To ważniejsze niż myślisz

 

Nasze „Oczekując” śledzi naprawdę wiele osób. Niektórzy z nich rzeczywiście dopiero oczekują narodzin dziecka, inni już się dawno doczekali 😉 i póki co nie planują powtórki. I to właśnie do nich – kobiet, które kolejnej ciąży mówią aktualnie „nie”, kierowany jest ten wpis. Nie każda z nich wie bowiem, że w czasie pandemii niektóre formy antykoncepcji mogą być mniej wskazane.

 

Jakie metody antykoncepcji są popularne?

Dostępnych jest bardzo wiele metod zapobiegania ciąży, do najbardziej popularnych należą zabezpieczenia hormonalne i mechaniczne. Metody hormonalne polegają na podawaniu hormonów w celu zapobiegania owulacji i zapłodnieniu. Do dyspozycji mamy tabletki antykoncepcyjne, plastry, wkładki domaciczne, krążki dopochwowe, implanty podskórne i iniekcje. Tabletki mogą mieć formę złożoną lub jednoskładnikową. Antykoncepcja złożona najczęściej zawiera etynyloestradiol w połączeniu z: drospirenonem, dienogestem, gestodenem, chlormadynonem, lewonorgestrelem lub norgestimatem. Natomiast tabletki jednoskładnikowe dotychczas zawierały dezogestrel, nowością są tabletki jednoskładnikowe zawierające drospirenon. Natomiast mechaniczne zabezpieczenia to np. wkładki domaciczne zawierające miedź. Uwalniane jony miedzi ingerują w proces zapłodnienia wewnątrz macicy, ograniczają mobilność nasienia, zapobiegają zapłodnieniu jajeczka.

 

Antykoncepcja hormonalna a zakrzepica – jaki to ma związek?

Zapewne wiele z Was – mam, które nie planują powiększenia rodziny, stosuje dwuskładnikowe tabletki antykoncepcyjne (estrogeny i progestagen). To bardzo mądry krok, ponieważ tabletki tego typu są bardzo skuteczne i chronią przed zapłodnieniem niemal w 100%.

Założę się jednak, że nie wszystkie wiecie o tym, że taki rodzaj zabezpieczenia zwiększa ryzyko wystąpienia choroby zakrzepowo-zatorowej. Jest to co prawda rzadkie powikłanie, bo jak podają badania dotyczy 1 do 12 kobiet w wieku rozrodczym na 10 000 kobiet w ciągu roku. Tutaj od razu słówko wyjaśnienia odnośnie samej choroby. Otóż jest to stan, w którym we krwi dochodzi do powstawania skrzepów. Taki skrzep krąży sobie po organizmie, czasem zostaje wchłonięty, ale nierzadko – nie. Wówczas może dostać się na przykład do tętnicy płucnej. To natomiast może powodować ostrą niewydolność krążenia. Co ważne – wystąpienia takiego zatoru tętnicy nie poprzedzają żadne objawy.

Powiązania między pigułkami a schorzeniem zauważono już w roku 1960, czyli krótko po wprowadzeniu pigułek na rynek. Obecnie wiadomo, że ryzyko wystąpienia zakrzepicy u kobiet stosujących taką antykoncepcję dwuskładnikową jest nieco większe. Nieco inaczej jest jednak, kiedy dana kobieta pali papierosy. Wystarczy wypalać ich dziennie np. 15, by ryzyko wystąpienia zaburzeń zwiększyło się.

 

Dlaczego Ci o tym piszę i co ma z tym wszystkim wspólnego COVID?

Dlaczego właściwie tak bardzo rozpisałam się o ryzyku żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej i co to wszystko ma wspólnego z trwającą pandemią? Już wyjaśniam.

W ostatnich miesiącach każdy z nas przeczytał już setki wiadomości o koronawirusie. Może się wydawać, że wiemy już o nim wszystko, a każdy wątek został wielokrotnie przeanalizowany. Oczywiście wcale tak nie jest – naukowcy wciąż intensywnie pracują nad rozpracowaniem wirusa. Wciąż badają jego wpływ na nasze zdrowie, możliwy wpływ na dalsze funkcjonowanie, sprawdzają, czy zwiększa ryzyko wystąpienia innych schorzeń.

Dzięki temu w ostatnich miesiącach odkryto, że COVID-19, a dokładnie zapalenie płuc występujące w jego przebiegu, znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia zakrzepicy żylnej.

Ryzyko to zwiększa się na tyle istotnie, że obecnie zaleca się, aby każdemu pacjentowi, który trafia do szpitala z koronawirusem lub jego podejrzeniem, wdrażać terapię z użyciem heparyn.

 

 

Co robić, żeby ograniczyć ryzyko zachorowania na zakrzepicę?

Dzisiejszy tekst to taki trochę apel – dziewczyny, uważajcie na siebie w tych trudnych czasach. Czy oznacza to, że macie porzucić antykoncepcję albo wybrać prezerwatywy, które obniżą jakość seksu? Absolutnie nie – pigułki nadal są wskazane, ale warto rozważyć również te zawierające jeden składnik.

Być może słyszałyście już o antykoncepcji jednoskładnikowej, zawierającej tylko progestagen – jest ona polecana między innymi kobietom, które karmią piersią. W dobie epidemii rekomendowane są właśnie takie tabletki i to o nie warto zapytać lekarza – dla swojego dobra i bezpieczeństwa.

 

Będziesz mamą? Jesteś mamą? Chroń się, bo jesteś największym dobrem swojego dziecka

Kiedy zostajemy mamami, czasem o sobie zapominamy. I nie chodzi mi wcale o brak czasu na makijaż. Przypomina nam się, że nie byłyśmy na cytologii już rok i kilka miesięcy, że wypadałoby się wybrać do endokrynologa, że  właściwie to trzeba zrobić USG piersi. Jeśli i Ty tak masz, to pamiętaj, że dla swojego dziecka jesteś najważniejsza. Pilnuj się więc i chroń nawet przed tym, o czym mówi się, że „się nie zdarza”.

 

 

Artykuł opublikowany we współpracy z Exeltis Polska. Artykuł ma wyłącznie charakter informacyjny i nie zastąpi profesjonalnej konsultacji lekarskiej.

 

Komentarze