Blog parentingowy pisany zarówno przez mamę i tatę. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

Czy zdarzają się sytuacje, które odbierają nam chęć prowadzenia bloga?

Kim jesteście? Jacy jesteście? Jak poznał się Kuba z Marysią i dlaczego dzisiaj jesteście tu, a nie gdzieś indziej?

 

Najprościej, by nie opowiadać historii, która mogłaby zająć kilkanaście rozdziałów naprawdę ciekawej książki: jesteśmy dwojgiem ludzi, którzy po latach wielu różnych własnych doświadczeń, zrządzeniem losu i dzięki internetowi (tak, tak, bo w sieci się to zaczęło) spotkali się i niemal od pierwszego kliku a potem pierwszego spotkania wiedzieli, że to już to, mimo 100 km, które nas dzieliło! Wiedzieliśmy i czuliśmy, że będą z tego wspólne dzieci, ona to żona, on to mąż, dom, ogród, auto na podjeździe, pies, rybki 😉 … I dziś stało się to naszą rzeczywistością i codziennością, której nie zamienilibyśmy na nic innego. A jak to się stało? To proste: MIŁOŚĆ 🙂

 

Co najbardziej zaskoczyło Was w małżeństwie? I w rodzicielstwie?

 

I małżeństwo i rodzicielstwo przypadło nam już w dojrzałym wieku, bliżej 30 niż 20 :), więc decyzje były bardzo świadome i odpowiedzialne. Naprawdę trudno znaleźć jakieś pojedyncze rzeczy, które byłyby zaskoczeniem. Kiedy spotyka się dwoje ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i chcą tego samego, to wszystko idzie gładko.

 

 

Skąd wziął się pomysł na oczekując.pl? Co więc wyróżnia Was na tle innych, podobnych miejsc w sieci? Wizualnie „przypominacie” bardziej stronę internetową o rodzicielstwie, niż blog. Co skłania Was do poruszania tak wielu, różnych tematów?

 

Oczekujac.pl to realizacja spontanicznej potrzeby, która zrodziła się w głowie i sercu kobiety w ciąży. Kiedy Maria zaczynała tę drogę, chciała dowiedzieć się jak najwięcej, zaczęła szukać w internecie informacji o tym co się dzieje z kobietą w ciąży, co czuje, jak przeżywa, kim jest przyszła mama. I znajdowała mnóstwo treści, ale poradnikowych, suchych, bez emocji i bez osobowości a liczyła bardziej na coś w rodzaju zwierzeń i porad koleżanki. Nie znajdując niczego podobnego w sieci postanowiła stworzyć to sama. Po jakimś czasie do tworzenia na blogu dołączył Kuba, dokładnie w dzień narodzin Gabi – pierwszej córki. Od początku po dziś wyróżnia nas właśnie ta swojskość, autentyczność, choć powstało już przez te pięć lat wiele innych blogów rodzicielskich, to formuła naszego nadal zachwyca, znajduje uznanie u czytelników, czytają nas, dopingują, gratulują, a nawet podziwiają. Tematy na blogu to wszystko to co w naszych głowach i sercach, obserwacje codzienności, porady, przemyślenia.

 

Czy zdarzają się sytuacje, które odbierają Wam chęć prowadzenia bloga?

 

Jak w życiu, sinusoida, dni lepsze i gorsze, wzloty i upadki, wydarzenia, które powodują, że skrzydła rosną ale i takie, przez które ręce opadają. Ale blog to nasza pasja, która tak wrosła w naszą codzienność, że tu już nie ma mowy o prowadzeniu lub nie prowadzeniu 🙂 , po prostu jest i taki jak my, czyli kiedy jesteśmy zdrowi, szczęśliwi, aktywni to widać to u nas na blogu, fb, instagramie, a kiedy dopada nas chandra, niemoc, gorszy czas, to nasi odbiorcy też to zobaczą, bo zawsze jesteśmy, na dobre i na złe 🙂 .

 

O jakich sprawach piszecie najchętniej? Czy macie swoje ulubione wpisy na blogu, z których jesteście szczególnie dumni?

 

Jeśli idzie o twórczość to nastąpił taki naturalny podział chyba. Marię najbardziej zajmują treści właśnie te, których sama niegdyś poszukiwała i dziś chce dać ich jak najwięcej – poradnikowe – o ciąży, o porodzie, karmieniu… Z kolei Kuba pisze z potrzeby chwili, emocji, kiedy coś go poruszy, gdy czuje że ma bardzo swoje zdanie i musi się nim podzielić. Właśnie jeden z takich tekstów jest tym, z którego Kuba jest szczególnie zadowolony, odbił się szerokim echem w internecie a nawet został wydrukowany w poradniku dla rodziców. To tekst o Krainie “Nie Wolno”, w której wielu rodziców “więzi” swoje dzieci. Natomiast Maria zapytana o swój ulubiony tekst, bez wahania wskazuje jeden – TEN PIERWSZY. Jest to zaledwie kilka lakonicznych zdań o tym jak się czuje i o tym, że czeka na “Embiego” bo tak w ciąży nazywała Gabi, która była jeszcze w brzuchu, ale właśnie te kilka słów cały czas pozostaje dla niej najważniejsze, bo od tego się zaczęło i jest to wyjątkowy zapis tej historii, która trwa do dziś.

 

 

Jak czujecie się z obnażaniem rodzinnej prywatności? Nie przytłacza Was konieczność ciągłego wyrażania własnego zdania?

 

Kluczem jest nie czuć właśnie tej konieczności natomiast odczuwać możliwość 🙂 . Mamy możliwość się wypowiedzieć, ale nie mamy przecież takiego obowiązku. Wiele tematów, które są już jak zgrana płyta celowo omijamy, bo każdy już powiedział coś na dany temat (np. aborcja) na swój sposób kontrowersyjnego, bo to się klika, czyta i sprzedaje a my nie czujemy potrzeby by komuś narzucać zdanie czy choćby opinię w tak prywatnej dla każdego sprawie. A obnażanie? Charakter dzisiejszej rzeczywistości, globalnej wioski, ultra szybkiego przesyłu informacji, cyfryzacji, w tym danych – elektroniczna ewidencja, google maps itp. powoduje, że nawet jeśli nie chcemy to wiedza o nas jest niemal powszecha, dodając do tego zwykłe profile prywatne na FB, czy w innych społecznościowych kanałach, nawet zawodowych, to już jesteśmy na “tacy”  -wszyscy. Zatem taki “dodatek” jak blog, czy bardziej rozwinięty profil na Instagramie nie wnosi dużej zmiany w tym zakresie.

 

Ulubiony film? Książka? Zabawa z dzieciństwa?

 

Zdecydowanie z rozrzewnieniem wspominamy i opowiadamy sobie o serialach dziecięcych z  naszych szczenięcych lat, “Wow”, “Bliskie spotkania z wesołym diabłem, “Janka”, czy filmy “Podróż za jeden uśmiech”, “Stawiam na Tolka Banana”… Pamiętamy je bo to obrazy naszego dzieciństwa, takie 1:1 jak to faktycznie wyglądało z dodatkiem tej magii, fantastyki, marzeń. I bardzo chcemy, żeby nasze dzieci miały z tego czasu, swojego dzieciństwa równie piękne wspomnienia i punkty odniesienia. Gra w gumę, w klasy, w chowanego całe dnie z ekipą z całego osiedla czy wioski, państwa miasta, zimą chodzenie na górki i ślizgawki, na zamarzniętych sadzawkach… Te wspomnienia, odczucia są nie do wymazania. Podobnie z tytułami książek: pierwszy który bezsprzecznie przychodzi do głowy Marii to “Dzieci z bullerbyn”, Kuba natomiast po dziś dzień i w sercu i na półce w domu ma “Głowę na tranzystorach” Hanny Ożogowskiej, bo to niemal książka o nim :).

 

Co ważnego chcielibyście powiedzieć wszystkim rodzicom w Polsce (bo właśnie akurat macie taką możliwość 🙂 )?

 

Taką możliwość mamy de facto codziennie, bo na tym polega nasza działalność blogowa – rozmawiamy z rodzicami, wirtualnie ale bardzo blisko, czasem zaskakująco blisko. Nasze hasło, na blogu i na co dzień, to MIŁOŚĆ, PASJA, ŻYCIE. Bo tak najlepiej żyć –  z miłością i pasją. I tego wszystkim życzymy!

 

 


Wywiad ukazał się w poradniku-przewodniku stworzonym przez portal corobic.pl – Atrakcje dla dzieci. A my jesteśmy patronem tego przewodnika! Jeśli często, tak jak my, wyjeżdżacie, poznajecie nowe miejsca, to zajrzyjcie też na maszwolne.pl z tym portalem jeszcze łatwiej planować rodzinne eskapady.

 

A cały Przewodnik do pobrania BEZPŁATNIE tutaj:

www.corobic.pl/wakacyjny-poradnik

 

 

 

Mamy też konkurs dla Was!

 

Pobierz przewodnik, zapoznaj się z nim, napisz co o nim myślisz, jak Ci się podoba, wyślij swoją opinię na mejla: amanda@corobic.pl. Najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone gadżetami od COROBIĆ.pl

 

No to do boju i z pewnością do zobaczenia w tych wspaniałych miejscach!

 

Komentarze