Mamo, Tato – pamiętajcie!

 

Wakacje to najcudowniejsza rzecz na świecie, ale poprzedza je pewna nie do końca przyjemna rzecz – pakowanie.

 

 

Z dziećmi to całe milion rzeczy, które trzeba zabrać: ubrania, bielizna, leki, akcesoria plażowe, kapelusze, zabawki i zabaweczki, książeczki, buty, ulubione kocyki, klapki, kosmetyki… można by tak wymieniać niemal bez końca. A na końcu i tak zawsze o czymś się zapomni! Dlatego tym wpisem postanowiliśmy Wam przypomnieć o małym drobiazgu – niepozornym, a w dłuższej perspektywie ratującym zdrowie. Jeśli wybieracie się na wakacje albo po prostu lubicie letnie aktywności – koniecznie przeczytajcie!

 

 

Dlaczego pakowanie jest takie trudne?

Pakowanie to przedwakacyjna zmora, prawda? Wraz z Kuburkiem uwielbiamy wakacje – te rodzinne i te we dwoje, więc pakowań mamy już za sobą chyba setki. I wiecie co – mimo tak bogatego doświadczenia ZAWSZE o czymś zapomnimy. A to ulubiona przytulanka Misi (wracaliśmy 15 kilometrów, żeby jednak ją zabrać), a to plażowe majteczki Kornela, a to obcinacz do paznokci, czyjeś sandały albo okulary, ładowarka… zawsze coś! I najczęściej przypominamy sobie o danej rzeczy w momencie, w którym naprawdę nie opłaca się wracać 😊.

Z drugiej strony – są rzeczy, których nie zapominamy nigdy. Są to sprawy związane ze zdrowiem, a zatem:

  • leki przeciwgorączkowe w dopasowanej do wieku dziecka postaci (teraz już w zasadzie są to tylko syropy, wcześniej były też czopki),
  • inhalator i sól fizjologiczna,
  • termometr,
  • plasterki (obowiązkowo w różne wzory),
  • dopasowane do potrzeb, specjalistyczne dermokosmetyki do ochrony przeciwsłonecznej.

 

 

Te rzeczy muszą znaleźć się w naszych walizkach jako pierwsze – dopiero potem rozpoczynamy dalsze pakowanie. I choć niektórych z Was może zdziwić to, że produkty do ochrony przed filtrami UV są dla nas aż tak istotne, to z pewnością zdziwienie ustąpi po dalszej lekturze.

 

 

Dlaczego to tak ważne, by chronić dzieci przed słońcem?

 

Dla wielu rodziców ochrona przeciwsłoneczna jest czymś oczywistym. Jednak dla sporej grupy – nie. Nie wierzycie? W takim razie mam dla Was wyniki brytyjskiego badania, które przeprowadzono w latach 2003-2013.

Aż 40% (!) rodziców, którzy wzięli w nim udział, przyznaje, że w ciągu poprzednich dwóch lat ich dzieci zostały oparzone słońcem. Co piąty rodzic przyznaje, że smaruje dziecko kremem dopiero, kiedy na jego skórze widoczne są już zaczerwienienie i podrażnienie – czyli oznaki oparzenia.

 

 

Być może ktoś powie: „No ale przecież to nie takie straszne – kto z nas w dzieciństwie nie leżał pod maślanką? Zdarza się!”. Otóż to, moi drodzy, jest straszne. Jak prawdopodobnie wiecie, wystawianie się na działanie promieni słonecznych ma związek ze zwiększeniem ryzyka wystąpienia raka skóry, czyli czerniaka. Ale zdawaliście sobie sprawę, że doświadczanie poparzeń słonecznych w dzieciństwie zwiększa ryzyko wystąpienia tej choroby w dorosłości? A czy wiecie, że co roku liczba zdiagnozowanych przypadków czerniaka zwiększa się o 5%? Albo że zachorowalność na czerniaka w okresie od 2006 do 2016 roku wzrosła o aż 74%? Te wszystkie dane nie są wyssane z palca, żeby kogoś wystraszyć – to statystyczne fakty z raportów oraz wnioski z naukowych, wieloletnich badań.

 

 

„Chroń tak bardzo jak kochasz”

Wobec powyższego z pewnością zgodzicie się, że w każdym wakacyjnym bagażu kochającego, troskliwego i przewidującego rodzica powinien znaleźć się krem przeciwsłoneczny. Co więcej – powinien być to dobry preparat, odpowiedni dla wrażliwej skóry nawet bardzo małych dzieci.

W naszym bagażu zawsze lądują produkty marki Eau Thermale Avène: te z linii Sun oraz woda termalna  Avène. Wiemy, że wybierając właśnie te dermokosmetyki, możemy spać spokojnie. Dlaczego? Oto powody:

 

 

Możemy dopasować produkt do potrzeb

Nasze dzieci zawsze chronione są przez SUN Refleks słoneczny DZIECI SPF 50+ – to niezwykle wysoka ochrona, stworzona z myślą o wyjątkowo wrażliwej, delikatnej skórze niemowląt i dzieci. My z Kuburkiem używamy SUN Refleks słoneczny SPF 50+. To produkt, który sprawdza się nawet podczas uprawiania sportu – jest świetny. Ostatnio sięgamy również po SunsiStick KA 50+, nowość – fotoprotektor na miejsca szczególnie wrażliwe (do wszystkich rodzajów skóry). Wiecie, to taki sztyft, którym warto posmarować większe pieprzyki, brodawki czy np. skórę nosa albo kark.

 

To produkty specjalistyczne

Linia SUN od Eau Thermale Avène to nie kosmetyki, ale dermokosmetyki – są idealne dla skóry delikatnej i wrażliwej. Zawierają minimum filtrów i są fotostabilne (to oznacza, że zapewniają aż 90% skuteczności pod 2 godzinach od nałożenia).

 

 

Wybierając te produkty, dbamy o środowisko

Dla każdego, kto ceni sobie środowisko naturalne, będzie to cenna informacja – preparaty te nie zawierają toksycznych substancji ani silikonu, a do tego nie są przyswajane przez żadne organizmy żyjące. Wybierając Eau Thermale Avène, nie przykładasz ręki do pogorszenia się stanu wód i zamieszkujących je stworzeń.

 

Dodatkowe wsparcie

W czasie opalania regularnie aplikujemy kremy i stosujemy wodę termalną Avène – koi i łagodzi, a dodatkowo stanowi dodatkowe wsparcie. To ulga w buteleczce – słowa Gabi! 😊

A tak już poza tym – lubimy produkty marki SUN, bo są zwyczajnie wygodne. Dla przykładu krem SP50+ ma wodoodporną formułę i nie zostawia żadnych białych śladów, a do tego nawilża. Z kolei SUN Refleks słoneczny SPF 50+ ma lekką konsystencję, matuje skórę i zapobiega jej błyszczeniu. Same plusy!

 

 

Dobry krem to nie wszystko, czyli złote zasady opalania

Na koniec kilka słów przypomnienia – jak i kiedy używać produktów do ochrony przed słońcem? Oto Wasza mała ściągawka:

 

 

Filtry nie tylko na plażę

Dwie bardzo ważne rzeczy: po pierwsze – używajcie kremów z litrami nie tylko na plaży. Słońce opala równie mocno na wycieczce rowerowej, na placu zabaw, na podwórku przed domem. Opala i parzy! Po drugie – chrońcie również siebie. Czasem aż smutno się robi, gdy mama na plaży woła wszystkie dzieci po kolei i każde smaruje kremem z wysokim filtrem, a sama nakłada na siebie olejem brązujący bez filtra. A zdarza się to bardzo często.

 

Krem nakładamy PRZED wyjściem na słońce, nie na słońcu

Aby krem chronił skórę od pierwszej chwili spędzanej na słońcu, należy zaaplikować go odpowiednio wcześnie, tj. około 20 minut przed wyjściem z domu. Dotyczy to wszystkich wyjść – na plażę, na rower, na wieczorne bieganie przy „słabym słoneczku” czy spacer.

 

 

Krem nakładamy powtórnie po 2 godzinach

Nie ma, że raz i z głowy – jeśli po dwóch godzinach wciąż jesteśmy na słońcu, dokonujemy reaplikacji. To również ważne, jak pierwsze naniesienie kosmetyków.

 

Kosmetyk zawsze przy sobie

Kosmetyki SUN od Avène zmieścisz w niemal każdej torebce. Są wygodne i poręczne, ale przede wszystkim – niezbędne. Dlatego miej je zawsze przy sobie – po to, by chronić tak mocno, jak kochasz.

 

 

Komentarze