4. trymestr ciąży. O co w nim chodzi? Jak przebiegał w naszym domu?

 

Pierwsze trzy miesiące życia z dzieckiem bywają bardzo trudne. Zamiast łagodnych scen rodem z kolorowych gazet dla rodziców, jest ciągły płacz, niezrozumienie potrzeb dziecka i potworne zmęczenie. Według niektórych specjalistów, udałoby się tego uniknąć, gdyby ten okres rodzice traktowali jako 4 trymestr. Co to oznacza w praktyce i w jaki sposób my podeszliśmy do teorii „przedłużonej ciąży”?

 

Co to jest „4 trymestr”?

Spopularyzowanie teorii o 4 trymestrze ciąży przypisuje się Harveyowi Karp – pediatrze i autorowi bestsellera „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”. Według niego, ludzie rodzą się nieco za wcześnie – w przeciwieństwie do innych ssaków, które niemal od pierwszego dnia życia są w miarę samodzielne. Oczywiście nie oznacza to, że gdyby dzieci rodziły się 12 tygodni później, były w stanie zdobyć jedzenie i sznurować sobie buty 😉 Chodzi raczej o to, że przez ten czas bardzo doskonali się ich układ oddechowy i krążeniowi, rozwija się mózg, doskonali się też wzrok.

Z uwagi na powyższe, noworodek potrzebuje szczególnego traktowania – zapewnienia mu warunków jak najbardziej podobnych do tych, które miał w łonie matki. Dzięki temu adaptacja dziecka do życia ma być znacznie łatwiejsza – co oznacza także większy spokój rodziców 😉.

Przekonuje Was to? Nas jak najbardziej. Dlatego pierwsze 12 tygodni po narodzinach każdego z naszych dzieci stosowaliśmy metodę „5s” (także autorstwa Harveya Karpa), bardzo przydatną z punktu tworzenia 4 trymestru ciąży.

 

 

Precyzując, obejmuje ona 5s czyli:

#1 Swaddling – opatulanie

Czy widziałaś lub widziałeś kiedyś poglądowe zdjęcie tego, jak ułożone jest dziecko w łonie mamy? Jeśli tak, to wiesz doskonale, że nie ma opcji, żeby malec nie czuł ścisku – ciasnota pierwszego „mieszkanka” towarzyszyła mu już wiele tygodni przed porodem.

Kiedy malec przychodzi na świat, ma prawo czuć się dziwnie. Nagła swoboda nie wiąże się z ulgą – to odejście od ciasnoty, która dawała poczucie bezpieczeństwa. Noworodek nie wie nawet, że groźne przedmioty migające przed jego oczyma to jego własne rączki!

Otulaliśmy wszystkie nasze dzieci – delikatnie, w rożku. Można powiedzieć, że cała nasza trójka to dzieci, które spały w rożku od pierwszych dni życia. Rożek, którego używaliśmy dla Gabi i Misi był twardy, z dodatkową pianką. Dla Kornela używamy rożka z wkładem kokosowym.

Rożek z wkładem kokosowym został zaprojektowany z myślą o komforcie nie tylko dzieci, ale i ich rodziców. Szczegóły na temat naszego rożka znajdziesz TUTAJ

 

 

#2 Side or stomach position – stabilizowanie pozycji

Według Karpa idealna pozycja dla noworodka to ta na brzuszku lub na boczku. Nasze dzieci spały na boczku – według najnowszych lekarskich wytycznych, to właśnie ta pozycja jest najlepsza, gdy noworodek sporo ulewa. Nasza trójka za dużo nie ulewała, ale często dzieci zasypiały podczas karmienia piersią na boku właśnie. Gdy tak się działo nie zmieniałam pozycji, w której dziecko zasnęło, ale ułatwiałam bezpieczny sen na boku.

 

#3 Shushing – szumienie

Od piątego miesiąca życia płodowego malec słyszy. A co słyszy? Ogólnie rzecz biorąc, szum, na który składa się bulgot przepływającej krwi oraz to z jelit i żołądka, rytmiczne bicie serca mamy i stłumione dźwięki z zewnątrz. Cisza jest dla takiego maluszka czymś nienaturalnym, nieznanym i niepokojącym (tak jak cichy, niedzielny poranek dla rodziców trójki dzieci😉).

Dzięki temu nasze dzieci zasypiały bez większego trudu – dostarczyliśmy im tego, co znały i przy czym czuły się bezpiecznie. Gdy Gabi była mała radziliśmy sobie z suszarką albo dźwiękiem z YT. Gdy urodziła się Miśka korzystaliśmy z szumu ptaszka – Miśka miała czerwony, Kornel ma turkusowy. Więcej o Szumiącym Ptaszku TUTAJ

 

#4 Swinging – kołysanie

Kołysanie jest nie tylko przyjemne, ale ma też świetne działanie na rozwój młodego mózgu! Udowodniono na przykład, że delikatne bujanie dziecka stymuluje układ przedsionkowy, a to z kolei skutkuje szybszym wzrostem berbecia i łatwym nabieraniem nowych umiejętności.

Przede wszystkim jednak kołysanie to wprowadzanie dziecka w błogi stan, kojarzony z ostatnimi miesiącami w brzuchu mamy. Bujanie i kołysanie jest lekiem na całe zło. Nawet ciało matki ukierunkowane jest na kołysanie, czyli działanie na rzecz dobra noworodka. Kołysanie tak bardzo weszło nam w krew, że kołyszemy wszystko i zawsze – nawet gdy np. nie ma dziecka w wózku! Przyznać się: której z Was zdarzyło się bujać pusty wózek albo nawet wózek sklepowy? 😉 My ostatnio kołysaliśmy nawet wózek dla lalek! 😀

W praktyce kołysaliśmy każde nasze dziecko owinięte w rożek. Kołysanie sprawia, że dziecko “odpływa” w ciągu 2 minut i zasypia błogim snem. Czasami zdarza się oczywiście również tak, że maleństwo aż tak szybko nie chce zasnąć. Wtedy kołysanie trwa kilkanaście minut – ćwiczymy w ten sposób biceps! 😉

 

#5 Sucking – ssanie

Jak wyglądają początki życia z noworodkiem w domu?

„Jest cały czas na piersi, nie mam czasu, żeby chociaż umyć żeby!”

Zwykle właśnie tak to wygląda w pierwszych tygodniach życia dziecka. Doświadczone mamy doskonale wiedzą, że wcale nie chodzi tu tylko o zaspokojenie apetytu. Malec po prostu chce czuć ciepło mamy, jej dotyk, zapach i zasypianie z brodawką w ustach wydaje mu się czymś najbardziej naturalnym na świecie. Naturalnym i cudownie relaksującym. Są dzieci, które lubią ssać smoczek. Nasze też lubiły, ale dopiero po jakimś czasie. Kornel gdy skończył 3 miesiące odkrył, że smoczek jest fajny. Wcześniej zasypiał zawsze przy piersi, a ja nie miałam z tym żadnego problemu. Dziecko, które długo i często “wisi przy cycku” sprawia, że laktacja jest bardzo duża. Dlatego jeśli chcesz karmić piersią pozwól noworodkowi na to, by zasypiał z sutkiem w buzi. Dziecko po kilku tygodniach z tego wyrośnie – a laktacja dzięki temu będzie trwała tak długo, jak to będzie potrzebne!

 

Jak jeszcze można wykorzystać 4 trymestr?

Oprócz wprowadzenia metody „5s”, zastosowaliśmy coś jeszcze. Uznaliśmy czwarty trymestr za idealny moment na nawiązanie więzi między dzieckiem a ojcem. Nie oszukujmy się – sam widok rosnącego brzucha jest dla każdego ojca czymś wzruszającym, ale nijak ma się to do macierzyńskich doświadczeń z okresu ciąży. Mama dostaje więź „w pakiecie”, ojciec musi trochę nad nią popracować.

Z początku zawsze jest trudno – malec jak mały radar wyczuwa ręce (i piersi) mamy. Pracowaliśmy nad tym powoli – kiedy Kuba brał Gabi, Miśkę, a teraz Kornela na ręce i długo kołysał, szepcząc czułe słowa. Kąpanie dzieci, spacery – uczestniczył we wszystkim tym równie często, jak ja. A np. kąpielka dzieci zawsze należała tylko do nich: taty i maleństwa. Efekty były widoczne już po tygodniu – maluch był spokojny, kiedy znajdował się w ramionach tatusia. A i ja byłam coraz bardziej zakochana w takich widokach!

 

 

Czego NIE robiliśmy w 4 trymestrze?

Wbrew pozorom, to też istotne. Wielu rodziców intuicyjnie czuje, co powinno się robić: ich dłonie same unoszą się w kierunku popłakującego niemowlęcia, ich ramiona samoczynnie układają się do kołysania, ich usta automatycznie wyrzucają: „szszszszsz…..”. A jednak, naciskani przez otoczenie, wprowadzają „niezbędne zmiany”. My pozostaliśmy wierni intuicji.

 

#1 Nie wierzyliśmy w przestrogi pt.: „Nie noś jej, bo się przyzwyczai”

Aż nasuwa się ironiczne:

„Serio? A jak mam przenieść dziecko z miejsca na miejsce? I kiedy ocenić, że już zaczyna się przyzwyczajać do noszenia? A może zamontować kółka do łóżeczka i wszędzie z nim jeździć?”

A już bez ironii: niemowlęcia nie można przyzwyczaić do noszenia, które związane jest z potrzebą dotyku, zmiany pozycji, bliskości rodzica i ciekawość świata.

I tak poza tym – widzieliście kiedyś sześciolatka, który domagałby się noszenia? My też nie. A przecież z zgodnie z tą teorią, powinniśmy widzieć takie dzieci za każdym rogiem.

 

#2 Nie słuchaliśmy tekstów w stylu: „To mały terrorysta, trzeba mu pokazać, kto tu rządzi”

Aż ciarki przechodzą. Bo rzeczywiście: nie widzi dobrze, boi się własnych rąk (i całego świata), nie umie nawet brodawki złapać dobrze, żeby się najeść – terrorysta jak nic!

To okrutne, bardzo okrutne podejście do niemowlęcia – maluszka, dla którego rodzic jest całym światem. Dziecko kompletnie nie rozumie, gdzie jest, kim jest i dlaczego. Dla maleństwa jedynym bezpiecznym miejscem są ramiona rodziców! Mnóstwo noworodków uważa, że mama i ono to jedno. A gdy mama się oddala, maleństwo czuje lęk i płacze. To zrozumiałe, że dziecko nie chce zostać samo. Dlatego mówienie, że noworodek terroryzuje rodziców to gruba przesada! Dziecko chce być blisko mamy – nic więcej!

 

#3 Osobom przestrzegającym przed bujaniem mówiliśmy: „Bujaj się!”

No dobra, nie do końca tak było 😉 Po prostu puszczaliśmy te przestrogi mimo uszu. Nasze dzieci były bujane, lulane i kołysane przez nas oboje. Kornel wciąż tego doświadcza, dziewczyny kontynuują na huśtawkach. O dziwo, nie zadręczają nas prośbami o kołysanie w ramionach – szach mat, przeciwnicy!

 

4 trymestr można podsumować jednym zdaniem: zaufaj swojej intuicji! Moim zdaniem Harvey Karp opisał nic innego, jak intuicyjne zachowania każdego rodzica noworodka. Jeśli tylko będziemy tej intuicji słuchać, pierwsze 12 tygodni życia dziecka może być naprawdę kojącym, przyjemnym doświadczeniem. Czasami jest trudno i ciężko, ale wierzcie mi: wszystko mija, wszystko się mienia. A uśmiech i szczęście dziecka to najpiękniejsza nagroda! Poza tym: szczęśliwe dziecko to szczęśliwi rodzice! Prawda? 🙂

 

 

Komentarze