Blog parentingowy dla mamy i taty. Prawdziwy parenting i lifestyle z dzieckiem. Początkowo ciążowy, teraz rodzinny.

Stand-by, 36.8 i do trzech razy sztuka.

Gabi już śpi. Mnie plecy bolą już trochę mniej – zaczynam od tego, bo w ciągu dnia myślałem, że mój kręgosłup pożegnał się ze mną a w jego miejscu mam coś w rodzaju kija od miotły tudzież haczki ogrodowej 🙂 Cały dzień w samochodzie – po całych dniach noszenia Gabrysi, tradycyjnego zwisu nad łóżeczkiem i przewijania.

Dzień zaczęty od kawy w domu a potem hot doga na Orlenie popitego… Red Bullem – coś musiałem zrobić, żeby przejechać te 300 km i nie kimnąć za kółkiem. Jednak kofeinę chyba przedawkowałem bo ok 10:00 włączyła mi się nieśmiertelność – do 16:00, bo kiedy o 16:00 jadłem schaboszczaka to ledwo weń trafiałem widelcem – tak ręce mi się trzęsły. Skąd ten stan? A, no z nocy. Tylko wiecie co jest zaskakujące – Gabi wczoraj spała jak aniołek od 21:50 do 4:00, tylko tatuś kurde nie wiedzieć czemu całą noc na tytułowym stand-by’u i rejestrował każde kwilnięcie Małej mimo, że nic się nie działo; kwili kwili – baczność – przy łóżeczku patrol – wszystko OK – do łóżka odmaszerować – tak to mniej więcej wyglądało – ok. 6 razy. Mam nadzieję, że mi to przejdzie, bo jak  nie  to marny mój los i Orfeusz już do mnie nigdy nie zwita 🙂 Gdyby nie popołudniowa, dwugodzinna (sic!) drzemka, to teraz z pewnością nie pisałbym do Was.

Kiedy ja byłem w pracy Moja Najlepsza z Żon też łatwo nie miała – Mała chyba wchodzi w system 12/12  – przy czym proporcja ta rozłoży się pomiędzy spanko i jedzonko – Gabi nie odstępuje cyca na centymetr a skoro karmienie na żądanie, no to Pani żąda 🙂 Do tego dziś zrobił się nam (bardziej Marii) drugi (po wczorajszym) dzień odwiedzin rodziny, przyjaciół i znajomych królika. I wiecie co? Tak jak miłe są te odwiedziny, tak też męczące. Pytanie mamy do Was Dziewczęta, które już są po tych doświadczeniach – jak to było u Was z odwiedzinami – od kiedy przyjmowałyście gości dalszych lub bliższych? Bo my to chyba jednak porwaliśmy się z motyką na słońce – niby tylko każdy na pół godzinki, ale kurka-rurka – kawa, herbata, jakieś ciasteczko, słowo zamienić, a tu kupa, siku, albo pokarm leci, karmienie, trzeba polulać do spania… Nawet nie ma czasu ucieszyć się z tych przecież miłych i wizyt i upominków które im towarzyszą. Tym z Was które dopiero są przed to polecalibyśmy taktowne acz stanowcze embargo na odwiedziny przez określony czas. Maria mówi: napisz miesiąc!!! 🙂 No, to chyba sporo wyjaśnia 😀

Prezent, który Marię ujął najbardziej.

Do trzech razy sztuka. U nas sprawdziło się to tradycyjne porzekadło ze spankiem i kąpielą. Właśnie wczoraj był nasz trzeci raz kiedy usypialiśmy Córcię i jak już wcześniej pisałem – pełen sukces.

Natomiast dziś po raz trzeci Gabi zaprzyjaźniała się z wanienką. Dwa poprzednie razy to była moja osobista porażka – płacz, trzęsące i wyrywające się dziecko, no żal po prostu. Wreszcie dziś, kiedy udało nam się dobrać optymalna temperaturę wody (patrz tytuł posta), kiedy wreszcie opanowałem – w praktyce! – chwyty prezentowane przez guru (nawet wg. naszych położnych) tych zagadnień – Pawła Zawitkowskiego, osiągnęliśmy pełen sukces. Wiecie jaka to satysfakcja kiedy wasze dziecko ma na buzi coś w rodzaju “uuuuu, ale frajda, pochluptam nóżkami jeszcze! Łeeee i rączkami też!” i te wielkie oczka wpatrzone w tatę, co też on robi, że jest tak fajnie! A potem szybko w ręczniczek i wycieranko! No i gratis siku na: ręcznik, koc, kapę, prześcieradło, matę materaca 🙂 Jedno małe siku i tyle prania bo zapomniałem o żelaznej zasadzie – pielucha jak najszybciej. Następnym razem będę pamiętał, dziś byłem zbyt poruszony sukcesem!
Nie mogę się już doczekać, kiedy będziemy mogli zamoczyć pępek – te pozycje brzuszkowe i boczne w kąpieli są jeszcze fajniejsze!

Dziewczyny już śpią. Maria padła 🙂 wcale mnie to nie dziwi a Gabi opatulona w rożku i dobrze wybujana słodko odpływa, na początku zawsze rzucając takie kontrolne luki – czy aby na pewno bujający jeszcze tu jest i kiedy wszystko jej się zgadza powoli opuszcza powieki i odpływa. A dobre aniołki czuwają i pomagają strudzonym młodym parentsom 🙂 I ja mówię dobranoc!

Jesteśmy we troje już 10 dni.
Komentarze