Kobieto! Nie masz ambicji, więc pójdziesz do policji?

Równouprawnienie w zawodach "męskich"

Wtem, co mi tu w radio podają – jakby to powiedziało pokolenie dawne. Otóż, że Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do ministra odpowiedniego dla służb mundurowych a dokładnie dla policji. Z czym się zwraca?

 

Ano z tym, że wg niego należy przyjrzeć się dyskryminującym testom sprawnościowym do policji. Kogóż te testy dyskryminują, ach kogóż? Kobiety one dyskryminują, wg RPO. W jakiż to sposób, ach w jakiż? No bo na tych sprawnościówkach wymaga się od nich, kobiet, takich samych zadań jak od mężczyzn. Wymaga się takich samych zadań jak od mężczyzn. Takich samych jak od mężczyzn. Takich samych.

Nie innych, nie trudniejszych, nie łatwiejszych. Takich samych. Ale skarżą się panie, że większy procent z nich odpada, bo przecież one są skonstruowane biologicznie inaczej niż mężczyzna, serio? I wobec tego chcą innych testów. Łatwiejszych.

Tylko, że ja przepraszam. Ale ja nie chcę w policji INNYCH funkcjonariuszy, nie chcę takich co to są inaczej skonstruowani, fizycznie czy biologicznie i w związku z tym ja będę musiał liczyć na to, że na moje wezwanie do 6 osiłków okładających mnie po ryju, przyjedzie kilku NORMALNIE skonstruowanych mundurowych, a nie ekipa lal, co miała łatwiej na testach bo tak. Czy wpadając na melinę panie policjantki będą glebować dzieci, bo z nimi sobie poradzą? Czy jeśli agresywny gość będzie się rzucał na funkcjonariuszy, to powie, o pardon, pani wybaczy, całuję rączki, tylko taki delikatny liścik w lico, planowałem bombę z całej epy, ale przecież parytecik, więc ten tego.

Miłe panie – chcecie do policji, do wojska, do piłki nożnej :), to proszę bardzo, ale pokożcie co potraficie! Ta służba wymaga. Wymaga takich a nie innych predyspozycji. Oprócz ważnego aspektu psychologicznego w tej służbie, górę jednak bierze ten fizyczny. A co do samego psychologicznego, który często jest podnoszony jako atut w kontekście kobiet w mundurze. Nie wiem, nie znam się… Ale miałem okazję rozmawiać z żoną policjanta, która powiedziała mi jedną ciekawą rzecz. Kobieta w służbie nigdy nie będzie w sytuacji interwencji tak skuteczna jak facet. Dlaczego? Bo w jej psychice jest głęboko zakorzeniony strach przed oszpeceniem, a każdy kontakt fizyczny potencjalnie tym grozi, czyż nie? Tę teorię zdają się potwierdzać liczne nagrania z interwencji, gdzie kobieta przychodzi na gotowe, lub chowa się za facetem… Dość, że mężczyzna nie ma równego partnera w akcji, to jeszcze musi mieć na uwadze podopieczną… Tak to wygląda.

Mam córkę (starsza) i syna. Oboje są wychowywani w podobny sposób i nie narzucam im ról w społeczeństwie. Patrząc na nich z boku nie da się jednak nie zauważyć, że córka z piskiem ucieka w sytuacji, gdy syn z zaciekawieniem obserwuje zdarzenie. Oczywiście zdarzają się wyjątki i są kobiety bardziej męskie niż niejeden facet. Ale to są wyjątki od reguły.

 

Cytat znaleziony w necie.

A u mnie kiedyś sytuacja taka: moja córka i jeszcze dwie inne dziewczynki. I robak. Wielki czarny robak. Jedna od razu w nogi, druga swą mimiką prezentuje najwyższy stopień obrzydzenia, Gabi chodzi dookoła niego z zainteresowaniem, nie dotyka. (Tak póki co udaje mi się ją wychować, zobaczymy, kiedy przejmie wzorce np. z przedszkola i będzie piszczeć na widok pajączka, którego dziś z radością bierze do rączki, tak jak i żabę, jaszczurkę…). Wtem w towarzystwo wbiega chłopiec, góra trzylatek. O robal! Aaaaghhh! I owad znika pod jego prawym butem :). No nikt mi nie powie… Są różnice od początku i zrozumcie to. Nie pchajcie się tam, gdzie sobie nie poradzicie.

RÓWNOuprawnienie, tak? RÓWNO! Dlaczego więc takimi postulatami, jak ten płynący z urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich same strzelacie sobie w kolano i stawiacie się na pozycji niepełnosprawnych czy też upośledzonych? Chcecie równouprawnienia, ale tylko tam gdzie wam pasuje? Ale to samo równouprawnienie nie jest równouprawnieniem tak na prawdę. Jak wam nie idzie na równych zasadach, to jednak nie jest równouprawnienie. To dyskryminacja i seksizm! To pewnie męskie szowinistyczne świnie w swoim spisku przyczyniły się do waszych słabych wyników na testach sprawnościowych. To tak jakby liga karłów zażądała od NBA obniżenia wysokości zawieszenia koszy, bo przecież oni  też mają prawo grać a teraz są dyskryminowani. Tylko, że tu nie chodzi o zabawę a o pracę, służbę i bezpieczeństwo.

Uwzględnianie płci przy zatrudnianiu – dyskryminacja?
Nieuwzględnianie płci przy zatrudnianiu – dyskryminacja?

 

Logika?

Więc jeśli do policji za trudno, to może zostań w kuchni, jedna z drugą. Ja, na ten przykład, wybrałem kuchnię.

 

Komentarze