ten laktator wydaje mi się taki “obcy”, zimny i nienaturalny. To dobry pomysł dla dziewczyn, które już współpracują z laktatorem, ale ja mimo wszystko pozostanę przy karmieniu Gabi piersią 🙂 I nie chodzi tu o manifestację, przysięgam, że nie. Chodzi o komfort, wygodę, spokój mój i dziecka 🙂 Tak jest dla nas lepiej.

      Pozdrawiam serdecznie!

  • Nie ma się czym przejmować 🙂

    Polecam tę stronkę:
    http://www.promobaby.pl/

  • Anonymous

    Miałam nie wtrącać się do dyskusji,ale pomyślałam, że skoro rozmowa wre to jednak dorzucę coś od siebie. Na samym poczatku zaznaczam,że nie mam dzieci (mam 25 lat-to na wypadek gdyby ktoś chiał nazwać mnie gówniarą;p) ale z niesamowitą przyjemnością śledzę Twojego/Waszego bloga od samiuśkiego początku(kilka razy także przyłączałam się anonimowo do rozmowy,zostawiając jedynie pozytywne komentarze). Nie jest tu właśnie słodkopierdząco,a naprawdę życiowo:) To jest Twoj/Wasz blog, Twoj kawałek sieci i możesz sobie tutaj pisać absolutnie wszystko, co Ci się podoba. Jeśli ja przez przypadek wejdę na bloga o tematyce, która mnie nie interesuje to po prostu wychodzę i tyle! po co na blogu rodzicielskim wylewac żale na temat “obrzydliwości karmienia”?:P
    Chcesz karmić piersią w knajpie? karm! z tego,co czytuje nie wystawiasz “ostetnacyjnie cycya”,a dyskretnie karmisz Gabi i tyle.I robisz to wtedy, kiedy dziecko potrzebuje,a nie w ramach manifestu,ze będę karmić i oooo!! Szczerze mówiąc zgorszyłabym się,gdybym zobaczyła Cie karmiącą w toalecie!! no bo jak to tak,wśród obrzydliwych bakterii i zarazków,które wywołują choroby?Niech Ci to tak niby zyczliwie komentują poczytają ile zarazków kryje się w toaletach,a potem oceniają!
    Porównywanie natomiast palenia papierochów w knajpie i karmienia dziecka jest co najmniej nie ma miejscu. Karmieniem nie robisz nikomu krzywdy, natomiast papierochy truują,cokolwoeik by nie mówić! i nawet w knajpach, gdzie wydzielone jest miejsce dla śmierduchów dym rozprzestrzenia się na całą jej resztę (mało gdzie jest totalnie oddzielone pomieszczenie,że nie czuć smrodu!). Dlatego ludzie, naprawdę trochę zrozumienia dla potrzeb dziecka! A Ty Marysiu po prostu pisz dalej:D jesteście fantastyczni!

    Pozdrawiam,
    Paulina:)

    • Kolejny głos młodej dziewczyny, która nie ma dzieci a myśli podobnie 🙂
      Dzięki Paulina!!! :*
      Twój komentarz sprawił mi dużą radość, bo już myślałam, że tylko my-mamy jesteśmy takie och, ach, ech na punkcie swoich dzieci 😉
      Dobrze jest wiedzieć, że inne dziewczyny, które jeszcze nie mają bobo są takiego samego zdania 🙂

      Pozdrawiamy!

  • żeby zrozumieć drugą kobietę zachwycającą się swoim dzieckiem trzeba zostać matką bo to właśnie wtedy poznajemy tą prawdziwą bezgraniczną miłość po prostu za nic… zapraszamy do nas http://www.swiat-karinki.blogspot.com

    • 100% racji 🙂
      Najedzony głodnego nie zrozumie – tak mawia moja Mama. I tu jest taka sama sytuacja.
      Karinka jest śliczna!!! Też kiedyś miałam taki szablon bloga – jest najlepszy! 🙂

      Pozdrawiam!

    • dziekujemy za miłe słowa 🙂 ja dopiero się odnajduję w prowadzeniu bloga 🙂 Pozdrawiamy

  • Anonymous

    Witajcie.

    To ja jestem autorką tego krytycznego komentarza, który jak się okazało zaczął żyć własnym życiem, rozpętał burzę i wyrządził sporo złego, zamiast być merytoryczną i krytyczną opinią.
    Miałam nie zaglądać więcej, wiem. Jestem tutaj jednak po raz drugi i piszę swój drugi komentarz na Waszym blogu. Podobnie, jak za moim pierwszym razem ktoś Was podlinkował i weszłam.
    I przeleciałam parę wpisów, pooglądałam zdjęcia ślubne i potem trafiłam z boku na hasło “Bycie mamą nie jest dla każdego?” myśląc sobie : O, coś dla mnie.
    Jednak to, co tam przeczytałam trochę mnie podcięło i teraz czuję się winna i zobligowana, żeby napisać.
    Ciągle podtrzymuję swoją opinię, nie zmieniłam zdania i patrzę ze zgrozą na kobiety karmiące publicznie. Ciągle porównałabym to do sikania i ciągle radziłabym staranniej dobierać na to miejsce i czas.
    Jednak fakt, że poświęciłaś mi cały wpis, potem moje słowa zaatakowała cała oburzona społeczność blogujących mam pokazuje, że moje słowa Cię bardzo dotknęły i za to chciałam Cię przeprosić.
    Przepraszam.
    Moje słowa krytyki (teraz to widzę, że może nazbyt dosadnie sformułowanej) miały tą krytyką pozostać, bez obrazy, bluzgania i wyrządzania krzywdy. Miały być raczej ilustracją poglądu: “mimo, że Wam się podoba, to mnie wcale nie”. Spodziewałam się, że stykacie się również z bardziej rozwiniętymi komentarzami na “nie” i moje słowa będą reprezentantami tego właśnie nurtu. Nie czytałam Was wcześniej, nie wiedziałam, że aż tak, w całkowitym stopniu wyłamałam się z panujące tu konwencji.
    Część z tych komentujących mam przy okazji obrzucania mnie błotem i posądzania o prymitywny stopień percepcji rzeczywistości zadawała sobie również pytanie: po co tu weszłam i po co się odzywałam. Chciałam powiedzieć, że jestem zwolennikiem aktywnego uczestnictwa w blogach i często się wypowiadam tam gdzie coś przeczytam, bo wychodzę z założenia, że blog to też czytelnicy. I może odnieśliście wrażenie (przepraszam raz jeszcze), że jestem nieczułym chamem ze sztachetą w ręku, ale zapewniam, że jestem całkiem cywilizowaną osobą. Z własną opinią. I wcale nie sądzę, że moja opinia jest jedyną słuszną. Jest po prostu moja. I w tym wypadku była krytyczna.
    A tutaj na dodatek wydawało mi się, że komentując zostawiam tylko iskrę, a zaglądając ponownie okazuje się, że zastałam pożar.
    Kończąc, jest mi bardzo przykro z powodu krzywdy, jaką w sposób absolutnie niezamierzony Ci wyrządziłam. Bloguj dalej z zapałem, bo z tego, co widzę ten blog jest znaczący w branży. Ja po prostu pozostanę przy swojej.

    Aga

    • Witaj Ago,

      miło, że już nie jesteś Anonimową X tylko Agą 🙂 Bo w pewnym momencie wszystkie anonimowe odpowiedzi były przypisane Tobie – a to wywołało duże zamieszanie.
      Nie gniewam się 🙂 Rozumiem Twoje zdanie, każdy ma prawo myśleć i uważać to, co chce 🙂

      Nasz społeczność mam jest również podzielona: na te, które karmą publicznie i te, które tego nie robią – każda z nas ma wolną wolę.
      Cieszę się, że do nas wróciłaś i mam nadzieję, że będziemy się częściej widywać. Lubimy konstruktywną krytykę, podziwiamy kolorowy świat i SZANUJEMY KAŻDE zdanie.

      Pozdrawiam serdecznie do zobaczenia! 😉

    • Anonymous

      Tak, podpisałam się, bo doczytałam, że przywiązujecie do tego sporą wagę. I słusznie.

      Powiem to jeszcze raz: nigdy nie miałam zamiaru Cię zranić, skrzywdzić, czy obrazić. Przepraszam jeszcze raz, że taka niemiła sytuacja powstała z powodu mojej wypowiedzi.
      Cieszę się jednak, że trafiłam tutaj ponownie i mogłam chociaż w niewielkim stopniu zatrzeć złe wrażenie, jakie wywarłam.
      Cieszę się, że nie żywisz do mnie urazy.

      Dużo powodzenia życzę Tobie, rodzinie i blogowi:)

      Aga

  • Pingback: Brian()

  • Pingback: Vanessa Smith()

  • Pingback: google chrome download()

  • Pingback: chrome download()

  • Pingback: download google()

  • Pingback: mozilla firefox free download()

  • Pingback: firefox free download()

  • Pingback: firefox download()

  • Pingback: download java()

  • Pingback: java download()

  • Pingback: download skype()

  • Pingback: skype download for windows 7()