7 rzeczy, których nie lubią słuchać młode mamy. Co dopiszesz do tej listy?

 

Już trzy razy byłam w ciąży i trzy razy urodziłam dziecko. W tym czasie usłyszałam setki, jeśli nie tysiące dobrych rad, ostrzeżeń, zaleceń i opinii. Niektóre były świetne i za te jestem bardzo wdzięczna – nierzadko ratowały mi życie albo zdrowie psychiczne. Inne, i tych jest chyba niestety większość, śmiało mogłabym wrzucić do worków z napisami: „irytujące”, „zasmucające”, a przede wszystkim: „zupełnie niepotrzebne”. Dzisiaj opowiem Wam o siedmiu, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Oto zdania, pytania i porady, których nie cierpią słuchać młode matki.

 

#1 „Tam się jeszcze chyba drugie chowa, co?”

Kobieta, która rodzi pierwsze dziecko, a potem bierze prysznic i patrzy w lustro, najczęściej jest zwyczajnie podłamana. Niby wiemy, że to, co prezentują nam celebrytki, czyli płaski brzuch w trzeciej dobie po porodzie, to trochę naciągana sprawa, ale jednak zazwyczaj nie spodziewamy się aż tak przykrego widoku.

Ja przyznaję – byłam podłamana. Niby dużo czytałam i wiedziałam, że ten brzuch będzie jeszcze sporawy, ale na pewno nie przewidywałam, że będę wyglądała jak w siódmym miesiącu ciąży. A tak właśnie wyglądałam! Nie wiedziałam, że skóra będzie przypominała miękkie ciasto drożdżowe i będzie się marszczyła jak stary pomidor.

Teraz, po ciąży z Kornelem, byłam już o wiele bardziej spokojniejsza. Wiedziałam, że wszystko się wchłonie, napnie, naciągnie, że niemal stanie się cud i po kilku miesiącach ten brzuch z oddziału położniczego będzie tylko wspomnieniem. Po pierwszej ciąży jednak tego nie wiedziałam. I wiem, że trudno w to uwierzyć wielu pierworódkom. Zastanawiają się, czy wszystko z nimi OK, czy u każdej kobiety aż tak to wygląda?

I teraz wyobraźcie sobie, że do takiej zdołowanej kobiety przychodzi ktoś i ten ktoś mówi: „Oho, tam w środku chyba drugie zostało!”

Przykre bardzo i zupełnie niepotrzebne. Trzeba młodej mamie zaraz po porodzie przypomnieć, że ma jeszcze brzuch, że nieładnie wygląda, bo pewnie nie zdążyła zauważyć. Najlepiej niech zacznie od razu ćwiczyć, a co!

 

#2 „Oooo… druga dziewuszka! No nic, może z trzecim się uda!”

Pamiętam, jak byłam na spacerze z dreptającą Gabi i leżącą w wózeczku, trzytygodniową Misią. Podeszła do mnie kobieta, coś tam zagadała o pogodzie i młodych mamach, po czym zerknęła do wózka. I tu padło:

„Ojej… druga dziewuszka… no nic, może z trzecim się uda!”

Zagotowało się we mnie – nie cierpię, kiedy ktoś mi sugeruje, że moje drugie dziecko się „nie udało”, bo nie spełnia czyiś pragnień albo wyobrażeń o idealnej rodzinie. Moja druga córka jest bardzo udana, równie jak pierwsza. Nie jest mniej wartościowa i nie była mniej wyczekiwana tylko dlatego, że jest dziewczynką. Nie poczułam zawodu, gdy się o tym dowiedziałam. Cieszyłam się, że będę miała zdrowe, piękne dziecko.

I wiecie co? Gdyby Kornel urodził się dziewczynką, byłabym równie szczęśliwa! Oczywiście fajnie sprawdzić się w nowej roli – roli matki chłopca. Pewnie, że super, że urodził się nasz mały rodzynek. Ale gdyby tak nie było, to też wszystko byłoby dobrze. Chcieliśmy z Kubą trzeciego dziecka, nie podchodziliśmy do tematu na zasadzie: „spróbujmy, może się uda”. To niezwykle krzywdzące!

 

#3 „Zostaw”, „nie noś”, „nie bujaj”, „źle to robisz!”

Dla mnie tekst-hit to:

„Nie bujaj, bo zobaczysz, że zacznie cię terroryzować”

Dwutygodniowe dziecko, niemające pojęcia o otaczającym świecie, znające tylko zapach, dotyk i głos rodziców, nieporadne jak chrabąszczyk odwrócony grzbietem do góry, ma mnie, słuchajcie, TERRORYZOWAĆ. Za każdym razem dziwi mnie, gdy słyszę: „Nie noś”, „nie bujaj”. Przecież moje dziecko właśnie tego potrzebuje. To noszenie i bujanie jest mu potrzebne jak moje mleko, to czysta, biologiczna potrzeba. Moje ramiona są dla niego całym światem. Dlaczego mam mu tego odmawiać?

 

#4 „A masz hemoroidy po porodzie?”

Tu przyznam, że nie ja usłyszałam ten tekst, a bliska mi osoba. Poza pytaniem o hemoroidy padło też:

„A ile masz szwów?” i „A pękłaś? Bo ja tak, aż do odbytu!”

Wiem, że dwie najbliższe przyjaciółki mogą o tym porozmawiać. Wyżalić się, wygadać. Ale na Boga, nie każdy chce o tym rozmawiać w gronie znajomych. Gdyby ktoś mnie o coś takiego zapytał przy grillu (jak to było u wspomnianej adresatki pytania), to chyba wybuchłabym śmiechem. A potem odpowiedziała po prostu: „Nie Twoja sprawa”.

 

#5 „Teraz jesteś zmęczona? Oj poczekaj, dopiero się zacznie!”

Setki razy to słyszałam.

„Oj, jak zaczną się kolki, to się dopiero zacznie!”, „Teraz to masz luz, możesz pić kawę, jak zacznie raczkować, to się dopiero zacznie!”. „Eee, takie śpiące to nic, poczekaj, aż zacznie ząbkować!”.

A potem to już: „poczekaj na szkołę”, „poczekaj na pyskowanie”, „poczekaj, aż będzie nastolatkiem, zrozumiesz, że miałaś dobrze!”

Moje doświadczenia są takie, że im dziecko jest starsze, tym jest łatwiej. Więcej wiemy, bardziej się rozumiemy, jest śmieszniej, a z czasem można nawet pogadać. I zastanawiając się, dlaczego ludzie lubują się w tym straszeniu, doszłam do wniosku, że chcą się dowartościować. Jeśli widzimy, że ktoś jest zadowolony, pasuje mu wszystko, jest zwyczajnie szczęśliwy, to znaczy, że jeszcze nie doznał tego, co my, jeszcze nie ma tak ciężko. W ten sposób bronimy samych sobie. Łatwiej jest stwierdzić, że to ktoś (jeszcze) ma lekko, niż uznać, że sami jesteśmy marudami.

 

#6 „A Kuba Ci pomaga? A no tak, on to taki dobry chłopak!”

Może powiecie, że to nic złego, ale mnie jednak razi to słowo „pomaga”. Nie, Kuba mi nie pomaga. Kuba wykonuje swoje obowiązki przy dziecku i w domu. Tak jak ja. Razem zdecydowaliśmy się na rodzinę, więc razem we wszystkim wspieramy się. RAZEM, we wszystkim!

Wiem jednak, że nie wszędzie tak jest. I niestety kobiety czasem mają to na własne życzenie, same sobie ten bicz kręcimy. Spójrzcie tylko, co dzieje się, kiedy kobieta idzie na plac zabaw z dziećmi. Jeśli jest w dresie, jeśli ma włosy w nieładzie i ewidentnie nie chce jej się „świergotać” do trzylatka, tylko ostrym tonem powie mu, że nie może wspinać się tam a tam, to padnie na nią kilka krytycznych spojrzeń. Jeśli jednak facet przyjdzie na plac zabaw i przywoła syna do porządku, to co?

„Zobacz, jak fajnie, dziecko zabierze na plac zabaw, i jeszcze jaki czujny i odpowiedzialny!”

Serio?

 

#7 „Urodziłaś? Teraz to Ty masz rok laby!”

Moi drodzy, pozwólcie, że humorystycznie, acz dosadnie, zakończę ten artykuł i ten punkt pewnym zdjęciem (źródło: demotywatory.pl):

 

 

Oto moje 7 rzeczy, których nie lubiłam słuchać będąc młodą mamą! Ty też? Jeśli chcesz coś dopisać śmiało zrób to w komentarzu! 😊

 

Komentarze