To, czego żaden bank krwi pępowinowej wam nie powie.

Nie jestem rycerzem walczącym w jedynej słusznej sprawie i nie mam za sobą legionów gotowych zginąć w imię jakiejkolwiek idei – wzniosłej czy najprostszej 🙂 Ale lubię wiedzieć. Lubię też wiedzą tą się podzielić. Dlatego kiedy temat pobrania krwi pępowinowej był już z nami face to face coś kazało mi poszukać w nim drugiego dna.

Tak, bo wszystko co wydaje się być krystalicznie czyste i bez wad ma drugie dno. I znalazłem. A punktem wyjścia było to, że każda styczność z ofertą pobrania krwi pępowinowej powodowała we mnie jakiś rodzaj strachu, wzbudzała jakąś irracjonalną obawę a jeśli ktoś chce sprzedać Ci coś bazując na Twoim strachu to jest źle.

Nie, nie – nie twierdzę, że krew pępowinowa to zmyślony „wynalazek” – sama w sobie jest cenna – ale póki co najbardziej jako materiał do stałych badań nad tym co tak właściwie może przynieść medycynie – pewników póki co jest mało.

Natomiast komercyjne banki (i jego emisariusze, często w osobach, które powinny być obiektywne) oferujące przechowywanie krwi pępowinowej usługę tę sprzedają jako remedium na wszelkie złe rzeczy które mogą przytrafić się Twemu dziecku. A tak nie jest. I nie mówię tego ja – Tata Akrobata, bo za wąski w uszach jestem by takie tezy z głowy snuć, ale poniżej przytaczam jak najbardziej wiarygodne źródło, w którym wskazuje się OBIEKTYWNIE I NAUKOWO na – co by nie było – liczne ograniczenia w zastosowaniu tak pożądanej (marketingowo?) krwi pępowinowej.

 

ZA czy PRZECIW?

My prywatnie rozważaliśmy to zagadnienie chyba jak każdy rodzic – jednak wystarczyło zadać pytanie naszemu lekarzowi ginekologowi prowadzącemu ciążę – a on i w tym miejscu okazał się profesjonalistą. Przedstawił wszelkie za i przede wszystkim przeciw (bo tych drugich nie usłyszysz od sprzedawcy i nie przeczytasz w jego folderze), na chłodno oceniając przydatność tego zabiegu. Szczególnie w świetle innej istotnej rzeczy – stojącej w opozycji do tak lansowanego pobierania krwi pępowinowej. Mianowicie – trendu do opóźniania odpępnienia noworodka, tak by krew tłoczona między maleństwem a łożyskiem w jak największej ilości dostała się do młodego właśnie rodzącego się organizmu. Przy zabiegu pobrania krwi pępowinowej pozbawia się dziecko tej możliwości – tu też medycyna wskazuje na wady zbyt szybkiego odpępnienia.

 

 

Więc: czy lepiej dziecku na starcie dać tę krew czy zamrozić na jakieś tam jutro – o tym decydują rodzice – każdy z nas suwerennie. Jednak idąc za hasłem lepiej wiedzieć więcej oraz by wyborów dokonywać świadomie – zapraszam do lektury.

 

Ograniczenia i wątpliwości związane ze stosowaniem komórek macierzystych

Komercyjnie działające banki krwi pępowinowej reklamują swoje usługi wśród rodziców spodziewających się dziecka. Niestety ich materiały informacyjne przedstawiają często jednostronny i wyłącznie pozytywny aspekt przydatności medycznej pobierania i przechowywania krwi pępowinowej. Bezkrytycznie operuje się pojęciem „polisy na zdrowie i życie dziecka” sugerując, że bank krwi pępowinowej zabezpiecza dziecko na wypadek poważnego zachorowania.

 

Na podstawie dowodów naukowych i aktualnego stanowiska ekspertów American Academy of Pediatrics należy zwrócić uwagę na potencjalne ograniczenia w stosowaniu komórek macierzystych

1) Nadal brak jest obiektywnych danych wiarygodnie oceniających prawdopodobieństwo, że dziecko będzie potrzebować swoich komórek macierzystych z krwi pępowinowej.

2) Liczba komórek pobieranych z krwi pępowinowej powinna wystarczać do przeszczepu szpiku kostnego u małego dziecka, jednak im większe jest dziecko, tym większej liczby komórek potrzebuje do skutecznego przeszczepu. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby u starszego dziecka, a tym bardziej u dorosłego wymagającego przeszczepu, wystarczyła wyłącznie porcja własnych komórek zmagazynowana w banku krwi pępowinowej. W większości przypadków dorosłych, u których dokonano udanych przeszczepów komórek macierzystych, zabieg polegał na jednoczesnym przetoczeniu kilku porcji komórek, pochodzących od kilku dawców!

3) Brak dowodów naukowych na skuteczność i bezpieczeństwo przetoczenia własnych komórek macierzystych z banku krwi pępowinowej dziecku z rozwijającą się chorobą nowotworową. Stosowanie własnych komórek macierzystych do leczenia dzieci z nowotworami, a zwłaszcza z białaczkami, budzi poważne wątpliwości ekspertów. Wiadomo bowiem, że u dzieci, u których rozwinęła się białaczka, stwierdza się poważne mutacje DNA, obecne także w komórkach macierzystych krwi pępowinowej. Zdaniem większości ekspertów, w przypadku białaczki u dziecka stosowanie własnych komórek macierzystych jest wręcz przeciwwskazane!

4) Komórki macierzyste mają potencjalną zdolność różnicowania się w komórki różnych tkanek (serca, układu nerwowego, trzustki itp.). W wielu badaniach naukowych osiągnięto spektakularne sukcesy w tym zakresie. Droga do zastosowania tej metody w praktyce jest jednak jeszcze bardzo odległa. Twierdzenia, że zamrożone komórki macierzyste są pełnowartościowymi „częściami zamiennymi”, które posłużą pacjentowi do regeneracji uszkodzonych narządów ciała, są na dzień dzisiejszy niepotwierdzoną naukowo spekulacją, aczkolwiek trwają badania nad takim zastosowaniem komórek macierzystych.

 

Rodzice/pacjenci zainteresowani skorzystaniem z oferty banków krwi pępowinowej powinni otrzymać od lekarza następujące informacje

1) Należy odradzać pobieranie i przechowywanie krwi pępowinowej, jeżeli dominującą intencją ma być ewentualne, późniejsze wykorzystanie materiału wyłącznie przez osobę, od której pobrano komórki macierzyste. Wynika to z faktu, że wiele zaburzeń prowadzących do chorób wymagających przeszczepu komórek macierzystych, to zaburzenia wrodzone i uwarunkowane genetycznie. Przykładem mogą być ostre białaczki wieku dziecięcego, w których w wielu przypadkach defekt genetyczny (zmiany przednowotworowe) istnieje także w komórkach macierzystych chorego dziecka…

2) Z powyższej uwagi wynika zalecenie, że należy szczególnie starannie wyjaśniać rodzicom dziecka, iż pobrana przy porodzie krew pępowinowa nie będzie odpowiednim źródłem komórek macierzystych na wypadek zachorowania dziecka na białaczkę.

3) Przechowywanie krwi pępowinowej ukierunkowane na konkretnego biorcę zaleca się wyłącznie w przypadku istnienia w danej rodzinie starszego rodzeństwa, obciążonego chorobą mogącą wymagać leczenia z użyciem komórek macierzystych. Pobranie krwi pępowinowej od zdrowego, młodszego rodzeństwa jest wówczas najmniej inwazyjną metodą pobrania porcji komórek macierzystych zbliżonych genetycznie do ewentualnego biorcy.

4 ) Należy odradzać przechowywanie komórek macierzystych krwi pępowinowej przez prywatne (komercyjne) instytucje oferujące swoje usługi jako „biologiczna polisa zdrowotna”.

5) Należy propagować pobieranie krwi pępowinowej i przechowywanie jej w publicznych (niekomercyjnych) bankach komórek macierzystych, działających z intencją udostępniania ich jako biologicznego materiału leczniczego dla osób trzecich, spełniających kryteria częściowej zgodności genetycznej.

6) Należy informować pacjenta, że zasadą publicznych banków krwi pępowinowej jest ich otwartość dla wszystkich potrzebujących, co może oznaczać brak możliwości wykorzystania próbki „na życzenie” do celów prywatnych. Rodzice dziecka muszą też być poinformowani, że oddanie próbki krwi pępowinowej oznacza zgodę na badania w kierunku anomalii genetycznych i chorób zakaźnych.

7) Pobieranie krwi pępowinowej nie powinno być wykonywane przy porodach powikłanych, ani nie powinno zmieniać standardowego postępowania związanego z zaciskaniem pępowiny.

8) Lekarze prowadzący ciążę lub poród nie powinni być uwikłani w konflikt interesów finansowych, polegający np. na otrzymywaniu prowizji lub innej formy wynagrodzenia od komercyjnych banków krwi pępowinowej.

 

 

Autor opracowania:
Lek. Agnieszka Kwiecień, specjalista medycyny rodzinnej, na podstawie: Cord Blood Banking for Potential Future Transplantation. Pediatrics Vol. 119, Number 1, January 2007, 165-168
Recenzenci:
Dr med. Jarosław Kwiecień, specjalista pediatra, adiunkt Katedry i Kliniki Pediatrii w Zabrzu, Śląski Uniwersytet Medyczny
Adres www źródła:

www.pediatrics.org/cgi/content/full/119/1/165

http://www.forumpediatryczne.pl/txt/a,5947,3,0-0-1

 

Spodobał Ci się ten wpis?

Dołącz do nas na Facebooku https://www.facebook.com/Oczekujac

i na Instagramie https://www.instagram.com/oczekujac.pl/

  • My pobraliśmy, przechowujemy dwukasetowo i mam nadzieję, że nigdy nie będzie trzeba jej użyć 🙂

  • Anonymous

    Najbardziej w poście podoba mi się stwierdzenie, iż każdy z rodziców musi sam dokonać wyboru. Tu nie ma dobrych rozwiązań. Prywatnie zgadzam się z przedstawionymi w tekście tezami (my również nie zdecydowaliśmy się na oddanie krwi pępowinowej), ale jako żona lekarza biorę też pod uwagę, że wszyscy możemy w przyszłości żałować tej decyzji(wszak medycyna tak szybko się rozwija).
    To ważny temat, dobrze że się tu znalazł!
    Alicja

  • dziękuję za to! Nie mam już wyrzutów sumienia, że mnie nie było na to wszystko stać.
    dobrze jest wiedzieć.

  • Basia

    My też tego nie zrobiliśmy To znaczy nie „przechowujemy” krwi pępowinowej naszego malucha Całe to zamieszanie wokół tego tematu odepchnęło nasze myśli bardzo szybko w innym kierunku Mam nadzieję że będzie dobra decyzja

  • Super, że zgłębiliście temat. Dla mnie ta opcja odpadła w ciąży bo była za droga i nie zagłębiałam się dokładnie. Ale dobrze jest znać całą prawdę na ten temat nie tylko tą lukrem i cukrem sypaną.

  • Ja przechowuję krew mojego Anioła już 4 rok i mam nadzieję,że nigdy nie będzie potrzebna.Teraz się zastanawiam co zrobić przy Drugim…

  • Dziękuję za ten artykuł. Szukałam ostatnio informacji „z drugiego dna”, ale niewystarczająco dociekliwie.

  • Anonymous

    U nas na szkole rodzenia była kobieta – przedstawicielka firmy. Kilka naprawdę mądrych i dociekliwych pytań od uczestników szybko wybiło ją z tropu i uciekła po 15 minutach. Ludzie nie byli zainteresowani – zbyt komercyjne to wszystko jest.
    Krew MOŻE pomóc wyleczyć choroby, ale tak naprawdę nie wiadomo.W 18 roku życia naszego dziecka krew już jest niezdatna. Pytanie, przez jaki czas tak naprawdę zachowuje ona swoje właściwości – 5,7lat? Tego nikt nie zagwarantuje.
    Za to byłabym zwolennikiem powstania banków krwi, dostępnych dla wszystkich potrzebujących dzieci, przy niższym koszcie całego przedsięwzięcia.

    Klaudia

  • Tata Szymka

    Wiemy, że nasz doktorek ginekolog ma małe dzieci, więc też podejmował w tej sprawie decyzję. Zapytaliśmy go czy z żoną ( lekarz ) pobrali krew pępowinową podczas porodu. Odpowiedź padła, że nie. Kiedy pytaliśmy dlaczego, odpowiedź była podobna do informacji podanych w opisie. Obecnie komórki macierzyste można pobrać z mlecznych zębów. Nie zdecydowaliśmy się pobrać krwi pępowinowej, chociaż rozważaliśmy, czy nie zdecydować się na taki krok.

  • Anonymous

    Dobrze, że o tym napisaliście. Ja również trafiłam na lekarza, który przedstawił mi wszystkie „za” i co ważniejsze „przeciw” i nie zdecydowaliśmy się na ten zabieg…
    Maja

  • My rozważaliśmy tą opcję ale nie zdecydowaliśmy się ostatecznie. I nie chodzi o to czy Nas na to stać czy nie ale jakoś nie mieliśmy przekonania do tego. Nie rozumiem skąd się biorą w ogóle te kwoty.

  • Cieszę się, że zapłonął tu kaganek oświaty a Wy go podtrzymujecie 🙂
    Przekażcie, podlinkujcie, udostępnijcie dalej – może i dzięki Wam ktoś podejmie odpowiednią i świadomą decyzję.
    @Gizanka – z chorego marketingu gdzie zakłada się, że drogie = dobre, ekskluzywne.

  • A ja sobie plułam w brodę, że mnie nie stać, że kiedyś będę żałować tego, że takowej krwi nie pobrałam…
    Nawet nie pomyślałam o DRUGIM DNIE.

    Ech… Ta komercja.

  • My pobraliśmy, niestety wtedy nikt nam nie powiedział, ani nigdzie nie doczytaliśmy się o tej drugiej stronie medalu.

  • Post tendencyjny – przedstawia tylko jedną stronę medalu – na uspokojenie sumienia tych wszystkich, którzy nie pobrali (patrz komentarze), choć także wsparcie decyzji na ‚nie’. Warto byłoby przedstawić tę drugą stronę w opinii niezależnego eksperta, bo faktycznie pani od marketingu z banku krwi to żaden autorytet.
    My też, nie pobralismy ostatecznie…

    • Oczywiście, że przedstawia jedną stronę medalu! Po to powstał. Tę drugą przedstawiają banki, media, prasa sponsorowana, przedstawiciele-sprzedawcy.
      Tendencyjny? Nie narzuca jedynego słusznego wyboru ani nie sugeruje – informuje.
      Niezależny ekspert? Czy na dole tekstu nie widnieje źródło? – Polscy lekarze medycyny z tytułami i American Academy of Pediatrics to nie grono ekspertów?

    • Anonymous

      Odpowiedz
      salomea21 stycznia 2013 07:44

      Post tendencyjny – przedstawia tylko jedną stronę medalu – na uspokojenie sumienia tych wszystkich, którzy nie pobrali (patrz komentarze), choć także wsparcie decyzji na ‚nie’. Warto byłoby przedstawić tę drugą stronę w opinii niezależnego eksperta, bo faktycznie pani od marketingu z banku krwi to żaden autorytet.
      My też, nie pobralismy ostatecznie…

      What?

      My tez czyli kto ?-cały zarząd Banku ?
      jeszcze siebie nazwiecie tatą ..heh

  • Ona

    Jeśli planują państwo kolejnego potomka, to będzie on ewentualnym najlepszym zabezpieczeniem – powiedział nas Gin:)

  • Dobrze, że piszecie.

  • My nie pobraliśmy. Ale długo zastanawialiśmy się. I mam nadzieję, że tej decyzji nie będziemy żałować. To co nas przekonało na ‚nie’ to fakt, że póki co krew pępowinowa jest bardzo rzadko używana dla dawcy – tzn. zastosowanie własnej krwi pępowinowej jest póki co ograniczone. Mamy nadzieję, że obecny szybki postęp medycyny zapewni alternatywne rozwiązania leczenia różnych chorób, zanim potencjalnie krew pępowinowa byłaby potrzebna.

    Ale zgadzam się z Salomeą – post jest trochę tendencyjny (ale po to ma się m.in bloga by wyrażać własnę opinię, więc się nie czepiam ;))

  • dzięki za ten post 🙂

  • Dawniej nikt o tym nie słyszał a ludzie żyją z tym normalnie ;P
    Lepiej nie wierzyć w te ich cuda medycyny bo na dobre nam to nie koniecznie wyjdzie 🙂

  • My nie pobraliśmy, ale nie dlatego, że poród zdarzył się dwa miesiące przed terminem i minuty decydowały o uratowaniu życia dziecka i mojego zdrowia. Podobnie jak Wy zwęszyłam drugie dno i nawet wyprodukowałam bardzo podobnego posta na swoim blogu ciążowym :-)Tylko nie tak pięknie udokumentowanego 🙂 Krew sama w sobie cenna, marnowana na potęgę, chętnie bym naprawdę oddała aktualnie potrzebującym, czy do badań i za darmo. Ale po prostu nie ma takiej możliwości poza kilkoma szpitalami…

  • Chyba jak zwykle w takich sprawach – na dwoje babka wróżyła. A tak naprawdę to chyba tylko medialne kreowanie świata i mody na pewne rzeczy. Często bez zastanowienia łykamy wszystko co nam podstawią, a myśleć samodzielnie nie umiemy lub po prostu nie chce nam się. Fajnie, że Wam się chce. Dzięki.

  • Dzięki Twoim poście nie mam już wyrzutów sumienia nie było nas stać na bankowanie krwi

  • Wielkie dzięki za taki post 🙂 Teraz każdy sam może rozważyć wszystkie za i przeciw bez potrzeby przeszukiwania całego Internetu 🙂

  • Przydatny post!

  • Anonymous

    My też przerabialiśmy temat krwi pępowinowej, stać nas było na jej pobranie ale chcieliśmy wiedzieć czy warto, tak jak wspomnialeś sprzedawcy zachwalali co to ta krew nie potrafi. POdzwoniliśmy po pediatrach znajomych, i wykorzystaliśmy kuzynkę która wtedy kończyła medycnę w Poznaniu żeby podpytała profesorów i doktorów z jakimi miała do czynienia i usłyszeliśmy jedną odpowiedź…że lepiej jak naszą córcie w przyszłości zaszczepimy na raka szyjki macicy niż pobierzemy tą krew pępowinową, bo szczepionka działa i to jest sprawdzone a z krwią pępowinową i jej przechowywaniem bywa różnie..także nie pobraliśmy krwi choc wielu znajomych to zrobiło ..każdy ma prawo wyboru w końcu:) Pozdrowienia dla Was
    Basia

  • Szanowni Państwo, Szanowny Panie Tato Akrobato

    Jestem pracownikiem największego z banków o których mowa, więc moje opinie możecie uznać za nie obiektywne, ale mimo to proszę Was o zwrócenie uwagi na 3 ważne kwestie:

    1. Krytyka merytoryczna oparta na artykule zamieszczonym na forumpediatrycznym i opinii American Academy of Pediatrics jest nieaktualna. Dokument źródłowy jest już nieaktualny od maja 2012(ma status „retired” podczas gdy wiele innych opinii tej szanownej instytucji ma status „reafirmed” – czyli podtrzymany) – łatwo można sprawdzić klikając w niego.

    2. Krytyka oparta na tym,że mówienie o ochronie zdrowia dziecka to „żerowanie na strachu” to z pewnością ważny argument w odniesieniu do działań banków. Trudno jednakże mówiąc o komórkach macierzystych nie powiedzieć,że są używane w leczeniu białaczki. A że to słowo wzbudza w nas (nie tylko w rodzicach spodziewających się dziecka) strach to po prostu konsekwencja. Jeżeli ktoś zna lepszy sposób -proszę o informację.

    3. Bankowanie krwi to decyzja rodziców – są argumenty za i są argumenty przeciw. W Polsce większość się nie decyduje (ok.98%) i nie jest specjalnie dziwne,że o tejże decyzji starają się poinformować cały świat (tak już jesteśmy skonstruowani psychologicznie,że bronimy swoich wyborów) . Banki zasadniczo prezentują argumenty „za”, bo taka jest nasza misja (to samo robią rodzice, którzy skorzystali z bankowania i z leczenia). To Rodzice decydują, bo to Rodzice będą największym beneficjentem jeśli krew byłaby potrzebna (podobnie mówi oficjalna opinia Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego (jest zamieszczona na stronie internetowej mojego banku, który podam administratorowi – nie chcę być posądzony o kryptoreklamę).

    Pozdrawiam i życzę tylko udanych decyzji.

    Tomasz Baran

    • Anonymous

      Oddałam krew pępowinową do banku w styczniu 2013 roku; koszt około 600 zł. Po dwóch miesiącach otrzymałam informację, że krew niestety nie nadaje się do przechowania i przysłano mi protokół „zniszczenia pobranego materiału”. Myślałam, że to jakiś błąd przy pobraniu?! Zadzwoniłam i zapytałam co w związku z opłatami za rok przechowywania? Odpowiedz Pani była prosta; cała kwota, którą zapłaciłam poszła na transport i zniszczenie. Będąc u lekarza z synem, usłyszałam rozmowę jednej z mam, która opłaciła „pakiet” za 2000 zł po czym dostała informację podobną do mojej. Nie wiem, może zbieg okoliczności ale mi dało do myślenia. Dzisiaj nie zdecydowałabym się na ten krok, nie ze względu na pieniądze ale podejście osób pracujących dla takich banków. Zastanawiam się, kto kontroluje takie banki?!

    • Dziękujemy za ten komentarz 🙂

      To bardzo ważny głos! Nie miałam pojęcia, że takie traktowanie „klienta/pacjenta” również może mieć miejsce :/

    • Anonymous

      Przepraszam napisałam z błędem, informację otrzymałam po dwóch tygodniach.

    • Anonymous

      trzeba było przeczytać umowę droga Pani

  • My suma summarum też się nie zdecydowaliśmy. Też doczytaliśmy. Za to nalegałam na zaczekanie aż krew ujdzie z pępowiny do dziecka. Tak się też stało. Decyzji nie żałujemy.

  • Anonymous

    a nam gin powiedział że jeśli mamy brać kredyt to nie a jak mamy tylko zrezygnować z jakiegoś wyjazdu albo zakupu jakiegoś gadżetu to tak. pobraliśmy i mam nadzieję że nigdy nie będzie potrzebna. Ania

  • My rowniez bylismy zdecydowani z mezem na pobranie krwi pepowinowej ale przysiadlam do tematu, szukalam, weszylam no i znalazlo sie kilka tematow na nie, ostatecznie nie zdecydowalismy sie jej pobrac…

  • My również zdecydowaliśmy sie na pobranie krwi pępowinowej, tzn. póki co podpisaliśmy umowę z bankiem krwi gdyż poród za tydzień, na ten krok zdecydowałam się wyłącznie pod kątem pierwszego starszego dziecka które choruje od prawie 7 lat na cukrzyce typu I, szukałam i szukałam informacji jakie były by nam potrzebne, konsultowałam się z naszym diabetologiem i oni stwierdzili jednoznacznie że to gra nie warta świeczki, gdyż teraz jest taaaaki wybór dla cukrzyków, a ja się dokopałam informacji iż takie przeszczepy z wykorzystaniem krwi pępowinowej rodzeństwa zostało zastosowane w Wenezueli i osoby które chorowały na cukrzyce ponoć od 3 lat nie muszą przyjmować insuliny. Więc nie pozostaje nam nic innego jak czekać na rozwój medycyny i cierpliwie czekać. Dlatego my mamy nadzieje że pobranie krwi pępowinowej zaowocuje na przyszłość.

  • Ja wciąż się zastanawiam nad pobraniem, godziny które spędzam na serwisach informacyjnych typu http://krewpepowinowa.pl/ są nie do zliczenia! Bardzo chciałam zapewnić taką ochronę swojemu przyszłemu dziecku, ale to jednak duży wydatek….

  • Anonymous

    Ja rodzilam dzieci w Szwajcarii i powiem, ze nikt tutaj nie proponowal nam pobierania krwi pepowinowej. W ogole takiego tematu nie bylo. Ani podczas ciazy, anie podczas zblizajacego sie porodu. Dodam tez, ze jestem bardzo zadowolona z „obslugi” lekarzy i szpitala i wydaje mi sie, ze skoro nie jest to tutaj az tak „reklamowane” to musi byc cos w tym, ze jest to niezbyt do konca udowodnione, ze mozna cos z tym zrobic. Szwajcaria jest krajem, gdzie prewencja zdrowia jest na dosc wysokim poziomie. Moim dzieciom zostal zbadaby poziom stresu po porodzie (z pepowiny), ale nie bylo nic pobierane oraz po dwoch dniach zostala pobrana krew na stwierdzenie czy wystepuja okreslone choroby genetyczne (chyba jakies cztery) i dla nich to bylo wazniejsze niz jakies banki krwi pepowinowej.

  • Jesteśmy z mężem świeżo po prelekcji o krwi pępowinowej w szkole rodzenia. Tak naprawdę byliśmy już zdecydowani wykupować pakiet startowy, jako przyszli super-hiper rodzice na starcie myślący o swoim maluszku.
    Jednak po tym artykule na pewno spojrzymy na to z drugiej strony, przemyślimy kolejny raz i co najważniejsze – skonsultujemy się z naszym ginekologiem. Dopiero wtedy podejmiemy ostateczną decyzję.

  • Anonymous

    Stary artykuł i nieaktualny.bzdury
    Jestem położną moje dzieci mają zdeponowaną krew,mojej siostry dziecko też.
    Na codzień pobieram krew pępowinową w szpitalu i absolutnie nie jest tak ze zbyt wczesniej dziecko odpępnia zeby nabrac krwi,bzura..dzieck i mama są najważniejsze.
    Jak sie porod komplikuje to najważniejsze sa mama i dziecko i odstępuje sie od pobrania krwi a ratuje sie mame czy dziecko.
    Banków w Plsce jest klka i ja polecam PBKM bo są solidni,jak nawet podpisze sie umowę ale np wyjdą jakieś komplikacje przy porodzie i położna nie pobierze krwi a zestaw jest nienaruszony to noc nie płacicie dostajecie zwrot i oddajecie nienaruszony zestaw.

  • Anonymous

    Ja przy pierwszym pobrałam krew, dwukasetowo przebywa w PBKM. teraz drugie w drodze i zaczęłam szukać informacji czy warto pobierać ponownie ( choć zakładałam, że raczej mija się to z celem…). Zasmuciło mnie jedno – że kom. macierzyste są zazwyczaj od innego dawcy, np. młodszego rodzeństwa. I faktycznie, w każdej broszurce PBKM gdy czytam o tym, że kom. macierzyste pomogły w walce z białaczką to były to albo kom. młodszego rodzeństwa albo kom. pochodzące całkiem od innego dziecka. Nie spotkałam się z opisem podania kom. macierzystych które by de facto pochodziły od dziecka, które je otrzymuje.
    Przykre, bo pobieraliśmy krew z myślą „zabezpieczenia” naszego synka.
    Teraz zastanawia mnie czy ta krew w ogóle będzie przydatna, nawet jeśli potrzebowałoby jej nasze drugie dzieciątko… ?

    Odnośnie kampanii marketingowej – jestem świadomą osobą i nawet nie pamiętam czy pracownica banku, z którą umowę sporządzałam opowidała mi o zaletach…? Pewnie nawet jak próbowała to jej uciełam mówiąc, że wiem co i jak . Bo prawda jest taka, że wiedziałam, że tak naprawdę na chwilę podpisywania umowy te kom. są niewiele przydatne. Ale zrobiłąm to z myślą o przyszłości. Medycyna tak szybko idzie na przód. Kto wie czy za 10 lat lekarze nie będą w stanie odtworzyć np. organu z tych komórek? W końcu to komórki totipotencjalne… . Myślę, że w tym jest przyszłość.
    I ta myśl mnie pociesza.
    Niemniej, dla drugiego dziecka nie pobieram krwi – głównie względy finansowe.

    Pozdrawiam.
    Patrycja

  • Anonymous

    Już 5 lat płacimy i dalej będziemy płacić za przechowywanie krwi pępowinowej maluszka, podobnie jak corocznie płacimy za ubezpieczenie samochodu, mieszkania itp. Miesięczny koszt jest wręcz zaniedbywalnie mały, a ewentualne korzyści – niewymierne finansowo. Ale oczywiscie każdego dnia modlę sie, żeby nigdy nam się owe komórki nie musiały przydawać!!!

  • Anonymous

    Ja jestem bardzo za .
    A dlatego tak mało w Plsce jest przeszcepień z krwi danego dziecka a więcej od rodzeństwa bo jeszcze mało ludzi dcyduje się na deponowanie krwi a jak już dziecko zachoruje to ludzie zachodzą w kolejną ciąźę by od tego nowonarodzonego dziecka krew pobrać żeby wyleczyć nią to starsze chore dziecko.
    Jest dużo szansa że to nowo narodzone dziecko będzie miało podobną zgodność i będzie można przeszczepić i tak zwykle jest,trudniej znależć dawcę szpiku,większa szansa jest że nowo narodzonego dzieckq krew bedzie się nadawała…
    Ale wiadomo nie ma pewności100% źe na pewno będzie zgodniść więc lepiej mieć krew zdeponowaną dla każdego dziecka i oby nigdy się nie przydała.
    A

  • Pingback: Google()

  • Pingback: willie()

  • Pingback: Perry()

  • Pingback: joshua()

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: stop parking()

  • Pingback: pay day loans()

  • Pingback: parking()

  • Pingback: an electrician's job description()

  • Pingback: c of q electrician exam()

  • Pingback: who is joe the plumber voting for()

  • Pingback: plumbers near mentor ohio()

  • Pingback: alkaline water brands()

  • Pingback: house blue()

  • Pingback: electrician hand tools()

  • Pingback: ionizer payment plan()

  • Pingback: water ionizer loans()

  • Pingback: electricity()

  • Pingback: alkaline water()

  • Pingback: water ionizer loans()

  • Pingback: car insurance()

  • Pingback: link()

  • Pingback: do you agree()