Od „nie lubię czytać” do „jeszcze jeden rozdział” nawet w środku nocy – tak to możliwe u Twojego nastolatka też
Jeszcze niedawno czytanie było u nas tematem… delikatnie mówiąc trudnym. Próby podsuwania książek kończyły się szybkim „nudne”, odkładaniem po kilku stronach albo szukaniem czegokolwiek ciekawszego w zasięgu ręki.
I ja to rozumiem — bo jeśli coś nie wciąga od początku, to trudno oczekiwać od dziecka, że nagle „zaskoczy” tylko dlatego, że powinno czytać.
Nie rozumieliśmy jedynie tego jak całe te lata czytania jej, codziennie, kilka razy dziennie nie uruchomiły w niej naturalnej miłości do książki, nie wypracowały schematu, rozumiecie tę frustrację jaka nas dopadała? 🙂 Tyle lat pracy i zdaje się, że na nic…
Nie było przełomu z dnia na dzień. Nie było też żadnej magicznej metody, która sprawiła, że Gabi nagle pokochała książki, z powrotem jako nastolatka. To był raczej moment… trafienia na coś, co po prostu – jak to ona sama mawia: kliknęło. Historia, która była szybka, wciągająca, trochę tajemnicza i przede wszystkim – nie traktowała czytelnika jak kogoś, kogo trzeba przekonywać do każdej kolejnej strony.

Spis treści
Nie śpi w nocy, bo czyta…
„Jeszcze jeden rozdział” przestało być wymówką, a zaczęło być realną potrzebą. Książka lądowała pod poduszką, na biurku, w plecaku. Czytanie przestało być „zadaniem”, a stało się czymś, co wybiera się samemu — nawet kosztem snu.
I właśnie tu wychodzi coś, co – z perspektywy rodzica – okazało się kluczowe: dobranie odpowiedniego rodzaju treści. Nie „jakiejkolwiek książki”, nie „bo wypada czytać”, tylko historii, która naprawdę trafia w dziecko – jego tempo, emocje, ciekawość świata. Bo w momencie, kiedy książka przestaje być obowiązkiem, a zaczyna być przygodą, wszystko zmienia się naturalnie. Czytanie ze zmory staje się przyjemnością, potem nawykiem… aż w końcu czymś, do czego dziecko samo wraca – z własnej potrzeby, czasem nawet kosztem snu. I dokładnie tak było u nas.

Amanda Black i grobowy dźwięk – książka, która wciąga szybciej niż „jeszcze jeden rozdział przed snem”
Są takie książki, które bierzesz do ręki „na chwilę”, żeby sprawdzić, o co chodzi… a kończysz z lekkim niedospaniem i myślą: „okej, jeszcze tylko jeden rozdział”. I właśnie tak miałam z „Amandą Black i grobowym dźwiękiem” – kolejnym tomem serii, która wciąga młodych czytelników (i nie tylko młodych, nie oszukujmy się) w świat przygody, tajemnic i rodzinnych sekretów.
I od razu ważna rzecz: to nie jest książka „jednorazowa”. To część większej serii, która buduje napięcie i relacje między bohaterami z tomu na tom. Jeśli więc traficie na nią przypadkiem – istnieje duże ryzyko, że zaraz zaczniecie kompletować resztę.

O czym właściwie jest „grobowy dźwięk”?
W tym tomie (część piąta Grobowy dźwięk) Amanda znowu wpada w wir wydarzeń, które zdecydowanie wykraczają poza „normalne życie nastolatki”. Mamy tu tajemnicę, która zaczyna się od niepokojącego sygnału – tytułowego „grobowego dźwięku” – i prowadzi bohaterkę w stronę kolejnej zagadki związanej z jej przeszłością i dziedzictwem.
To, co działa najmocniej, to tempo. Ta książka właściwie nie daje się odłożyć. Każdy rozdział kończy się w taki sposób, że naturalnie chcesz wejść w kolejny. I kolejny. I… no właśnie.
Jednocześnie historia nie jest przegadana. Nie ma tu długich opisów dla samego opisu – wszystko pcha fabułę do przodu. To ogromny plus, zwłaszcza jeśli czyta ją młodszy odbiorca, który łatwo się rozprasza.

Amanda – bohaterka, którą da się lubić
Amanda Black to postać, która nie jest idealna – i dobrze. Ma swoje emocje, momenty zawahania, czasem działa impulsywnie. Ale jednocześnie ma w sobie coś, co bardzo lubię w bohaterach książek dla młodszych czytelników: sprawczość.
Nie czeka, aż ktoś rozwiąże problem za nią. Działa, kombinuje, ryzykuje – to chyba 1:1 świat dzisiejszych nastolatek :D.
I to jest dokładnie ten typ bohaterki, który dobrze „niesie” młodego czytelnika – bo pokazuje, że można się bać i działać jednocześnie.
Klimat: przygoda z lekkim dreszczykiem
„Grobowy dźwięk” ma bardzo dobrze wyważony klimat. To nie jest horror, który przestraszy dziecko na tydzień, ale też nie jest „cukierkowa” historia przygodowa.
Jest napięcie, jest tajemnica, jest momentami lekki dreszcz.
Ale wszystko podane w taki sposób, że książka pozostaje bezpieczna emocjonalnie, a jednocześnie ekscytująca. Idealny balans dla dzieciaków – i dla rodziców, którzy potem słyszą: „jeszcze jeden rozdział i już śpię”, nawet po północy 😀

Dlaczego ta seria jest tak atrakcyjna i może zmienić Ci dziecko w mola książkowego?
To nie jest przypadek, że dzieci wciągają się w tę historię. Ta seria ma kilka bardzo konkretnych przewag:
Krótkie, dynamiczne rozdziały
Idealne dla dzieci, które dopiero budują nawyk czytania. Każdy rozdział to małe „zamknięcie”, ale jednocześnie haczyk na kolejny.
Tajemnice i zagadki
Nie ma nudy. Zawsze coś się dzieje, zawsze coś trzeba odkryć.
Bohaterka z charakterem
Amanda nie jest tłem – ona prowadzi historię.
Spójny świat
Każdy tom dokłada kolejne elementy do większej układanki, dzięki czemu czytelnik chce wiedzieć więcej.
I to jest moment, w którym książka przestaje być jednorazową historią, a zaczyna być czytelniczą przygodą na dłużej.

Dla kogo to będzie dobry wybór?
To będzie strzał w dziesiątkę dla dzieci, które:
- lubią akcję i zagadki,
- szybko się nudzą przy długich opisach,
- potrzebują historii, która wciąga od pierwszych stron.
Trochę mniej trafi do tych, które szukają bardzo spokojnych, obyczajowych opowieści albo potrzebują dużo ilustracji.
Z perspektywy rodzica
I tu powiem wprost: to jedna z tych książek, które same się bronią, to co powiedziała Gabi po przeczytaniu jest pełnym tego potwierdzeniem.
Nie trzeba zachęcać. Nie trzeba przypominać. Nie trzeba negocjować „jeszcze 10 minut czytania”, jest odwrotnie – idź już spać, dokończysz jutro! 🙂
Bo dziecko samo chce.
A to – jeśli mamy dzieci w wieku szkolnym – jest naprawdę duża rzecz.
Dodatkowo, to seria, którą można spokojnie podsunąć bez obawy o treści nieadekwatne do wieku. Jest dynamicznie, ale wciąż w granicach młodzieżowej przygody.

Mały minus (żeby było uczciwie)
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tempo.
Dla jednych to ogromny plus, ale dla innych może być momentami aż za szybkie. Czasem chciałoby się chwilę dłużej pobyć w danej scenie, trochę bardziej ją „poczuć”.
Z drugiej strony – to właśnie to tempo sprawia, że dzieci nie odkładają książki.
Podsumowanie
„Amanda Black i grobowy dźwięk” to bardzo dobra kontynuacja serii, która naprawdę potrafi wciągnąć młodego czytelnika. Dynamiczna, angażująca, z bohaterką, której się kibicuje i historią, która nie pozwala się nudzić.
Jeśli Wasze dziecko mówi, że nie lubi czytać – to może być dobry moment, żeby spróbować właśnie z tą serią.
A jeśli już zaczniecie… to uprzedzam: na jednej części raczej się nie skończy.
Materiał powstał we wspołracy z Wydawnictwem SQN

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.