12. miesiąc Kornela. Najbardziej magiczny rok w życiu każdego człowieka – jak zmienił się Kornel?

 

Na pewno znacie to uczucie, gdy patrzycie na własne dziecko i nie możecie uwierzyć, że już tak bardzo urosło.

 

 

Wciąż pamięta się je jako niemowlę, a tutaj już przedszkole, szkoła… Najbardziej zadziwiający i magiczny jest jednak pierwszy rok życia dziecka. Wydaje się, że wystarczy na chwilę spuścić wzrok, by nieporadny, roztkliwiający noworodek przeistoczył się w sprytnego i szybkiego smyka, obdarzonego wielkim poczuciem humoru. Skąd te refleksje? Oczywiście z powodu 1. urodzin Kornela i zakończenia 2019 roku. Opowiem Wam, jak bardzo zmienił się nasz mały Kurczaczek!

 

 

„Upływ czasu najbardziej widać po dzieciach”

 

Słyszałam to zdanie wiele razy i nie mogę się z nim nie zgodzić. W nas, dorosłych, niewiele się zmienia. Przybywa nam kilogramów, zmarszczek, siwych włosów, ale wciąż mamy te same cechy wyglądu, przez lata zachowujemy się i reagujemy podobnie. Kiedy spotykamy się ze znajomymi po dłuższym czasie, wydaje się, że niewiele się zmieniło, a my widzieliśmy się z nimi zaledwie rok wcześniej. Dopóki do pokoju nie wejdzie ich córka – już nie wesoły przedszkolak, a uczennica piątek klasy podstawówki. To szokuje!

 

 

 

Wciąż jednak uważam, że najbardziej magiczny i zadziwiający jest pierwszy rok życia każdego człowieka. Wtedy zmienia się niemal wszystko. A oto kilka dowodów. Co zmieniło się u Kornela?

 

 

#1 Wzrok

Założę się, że wiele z Was ma w albumie lub w telefonie zdjęcie pierwszego uśmiechu dziecka. To tak naprawdę nieświadomy grymas, który nie ma wiele wspólnego z reakcją na widok mamy czy taty. Nie może mieć, bo po przyjściu na świat dziecko niewiele widzi. Dostrzega tylko to, co znajduje się około 20-30 centymetrów nad jego twarzą i jest to raczej plama, niż uśmiechnięta twarz rodzica. Niektórzy specjaliści mówią, że roczne dziecko widzi nawet 1.000 razy lepiej niż noworodek.

Kornel – tak jak jego siostry, bardzo silnie reagował na zapach i głos. Uspokajał go mój dotyk albo znany z życia płodowego niski głos taty. Było w tym coś absolutnie słodkiego – maleństwo wyłapujące kojące bodźce w wielkim, nieznanym świecie.

 

 

Teraz wzrok Kornela śmiało mogę nazwać sokolim. Zauważy najmniejszy okruszek na podłodze i oczywiście natychmiast podejmie decyzję, że warto go zjeść i włoży do buzi, aby przerzuć. Kiedy nie mogę znaleźć np. klucza od auta, to wiem, że muszę się spieszyć. Bo on dostrzeże każdy zagubiony przedmiot, a potem z namaszczeniem będzie próbował wrzucić go do muszli klozetowej albo do najgłębszego kosza z zabawkami lub kosza na śmieci! Wzrok Kornela poprawił się nie o tysiąc, ale o milion razy. Już dawno zauważył na przykład w naszych oczach iskierkę pobłażliwości – i uwierzcie, wykorzystuje to na maksa!

 

 

#2 Gesty

Nie bez powodu chwyt noworodka jest wykorzystywany w wielu reklamach – mikroskopijna piąstka zaciśnięta na palcu to coś, co zmiękczy nawet najtwardsze serca. Maleńkie dziecko nie potrafi nawiązać więzi w żaden inny sposób. Nie umie powiedzieć, że coś mu pasuje albo nie. Kornel nie potrafił się przytulić czy uśmiechnąć, skinąć głową. Jak każdy noworodek, akceptował okoliczności milczeniem, protestował głośnym płaczem.

 

 

Teraz mamy cały przegląd czułości – od wyboru do koloru. Rano jesteśmy witani mokrymi buziakami, potem głaskani po włosach. Z Gabi codziennie po jej powrocie ze szkoły robi przytulaski – i to ON wyciąga do niej rączki, aby paść w jej ramiona! Analizuje budowę naszych nosów, z największą czułością wkłada nam palce do oczu, a wieczorem, padnięty, obdarza wzruszającym uściskiem. Kiedy widzę, gdy swoimi malutkimi rączkami Kornel próbuje objąć Kubę, przytulając policzek do jego ramienia z wyrazem błogości i spokoju, czuję ścisk w klatce piersiowej. Miłość rocznego dziecka do rodzica jest bezwarunkowa, absolutna i głęboka jak ocean.

 

 

#3 Mobilność

Mobilność i noworodek – przyznajcie, że połączenie tych dwóch słów wywołuje uśmiech na twarzy. Leży to takie maleństwo, kompletnie nieporadne, niepotrafiące przekręcić się nawet na boczek, przerażone gwałtownymi ruchami własnych rąk. Pisaliśmy Wam kiedyś o tym, że pierwsze trzy miesiące po narodzinach są dla dziecka trochę jak czwarty trymestr ciąży. Maluszek – także pod względem mobilności, jest absolutnie zdany na osoby trzecie. W przypadku takiego noworodka mobilność wynosi: zero.

 

 

Patrząc na Kornela dzisiaj, nie mogę uwierzyć, że tak niewiele czasu minęło – bo i czym dla nas, dorosłych, jest rok? A jednak to właśnie w ciągu zaledwie 12 miesięcy nasza najmłodsza pociecha zaczęła poruszać się z prędkością światła. Wciska się tam, gdzie nie wciśnie się nikt inny. Zaczyna wspinać się na wszystko niczym Spiderman, choć wie, że pogrozimy mu za to palcem. Z dziką radością ucieka przed siostrami, a najbardziej lubi bawić się z nimi w berka! Nie zniechęcają go upadki na pupę – on ewidentnie nadrabia okres noworodkowy i ściga się sam ze sobą. Ostatnio też zaczął wchodzić na krzesło Gabi przy biurku, aby sięgnąć to, co tam zostawiła. To okres, w którym trzeba mieć oczy dookoła głowy!

 

 

Kornel pod względem rozwojowym miał też dużo wcześniej start z chodzeniem. Zaczął chodzić dokładnie tydzień po 1. urodzinach, miał więc 12. miesięcy i 7 dni gdy postawił pierwsze kroki.

 

Za to po naszych schodach w domu już znacznie wcześniej zaczął się wspinać! 16 stopni pokonuje niczym malutki szczeniaczek, a robi to już od 11. miesiąca swojego życia. I żeby nie było, że tylko raz dziennie! On wchodzi po schodach kilka razy w ciągu dnia i za każdym razem ma z tego niesamowitą radość. Oczywiście wszystko to pod naszą asekuracją.

 

 

#4 Wygląd

Dobra, bez owijania w bawełnę – noworodki bywają różne. Oczywiście wszystkie dzieci są piękne dla rodziców, ale wiecie o co chodzi. W dniu urodzenia jednak każdy noworodek jest trochę jak mała poczwarka. Wszystkie bez wyjątku zachwycają tym, że są takie rozkosznie miniaturowe, ale wiemy też, że tak małe dziecko miewa czerwoną skórę, opuchnięte oczka, czasem zeza. No i czasami schodzi im skóra jak u węża!

 

 

Kiedyś rozmawiałam z jedną mamą, która bardzo martwiła się wyglądem swojego tygodniowego synka. Ja miałam już wtedy starszą córkę, więc ze śmiechem uspokoiłam rozmówczynię. Bo metamorfoza, jaką przechodzi dziecko w pierwszym roku życia, naprawdę przypomina tę z bajki o brzydkim kaczątku. Skóra staje się gładziutka, znikają zmarszczki, podpuchnięcia, znika początkowy zez. Roczne dziecko jest absolutnie przesłodkie – to jak kilka kilogramów cukru plus zawadiackie spojrzenie lśniących oczu! Przyznajcie, że też macie ochotę czasem pożreć Wasze szkraby! My codziennie jesteśmy o krok, aby zjeść Kornela na śniadanie!

 

 

#5 Kontakt z siostrami

Kiedy urodził się nasz rodzynek, Gabi i Misia nie okazywały większej zazdrości. Raczej – jak przystało na starsze siostry, weszły w rolę czułych opiekunek. Z drugiej strony same są jeszcze dziećmi, więc po pięciominutowym „ćwierkaniu” do niezbyt komunikatywnego brata z chęcią wracały do świata udawanych herbatek. Oczywiście było głaskanie i mówienie to brata, ale nie było takiej prawdziwej zabawy! Bo i też być nie mogło. Noworodek mało się rusza, najczęściej je albo śpi, więc najmniejsza wymiana wzroku z siostrami była już dla Kornela wielką zabawą!

 

 

Teraz możemy już śmiało powiedzieć: ta trójka trzyma sztamę! Już nie mamy dwóch starszych córek i niemowlęcia. Coraz częściej mamy po prostu trójkę dzieci, które się bawią, kłócą, walczą, śmieją razem. Kornel uwielbia dziewczyny, a one uwielbiają jego! Oczywiście wciąż traktują go pobłażliwie (i podejrzewam, że będzie tak jeszcze przez wiele lat), ale pełne czułości: „Ojojoj, maluszku!” zmienia się powoli w:

„Chodź Kornel, coś ci pokażę!”

 

 

A on leci! Totalna magia! I oczywiście coraz częściej zdarzają się takie momenty, gdy ja i Kuba możemy po południu razem wypić kawę w kuchni, a nasze dzieciaki razem bawią się w swoim pokoju. Kornel uwielbia bawić się klockami, lalkami i pluszakami. Ostatnio odkrył samochodziki i to, że można nimi jeździć. Kocha też zabawę w basenie z kulkami albo jeżdżenie rowerkiem. Co prawda Jeździk rowerek czterokołowy Puky Pukylino ma kolor różowy, ale jak ma się rower po starszej siostrze to trudno. Uwielbia też zabawę w “akuku” i najczęściej to właśnie on jest inicjatorem!

 

 

Oprócz tego Kornel lubi:

  • rzucać piłeczką i gonić ją,
  • skakać po kanapie,
  • przynosić i odnosić na swoje miejsce zabawki,
  • wrzucać piłeczki do basenu.

Nasz mały chłopczyk uwielbia się bawić! Sam oraz z siostrami! Marzyłam o takich chwilach i w końcu nastały!

 

 

A co się nie zmieniło?

Oczywiście to nie jest tak, że jeśli chodzi o naszego roczniaka, to zmieniło się absolutnie wszystko. Oto rzeczy, które pozostały niezmienne i nic nie wskazuje na to, by jakiekolwiek zmiany wkrótce zaszły .

 

 

#1 Miłość do mleka mamy

Kornel od początku był dzieckiem, które kochało mleko mamy i to nie zmieniło się do teraz. Ciepła porcja tego kojącego brzuszek mleka rozpoczynała dzień naszego syna i jego dzień kończyła przez 15 miesięcy. Oczywiście w nocy też miałam karmienie, więc w zasadzie miłość ta trwała całą dobę! Teraz potrafi nam już pokazać, czego chce, kategorycznie (i komicznie) próbując nam to powiedzieć w swoim języku. Jednak luty 2020 r. już ostatni miesiąc, w którym karmiłam piersią. Postanowiłam, że wraz z nowym 2020 r. zaczniemy proces odstawiania od piersi. Zresztą ten proces już trwa od 1. urodzin Kornela, ale w lutym zrealizowałam mój plan i zakończyłam karmienie piersią. Pierwszym etapem było wyeliminowanie karmień mlekiem mamy w ciągu dnia, wieczorem oraz rano. Kornel już od dawna je wszystkie posiłki dostosowane do jego wieku, pije też kaszkę oraz czasami mleko modyfikowane, więc jest w 100% gotowy, by przestać pić mleko z piersi. Łącznie całą moją 3 dzieci karmiłam 46 miesięcy. To prawie 4 lata! Cieszę się, że każdemu dziecku dałam tak dużo tego, co najlepsze!

 

 

#2 Zero problemów ze skórą

Pupa Kornela była gładka, gdy był noworodkiem, gdy miał sześć miesięcy i gdy ma już ponad rok. Ominęły nas straszne, bolesne dla naszego bobasa odparzenia, nie mieliśmy do czynienia z alergiami. I doskonale wiemy, czemu to zawdzięczamy.

 

 

Od pierwszych dni życia zarówno Kornela, jak i Misi oraz Gabi były z nami pieluszki Pampers. Znamy też nowe pieluszki Pampers Pure Protection i chusteczki z tej samej linii Pampers Aqua Pure.

Pieluszki Pampers Pure Protection wykonane są z dodatkiem materiałów pochodzenia roślinnych m. in. bawełny i trzciny cukrowej, nie zawierają lateksu, perfum, chloru.

 

 

Wiem od moich koleżanek, ale również od Was, moich czytelniczek, że niektóre dzieci mają problemy z pupą, która jest wilgotna lub zaczerwieniona, a młoda mama zauważa to podczas zmiany pieluszki. Przyczyną mokrej skóry pod pieluszką najczęściej jest złej jakości pieluszka, która niestety nie chłonie dostatecznie szybko i efektywnie wilgoci. Przepływ powietrza pod pieluszką zależy od materiałów, z których wykonana jest pieluszka – jeśli zewnętrzna warstwa wykonana jest w włókniny z mikroporami (tak, jak Pampers) to skóra pod pieluszką może oddychać, jest zdrowa i nie ma zaczerwienienia. Jest się czego bać, bo gdy dziecko czuje dyskomfort z powodu pieluszki może być rozdrażnione lub zdenerwowane.

 

Dlatego już 8 lat temu zaufałam marce Pampers, bo ma świetną chłonność! Pampers Pure Protection ma również wskaźnik wilgotności informujący, kiedy pieluszkę należy zmienić. To ten żółty paseczek na pieluszce. Prawdą jest, że pieluszka z chłonną powłoką tłoczoną w serduszka w połączeniu z wkładem chłonnym daje obietnicę 12 godzin suchości. Sprawdziłam i to – na każdym dziecku. W życiu matki w końcu zdarza się taka noc, gdy dziecko w całości ją prześpi – a wtedy gwarancja suchej pupy jest bardzo ważna!

 

 

W tej samej linii są też Chusteczki Pampers Pure Aqua. Składają się w 99% wody, pozostały 1% to bardzo delikatne składniki, które pomagają zachować pH neutralne dla skóry. Wykonanie są z bawełny organicznej, która pochodzi z odpowiedzialnych źródeł. Co ważne:

chusteczki Pampers Pure Aqua są odpowiednie dla małych alergików i dla dzieci z wrażliwą skórą. Zostały dokładnie przebadane dermatologicznie.

 

 

Efekt? Suchość, gładkość, zero problemów. Każdego dnia i każdej nocy, już od 15 miesięcy.

Kiedy urodził się Kornel, poczuliśmy, że nasza rodzina w końcu jest kompletna: nasze dwie piękne córki i mały chłopczyk – „kropka nad i” i wisienka na torcie. Z drugiej strony staraliśmy się unikać faworyzowania. Unikaliśmy stwierdzeń typu:

„W końcu się doczekaliśmy chłopca”

(bo i zawsze czekaliśmy na nasze dziecko, nie na chłopca/dziewczynkę) czy podobnych. Nie chcieliśmy, by dziewczyny w jakikolwiek sposób poczuły się gorsze.

 

 

Niepotrzebnie! Bo Kurczaczek jest oczkiem w głowie całej naszej rodziny. Naszym słodziakiem, któremu Gabi poprawia z troską czapeczkę i o którym trzyletnia Misia mówi per: „maluch” 😉. Intuicja matki mówi mi, że stan ten będzie trwał znacznie dłużej niż rok – może nawet wtedy, gdy Kornel przerośnie nas wszystkich o głowę, albo dwie.

 

Partnerem publikacji jest Pampers Pure
Komentarze