Fotelik na rower dla dziecka. Jak wybrać, na co zwrócić uwagę

A jeszcze jakiś czas temu, zupełnie niedawno patrzyłem z niejaką zazdrością, takim pragnieniem tego samego. Kiedy widziałem ojców na rowerach, którzy w fotelikach wieźli te swoje pociechy, w tych słodkich małych kaskach…

I nadszedł ten moment, że ja już mam dwulatkę za chwilę w domu i tak się z nią też będę woził. Dwa lata temu z Marią codziennie jeździliśmy rowerami, wieczorem i popołudniu każdego dnia potrafiliśmy przejechać kilkanaście kilometrów. Rok temu, rowery praktycznie przestały cały sezon, jeden (rower, nie sezon) nawet sprzedaliśmy. Teraz nadszedł czas powrotu – mój wyciągnąłem, odświeżyłem, dla Marii szukamy jakiejś nowej Gazelli albo Batavusa a dla najmłodszej… kupiliśmy fotelik! Uuuurrraaa!

Właśnie wczoraj na spontanie wybraliśmy się na szybkie przymierzanie, więc dziś jako już doświadczony nabywca tego rodzaju sprzętu powymądrzam się i podpowiem Wam na co ja zwracałem uwagę przy wyborze rowerowej lektyki dla księżnej 😉

Przede wszystkim na te zakupy pojedź z… dzieckiem

Niby oczywiste, ale czasem z wygody może byś chciał pojechać sam, jednak zdecydowanie obowiązkowe jest przymierzenie przyszłego pasażera do każdego egzemplarza branego pod uwagę! Najlepiej, jeśli najmłodszy zainteresowany to “śliczna dziewczynka, taka grzeczna i taka cierpliwa, i jak siada ładnie, większość dzieci nie chce, krzyczy i się wyrywa” – wow, opinia pani sprzedawczyni taka łaskawa, duma ojca bardzo 🙂 uszanowanko. Ale do tematu wróć!

Niech twoim pierwszym kryterium wyboru nie będzie cena

Nawet najdroższe foteliki to nie fortuna, więc skup się na tym co potrzebujesz, co twojemu maluchowi będzie potrzebne, co da mu wygodę, dopiero potem pytaj o cenę, nie oszczędzaj – nie ma na czym.

Nie kieruj się marką, zweryfikuj też opinie sprzedawcy

Zafiksowanie na konkretną markę może poważnie ograniczyć twoją możliwość wyboru, natomiast sprzedawca może kierować się własnymi doświadczeniami a nie odpowiedzią na twoje potrzeby a co gorsza, może mu przyświecać chęć zysku – target na jakąś markę, większa marża, model niechodliwy, który trzeba sprzedać. Bądź czujny niczym Stirlitz 🙂 fotelik na rower dla dziecka to sprawa wielkiej wagi!

My obejrzeliśmy cztery modele zanim wybraliśmy ten odpowiedni dla nas i dla Gabrieli oczywiście.

Kilka elementów, które “nas kupiły” w modelu Tiger Relax, firmy Bellelli – bo ten fotelik na rower dla dziecka wybraliśmy.

Pasy

Długie, regulowane, pięcio-punktowe, z bezpiecznym “nieodpinalnym” przez dziecko zatrzaskiem. Banalne? Pierwszy fotel, baaardzo renomowanej marki, jaki widzieliśmy miał pasy tak krótkie, że np. w polarze Gabi już by w nie nie weszła (fotel oczywiście w deklarowanej kategorii wagowej odpowiedni dla dziecka w naszym wieku i wadze…). Regulacja – po pierwsze tak wąska właśnie, że nie wystarczająca poza tym schowana pod poduszeczkami pasów… no comment. Zwykły zatrzask, jak w starym tornistrze. Pasy trzypunktowe, a więc bez tego miednicowego – dziecko w tym wieku potrafi wysupłać się z tych tylko na barkach, więc te “na nogi” mogą grać kluczową rolę – przypomnę – dziecko siedzi z tyłu. Dziecko siedzi z tyłu! Tak powiedział! – dla kumatych ;P

100001fotelik

W tym naszym jak widać, pasy mają podwójną regulację – dwie wysokości otworów (w zależności od wzrostu) oraz te szlufki (w zależności np. od ubrania) i mają taki zapas, że Gabi może w nich jeździć do osiemnastki 😛 Zatrzask, taki, że dorosły musi użyć dwóch rąk by odpiąć, nie ma opcji przypadkowego wyczepienia. Pas miednicowy ma osobną, niezależną regulację długości.

100006fotelik

Regulacja wysokości oparcia

fotelik na rower dla dziecka rośnie wraz z małym pasażerem, oprócz tego możesz regulować wysokość podparcia głowy.

100002fotelik

 

Regulacja pochyłości fotelika

Najpierw wydał mi się to zbędny bajer, bo sprzedano mi to jako możliwość np. pochylenia dziecka w fotelu kiedy uśnie… średnio. No ale przecież nie zrezygnuję z zakupu bo jest coś czego nie potrzebuję. I dobrze – już przy montażu na rower ten “bajer” okazał się zbawienny – każdy rower ma inną budowę i fotel będzie zamontowany inaczej w stosunku do siodełka, a ta regulacja pozwala np. uniknąć nachodzenia na siebie fotela i siodełka już po montażu! Taki ficzer!

100003fotelik

 

Szybki demontaż

Oczywiste, kiedy nie jadę z dzieckiem poznawać okoliczności przyrody a np. na piwo pod wiejski gees ;), to wyczepiam jednym ruchem, zbędne wówczas, miejsce siedzące i cieszę się wiatrem we włosach w pojedynkę. Taki sposób przymocowania fotelika niesie ze sobą jeszcze jedną zaletę – w przeciwieństwie do tych montowanych na bagażniku (gabażniku, jak mawia mój kolega 😛 ), ten pałąk przymocowany do ramy podsiodłowej staje się naturalnym amortyzatorem – dziecku plomby nie wypadną po wycieczce polną drogą 😉

100004fotelik

 

Regulacja wysokości podnóżków

Też oczywiste, tyle, że w tym fotelu jest bardzo przyjazny płynny i szybki klips, w niektórych były to jakieś średnio ergonomiczne elementy ruchome, które można było zgubić. Na wyposażeniu są też plastikowe, zapinane obwódki na nóżki – moim zdaniem zbędne bo konstrukcja fotela uniemożliwia włożenie nóg w jakiekolwiek niepożądane miejsce. No chyba, żeby dziecię nie kopało po plecach siły napędowej roweru… Ale to jakieś niewychowane dziecię by być musiało 😛 Moje dziecię nie chciało tych obwódek i się nie dziwię bo sam miałem wrażenie dyb i kajdan jakichś 🙂 Będzie sobie radośnie machało girkami!

100007fotelik

 

No i koniecznie kask jeszcze. Póki co nie znaleźliśmy rozmiaru, formy, koloru… tu to jest dopiero miszmasz…

 

A tak wygląda zadowolony pasażer po kilku próbnych przejażdżkach. Przed nami dłuuugi weekend, jestem gotowy na zakwasy!

100005fotelik