Zwykłe objawy, groźnego zakażenia. Ale można mu łatwo zapobiec

 

Jak wiecie całkiem niedawno Michalina z dość wielką pompą zaczęła swoją przygodę z przedszkolem. Z pompą, ponieważ sama od dłuższego już czasu nie mogła się doczekać debiutu i wręcz co rano domagała się zaprowadzenia jej razem z Babi.

 

Nastał ten dzień, kiedy dziecko osiągnęło tę swoją przedszkolną pełnoletniość, czyli magiczne „mam dwa lata, dwa i pół” i mogło pełnoprawnie przekroczyć progi placówki, co też Michalina uczyniła z nieopisaną radością. Próg sali pokonała biegiem odpychając drzwi, rozkładając szeroko ramiona w geście powitania wszystkich z gromkim i donośnym: „JETIEEEEM!” Bo przecież wszyscy czekali na Gwiazdę Misianinę! Codziennie była w przedszkolu pełne 8 godzin i nie okazywała żadnych symptomów znudzenia czy niechęci. I tak przez całe 4 dni. Nastał dzień piąty – piątek piąteczek, piątello.

Już w aucie przebąkiwała, że do pekola dzisiaj nie, na parkingu szła jakby z musu. A w szatni się zaczęło. Tata, absolutny zakaz rozbierania mnie, czapkę zostaw, butów nie zdejmuj, do pekola nie i odwrót na pięcie ku drzwiom wyjściowym. Jako już doświadczony tata, oczywiście tego się spodziewałem, bo wiem, że taki kryzys nadchodzi i w zasadzie najbardziej wychowawczo to powinienem zareagować stanowczością i konsekwencją, czyli w tym przedszkolu ją zostawić – w dobrych rękach opiekunki grupy, przy zapewnieniu że jest z nią Gabi, ale zostawić, tak by wiedziała, że to już rutyna a nie swobodne widzi mi się, albo nie widzi mi się 😊. Ale coś mi nie pasowało do końca, coś mówiło mi by tak tego dnia nie robić.

Szybko odprawiłem Gabi do jej sali i usiadłem z Miśką w szatni. Wziąłem ją na kolana, całą płaczącą i wszystko jasne – ciepłe czoło, oczy szkliste, glut zielony już z nosa spoziera… No tak, tego też się spodziewałem. Z Gabi było dokładnie to samo – tydzień w przedszkolu i po pierwszych dniach kolejne trzy tygodnie w domu z infekcją. To normalne kiedy dziecko zetknie się z nowym środowiskiem. Tego piątku oczywiście Miśka nie poszła na zajęcia jak i przez kolejne dni – do dziś i jeszcze na pewno kilka dni aż jej nie przejdzie, nie pojawi się w przedszkolu. To na szczęście tylko mała infekcja, ale dość niekomfortowa bo dziecko po prostu zasmarkane – co tu dużo mówić, a ja w takich sytuacjach wolę szybko zdusić w zarodku niż pozwolić rozwinąć się czemuś poważniejszemu, czyli pełna profilaktyka i higiena nosa w domu.

Ale nie przed wszystkim tak łatwo się ustrzec, jeśli idzie o to co dziecko przynosi z przedszkola. Czasem jest to jakiś chorobowy szybki atak bez czasu na reakcję i dziecko mamy „rozłożone”. Tak właśnie działają zakażenia bakteriami, których „imię” zna chyba każdy rodzic – Pneumokoki.

 

 

 

Objawy ich działania są niemal identyczne jak te wywołane przez inne bakterie czy wirusy, ale konsekwencje mogą być naprawdę poważne. Zakażenia tymi bakteriami (zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych) prowadzą do poważnych problemów zdrowotnych, w tym do głuchoty i uszkodzeń mózgu. Zapalenie opon u dzieci to choroba śmiertelna – na 10 zachorowań, jedno dziecko umiera. Z kolei zapalenie płuc zabija jedną osobę na 20 chorujących, natomiast w przypadku wystąpienia sepsy czyli uogólnionej reakcji organizmu na zakażenie, życie traci jedna osoba na 5 chorujących.

Co gorsze, złapanie takiego wirusa jest tak banalne, jak przeziębienie się. Jedynym źródłem zakażenia jest człowiek. Pneumokoki są przenoszone w wydzielinach dróg oddechowych od osób będących nosicielami bakterii w jamie nosowo-gardłowej i w drogach oddechowych, czyli środowisko przedszkola jawi się tu jako doskonałe źródło… Warto mieć tego świadomość, szczególnie kiedy w domu jest więcej dzieci, w tym na przykład noworodek, jak u nas. To właśnie najmłodsze dzieci i najstarsze osoby są najbardziej narażone na inwazyjne zakażenia pneumokokowe.

Szczególnie wrażliwe na zakażenie pneumokokiem są niemowlęta i dzieci młodsze do 5. roku życia oraz dorośli w wieku powyżej 65 lat a także osoby z grup ryzyka z problemami zdrowotnymi i osłabionym układem odpornościowym. Warto spojrzeć na swoją rodzinę i najbliższe otoczenie by ocenić jak blisko ryzyka jesteśmy.

 

 

Konsekwencje zachorowania mogą zostać z nami na całe życie. Przebycie zapalenia opon mózgowych, poza wysokim ryzykiem zgonu, może prowadzić do neurologicznych powikłań, takich jak: porażenie czterokończynowe, padaczka oraz upośledzenie słuchu. W przebiegu pneumokokowego zapalenia płuc mogą rozwinąć się ropnie płuc, zapalenie opłucnej z ropniakiem opłucnej oraz powikłania kardiologiczne jak np. zapalenie osierdzia.

Ok, czyli wiemy już, że atakują szybko, niepostrzeżenie, bo objawy są mało wyjątkowe, można je złapać praktycznie wszędzie bo nie wiemy kto jest nosicielem, wiemy, że są groźne bo powikłania mogą być poważne. Jak się leczyć w takim razie? Klasycznie pomaga antybiotykoterapia, czyli potocznie – to co nam lekarz na receptę przepisze. Ale jak wspomniałem na początku – zarówno w przypadku drobnej infekcji jak i czegoś poważniejszego lepiej szybko zapobiec niż leczyć. Infekcję w domu można złagodzić nawet domowymi sposobami, pneumokoka nie bardzo. Natomiast można uzbroić dziecko w tarczę, już dużo wcześniej – po prostu je zaszczepić! Dlaczego tak najlepiej? W wielu krajach (w tym także w Polsce) występuje wysoka oporność bakterii na najczęściej stosowane antybiotyki.  Powoduje to często niepowodzenia terapii oraz konieczność używania kosztownych antybiotyków, dostępnych jedynie w warunkach leczenia szpitalnego. A po co? Po co dziecko narażać na doświadczenie ze szpitalem?

 

 

A teraz za sprawą rozporządzenia ministra zdrowia szczepienia przeciwko zakażeniom pneumokokowym stały się obowiązkowe, a więc bezpłatne. Dotyczy to jednak dzieci urodzonych po 31 grudnia 2016 roku. Natomiast dla dzieci, które urodziły się wcześniej, szczepienia pozostały płatne. To właśnie do nich jest skierowany Program zdrowotny dotyczący profilaktyki zakażeń pneumokokowych  w Małopolsce. Dzięki niemu rodzice najmłodszych dzieci mogą zaszczepić swoje maluchy bezpłatnie.

 

Jeszcze do połowy grudnia potrwa akcja bezpłatnych szczepień przeciwko pneumokokom skierowana do najmłodszych dzieci zamieszkujących powiat tarnowski, brzeski, proszowicki oraz miasta Kraków, Tarnów i Nowy Sącz. W sumie, na realizację 8. edycji programu dotyczącego profilaktyki zakażeń pneumokokowych w Małopolsce i zakup ponad 2 tys. szczepionek samorząd województwa przeznaczył 850 tys. zł.

 

Świetnie, że w Małopolsce taka akcja ma miejsce – nie tylko akcja szczepień ale i cała kampania informacyjno-edukacyjna realizowana w ramach tego programu, bo chyba dawno już nie było takiej potrzeby odbudowania świadomości konieczności szczepień i ich wpływu na stan zdrowia a nawet śmiertelność całych społeczeństw.

 

 

Najprościej mówiąc: Groźne choroby? Dzieci ich same nie odstraszą! Skorzystaj z bezpłatnych szczepień przeciwko pneumokokom.

 

 

 

Program zdrowotny dotyczący profilaktyki zakażeń pneumokokowych w Małopolsce w 2018 roku realizowany jest przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego przez Szpital Dziecięcy im. św. Ludwika w Krakowie.

Patronem wpisu jest Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy im. św. Ludwika
Komentarze