9 rzeczy, które robimy dla odporności naszych dzieci

 

Odporność u dziecka to bardzo złożone i skomplikowane zagadnienie. Z jednej strony każdy niby wie, jak budować tę odporność, a z drugiej strony jako rodzice popełniamy mnóstwo błędów – czasami w dobrej wierze, które niestety robią więcej złego niż dobrego.

 

Oto nasze zasady budowania odporności naszych dzieci, które wyrobiliśmy sobie w ciągu kilku lat i które zostały zalecone przez naszego lekarza pediatrę.

#1 Codzienny spacer

Już dawno wzięłam sobie do serca słowa, które kiedyś usłyszałam od mojej siostry:

Nie ma złej pogody – jest tylko nieprawidłowe ubranie.

I jest w nich dużo prawdy. Bo nie ma złej pogody – nie może być za ciepło czy za zimno, za mokro albo zbyt sucho jeśli jesteśmy przygotowani. Latem dbamy o to, by mieć lekkie przewiewne ubranie i krem z filtrem, gdy świeci słońce. Tak samo jesienią czy zimą – wystarczy odpowiednio zabezpieczyć się przed warunkami panującymi za oknem i w drogę! Nie ważne czy to drobny “kapuśniaczek”, prószący śnieg albo pochmurne niebo. W domu zostajemy tylko gdy są ulewy, zamiecie, porywisty wiatr albo mróz poniżej -10 st. C. Możesz i powinnaś wychodzić na dwór już z noworodkiem, oczywiście zachowując ciut większe środki ostrożności.

Każda ilość aktywności na świeżym powietrzu podnosi i wzmacnia odporność u dzieci. Spacer sprawia, że dziecko ma lepsze krążenie i apetyt, będzie lepiej dotlenione i w naturalny sposób zyska odrobinę witaminy D. My nawet z lekko przeziębionymi dziećmi wychodzimy na spacer. Za zaleceniem pediatry oczywiście! Zawsze świeże powietrze sprawia, że dziecko poczuje się znacznie lepiej.

 

 

#2 Nie przegrzewaj dziecka

Myślę, że to bardzo częsty problem wśród rodziców. Zresztą ja sama również miałam “chęci”, żeby przegrzewać Gabi, gdy się urodziła. Wychodząc zimą na spacer z dzieckiem chciałam zakładać jej podwójny rękawek, do tego gruby sweter, zimowe rajstopki i oczywiście obowiązkowo ocieplany kombinezon. Nie ważne, że to był akurat początek zimy, pełne słońce, +8 st. C na dworze, a temperatura odczuwalna powyżej 10 st. C. Jest zima – dziecko musi być grubo ubrane. W moich zapędach zaczął stopować mnie Kuba, a na wizycie patronażowej z Gabi pediatra zalecił, żeby dziecko miało założone PÓŁ RĘKAWKA WIĘCEJ niż rodzic. Nie jedną warstwę – ale właśnie pół rękawka. Co to oznacza w praktyce? Właśnie to, żeby nie obierać dziecko jak bałwana, nie zakładać 3-4 warstw na spacer, ale kierować się rozsądkiem i podchodzić do dziecka tak, jak do siebie. Jeśli mi wystarczy bluza dresowa i spodnie pod zimową kurtką, to z jakiej racji mam inaczej ubierać dziecko?

 

 

#3 Hartowanie

 

Mitem jest myślenie, że dziecko na spacerze powinno mieć ciepłe rączki i stópki, a gdy tak nie jest oznacza, że dziecku jest zimno. W taki sposób myślały nasze babcie, ale już teraz podejście takie przechodzi do lamusa. By sprawdzić czy dziecko czuje się komfortowo należy pogłaskać dziecko po karku – gdy jest gorący i spocony to znaczy, że dziecko jest przegrzane. Zdrowiej będzie, gdy dziecku jest trochę chłodniej, niż gdy się spoci.

Jeśli chcesz dziecko zahartować systematycznie od urodzenia przyzwyczajaj je do różnych temperatur z naciskiem na te niskie. Chłód wzmacnia i krzepi. Pozwalaj boso biegać dziecku zarówno po domu, jak i latem na dworze.

Naszym już rodzinnym sposobem na hartowanie jest jedzenie lodów o każdej porze roku – również zimą! Tak, tak: lody można jeść gdy za oknem deszcz i mróz! Niewskazane jest jedynie łączenie gorącego z zimnym.

Dodatkowo nie kąpiemy dzieci w gorącej wodzie, a raczej staramy się w letniej. Wszystkie te czynności możesz wykonywać już z małym dzieckiem, bo hartowanie to proces, który należy przeprowadzać z głową i rozsądnie.

 

Jeśli dziecko ma zimne rączki i stópki to wszystko jest w porządku!

 

 

#4 Odpowiednia dieta

 

Na temat diety małego dziecka napisano już mnóstwo książek, więc nie będę się powtarzać. Najważniejsze jest, by dziecko miało urozmaicony jadłospis, jadło dużo owoców i warzyw – najlepiej sezonowych. Nie jadło fastfoodów, ale o tym chyba nie trzeba przypominać. Niech dziecko je ryby, zdrowe mięso, jajka, kanapeczki, owsiankę i kaszkę! I nie je przypraw kuchennych oraz cukru.

 

Du bist, was du isst!

 

 

#5 Minimalna ilość słodyczy

Tutaj wszystko zależy od ilości i kolejności dziecka – moim zdaniem ilość dzieci i jedzenie słodyczy przez nie rośnie wprost proporcjonalnie do posiadania dzieci. Gabi pierwsze słodkości zaczęła jeść, gdy miała 3 latka i poszła do przedszkola. Z Miśką było już znacznie trudniej i nie wytrzymaliśmy tak długo. Natomiast teraz, gdy Kornel ma już ponad roczek, chowamy przed nim słodycze, bo chciałby je jeść tak, jak starsze siostry. Dlatego Gabi i Misia jedzą z dala od Kornela.

Co z oczu, to i z serca 😉

 

 

#6 Zdrowe zęby

Z dumą stwierdzić, że żadne z moich dzieci nie ma próchnicy. Wiem o tym, bo byliśmy już nie raz na wizycie stomatologicznej, ale również ja sama osobiście kontroluję stan zdrowia i uzębienia Gabi, Misi i Kornela. Myślę, że duży wpływ na brak próchnicy mają właśnie nasze domowe zasady oraz codzienne mycie zębów.

A co bym zrobiła, gdyby któreś z naszych dzieci jednak miało próchnicę? Myślę, że zarówno Gabi jak i Miśka bardzo by się ucieszyły z kolorowej plomby, którą teraz robi stomatolog najmłodszym!

 

 

 

#7 Unikanie telefonu, telewizora, komputera

Ten punkt dotyczy nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Niestety coraz więcej czasu spędzamy przed ekranem telefonu czy komputera. Niebieskie światło, które jest emitowane w tym czasie skutecznie hamuje naturalne uwalnianie melatoniny! Ekspozycja na jasne sztuczne światło może spowodować, że wydzielanie melatoniny będzie opóźnione o 85 minut! (źródło: Effects of caffeine on the human circadian clock in vivo and in vitro, Sci Transl Med. 2016). Wynika z tego, że oglądanie bajek przed snem wcale nie wycisza dziecka – wręcz przeciwnie: dziecko jest pobudzone, rozdrażnione oraz przebodźcowane. Dlatego tak ważnym elementem jest wieczorne CZYTANIE bajeczki. Unikając telefonu, telewizora i komputera nie tylko wieczorem, ale w ciągu całego dnia zapewnimy sobie i dziecku spokojny zdrowy sen.

 

 

#8 Nawilżanie powietrza, wietrzenie pokoju

Bardzo lubimy wysokie temperatury w domu. Takie ciepełko sprawia, że człowiekowi jest dużo lepiej, co miło i ciepło. Niestety wysoka temperatura nie jest dobra ani dla dorosłego, ani dla dziecka. Optymalna temperatura w pokoju wynosi 20-21 st. C w dzień i 19-20 st. C w nocy. Gdy temperatura w pomieszczeniu będzie wyższa, powietrze zrobi się suche, co negatywnie wpłynie na stan błon śluzowych dziecka, które razem ze skórą dają mu ochronę w ramach tzw. odporności wrodzonej (nieswoistej).

Dlatego CODZIENNIE otwieramy okno, bez względu na temperaturę czy opady. Ograniczamy w ten sposób ilość drobnoustrojów namnażających się w „stojącym” powietrzu i zapewniamy dziecku wystarczającą ilość tlenu. DODATKOWO dokładnie wywietrzymy pokoju tuż przed snem – gdy Kornel się kąpie i jest z Kubą w łazience, ja na kilka minut otwieram okno w sypialni. Latem gdy są ciepłe noce śpimy przy uchylonym oknie i zapewniamy sobie w czasie snu świeży tlen.

 

 

#9 Probiotyki

Dodatkowo wspieramy się probiotykiem Estabiom Baby to preparat, który zawiera jeden z najlepiej przebadanych szczepów bakteryjnych. Zawiera Laktoferynę (aktywne białko naturalnie występujące w mleku matki, a w szczególności w siarze) oraz Witaminę D3, wspierającą prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego dziecka. Witamina D3 pomaga też w rozwoju i utrzymaniu zdrowych kości i zębów oraz w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni. Bezpieczeństwo i działanie składników preparatu zostało potwierdzone w licznych badaniach naukowych.

 

 

 

Pierwsze trzy lata są najważniejsze w rozwoju dziecka. W tym czasie “wkładamy” w dziecko, jak do skrzynki z skarbami. To, co dziś znajdzie się w skrzynce zależy tylko od rodziców, ale to dziecko będzie korzystać ze “skarbów” w przyszłości. Dlatego pozwólmy dzieciom na dzieciństwo! Niech skaczą po kałużach, jedzą śnieg na dworze, bawią się szyszkami od piasku! Od tego właśnie jest dzieciństwo!

 

 

Nawet noworodkowi nie służą sterylne “cieplarniane” warunki.

 

 

Partnerem publikacji jest USP Zdrowie producent preparatów marki Estabiom.
Wpis zawiera lokowanie produktu.
Komentarze